wtorek, 4 lutego 2014

Rozdział 23

- No, panie Horan, miał pan dużo szczęścia. – Lekarz skończył badać naszego blondynka. Drugie, popołudniowe badania już jednego dnia. Widać, że zależy im na dobrej opiece – widocznie presja opiekowania się znaną osobą robi swoje. Przez ostatnie kilkanaście minut staliśmy wszyscy, to znaczy ja z chłopakami i rodziną Nialla, z boku i przysłuchiwaliśmy się słowom lekarza.
- Raczej bym tego nie nazwał szczęściem. – Niall ponuro się zaśmiał, zakrywając się kołdrą prawą ręką, która w przeciwieństwie do lewej, była wolna od kolorowego gipsu.
- Biorąc pod uwagę, jakie miał pan obrażenia, gdy karetka pana przywiozła, to aż nie mogę się oprzeć wrażeniu, że czuwała nad panem jakaś wyższa siła – powiedział lekarz, chowając długopis do kieszeni.
- I naprawdę nie mogę się dowiedzieć, kto był dawcą? – zapytał, głośno wzdychając, ale wszyscy jedynie uśmiechnęliśmy się do niego przepraszająco. Nawet gdybyśmy chcieli mu powiedzieć, to tym razem, niczym ryby, nie mamy prawa głosu. I to dosłownie. – Rozumiem, anonimowy dawca. Ale ja muszę podziękować za uratowanie życia! – wzburzył się. – Chłopaki, nie uwierzę, że nic nie widzieliście...
- Niall, skarbie... – Jego rękę ścisnęła Maura, siedząca przy jego łóżku. W jej oczach widziałem ogromną troskę, którą można dostrzec w oczach matki.
- Nie, mamo, ja to po prostu muszę wiedzieć! Ktoś oddał mi dobrowolnie cząstkę siebie i chciałbym po prostu wiedzieć, kim jest ta osoba.
- Musieliśmy podpisać oświadczenie, że nie zdradzimy tożsamości dawcy – w końcu powiedziałem, a Horan wytrzeszczył na mnie oczy.
- Że co?
- Jesteśmy prawnie zobligowani do zachowania tożsamości dawcy w tajemnicy. – Dodał Zayn. – Sorry, stary...
- Cholera. – Blondyn oparł bezwładnie głowę o poduszkę. – Czyli nigdy się nie dowiem. Cóż, trudno. – Głośno westchnął. - Mam nadzieję, że będzie widzieć moją wdzięczność, w jakiś metaforyczny sposób. – Wzruszył ramionami i w pokoju zapadła cisza. – Nie powinniście iść do domu? – zapytał po chwili. – Siedzicie tu od wczoraj, musicie się przespać. Poza tym, jeszcze trochę i zaczniecie mi tu wszyscy śmierdzieć. – Zaśmiał się lekko, uważając na bolący brzuch. Zupełnie jak Kate. – I za dużo was tu jest, pewnie łamiecie jakiś regulamin szpitala. Chłopaki, mama, tata, Greg. Idźcie sobie stąd, przynajmniej do jutra!
- Ale sobie syna wychowałem... – Bobby pokręcił głową, powstrzymując uśmiech. – Wygania swoich gości.
- Tak, tato, ja ciebie też kocham. A teraz idźcie odpocząć. – Cóż, wyraźnie nas wyganiał do domów. Zacząłem się zbierać, jak i reszta, nie kłócąc się z blondynem. Pewnie sam chciał odpocząć od naszego towarzystwa – od wczoraj, kiedy się obudził, praktycznie non stop ktoś przy nim był, i to przeważnie więcej niż jedna osoba. – Liam? – zatrzymał mnie tuż przy drzwiach. – Możesz jeszcze zostać na kilka minut?
- Jasne... – Nie powiem, zdziwiła mnie jego prośba. Czego chce ode mnie, o co nie może prosić pozostałych?
- No tak, Niam musi nadrobić zaległości. – Zaśmiał się Harry, zakładając płaszcz.
- Zazdrosny? – podniosłem wyzywająco jedną brew.
- O Nialla? – Brunet przyłożył dłoń do serca w dramatycznym geście. – Zawsze.
- Dobra, idziemy. Nie zawracajmy mu już głowy... – Tomlinson zaczął pchać przyjaciela w stronę drzwi.
- Ale Narry! – krzyknął Harry, nieudolnie starając się zatrzymać w miejscu. – Jeszcze tu wrócę!
- Narry? – zapytał Louis, przepychając delikwenta przez drzwi. – Ja ci dam „Narry”...  Zapomniałeś już, co znaczy nasza miłość? – usłyszeliśmy jeszcze z korytarza. – Fanki będą zdruzgotane. Za karę zero seksu przez tydzień.
- Każesz mnie czy siebie?
- Idioci. – Skomentowałem, śmiejąc się, gdy ich przekomarzanie się było już poza zasięgiem naszego słuchu.
- Dzięki temu jesteśmy tacy zajebiści. – Niall szeroko się uśmiechnął. Cóż, nie mogłem zaprzeczyć. Nienormalność czyni nas wyjątkowymi w muzycznym świecie.
- Kochanie, uważaj na słowa. – Maura pogroziła mu palcem. – Odpoczywaj. – Pocałowała go w czoło i wyszła razem z Bobbym i Gregiem, obiecując jeszcze na wyjściu, że przyjdą w niedzielę.
- Co u Kate? – zapytał Niall od razu, gdy tylko drzwi się zamknęły.
- Nie mogłeś o to zapytać przy wszystkich? – zaśmiałem się i usiadłem na krześle przy jego łóżku.
- Tak, świetny pomysł. – Wywrócił oczami. – Wybacz, ale jakoś nie miałem ochoty opowiadać rodzicom, kim jest Kate i dlaczego o nią pytam, zamiast samemu do niej zadzwonić – powiedział, a we mnie coś się ścisnęło. Znowu to samo. Może lepiej zostawię to bez komentarza? Jak Kate szybko mu sama z siebie nie powie, że to ona jest dawcą, to ją osobiście zabiję. – To co u niej? W ogóle wie, że jestem w szpitalu? – zapytał, a ja kiwnąłem twierdząco głową.
- W sumie to ona razem z Justine, to znaczy ShadowCat, od kilku dni przekonują wszystkich w internecie, że skoro na twoim Twitterze pojawiły się „twoje” wpisy z domu, to znaczy, że nie jest z tobą tak źle, jak to wyglądało po wypadku, i kurujesz się w domu.
- Jak tak się o mnie troszczy, to mogłaby przyjść, czy coś. – Ponownie westchnął. – Od wczoraj jestem przytomny, a jej jak nie było, tak nadal nie ma. Aż tak jest zajęta przygotowaniami do programu?
- Jeśli chodzi o udział Kate w X Factorze... – Niezręcznie podrapałem się po głowie, zastanawiając się, czy ja mam mu tu powiedzieć, czy jednak zostawić to Kate, która teraz leży w łóżku na drugim końcu korytarza.
- Coś się... – chciał zapytać Niall, ale głośny huk na korytarzy mu to przerwał.
- KURWA MAĆ! – hukowi towarzyszyło polskie przekleństwo, które chyba było jedynym polskim słowem, które znało większość londyńczyków.
- O wilku mowa, a wilk tuż tuż – powiedziałem i wstałem z krzesła. Cóż, mina Nialla mówiła, że był dość zdziwiony tym, hmm, pojawieniem się dziewczyny, której tożsamości nawet nie musieliśmy zgadywać.
Wyszedłem na korytarz i zobaczyłem rozkraczoną Kate na podłodze, siedzącą między dwoma kulami. Minę miała taką, jakby zaraz miała się rozpłakać. Nie powiem, w swojej kolorowej piżamce i w tych okolicznościach wyglądała naprawdę zabawnie.
- Coś ty zrobiła? – parsknąłem, z trudem powstrzymując śmiech i podszedłem do dziewczyny.
- Chciałam dojść spokojnie do pokoju Nialla z tym cholerstwem na nodze. – Potrząsnęła prawą nogą, która została zapakowana w różowy gips, aby dać Kate wymówkę do rezygnacji z programu, którą mogłaby się podzielić ze światem. – Ale niestety nigdy nie miałam okazji się nauczyć chodzić o kulach. A bolący brzuch przy wykonywaniu różnych czynności również średnio ułatwia chodzenie.
- Dobra, wstajemy. – Pochyliłem się nad dziewczyną i sprawnie pomogłem jej się podnieść z podłogi. W wolną rękę złapałem złe kule, które chciały zabić dziewczynę, i razem pokuśtykaliśmy do pokoju Nialla.
- Usiądź tutaj. – Posadziłem ją bezpiecznie na krzesło, na którym wcześniej siedziałem, a sam usiadłem na fotel w przeciwnym kącie, dając im choć trochę prywatności.
