piątek, 17 stycznia 2014

Rozdział 22

Powoli otworzyłam oczy, przyzwyczajając się stopniowo do promieni słonecznych, które oświetlały przez okno cały pokój, w którym się znajdowałam. Chciałam się podnieść do pozycji siedzącej, ale przy najmniejszej próbie poruszenia brzucha, przez prawą stronę przeszedł straszny ból, co skutecznie udaremniło mi każde z trzech podejść zmiany pozycji.
Byłam sama w pokoju, kilka moich rzeczy leżało na komodzie pod telewizorem, najwyraźniej ktoś się zajął wypakowaniem ich z walizki, którą tu ze sobą przywiozłam.
Rozejrzałam się po wszystkim, co znajdowało się na wyciągnięcie ręki, ale nie znalazłam nigdzie nawet szklanki wody, za którą aktualnie oddałabym pozostałą część wątroby. Nie wiem, ile nie miałam żadnego napoju w ustach, ale mam wrażenie, jakbym właśnie przeszła przez całą Saharę, bez nawet najmniejszej ilości wody.
Jednak na półce po prawej stronie leżał jakiś pilot z kilkoma guzikami. Z nadzieją, że nie zrobi on mi żadnej krzywdy, wcisnęłam zielony. Gdy po tym łóżko się nagle nie złożyło na pół, ani przez kroplówkę nie zaczął nagle płynąć jakiś dziwny płyn, natychmiast mnie zabijając, odetchnęłam z ulgą.
- Dzień dobry, Śpiąca Królewno. – Po chwili do pokoju weszła uśmiechnięta pielęgniarka, na pierwszy rzut oka z gatunku tych „miłych”. – Zaraz przyjdzie lekarz, żeby cię zbadać – powiedziała, grzebiąc coś przy aparaturze. – Potrzebujesz czegoś?
- Zabiłabym za szklankę wody – westchnęłam, ponownie starając się podnieść z marnym skutkiem.
- Ostrożnie! – wyrwała się do mnie, łapiąc mnie za barki i trzymając. – Podniosę ci troszkę podgłówek, ale na razie nie możesz zbyt swobodnie się ruszać. Masz świeże szwy i musisz uważać, żeby ich nie zerwać. Daj sobie chociaż kilka godzin.
- Co z Niallem? – zapytałam, gdy mój mózg dołączył do ciała i również się obudził.
- Operacja się udała, jeśli o to pytasz – odpowiedziała, układając poduszkę pod moją głową. Od razu lepiej, jak nie leżę tak plackiem. – Najważniejsze są trzy doby po przeszczepie, czyli jeszcze zostały dwie, żeby wstępnie wiedzieć, czy przeszczep się przyjął. Niestety jeszcze się nie obudził, ale jego obrażenia są na tyle duże po wypadku, że jest to normalne i nie musisz się martwić na zapas.
- Witamy naszą oddziałową Śpiącą Królewnę! – do pokoju wszedł lekarz, z którym omawiałam wszystko przed operacją. – Wie pani, że przespała cały czwartek? Mamy już piątek! Pobiła pani nasz szpitalny rekord...
- Dostanę chociaż jakiś dyplom? – chciałam się zaśmiać, ale przez ból, który poczułam przy pierwszym skurczu brzucha, wydałam z siebie tylko jakiś dziwny odgłos.
- Pójdę po wodę – powiedziała pielęgniarka, zostawiają mnie i lekarza sam na sam.
- Dyplomu może nie, ale na pewno zostaniesz w pamięci całego personelu – odpowiedział, przeglądając moją kartę. – Na razie wszystko jest w normie. Bardzo panią boli brzuch?
- Nie wiem, w jakiej skali się ten ból klasyfikuje, ale nie mogę się za bardzo ruszyć...
- W takim razie zaraz przyślę do pani kogoś z tabletkami, powinny pomóc. I chyba możemy odłączyć panią od kroplówki, to było potrzebne tylko po operacji. – Odłożył kartę na poprzednie miejsce i podszedł do mnie. – Jutro rano zrobimy kilka badań, żeby wiedzieć, czy wszystko jest na pewno w porządku. Jest pani głodna?