- Cześć – powiedziała, uśmiechając się nieśmiało do Nialla.
- Cześć... – Mruknął, uważnie obserwując strój dziewczyny, zerkając to na nią, a to na kule, które oparłem o ścianę. - Czy mi się tylko wydaje, czy złamałaś sobie nogę..?
- Cóż, mam zdolność do robienia sobie krzywdy – odpowiedziała, wzruszając ramionami.
- I jak masz zamiar z rozwaloną nogą występować... dzisiaj? Za kilka godzin? – zapytał, powoli chyba zdając sobie sprawę, że Kate już nie wystąpi w X Factorze. Dziewczyna się smutno uśmiechnęła.
- Właśnie nie mam zamiaru. Lekarz powiedział, że mam się stąd nie ruszać jeszcze kilka dni, bo jestem mocno potłuczona i na początku w ogóle mieli podejrzenie wstrząsu mózgu, czy coś. Więc jestem uziemiona.
- To jak się tak załatwiłaś, że musisz zrezygnować z konkursu? – Ups. Tego jeszcze z Kate nie uzgodniliśmy.
- Yyy... – Wyraźnie sama nie wiedziała, co powiedzieć. No ładnie. – Spadłam ze schodów – powiedziała w końcu. – Wysokich schodów. Tak, wysokich. – Cholera, a myślałem, że potrafi kłamać. Może Niall jest jeszcze naćpany lekami i nie zauważy, że śmierdzi kłamstwem na kilometr?
- Nie macie przypadkiem innych tematów do rozmów? – przerwałem im, chcąc naprowadzić ich na właściwy temat.
- Racja. – Niall utkwił swoje spojrzenie w kołdrze.
- Niall, ja jeszcze raz przepraszam. – Blondynka spuściła głowę.
- Nie przepraszaj, już to robiłaś. Teraz moja kolej – powiedział, zbierając w sobie odwagę i patrząc prosto w oczy dziewczynie. – Zachowałem się jak totalny dupek na lotnisku. Poniosło mnie. Powinienem cię w spokoju wysłuchać. Ale jakiś zły głos zaczął mi szeptać w duchu, że wszystko, co robiłaś, cały ten czas, który razem spędziliśmy, też był kłamstwem i nie potrafiłem się opanować. – Miałem wrażenie, że zupełnie zapomnieli o mojej obecności. I tak, czuję się niezręcznie. Ale chyba lepiej już tu zostanę – będę świadkiem ich „pojednania”, jakby ktoś chciał dowodów.
- Nie! – dziewczyna zaprzeczyła jego słowom. – Przez cały czas byłam sobą. Ani przez sekundę nie udawałam nikogo innego.
- Poza Moony... – Mruknął, najwyraźniej nie mogąc się powstrzymać.
- Moony to takie moje internetowe alter ego. Fajniejsze. Odważniejsze. Zabawniejsze. Nie bojące się nigdy powiedzieć tego, co ma na myśli. Jest też  genialna we wszystkim, co robi, i nie czuje się jak debil na uczelni, na której studiuje. Moony to dziewczyna, które może wszystko – powiedziała i wbija w jakiś punkt przed sobą. – Ona uosabia wszystko to, kim chciałabym być. Anonimowość naprawdę dodaje odwagi. Gdyby nie ona, nigdy pewnie nie założyłabym z Justine tego bloga. Boże, już widzę ten lincz na nas, jak atakują nas na ulicy wasze fanki za to, że się was wstydzimy poza internetem i mówimy o was to, co myślimy, niekoniecznie wynosząc was pod niebiosa. – Wywróciła oczami. – Po prostu... Bycie Moony pozwalało mi uciekać, chociaż na chwilę, od samej siebie.
- Dlaczego chciałaś uciekać od samej siebie? – Niall zapytał dokładnie o to, nad czym ja się zastanawiałem.
- Nie to, że mam jakieś ogromne kompleksy, czy coś, ale w normalnym życiu mam czasami problemy z pewnością siebie. – Zrobiła krótką pauzę, zastanawiając się nad dalszymi słowami. – Na przykład jak na ulicy faceci się mi przypatrując, to pierwszą myślą jest to, czy nie jestem brudna, a nie, że może ładnie wyglądam. Moony nie ma takich problemów.
- Też nie powinnaś mieć – Niall posłał jej pocieszający uśmiech. – Niczego ci nie brakuje, naprawdę. – Dodał, a na twarzy dziewczyny zawitały delikatne rumieńce, bardziej widoczne przez brak makijażu. – To co, zaczynamy wszystko od zera? – zapytał po chwili.
- Byłoby super. – Szeroko się uśmiechnęła. U obojga mogłem zauważyć ogromną ulgę, że już wszystko jest między nimi okej. – To teraz powiedz jak się czujesz.
- Och, jak miło, że pytasz. – Niall sztucznie się uśmiechnął. – Już tak dawno nie odpowiadałem na to pytanie, całe pół godziny!
- Nie marudź, tylko mów. – Zaśmiała się.
- Nie jest najgorzej, leki przeciwbólowe robią swoje. Podobno gips z nogi zdejmą mi może nawet już za dwa tygodnie, bo nie było to aż tak poważne, ale z ręką będzie gorzej. No i muszę teraz przestrzegać diety... Wiesz o przeszczepie, prawda?
- Tak, wiem. – Pokiwała twierdząco głową. Pewnie, że wie. Nawet wie o tym lepiej, niż ktokolwiek inny.
- Tutaj jesteś! – do pokoju weszła pielęgniarka. – Szukałam cię po całym piętrze – powiedziała, wyraźnie zirytowana. – Zaraz będzie obiad, wracaj do pokoju. – Stanęła w progu, przytrzymując drzwi i czekając, aż dziewczyna wstanie z krzesła i wyjdzie.
- Pomogę ci. – Od razu podszedłem do dziewczyny i ją podparłem, pomagając jej się zabrać.
- To do zobaczenia, Niall. – Posłała mu nieśmiały uśmiech. – Odpoczywaj.
- Nic innego nie robię... – Wzruszył ramionami i pomachał nam zdrową ręką na pożegnanie.
- Poszło lepiej, niż myślałem. – Skomentowałem wizytę Kate u Nialla, gdy wracaliśmy powolnym krokiem (a raczej kuśtykiem) do jej pokoju.
- Chyba nie myślałeś, że rzuci mi się do gardła? – zaśmiała się.
- Zależy w jakim celu – powiedziałem, nie mogąc się powstrzymać.
- Kate! – usłyszeliśmy za nami kobiecy głos. Kate Od razu się obróciła w kierunku dochodzącego dźwięku i uśmiechnęła się na widok znajomej twarzy. A któż to taki? – O kurwa. – Wymcknęło jej się z wrażenia i zakryła zawstydzona usta. – T-to j-jest...
- Liam. Tak, to jest Liam – powiedziała blondynka widząc reakcję przyjaciółki na mój widok. – Liam, to jest Kate, która najwyraźniej nie spodziewała się ciebie tu spotkać.
- Nie e, nie spodziewałam. – Potwierdziła powoli do nas idąc. Wyciągnąłem do niej dłoń, chcąc się tradycyjnie przywitać
- Auć! – oboje oderwaliśmy od siebie dłonie delikatnie je masując, gdy przeszedł po nich całkiem spory ładunek elektryczny.
- O, widzę, że między już wami iskrzy, i to dosłownie. – Kate zaczęła się śmiać. Brunetka się od razu zarumieniła, nieśmiało chowając kosmyk włosów za ucho. Muszę przyznać, że wyglądała uroczo, nawet bardzo. Miała w sobie coś... intrygującego. Coś, co sprawiało, że chciało się ją poznać.
- Dobra, misiaczki. Chodźcie do pokoju, tam sobie pogadamy. – Zarządziła Bitner i zaczęła kuleć w stronę swojego szpitalnego pokoju.
- Kate, ja może was zostawię same? – zaproponowałem. – Wy będziecie miały babskie pogaduchy, a ja już pojadę do domu.
- Jak wolisz – powiedziała blondynka, a druga Kate patrzyła na mnie jedynie cały czas z wielkimi ślepiami. – To do zobaczenia, Liaś. – Pocałowała mnie w policzek, a mnie aż przeszły dreszcze. Naprawdę ciężko jest mi zacząć myśleć o Kate jako tylko przyjaciółce. Mimo że doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że ktoś inny jest jej przeznaczony.
- Wiesz, że nawet zaczęło mi się podobać to „Liasz”? – zapytałem, powoli już idąc w stronę wind.
- Nie „Liasz”, tylko „Liaś”! – krzyknęła jeszcze za mną, śmiejąc się.
- No przecież mówię, że „Liasz”! – zdążyłem jeszcze powiedzieć, zanim drzwi windy się za mną zamknęło.



Mniej więcej dwie godziny po tym, jak wróciłem ze szpitala do domu, Kate do mnie zadzwoniła i wybłagała mnie, żebym wrócił. W głosie wyczuwałem naprawdę wielką desperację i teraz, idąc ponownie szpitalnym korytarzem, nie miałem pojęcia, czego mogę się spodziewać po wejściu do jej pokoju. Co się takiego mogło stać, że mnie potrzebowała?
Ale to, co zobaczyłem, po przekroczeniu progu, przeszło moje wszelkie oczekiwania.
- LIAAAAAM! – pisnęła na mój widok przyjaciółka Kate. – To naprawdę ty, czy mam już halucynacje?
- Czy ona jest..? – zapytałem dziewczynę, wskazując na brunetkę, która ledwo trzymała się w pionie na krześle.
 -Tak, jest. – Westchnęła w odpowiedzi, ledwo powstrzymując śmiech.
- Niby jaka?
- PIJANA! – Kate pacnęła drugą Kate w rękę, prawie ją wywracając.
- Wcale nie jestem pijana, kłamiesz! – zaczęła się bronić, ale w ramach potwierdzenia naszej tezy, dokładnie w tym momencie dostała czkawki. – To jest czysty zbieg okoliczności. – Chciała się bronić, ale chyba nie było nawet najmniejszej szansy, aby ktoś jej w to uwierzył.
- Liam, błagam, zawieź ją do domu. Zapiszę ci adres w telefonie. – Kate zrobiła błagalną minę. – Ona w takim stanie nie może sama wracać.
- Ale jak to się w ogóle stało? – zapytałem, nie mogąc się nadziwić, jak można TAK się załatwić w szpitalu.
- Według gazet, mam tylko złamaną nogę i kilka stłuczeń. Kate chciała mnie rozerwać i przyniosła wino.
- Ale mam nadzieję, że ty nie piłaś! – zbulwersowałem się. Jej wątroba jeszcze długo nie będzie mogła przyjmować alkoholu, nawet w najmniejszych ilościach.
- Nie piła, wzięłam to brzemię na siebie. – I kolejna porcja czkawki.
- Dobra, zawiozę ją. – Podałem blondynce telefon, aby wpisała mi adres tego pijanego nieszczęścia. – Ale jakim cudem można się upić w dwie godziny?
- Trzeba mieć jej głowę, przede wszystkim. – Kate się zaśmiała, patrząc z czułością na przyjaciółkę. – Wypiła tylko trzy kubeczki!
- AŻ trzy! – brunetka tupnęła nogą.
- Dobrze, aż trzy. – Przyznałem jej rację. Wiedziałem, że lepiej się z nią nie kłócić w takim stanie. Podszedłem do niej, aby pomóc jej wstać bez robienia sobie krzywdy. – Teraz mnie się złap i idziemy. I lepiej bądź po drodze cicho, bo zamiast do samochodu, to cię złapią w szpitalu i położą cię na wytrzeźwiałkę. – Założyłem sobie jej jedno ramię na szyję, a w wolną rękę złapałem jej torbę.
- Boże, Katie, LIAM PAYNE mnie dotyka. – Szepnęła konspiracyjnie do Kate, która naprawdę z trudem powstrzymywała się do śmiechu. Chyba nie zdawała sobie sprawy z tego, że doskonale ją słyszę, mimo szeptu. – Teraz już się nigdy nie umyję, jak nic.
- Dobra, idziemy. – Zarządziłem i zacząłem ciągnąć ze sobą brunetkę. – Cześć, Kate. Do jutra?
- Jasne, do jutra. – Uśmiechnęła się do mnie szeroko i wytarła łzy, które spływały jej po zarumienionych policzkach.
Gdy szliśmy korytarzem, Kate nagle zaczęła się śmiać pod nosem.
- Co tak cię rozbawiło? – zapytałem dziewczyny, wzywając guzikiem windę.
- Wasza piosenka, Stand Up. – Zachichotała. Czy naprawdę muszę mówić, że zupełnie nie wiedziałem, o co jej chodzi? – Boże... Faceci rzeczywiście są mało domyślni. – Wywróciła dramatycznie oczami. – Uwielbiam moment, w którym ty śpiewasz „I knew I had to get you, whatever the pain”.
- I co w tym jest śmiesznego?
- Serio? – zapytała, wytrzeszczając na mnie oczy. – SERIO?!
- No co..? – zapytałem. Może rzeczywiście coś jest w tym wersie śmiesznego, czego wcześniej nie zauważyłem?
- Bosz. – Wniosła głowę w stronę sufitu, jakby błagała Boga o pomoc. – Liam Payne śpiewa „whatever the pain”. Czaisz? – Głośno westchnęła.
- Aaaaa... – Doznałem olśnienia. – Jakoś na to nigdy nie zwróciłem uwagi. Ale teraz przynajmniej wiem, dlaczego producenci dali mi ten fragment. Najwyraźniej od początku był mi przeznaczony. – Zaśmiałem się, wprowadzając dziewczynę do windy, uważając, żeby nie zabiła się o własne nogi.
- Tak jak Kate i Niall są sobie przeznaczeni, co? – oparła się o ścianę.
- Można tak powiedzieć... – Trochę to niezręcznie. Ile ona wie? Poza tym, jej stan fizyczny chyba nie jest odpowiedni do rozmów na temat Kate-Niall, niezależnie od tego, co wie, a czego nie.
- I tak jak ty i ja. – Zachichotała niczym kilkuletnia dziewczynka. Uniosłem brwi, zdziwiony jej bezpośredniością. - O nie. – Zakryła dłonią usta. – Powiedziałam to na głos? – zapytała, a jej policzki pokryły się purpurą. – Ale wstyd.
- Nie przejmuj się. Może to zabrzmi bardzo narcystycznie, ale jestem do takich tekstów przyzwyczajony. – Starałem się ją pocieszyć. Z tej niezręcznej sytuacji uratowała nas winda, która zatrzymała się na poziemnym parkingu. – Okej, idziemy. – Ponownie ją objąłem w boku i poprowadziłem do swojego samochodu.
- Nie mogę uwierzyć, że mnie obejmujesz – powiedziała przejęta, wsiadając na przednie siedzenie w moim aucie. – Jak tak ma wyglądać każde moje picie, to będę codziennie chodzić pijana.
- Uważaj, bo zacznę pobierać opłaty za przewóz. – Zaśmiałem się.
- Tylko pod warunkiem, że będę mogła zapłacić w naturze. – Jej chichot nawet chyba zaczął mi się podobać. I jej bezpośredniość, zasponsorowana przez trzy kubeczki wina, była również urocza. Ciekawe, jaka jest na trzeźwo. Może kiedyś się przekonamy? – O nieeeee! – jęknęła po chwili ciszy. – Znowu powiedziałam to na głos? To już nie może być tylko alkohol, to już chyba jest stres związany z przebywaniem z tobą w jednym pomieszczeniu. Albo pudełku. Czymkolwiek jest samochód.
- Daj spokój, jestem zwykłym człowiekiem. – Wyjechałem z parkingu. Na szczęście, jakimś cudem, nikt nie zauważył ciągłego pobytu One Direction albo kogoś z naszego otoczenia w szpitalu, inaczej nie dałoby się stąd wyjechać.
- No chyba nie. – Zaprotestowała. – Zwykłym człowiekiem to byłeś, dopóki nie zacząłeś w tym roku chodzić na siłownię. Jak latem zobaczyłam twoje zdjęcia bez koszulki z USA, to zanim się zorientowałam, że ślinię się jak głupia, to już miałam klawiaturę do wymiany.
- Aż tak? – zacząłem się śmiać. – Przykro mi, że z mojego powodu musiałaś wymieniać klawiaturę.
- I nie tylko klawiatura była wtedy mokra. – Teraz to już nie mogłem wytrzymać i wybuchnąłem śmiechem. I jak tu mam normalnie prowadzić samochód? – Oczywiście, że aż tak. Mogłabym mieć dzieci z twoją klatą i brzuchem. – Ciekawe, czy jest równie zabawna na trzeźwo. Chyba ktoś chce się o tym wkrótce przekonać... Na pewno nie jest tak szczera i bezpośrednia.
Pozostała część podróży była wolna od tych dwuznacznych rozmów, w których przemawiała zdecydowanie ta „fanowska” część Kate. Ale, żeby nie było za pięknie, jazdę samochodem urozmaicał mi śpiew Kate, jeśli można tak nazwać te dźwięki, które wydobywały się z jej gardła. Repertuar miała oczywiście bardzo rozbudowany, czyli śpiewała w kółko kilka piosenek One Direction. W sumie cały czas mieszała ich słowa, z czego wyszedł w efekcie końcowym całkiem ciekawy mix, składający się z Moments, Half of Heart, Rock Me, Taken, Tell Me a Lie i Happily.
- To tutaj? – zapytałem, zatrzymując się pod ceglanym murkiem. Okazało się, że dziewczyna mieszkała w typowym, angielskim szeregowcu z czerwonej cegły i z drewnianymi, białymi oknami. I właśnie odkryłem kolejną rzecz, dotyczącą właśnie jej – nie jest fanką ogrodnictwa.
- Tak. – Kate zaczęła mocować się z pasem i, gdy w końcu jej się to udało, otworzyła dzielnie drzwi. Kołysząc się na wszystkie strony świata, udało się jej wyjść i stanąć na własnych nogach.
- Czekaj, pomogę ci. – Wysiadłem z samochodu i podszedłem do niej. Objąłem ją i zacząłem prowadzić w stronę brązowych, drewnianych drzwi. Jednak przy przekraczaniu czarnej furtki, Kate się potknęła tak, że aby uchronić ją od upadku, złapałem ją w swoje ręce. Gdyby ktoś to nakręcił, pewnie wyglądałoby to jak jakaś kiczowata scena z jeszcze bardziej kiczowatej komedii romantycznej.
- O jaaaaa... – Kate mocno wciągnęła powietrze. – Ale bosko pachniesz. Szczerze mówiąc, to właśnie tak wyobrażam sobie mieszankę żelków, kolorowych jednorożców, tęczy, szczeniaczków i małych kotków – powiedziała, biorąc kolejny wdech przez nos.
- Dobra, dobra... – Jak jeszcze raz po koncercie któryś z chłopaków powie mi, że śmierdzę, to zacytuję im Kate. Ja pachnę jednorożcami, a nie potem!
Postawiłem dziewczynę na chodniku i podprowadziłem do drzwi.
- Moja misja tutaj się kończy. – Nie mogłem się powstrzymać przed zasalutować jej. – To w takim razie... cześć. Naprawdę zabawnie było cię poznać. – Już odchodziłem z powrotem do samochodu, gdy zatrzymał mnie głos Kate.
- Czekaj! – odwróciłem się i podszedłem do niej, aby nie musiała krzyczeć za mną na całą ulicę. – Błagam, mogę go zobaczyć? – zrobiła maślane oczka.
Ale..? Go..? W sensie GO?
- Kate... – Mruknąłem, czując się pierwszy raz tak naprawdę niezręcznie. – Ja rozumiem, wino mówi to za ciebie, ale jednak nie przekraczajmy pewnych granic.
- No proszę... – Ułożyła dłonie w błagalnym geście. – Umrę, jak go nie zobaczę!
- Przestań, nie zdejmę przed tobą spodni! – krzyknąłem wzburzony, zdenerwowany już jej nieugiętością. O dziwo, Kate najpierw zrobiła wielkie oczy, poczym wybuchła takim śmiechem, że musiała się aż przytrzymać gałki drzwi, żeby się nie przewrócić. – I co się znowu śmiejesz?
- Bo ja mówiłam o brzuchu... – Odpowiedziała po chwili, ocierając łzy z policzków. – Musiałabym być dwa razy bardziej pijana i zboczona, żeby cię poprosić o coś takiego. – I kto teraz jest tu zboczeńcem i myśli tylko o jednym?
- Dobra. Ale na sekundę, nie więcej. –  Zgodziłem się, aby odwrócić uwagę dziewczyny od mojej gafy. Może jutro nie będzie o tym pamiętać i nie powie o tym Kate, przez którą pewnie i dowiedziałaby się reszta. Chyba spaliłbym się ze wstydu..
Podniosłem koszulkę i od razu ją opuściłem, wywołując tym głośne westchnienie u dziewczyny.
- Czyli to nie był fotomontaż... Teraz mogę iść spać.
- Właśnie, połóż się od razu do łóżka i śpij spokojnie. I nie zapomnij o dużej dawce wody jutro rano. – Zacząłem odchodzić ponownie do samochodu, nie mogąc się doczekać, aż zadzwonię do Kate numer jeden i opowiem jej o tym, co wyrabiała jej przyjaciółka. No, może bez wspomnienia o tym ostatnim incydencie...
- Oj, po poznaniu ciebie i zobaczeniu tego, co widziałam, moje sny na pewno nie będą spokojne...  – Usłyszałem jeszcze za plecami, zanim wsiadłem do samochodu.