- Jeszcze nie, ale pewnie za jakieś pół godziny będę. – Uśmiechnęłam się. To był standard, nigdy od razu po przebudzeniu nie miałam na nic ochoty. Ale dajcie mi godzinę, a mogę wam opróżnić pół lodówki.
- W takim razie ktoś ci zaraz przyniesie coś delikatnego. Bo oczywiście zdajesz sobie sprawę, że na najbliższe kilka miesięcy będziesz miała bardzo rygorystyczną dietę?
- Już się boję. – Westchnęłam. Warzywka na parze i tak dalej? Świetnie, może przy okazji zrzucę kilka kilogramów, nigdy nie zaszkodzi.
- Spokojnie, o tym porozmawiamy przy twoim wypisie. Na razie odpoczywaj. Masz ochotę na gości? – zapytał, zerkając za drzwi.
- Zgaduję, że nie mam wyjścia. – Westchnęłam, doskonale przeczuwając, kto czeka za ścianą.
- Pewnie masz rację. – Zaśmiał się. – W takim razie już uciekam. Jakbyś coś potrzebowała, to ten zielony guzik woła pielęgniarkę. – Plus milion do poczucia własnej inteligencji za ten przycisk. – Do widzenia, Kate. – Uśmiechnął się i wyszedł z pokoju, a ja się ucieszyłam, że w końcu przestał mówić na mnie „pani”. Mam w końcu dwadzieścia lat, a nie pięćdziesiąt!
- Kaaaaaateeeeee! – do pokoju wpadło dzikie stado w postaci Liama, Harry’ego, Louisa, Zayna i... Justyny?
- Masz kopa w dupę po wyjściu ze szpitala za to, że nic mi nie powiedziałaś o operacji zanim cię pocięli. – Klapnęła na łóżko przy moich nogach.
- Wybacz, nie miałam czasu. Zajmowałam się podpisywaniem dokumentów i badaniami. – Posłałam jej uśmiech. – Poza tym ty to pikuś, przeraża mnie myśl, że do rodziców też nie zadzwoniłam. Jeszcze by mi ten pomysł z głowy wybili.
- Nic nie wiedzą o operacji? – Justyna wytrzeszczyła oczy. – Ktoś tu ma przesraneeee... – Zawyła wysokim głosikiem.
- Mhm, Ameryki to teraz nie odkryłaś. – Wywróciłam oczami. Przejechałam wzrokiem po twarzach chłopaków. Wszyscy byli wyraźnie zmęczeni, pewnie żaden z nich niewiele sypiał od środy. Jeśli mają w najbliższym czasie w planach jakieś wywiady, to Lou będzie miała sporo roboty, żeby doprowadzić ich do stanu używalności.
- Pielęgniarka mówiła, że to dla ciebie. – Liam podał mi szklankę wody, którą natychmiast opróżniłam.
- Od razu lepiej. Teraz możemy gadać. – Odłożyłam szklankę na szafkę obok mnie. – Co z Niallem?
- Jeszcze się nie obudził, ale jego stan jest stabilny. Podobno to kwestia już tylko kilku godzin - powiedział Zayn, opierając się o ścianę przy oknie. – Lepiej powiedz, jak ty się czujesz.
- Jak się nie ruszam, to całkiem dobrze.
- To super. Pewnie trochę zajmie, zanim ci wszystko się tam od środka zagoi... Pamiętaj, że możesz liczyć na każdego z nas, zawsze. – Mulat uśmiechnął się do mnie pokrzepiająco, a reszta wydała z siebie pomruki, które najwyraźniej miały potwierdzić jego słowa. – Można teraz powiedzieć, że Niall ma część ciebie w sobie, więc jesteś po części szóstym członkiem, a raczej członkinią, One Direction.
- Wow – powiedziałam, zupełnie zaskoczona. – Nigdy nie sądziłam, że usłyszę od was coś takiego.