- Boże, co tu tak śmierdzi?! – wrzasnęła Justyna, wchodząc do swojej kuchni, w której tymczasowo urzędowałem.
- Chyba pachnie... – Mruknąłem. Ja świetnie gotuję i nikt mi nie wmówi, że jest inaczej!
- Wiem, co powiedziałam. Śmierdzi. -  Brunetka podniosła przykrywkę jednego z czterech garnków i wzięła głęboki wdech. – Tak, zdecydowanie śmierdzi.
- To jest curry, a nie żaden smród.
- Nie lubię curry. – Skrzywiła nos i usiadła na stołku. Przesunęła moją deskę do krojenia i położyła na jej miejscu swojego laptopa.
- To polubisz! – poczochrałem jej włosy, ale natychmiast zrzuciła moją dłoń. – I jak się umawialiśmy? Ty pozwolisz mi nocować w pokoju Kate na czas remontu, a ja ci gotuję, żebyś nie umarła z głodu podczas jej nieobecności.
- Gotować, tak, ale nie zasmradzać mieszkanie smrodem brudnego Hindusa. – Nie mogłem się powstrzymać przed wybuchnięciem śmiechem, słysząc to porównanie.
- A co, wolisz brudnych Anglików..? – zapytałem, znacząco poruszając brwiami.
- Nie. – Rzuciła we mnie leżącą pod ręką papryką. – To, że pozwoliłam ci tu nocować, to tylko z litości. Nie myśl sobie, że...
- Że co? – przerwałem jej. – Że jesteśmy sobie przeznaczeni, jak to pisała Kate w ostatniej notce?
- A propos, właśnie szykuję zemstę... – Szatańsko się uśmiechnęła, bawiąc się klawiaturą.
- Czyli co robisz, dokładnie?
- Sondę na blogu.
- Sondę? – zdziwiłem się. – Jaką sondę?
- Czytelnicy mają zdecydować, z kim powinien być Niall...
- Duży dasz im wybór? – zaśmiałem się, mieszając sałatkę.
- Nie. Muszą wybrać między Kate i Moony.
- Ale przecież...
- Tak, przecież to jedna i to sama osoba. – Jej diabelski uśmiech jeszcze się powiększył. – Jak Niall to zobaczy, to sytuacja między nimi będzie jeszcze bardziej niezręczna niż do tej pory. A gdyby jeszcze pomyślał, że to Kate wstawiła tę sondę... – Rozmarzyła się.
- Justine, jesteś złym człowiekiem. Zdecydowanie.
- Gdyby było inaczej, życie byłoby nudniejsze.
- Może i tak... – Nagle do głowy wpadła mi myśl. – Co robisz dwudziestego grudnia?
- Chciałabym już wtedy być w Polsce. A co?
- A nie wolałabyś być wtedy na weselu? – zapytałem. Z każdą sekundą oczy Justine coraz bardziej się rozszerzały .
- Nie mów, że... Zayn i Perrie...
- Nie mówię, bo w sumie nie mogę. Wszystko jest w tajemnicy przed mediami, a ty się do nich zaliczasz.
- Zapraszasz mnie na ślub Zerrie? – zapytała z wytrzeszczem, najwyraźniej,  żeby się upewnić.
- Mam wrażenie, że się zgadzasz... – Zmierzyłem ją wzrokiem, starając się znaleźć odpowiedź.
- PEWNIE, ŻE SIĘ ZGADZAM! – krzyknęła i zaczęła skakać z podekscytowania na stołku. – BOŻE, TERAZ TO MOŻESZ GOTOWAĆ TYLKO CURRY! – wstała i mocno mnie uścisnęła. – Aaaaa, będę na ślubie Zeeeeeeeeerrieeeeeeeeeeeeeeeeeeeee! – Pisnęła i pobiegła do swojego pokoju, zostawiając mnie w kuchni nad garami.



Wyciągnąłem rękę po komórkę, leżącą na szafce. Szybko przeleciałem palcem przez kontakty, szukając odpowiedniego numeru.
Wcisnąłem zieloną słuchawkę i już po chwili słyszałem długi sygnał.
- Po co dzwonisz, mogłeś głośno krzyknąć i bym cię usłyszała. – Zaśmiała się Kate, odbierając telefon.
- Chciałbym cię oficjalnie zaprosić do swojego łóżka. – Uśmiechnąłem się szeroko. Dokładnie wiedziałem, jak bardzo to może być dwuznaczne.
- Niall, jak to tak? – zapytała z udawaną powagą. – To według ciebie nazywa się „zaczynaniem wszystkiego od początku”? Kurde, gdybym wiedziała, że tak wyglądają początku znajomości u ciebie, to inaczej bym spędzała swój czas wolny w Japonii. – Mruknęła, a ja już kompletnie zacząłem się śmiać. Jednak ból brzucha przywrócił mnie do porządku.
- Przegapiłaś Japonię, to teraz postanowiłem dać ci drugą szansę. A tak serio to chciałem cię zaprosić na wspólne oglądanie X Factora, będziemy lepszymi jurorami niż Simon, Louis i Cheryl razem wzięci.
- Nie wiem, czy uda mi się przyczłapać. Ostatnia wyprawa na kulach skończyła się zaliczeniem pięknej gleby.
- Będę trzymać za ciebie kciuki! – wpadł do głowy pewien pomysł. – Chyba, że wymiękasz i nie chcesz już oglądać X Factora, skoro ciebie w nim nie ma...
- Zaraz będę! – wiedziałem, że to zadziała.
Włączyłem pilotem telewizor i znalazłem kanał ITV, na którym właśnie kończył się program, po którym miał się zacząć XF.
- Jestem! – nawet się nie obejrzałem, kiedy w drzwiach pojawiła się blondynka podparta o jedną kulę.
- Poszło ci to szybciej, niż myślałem. – Od razu poprawił mi się humor na jej widok.
- Nikt nie będzie mi mówił, że wymiękam. – Uśmiechnęła się triumfalnie. Odsłoniłem wolne miejsce na łóżku, które przed chwilą zrobiłem, przesuwając się w stronę krawędzi.
- Ja z tym łóżkiem nie żartowałem. – Posłałem jej szeroki uśmiech, a ta zrobiła minę, jakby się nad czymś mocno zastanawiała.
- Ale łapy przy sobie! – pogroziła mi palcem, ale w końcu się przyczłapała.
- Mówisz to sobie, czy mi? – zaśmiałem się.
- Cwaniak się znalazł... – Wywróciła uroczo niebieskimi ślepiami dokładnie w tym momencie, w którym się zaczął program.
- Jaki jest temat tego odcinka? – zapytałem, szczerze zainteresowany.
- Współczesny rock. – Westchnęła. – Akurat na ten czekałam najbardziej. Miałam śpiewać McFly. Ba, miałam nawet grać na gitarze!
- I właśnie teraz musiałaś sobie nogę złamać. Masakra, jakiś pechowy tydzień. Ja wypadek, ty wypadek. – Jakby jakaś siła chciała, abyśmy razem znaleźli się w tym szpitalu pomyślałem, ale nie odważyłem się powiedzieć tego na głos.
- Chciałabyś poznać McFly? – zapytałem po chwili ciszy.
- Żartujesz sobie? – zapytała, obracając się w moją stronę z miną, jakby właśnie zobaczyła ducha. – Czy chciałabym poznać McFly?
- Noo tak..?
- Przede wszystkim, to chciałabym zobaczyć ich koncert na żywo. Poza tym to moja pierwsza, poważna muzyczna miłość, która trwa już kupę lat i kocham ich całym swoim serduszkiem. Jak mogłabym nie chcieć ich poznać?
- Tylko się pytam... – Wzruszyłem ramionami. Pewnie, że to nie jest „tylko” pytanie się. Ale najpierw muszę wyjść z tego szpitala i zdjąć te dwa cholerne gipsy. – Mogę się o ciebie oprzeć? – zapytałem na wszelki wypadek, aby nie tworzyć niepotrzebnie niezręcznych sytuacji. W końcu miałem „trzymać łapy przy sobie”...
- Jasne. – Od razu się zgodziła. Z ulgą położyłem głowę na jej ramieniu, czując, jak bardzo jestem senny. Jednak ciało do regeneracji zużywa o wiele więcej energii niż w normalnym stanie.
W końcu, po kilkunastu minutach, moje oczy już zwyczajnie nie były w stanie pozostać otwarte. Widocznie Kate myślała, że już śpię, bo zaczęła cicho nucić pod nosem piosenkę, którą śpiewała w poprzednią niedzielę.
- You’ve been on my mind, I grow funder every day. Lose myself in time, just thinking of your face...God only knows why it’s take me so long to let my doubts go – you’re the only one that I want. – Jakbym jeszcze kiedyś miał jakiekolwiek wątpliwości, że to było do mnie, to właśnie teraz, kończąc śpiewać, złożyła delikatny, czuły pocałunek na czubku mojej głowy.