- Takie są fakty, nie ma co się dziwić. – Louis wzruszył ramionami, jakby słowa Malika były czymś zupełnie naturalnym. Nie, nie były. Nie dla ich fanki, którą jednak też jestem.
- Sorry, że przerwę wam tę jakże wzruszającą chwilę, ale... – Harry podniósł dwa palce niczym uczeń pierwszej klasy podstawowej. - Kate, mogę skorzystać z twojej łazienki? - zapytał, przestępując z nogi na nogę przy drzwiach w ścianie na przeciwko mnie.
- A co, tą w pokoju Nialla już tak zasmrodziłeś, że sam nie chcesz tam już wchodzić? – zapytała Justyna z szatańskim uśmiechem.
- Nie. Papier się tam skończył. – Odburknął w odpowiedzi.
- Ale jaka moja łazienka? – zapytałam, nie do końca wiedząc, o co chodzi.
- No przecież to jest twój pokój, jednoosobowy. - Harry skrzyżował nogi, jakby to miało mu pomóc. Po twarzach jego kolegów z zespołu wyraźnie było widać, że sprawia im przyjemność patrzenie, jak ich przyjaciel cierpi. – Załatwiliśmy tobie i Niallowi, żeby nikt nie truł dupy w tych normalnych pokojach, które pokrywa ubezpieczenie. To mogę?
- Jasne, że możesz. – Zgodziłam się, a Harry z prędkością światła znalazł się za drzwiami od domniemanej łazienki.
- Nie wiesz, na co się godzisz... – Westchnął Louis, śmiejąc się pod nosem.
- Najwyżej zaraz poleci po jakiś odświeżacz i tyle. – Wzruszyłam lekko ramionami.
- KURWA JEGO MAĆ! – usłyszeliśmy po chwili zza drzwi.
- Przyciąłeś rozporkiem? – zaśmiał się Louis.
- Jeszcze musiałoby być coś do przycinania. – Justyna oczywiście nie mogła się powstrzymać przed typowym dla siebie komentarzem.
- Jak chcesz, mogę ci zaraz udowodnić, że jednak jest. – Burknął Harry, wychodząc z łazienki z czymś zawiniętym w papier toaletowy. – Telefon mi wpadł do kibla! – wszyscy jak jeden mąż wybuchliśmy śmiechem. Nawet ja nie mogłam się opanować, mimo bólu w brzuchu. Gdy po kilkunastu sekundach śmiechu poleciały mi z kącików oczu łzy, nie byłam pewna, czy są one spowodowane śmiechem, czy bólem, jaki ten śmiech wywołał. – Już? – zapytał Styles, gdy wszyscy już jako tako się uspokoiliśmy.
- Powiedz, błagam, że już po spłukaniu. – Liam spojrzał z obrzydzeniem na telefon zawinięty w papier toaletowy.
- Tak, po spłukaniu. – Brunet wywrócił oczami. – Lepiej powiedzcie, jak go uratować.
- Wyłącz go, wytrzyj i włóż w domu do miski z ryżem. Najlepiej jak najszybciej. I na noc zostaw w jakimś ciepłym miejscu – powiedziałam, przypominając sobie ten sposób z internetu. – Podobno działa.
- A w nocy przyjdzie Chińczyk, zje ryż i z wdzięczności naprawi ci telefon. – Liam wybuchnął śmiechem, ciesząc się z własnej teorii.
- Błagam, nie... – Jęknęłam, trzymając się delikatnie brzucha. – Nie mogę się śmiać, to mnie cholernie boli.
- Okej, spokój. – Zarządził Payne, starając się złapać oddech.
- Ja teraz muszę wymyślić jakiś sposób, żeby Niall się nie dowiedział od was, że to ja byłam dawcą. I żebyście przy okazji nie musieli kłamać, tylko po prostu byli do tego jakoś zobowiązani... – Mruknęłam, starając się zmusić do myślenia. Nie było to łatwe, szczególnie że mój brzuch zaczął się już budzić.