I w tym momencie upewniłem się, czego teraz chcę najbardziej od życia. A raczej – kogo.



***
Cześć, Misie!
Na starcie chciałam podziękować za Waszą cierpliwość i zrozumienie dla mojej edukacji - jesteście kochani <3

Chciałabym Wam przypomnieć o rekompensacie, którą kiedyś Wam proponowałam w zamian za długie przerwy między rozdziałami... Mianowicie, pytania do bohaterów na moim Asku :) Jeśli chcecie o coś zapytać, cokolwiek - nie wahajcie się ;)

Teraz informacja dla wszystkich fanów Fan Fiction! 
Pewnie większość z Was doskonale zna opowiadanie @KateStylees - jeśli nie, to serdecznie polecam. To właśnie dzięki niej ten blog w ogóle istnieje :)
Jakiś czas temu udało mi się ją namówić do udziału w ogólnopolskim konkursie na Blog Roku, organizowanym przez Onet. Jednak do przejścia do kolejnego etapu potrzebuje Waszych głosów, które może uzyskać jedynie przez smsy. Nie są drogie, to tylko 1,23zł, a taki jeden sms może naprawdę wiele zmienić w konkursie tego typu :) TUTAJ znajdziecie wszelkie potrzebne informacje. Dziękuję w imieniu Kasi :)

I właśnie ta sama Kate ma dzisiaj urodziny! Może to troszkę przyspieszyło poznanie jej przez Liama w opowiadaniu... Jeszcze raz wszystkiego najlepszego, Słońce <3 Mam nadzieję, że pijana wersja Ciebie przypadła Ci do gustu :D
(może z okazji urodzin zagłosujecie w konkursie? ;D )


Buziaki,
@katie093

19 komentarzy:

  1. Uwielbiam Twoje opowiadanie <3 nie mogę się już doczekać kolejnej notki ^^ Kiedy mogę się jej spodziewać? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za te miłe słowa :)
      Niestety nie potrafię powiedzieć, kiedy pojawi się nowy rozdział. Ale chciałabym go dodać jeszcze w ten weekend ;)

      Pozdrawiam,
      @katie093

      Usuń
  2. Mój Boże świetny rozdział
    I wgl Kate i Niall słodziak cudownie ze się pogodzili i wgl happy ;)
    Kate i Liam tak zdecydowanie najśmieszniejsze dialogi jakie czytałam Hahaha Boże :D
    I tak uważam ze któryś w końcu się wygada ze to Kate jest dawca choćby nawet... Po pijaku ;)
    @1DNiallerek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie, że się pogodzili! W końcu musiał nastać ten moment, prawda? ;)
      Cieszę się, że akapit z Kate No2 rozbawił Cię tak samo jak mnie - pewnie pisząc tę część wyglądałam tak samo, jak Ty, kiedy to czytałaś ;D
      Po pijaku? Oj, nie doceniasz naszych bohaterów.. I mnie :P Przecież to by było za proste i za banalne! Nie mogę napisać czegoś, czego wszyscy się spodziewają :P

      Buziaki,
      @katie093

      Usuń
  3. Pogodzili się! Tak! Czekałam na to. :D
    Jestem teraz ciekawa, co też będzie dalej. Czy Kate się kiedyś przyzna Niall'owi że to ona była dawcą? Nie wiem czemu, ale cały czas mi chodzi po głowie to, że jednak kiedyś to zrobi. W końcu już wie, że kłamstwo nie jest dobre.

    Liam i Kate. O mój boże, to zdecydowanie był cudowny akapit. Pijana Kate.. Czułam się jakbym miała doczynienia z pewną osobą z mojego życia. Chodź akurat ona miała trochę bardziej szalone pomysły.

    Końcówka - mam nadzieję, że Niall zdecydował się na to o czym myślę. Wtedy będzie cudownie. ♥

    Jak poszła sesja? Udało się zdać? :)

    Całuję
    Patricia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Pogodzili się! Ale czy będę bardzo zła, jeśli powiem, że nie na długo? :P
      A może on sam się dowie, jakimś przypadkiem lub zbiegiem okoliczności..? ;)
      Cieszę się, że spodobał Ci się ten akapit. Włożyłam w niego wyjątkowo dużo serca :)
      Końcówka. Może się zdecydował na to, co myślisz. Ale co z tego wyniknie..? Zobaczymy ;)

      UDAŁO SIĘ! Mam punkty na kolejny semestr. Wszystko nie jest zaliczone, ale tym się będę martwić w czerwcu ;) Grunt, że zdałam.

      Buziaki,
      @katie093

      Usuń
    2. Niee.. Czemu mi to robisz i chcesz znów ich pokłócić?! Lepiej żebyś znalazła jakiś dobry powód ku temu!
      Czyżbyś planowała żeby się jednak dowiedział? A może podsłucha jakąś rozmowę Kate z chłopakami? To by było niezłe.
      Oby wyniknęły z tej decyzji tylko dobre rzeczy. Chodź sama już nie wiem co w tym wypadku byłoby dobre...

      Więc gratuluję! Z tego co słyszę, sesja to coś strasznego, więc tym bardziej mam chyba czego gratulować. Może w czerwcu tak źle nie będzie. ;)

      Usuń
  4. Cześć Katie ! ♡
    Fenomenalny rozdział! :>
    Cieszę się, że Niall się obudził i wszystko z nim okej.. Wspaniale, że ma w około przyjaciół i rodzinę, którzy go baaardzo kochają. :> Jestem ciekawa jakby zareagował Niall gdyby dowiedział się kto jest dawcą.. Może Kate kiedyś mu powie..?
    Kate -- mistrzyni chodzenia o kulach. hahahahaah ! Niezmiernie się cieszę, że między nimi wszystko wraca do normy.. :)

    Kate numer dwa jest zdecydowanie numerem jeden dzisiejszego rozdziału! :D hahahaha. O matko.. Teksty Kate są po prostu zabójcze. Śmiałam się pół rozdziału. Serio, Liam nie miał chociaż nudno.. A może z tej znajomości coś będzie..? C:

    Brakowało odrobiny humoru, po ostatnich wydarzeniach: kłótni Nialla i Kate i wypadku i operacji.. Ale na szczęście wszystko zmierza ku lepszemu :>

    No i ostatnia scena.. awrrr! Takie to byłó urocze ! *__* Mam nadzieję, że Horan zrozumiał co czuje do Kate, i w końcu powie jej o tym. I oni mają być razem, szczęśliwi! :)

    Kochana, masz mega talent ! Piszesz fenomenalnie ♡

    I się zgadzam z Tobą zupełnie @KateStylees ma ogromny talent i zasługuje na przejście do kolejnego etapu w konkursie. Ja osobiście już zagłosowałam. ! :>

    Tak sobie myślę, że te Kaśki to jednak mają wielki talent. Chyba zmienię sobie imię.. haha :D
    Naprawdę dziewczyny, piszecie rewelacyjnie. ! :)) ♡

    Buziaki x
    @blue_eyes_9

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że Niall się obudził i wszystko z nim okej. JA bym mu miała zrobić krzywdę? JA?! Nigdy w życiu :P
      Niall się dowie. Kiedyś. Kiedyś, ale dowie :P Ja wiem, kiedy, ja wiem, w jaki sposób. Musicie mi zaufać i wykazać się cierpliwością :)
      Och, Kaśka odebrała mi "główną rolę"? Chyba będę musiała się z nią rozliczyć ;) Tak się bawić nie będziemy. To moje opowiadanie, ona ma swoje i tam może rządzić! :P
      Mają być razem szczęśliwi... Na razie chyba jeszcze muszą się trochę pomęczyć, żeby nie było zbyt pięknie ;) Słodzić będziemy na końcu opowiadania! Chociaż w sumie jesteśmy bliżej końca niż dalej, z tego, co mi się wydaje...
      Dziękuję Ci za te przecudowne słowa, od razu cieplej mi na sercu :) Gdyby nie takie osoby jak Ty, pewnie już dawno wpadłabym w depresję... :*

      Buziaki,
      @katie093

      Usuń
  5. Aż mi się oczy zaszkliły, jak Niall pytał czy Kate chciałaby poznać McFly ;P Ale to pewnie dlatego, że już zaczynając czytać ten rozdział byłam w rozklejonym humorze przez serial Być człowiekiem ;P

    Pozdrawiam
    Melanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, jak teraz Ci się oczy szklą, to ciekawe jak będą wyglądać Twoje oczy, jak ich pozna! ;D Chociaż nie jest ten pomysł do końca opracowany... O, i w głowie właśnie w tym momencie pojawił się kolejny pomysł na ich poznanie :D

      Buziaki,
      @katie093

      Usuń
  6. Kurczeee. Taka szkoda, że Niall nie wie kto był dawcą. Chociaż z drugiej strony brałby jeszcze Kate na litość, a tak to po prostu widać, że kocha ją całą a nie ją tylko za ten kawałek organu. No i jestem prawie pewna że prędzej czy później i tak wszystko wyjdzie w praniu i się dowie :3
    Zaś Kate numer dwa... Niezły numerek. Czyżbym wyczuwała jakiś romansik między nią a Liasiem? Strasznie zabawne są jej teksty, aż sama jestem ciekawa jak będzie się zachowywać na trzeźwo przy Paynie. Liczę że do takiego spotkania dojdzie ;dd
    Z tym Payne-pain sama nie ogarnęłam w pierwszym momencie, ale jak już zakapowałam to nie mogłam przestać się śmiać.
    Zastanawiająca jest relacja Justine i Harry'ego... Taki spory dystans bym powiedziała... Ale Zerrie <3 Hyhyhyhyhy, będzie słodko ^^
    Jeszcze dodam na koniec, że sądzę iż szykuje się niespodzianka dla Kate od Nialla w postaci spotkania z McFly :3 Aż mi się gęba śmieje jak sobie uświadomiłam, że "Don't Forget Where You Belong" napisało 3/4 McFly i właśnie Horan. Przypadek...? hyhyhyhy.
    Uwielbiam twoje opowiadanie, jest takie strasznie pozytywne. TEN HUMOR. Jest cudowne, kocham je po prostu. Może teraz trochę słodzę, ale naprawdę jest to obecnie moje ulubione fanfiction <3 Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału, może wena cię napadnie szybciej i pojawi się szybciej...?
    Pozdrawiam cieplutko!! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy tylko o tym dawcy, srawcy :P Są ważniejsze rzeczy! Albo i nie, w sumie nie wiem. Dowie się przecież, dowie. W swoim czasie.
      I skąd wnioskujesz, że ją kocha? Może po prostu ją lubi? Tu jeszcze nie ma nic o kochaniu, Kochanie :P
      A może i dobrze wyczuwasz... Kto ich tam wie, jak to się dalej potoczy. Jeśli Kate będzie potrafiła się do niego jeszcze odezwać na trzeźwo, to może i coś z tego będzie. Ale pewnie zje ją wstyd i tyle :P
      Jej, ja to Payne-pain wyczaiłam chyba jak pierwszy raz oglądałam ich koncert :D I też mnie to w swoim czasie rozbawiło... A teraz zwracam na to uwagę za każdym razem, jak słyszę tę piosenkę.
      Spory dystans? To się nazywa droczenie :P
      McFly napisali więcej piosenek dla 1D niż "Don't forget..." ;) I sami od 10 lat tworzą wspaniałą muzykę, polecam! :)
      Ulubione FF? Wooooow :O Tego się nie spodziewałam... Ale dziękuję, niesamowicie mi miło <3

      Buziaki,
      @katie093

      Usuń
  7. Genialne! Bosz... ja to kocham! Warto bylo czekac :) juz nie moge sie doczekac kolejnego rozdzialu :)
    Rozmowa Katy2 z Liamem... Niewyrobie hahahahahaha

    Pozdrawiam i zycze weny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż genialne..? Chyba powinnam to przekazać swoim profesorom... Może wtedy by zauważyli, jaką mają genialną studentkę ;)
      Dziękuję za Twoje miłe słowa! :)

      Pozdrawiam,
      @katie093

      Usuń
  8. Oj, długo zbierałam się do napisania komentarza... Otwarta zakładka z tym rozdziałem codziennie przypominała mi o tym, co chciałam zrobić, ale zawsze jakoś nie miałam czasu, by napisać te kilka słów (ewentualnie kilkanaście). Ostatnio brak czasu jest u mnie wymówką na wszystko... Zawsze to lepiej brzmi niż te wszystkie inne, które mam jeszcze w repertuarze ;) Jedynym plusem tego mojego ciągłego odkładania na później jest to, że znam już ten rozdział prawie na pamięć, bo w końcu czytałam go za każdym razem, gdy już prawie miałam się zabrać za pisanie komentarza... Wybacz, bo to pewnie będzie stek luźnych myśli, kompletnie bez sensu. Ale to prawie zawsze jest cecha moich komentarzy, czyż nie?
    Strasznie się cieszę, że Kate z Niallem w końcu się pogodzili i postanowili zacząć wszystko od nowa :) Obiecałam sobie, że już nie będę marudzić o kłamaniu, ale... tak tylko troszkę... tyci-tyci... od nowa z maleńkim kłamstewkiem w tle ;) Dobra, więcej nie będę o tym wspominać, a przynajmniej się postaram. Teraz mam w głowie milion scenariuszy, jak może się Niall dowiedzieć, kto był dawcą i milion dwie jego reakcje ;) Nie mogę się doczekać, by przeczytać, co wymyśliłaś :)
    (jestem okropna :( nawet na pisaniu komentarza nie potrafię się skupić - po dwóch godzinach 'przerwy' mogę w końcu kontynuować)
    Zdecydowanie masz rację - to słynne słowo na k... ;) Wprawdzie nie zjechałam jeszcze całej Anglii, ale już śmiało mogę powiedzieć, że wszędzie je znają ;) Grunt, to być z czegoś znanym, nie? Cieszę się, ze ten upadek nie zakończył się dla Kate zerwaniem szwów, czy czymś tam jeszcze innym... Zdecydowanie powinna bardziej uważać...
    Internetowe alter ego... Hmmm... Coś w tym jest... Czasami sobie myślę, że całkiem nieźle mi idzie 'chowanie się' za Kate Stylees... Bo to w końcu ja, ale przecież nie tak całkiem... Mądrość Moony tutaj i u mnie znalazłaby zastosowanie...
    Komplementy Nialla były przeurocze :) "Niczego ci nie brakuje, naprawdę..." On jest świetny :)
    No i teraz nasze dwa głodomory będą na diecie. Biedaczki...
    I potem był ten wykrzyknik "Kate!" i nie całkiem pamiętam, czy nadal oddychałam podczas czytania, czy może wstrzymałam oddech aż do... sama wiesz dokąd ;)
    Jej!!! 'Spotkałam' Liama! To nic, że zrobiłam z siebie kompletną idiotkę ;) Dzięki ci, że to było z jego perspektywy :* Te jego komentarze w głowie... I te elektryzujące powitanie... Boże... Nie mogę oddychać - znów się nakręcam :D I on pomyślał, że 'wyglądam' UROCZO! Umarłam i jestem w niebie! Dobrze, że nie zauważył jak tam szczękę zbierałam z podłogi, gdy go 'ujrzałam' ;)
    Normalnie nie wierzę, że zrobiłaś ze mnie taką pijaczkę :( Wynagradzam i to jednak Liam, więc nie będę zbytnio się 'fochać' ;) Trzy kubeczki wina? Gdybym tyle wypiła w prawdziwym życiu, to pewnie leżałabym pod tym krzesłem ;) No, chyba że to były bardzo małe kubeczki - wtedy dałabym radę :D
    Liam Payne 'mnie' dotykał! Boziu, mam tylko nadzieję, ze po tym pijaństwie będę wszystko pamiętać (choć wolałabym pewnie zapomnieć, ale wyjątkowo...).
    EJ! Powinnam się 'fochnąć' - śmiałaś się ze mnie! Do łez! Co za przyjaciółka... Dobrze, że Liam i jego kaloryfer mi to wynagradza ;)
    Fragmenty z "powiedziałam to na głos" - mistrzostwo świata ;) Też tak często mam, że niby tylko o czymś myślę, a potem UPS... 'Mój chichot' mu się spodobał! Umarłam i jestem w niebie (wiem, znowu...)! Jedno jest pewne - zdecydowanie 'zapadłam' mu w pamięć ;) Może nie ma się czym szczycić, bo jako pijaczka, ale zawsze to coś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. (oczywiście, że się nie zmieściłam - jakże by inaczej...)