- Tak prawnie zobowiązani? – zapytał Liam. Właśnie, PRAWNIE!
- Tak, Liam! Właśnie. To byłoby idealne. Podpiszecie jakieś zobowiązanie, że nie wyjawicie mojej tożsamości, czy coś. I wtedy jak Niall będzie się was dopytywał, to powiecie, że nie możecie, bo to podpisaliście. Nie będzie mógł drążyć, a wy wtedy nie będziecie kłamać – powiedziałam wszystkim swój pomysł, a oni wymieniali się jakimiś tajemniczymi spojrzeniami, z których nic nie rozumiałam.
- Okej, pójdę zadzwonić do Paula, czy da radę takie coś załatwić. – Liam wyszedł z telefonem na korytarz.
- Kate, nie obrazisz się, jak pojadę do domu ratować swój telefon? Za godzinę będę z powrotem czuwać nad Horanem. Może będę mu opowiadał jakieś kawały, to się szybciej obudzi. – Zrobił minę, jakby już szukał w pamięci jakichś mistrzowskich dowcipów.
- Chyba tylko po to, żeby cię walnąć i, żeby powiedzieć ci, że masz się zamknąć. – Zayn wywrócił oczami. – Twoje kawały wychodzą poza wszelką skalę sucharów i betonów, potrzebują swojej własnej kategorii.
- Ale grunt, że by się obudzi, nie? – wzruszył wyszczerzony ramionami. – Dobra, lecę.
- Pracuję z idiotami... – Westchnął Zayn, kręcąc głową. Chciał coś jeszcze dodać, ale ktoś zapukał do drzwi. Spojrzałam pytająco na Louisa, Zayna i Justynę, ale oni wyraźnie też nie wiedzieli , kto to może być.
- Proszę! – krzyknęłam w kierunku drzwi, które od razu się uchyliły prezentując... rodzinę Nialla. – O Boże. – Westchnęłam, zupełnie nie spodziewając ich zobaczyć.
- Czas poznać teściów, co? – szepnęła Justyna w naszym ojczystym języku, odchodząc od łóżka i stając obok Louisa.
- Witaj, Kate. – Pierwszy odezwał sie Greg. Przynajmniej nie zaciągnął tu Theo i Denise. – Szkoda, że spotykamy się ponownie w takich okolicznościach.
- Nie chcemy ci przeszkadzać, - odezwała się Maura, mama Nialla. – ale po prostu musimy ci podziękować.
- Naprawdę nie ma za co... – Powiedziałam, starając się nie brzmieć zbyt nerwowo.
- Oczywiście, że jest. – Głos przejął Bobby. – Uratowałaś życie naszego syna. Na twoim miejscu powinien leżeć ktoś z nas.
- Nie może pan tak mówić. Stało się tak, a nie inaczej, i na pewno nie jest to państwa wina. A ja mogę się jedynie cieszyć, że mogłam pomóc.
- Proszę, tylko nie pan. Mów nam po imieniu. – Uśmiechnął się do mnie delikatnie. – Jeśli będziesz czegoś potrzebować, kiedykolwiek...
- Naprawdę nie trzeba. – Od razu powiedziałam, nawet nie pozwalając Bobby’mu dokończyć zdania.
- Aż ciężko uwierzyć, że na świecie są jeszcze tak dobre, bezinteresowne osoby.
- Po prostu cieszę się, że mogłam zrobić coś dobrego. – Uśmiechnęłam sie do rodziny Horana.
- I jeszcze jedno... – Powiedział Greg, przeczesując nerwowo włosy. – Nie bądź zła na chłopaków, że się dowiedzieliśmy, że to ty. Bo wiemy, że jesteś anonimowym dawcą i oczywiście szanujemy twoją decyzję. Słyszeliśmy rozmowę Liama przez telefon z Paulem i jeśli będziesz chciała to my też to podpiszemy.
- Nie trzeba – zaśmiałam się nieśmiało. – Po prostu oni mają długie jęzory. A państwu, to znaczy wam, ufam.
- Okej, w takim razie wracamy do Nialla. – Westchnęła Maura. Razem z Bobbym miała tak podkrążone oczy, jakby nie spała od chwili, gdy dowiedzieli się o wypadku. A może tak było w rzeczywistości? Pewnie teraz przeżywa największy horror w swoim życiu. Osobiście nie wiem, co bym zrobiła, gdyby moje dziecko znalazło się w takiej sytuacji. Nie wiem, czy wytrzymałabym to psychicznie. Ta kobieta zdecydowanie zasługuje na medal. – W każdej chwili może się teraz obudzić. – Dodała i całą trójką opuścili mój pokój.
- Kupiłaś ich tym przeszczepem. – Wyszczerzyła się Justyna. – Myślę, że już planują twoje wesele i blondaska – powiedziała, a ja, nie chcąc robić przedstawienia przed Malikiem i Louisem, jedynie zgromiłam ją wzrokiem.



Po kilku godzinach zrobił się już wieczór, Paul zdążył przyjść z dokumentem do podpisania i już pójść, zostawiając Kate kopię, a ja właśnie siedziałem w pokoju blondynki, gdzie lekarz robił wieczorny obchód.
- W skali od jeden do dziesięciu jak bardzo boli? – zapytał, uciskając miejsce obok opatrunku na brzuchu dziewczyny. Przy każdym ucisku na jej twarzy pojawiał się grymas, wskazujący na ból. Ale to było tak krótkie, że ledwo zauważalne. Mogę jej chyba tylko zazdrościć tej wytrzymałości i odwagi.
- Sześć i pół – odpowiedziała po chwili zastanowienia.
- Na pewno? – zdziwił się mężczyzna, najwyraźniej nie spodziewając się takiej odpowiedzi.
- Za mało czy za dużo? – zaśmiała się lekko dziewczyna, starając nadal nie napisać za bardzo mięśni brzucha.
- Właśnie coś mało, spodziewałem się czegoś w granicach dziewiątki, albo nawet dziesiątki...
- Po prostu myślałam, że będzie gorzej. – Dziewczyna zakryła się koszulką, którą na czas badań musiała podwinąć. – Doktorze, kiedy będę mogła wyjść ze szpitala?
- Po przeszczepach zawsze trzymamy na kontroli tak z pięć czy siedem dni, więc przed wtorkiem nawet nie masz co o tym myśleć.
- Ale ja mam...
- Program? – przerwał dziewczynie, patrząc na nią spod okularów. – Kate, teraz twój powrót do zdrowia jest priorytetem. – Jeśli naprawdę nie chcesz, żeby media dowiedziały się o twoim udziale w wypadku Nialla, mogę ci załatwić jakiś gips czy opatrunek syntetyczny i wtedy będziesz mogła powiedzieć, że spadłaś ze schodów, czy coś. Ale na pewno nie wyjdziesz stąd na sobotni odcinek. – Byłem pewny, że zaraz zacznie grozić jej palcem. – Na razie to wszystko. Zgaduję, że po tym, co ostatnio przespałaś, nie masz zbyt dużej ochoty na sen, ale proszę, nie siedźcie za długo. Twój kolega też musi w końcu odpocząć, spędza w tym szpitalu więcej czasu niż ja. – Ostatnie skierował wyraźnie do mnie. Ale ja wcale nie mam zamiaru się nigdzie ruszać! Ktoś musi pilnować Kate i Nialla. A jak coś się stanie? O nie, nie pozwolę na to.  – Dobranoc - powiedział lekarz i zostawił nas samych.
- Zachowuje się gorzej niż rodzic... – Skomentowałem, zmieniając miejsce z fotela na łóżko Kate, na którego krawędzi usiadłem.
- Weź mi nawet nic nie mów o rodzicach. – Westchnęła Kate. – Jak latałeś z Paulem po chłopakach zbierając podpisy, to do nich zadzwoniłam.
- Aż tak źle?
- Gorzej niż źle. – Blondynka wywróciła oczami, najwyraźniej myśląc, że jej rodzice „jak zwykle” przesadzają. Ale tak chyba każdy z nas myśli... W końcu dla nich zawsze będziemy małymi dziećmi, którym muszą pomóc zawiązać buty. – Miałam wrażenie, że mama chce wsiąść w samolot i po mnie przylecieć. Musiałam jej przez godzinę tłumaczyć, że oprócz małej blizny nic mi nie jest.
- No, nie rozpędzałbym się tak z tym „nic mi nie jest”...
- Wolałam nie mówić jej, że ledwo mogę się ruszać, bo wtedy by już na pewno przyjechała i zabrała mnie z powrotem do Polski, twierdząc, że bez niej jak zwykle robię sobie krzywdę.
- Jeśli miałaby cię zabrać, to dobrze, że jej tego nie powiedziałaś. – Szeroko się uśmiechnąłem, na co dziewczyna cicho się roześmiała. Po grymasie na jej twarzy widziałem, ile bólu sprawia jej nawet najmniejszy ruch ciała w okolicy, gdzie miała rozcinaną skórę dwa dni temu. Gdybym tylko mógł zabrać chociaż część tego bólu dla siebie, zrobiłbym to. Jej czyn był tak bezinteresowny, tak dobry, tak piękny, że nie powinna teraz cierpieć. Dlaczego ludzie muszą za takie dobre uczynki jeszcze płacić bólem? Bóg, czy inna siła wyższa, zdecydowanie nie zna litości...
- Jesteś kochany. A co powiesz na ten pomysł z gipsem?
- Wydaje się całkiem sensowny. W końcu ze złamaną nogą raczej ciężko jest występować.
- W dodatku jeśli ktoś uzna, że to za mało na rezygnację z programu, można powiedzieć o podejrzeniu wstrząsu mózgu przez upadek, czy coś.
- Pogadaj jutro z Simonem, może to rzeczywiście dobry pomysł. Musimy ukryć prawdziwy powód twojego pobytu w szpitalu, bo inaczej świat oszaleje.
- Tak zrobię. – Westchnęła, wyraźnie notując sobie to w pamięci. – To co teraz robimy? Bo mi na pewno się nie chce spać. Chociaż ty wyglądasz, jakbyś potrzebował kilku godzin snu... – Zmierzyła mnie dokładnie wzrokiem. – Byłeś chociaż raz w domu od środy?
- Wczoraj, żeby wziąć prysznic. – Przetarłem zmęczone oczy. Uwaga Kate przypomniała mojemu organizmowi, że rzeczywiście te kilka pojedynczych godzin snu od środy mu nie wystarczają do normalnego funkcjonowania, co zaskutkowało natychmiastowym ziewnięciem. – Nie chciałem zostawiać Nialla ani ciebie.
- Liam... – Spojrzała na mnie z troską. – I co, ja wyjdę ze szpitala, a ty tu trafisz na moje miejsce z przemęczenia? – zapytała retorycznie. – Tak nie może przecież być. Na noc idziesz do domu i nie widzę cię tu przed dziesiątą. – Zarządziła z poważnym tonem.
- Rozumiem, że nie mam innego wyjścia..? – zapytałem na wszelki wypadek.
- Dobrze rozumiesz. Musisz odpocząć, bo się wykończysz. – Podobało mi się, jak Kate się o mnie martwi. Gdybym nie wiedział, co czuje do Nialla, to może i bym uwierzył, że nie jestem dla niej tylko przyjacielem. Cały czas ciężko mi się z tym wszystkim pogodzić, ale szczególnie po ostatnich dniach widzę, jak bardzo zależy Kate na blondynie. Nie mógłbym tego zniszczyć, spaliłbym się za to w piekle. Może kiedyś, w innym życiu...
- To co, oglądamy jakiś film? – zapytała, pocierając o siebie dłonie. – WIEM! – nagle krzyknęła podekscytowana. – W walizce był mój laptop, jest gdzieś tutaj?
- Tak, w komodzie... Podać ci? – od razu się podniosłem, a dziewczyna w odpowiedzi ochoczo pokiwała głową. Boże, co ona za film ma na tym laptopie?
- Dziękuję – powiedziała, biorąc po chwili ode mnie urządzenie i przesuwając się w kierunku jednej z krawędzi łóżka. – Siadaj obok mnie, chyba się zmieścimy.
- Nie chcę cię uszkodzić. – Spojrzałem niepewnie na miejsce, które mi zrobiło. Zdecydowanie nie było go za dużo, więc nie byłem za bardzo skory do tego pomysłu.
- Daj spokój, jak się nie będziesz wiercić, to nic się nie stanie. Nie jestem z porcelany i przestań mnie tak traktować. - Wywróciła oczami. No cóż, chyba nie mam co się z nią kłócić.
Ostrożnie usiadłem obok dziewczyny i  wpatrywałem się w niebieski ekran komputera, który właśnie się uruchamiał.
- Co chciałaś śpiewać w sobotę w programie? – zapytałem, będąc szczerze ciekawym. Po jej niedzielnej dogrywce, gdzie zupełnie rozwaliła system, nie miałem pojęcia, czym teraz będzie chciała nas zaskoczyć.
- McFly – powiedziała z miną przybitego psa. – Miałam tak idealny plan, a wszystko jak zwykle o dupę rozbić.
- Jaki znowu plan? Co ty kombinujesz? – zapytałem, śmiejąc się. Kolejny misterny plan Kate B.  McFly, bójcie się!
- Co najwyżej kombinowałam – powiedziała klikając rożne foldery na pulpicie. – Miałam świetnie zaśpiewać i zagrać na gitarze ich piosenkę, oni mieli to zobaczyć w telewizji, miało im się to spodobać. Następnie mieli zaprosić mnie na swój koncert albo jakiś inny event. W kolejnej części planu miałam się z nimi zaprzyjaźnić i spełnić tym samym swoje marzenie. – Słysząc ten naprawdę daleko wybiegający w przyszłość plan nie mogłem się powstrzymać i wybuchłem śmiechem.
- Czyli tak się zachowujesz jako prawdziwa fanka? Widzę, że AD to przy tym pikuś. Poza tym, to już nie podchodzi trochę pod stalking?
- Stalking? – prychnęła. – Liam, ty najwyraźniej nie wiesz, co to znaczy prawdziwy stalking... – Dodała tajemniczo, ale nie zapowiadało się, żeby miała rozwinąć ten temat.
- No okej, ale co dalej? Poderwałabyś Toma czy coś? – uśmiechnąłem się szeroko, nie mogąc się nacieszyć obrazem Kate jako fanki. Szkoda, że z nami tak się kryła, mogło być naprawdę zabawnie...
- Toma? – wytrzeszczyła na mnie oczy. – Nigdy w życiu, za bardzo lubię Giovannę. Poza tym on nigdy mi się nie podobał, zawsze szalałam za Dannym i Dougiem. A teraz lubię ich wszystkie dziewczyny, czy żony, więc naprawdę nie chciałabym od nich niczego innego niż zwyczajnie ich poznać – powiedziała z poważną miną, włączając film. Gdy zobaczyłem tytuł, zanim ustawiła obraz na cały ekran, wytrzeszczyłem oczy i całkowicie zapomniałem o jej fangirlowaniu z McFly.
- Ty chyba sobie żartujesz – powiedziałem, nie wierząc, że będę zaraz to oglądał.
- Ani trochę. – Wyszczerzyła swoje ząbki. – Widziałam ten film tylko raz, w połowie i to z ponad dziesięć lat temu. A, że lubię ostatnio robić sobie powroty do dzieciństwa, to chyba nie ma na to lepszego filmu.
- No, ale Spice World?!
- Szykuj się, że będę śpiewać każdą piosenkę. A teraz cisza, oglądamy.
I tak przez najbliższą godzinę Kate śpiewała każdą piosenkę Spice Girls, jaka tylko się pojawiała w filmie, z ogromnym bananem na twarzy. Rzeczywiście ma powrót do dzieciństwa. Tylko lepiej