      Boże! Ja tam śpiewałam? To cud, że on to przeżył... Ach te moje słynne brązowe drzwi ;) Dlaczego nikt nie zrobił zdjęcia, gdy on... ja... no wiesz, ta kiczowata scena z jeszcze bardziej kiczowatej komedii romantycznej... Powiesiłabym sobie nad łóżkiem. I w szafie. I w sumie w łazience też ;)
      Liam pachnie żelkami? Mój ideał... Ma szczęście, że go tam nie schrupałam ;) bo ja i żelki, to miłość aż do ostatniego miśka ;) Normalnie jestem z niebie dumna ;) Zobaczyłam GO! Jej :D Liam mi GO pokazał! Teraz mogę jej/sobie tylko życzyć snów z NIM w roli głównej. I niech pachną żelkowymi jednorożcami ;)
      (miałam tu coś napisane, ale ostatecznie... skasowałam)
      Justyna jest ZŁA... Co ona tam kombinuje z tym, żeby Niall pomyślał, że to Katie tę sondę... Ja już nie chcę żadnych nieporozumień między nimi...
      Ślub Zayna i Perrie?!? O, tak! Kolejna rzecz, której nie mogę się doczekać. I po naszej ostatniej rozmowie o sukniach, nie mogę się doczekać, by 'zobaczyć' jaką suknię dla Perrie wybierzesz... Bo musisz coś wybrać!
      "Chciałbym cię oficjalnie zaprosić do swojego łóżka..." - Niall Horan wygrywa w konkursie na najbardziej zwalający z nóg tekst. Pewnie gdyby nie to, że Kate siedziała/leżała w łóżku, to zaliczyłaby popisową glebę ;)
      Boziu, ona dzięki Niallowi pozna McFly! Ten chłopak jest po prostu idealny... Ja też chcę takiego, co mi przedstawi McFly... Dla odmiany mogłabym być trzeźwa podczas prezentacji ;)
      A ostatnie zdanie i to czego/kogo Niall chcę najbardziej od życia? Awww... Mówiłam już, że on jest idealny? Musimy go sklonować! Zbijemy na tym majątek (zaciera ręce).
      Wspaniały rozdział. WSPANIAŁY!!! I to wcale nie tylko dlatego, że niejako w nim byłam... No dobra, nie będę kłamać - był to ogromy plus :D Już nie mogę się doczekać kolejnego i jeszcze następnego i jeszcze... Najchętniej to bym ci jakieś zwolnienie od wszystkich obowiązków załatwiła i tylko pisać 'nakazała' ;)

      Dziękuję ci, kochanie, za te przemiłe słowa pod rozdziałem... Sama już nie wiem, ile razy ci dziękowałam i mówiłam, że jesteś kochana, ale pewnie powiem to jeszcze nie raz i nie dwa... To wcale nie groźba ;) I idąc tą drogą to dziękuję ci z całego serca za niesamowite urodziny ❤ Nadal jestem pod wielkim wrażeniem tego cudownego dnia...
      Całuję xx

      @KateStylees

      Usuń
    2. Uwielbiam te Twoje eseje! <3
      Oj wiesz, że tak musiało być. Że musieli się pogodzić, prędzej czy później. Jak ja mogłabym to inaczej zrobić? ;)
      A masz! Niall wcale nie będzie odbierał tego jako kłamstwo! Jak już się dowie, oczywiście. To będzie bardzo szczęśliwa sytuacja, wzruszająca i można powiedzieć, że rodzinna. Może teraz za dużo zdradzam, ale.. trudno. Ty i tak już za dużo wiesz, to nic nie zmieni :P
      Wiem, że to jest „słynne” słowo. Sama mi o tym opowiadałaś, pamiętasz? :P Chyba właśnie dlatego tak to napisałam...
      Ten fragemnt był bardzo osobisty. Można powiedzieć, że to już nie była moja wyobraźnia, tylko moje prawdziwe, autentyczne odczucia. Tak samo jak Ty się chowasz za Kate Stylees, tak jak się chowam za Katie093, czy Moony. Aż strach jak zmienimy o sobie zdanie, jak się w końcu spotkamy ;) Ale lepiej nie zmieniajmy, chyba że na lepsze ;)
      Weź, ta dieta to będzie istna masakra. Tak bardzo im współczuję. Zero smażonych rzeczy, zero alkoholu w żadnej postaci. To się idzie pochlastać!
      Mam nadzieję, że jednak oddychałaś. Nie chciałabym Cię mieć na sumieniu :P
      Cieszę się, że Ci się spodobało <3 Miałam to w głowie od jakiegoś czasu i oczywiście w głowie to wyglądało lepiej... Ale może nie jest aż tak źle ;)
      Tak, zrobiłam z Ciebie pijaczkę. I jestem z tego dumna! I zrobię jeszcze raz, jak tu przyjedziesz :D To będzie dopiero zabawa :D
      Pewnie, że się z Ciebie śmiałam. Od tego właśnie są przyjaciele :P I wiem, że Ty o tym wiesz, nie udawaj niewiniątka, szatanie mały! :P
      Słynne brązowe drzwi..? Mam nadzieję, że dobrze trafiłam w Street View na Google Maps :P Trochę się nałaziłam po Twojej ulicy, ale jeśli 116 jest obok Ciebie, to może trafiłam z tymi drzwiami ;D
      Tak, zobaczyłaś GO! Bo nie mogłam oczywiście normalnie napisać „brzuch”. Świat bez dwuznaczności byłby nudnym światem, prawda? :D
      NIE MOŻESZ TAK BEZCZELNIE KASOWAĆ! JA CHCĘ WIEDZIEĆ, CO TAM BYŁO!
      Justyna nie jest zła. To jest po prostu odwdzięczenie się za wstyd, którego sie najadła przy tym, jak Kate napisała na blogu, że ona i Harry są sobie przeznaczeni... :P
      Szczerze mówiąc, nie wybrałam jeszcze sukni dla Perrie. Dzięki, będę miała kolejną wymówkę, żeby się nie uczyć :D
      Ten tekst jakoś sam wpadł mi do głowy, gdy brałam się za ten akapit. Cóż, nie ukrywam, to jedno ze zdań z ust Nialla, które chciałabym usłyszeć w rzeczywistości... ;D
      E tam, trzeźwość jest przereklamowana. Zdecydowanie.
      Spoko, możemy klonować. Ale ja i tak chcę oryginał!
      Możesz mi takie zwolnienie załatwić. Na pewno bym nie narzekała :D
      Dziękuję Ci za te wszystkie komplementy <3
      Nie masz za co dziękować. Zdecydowanie zasłużyłaś sobie na każde słowo i każdą rzecz, którą otrzymałaś <3

      Buziaki,
      @katie093

      Usuń
  9. Bosko <3 Zapraszam na http://tancemdoszczescia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń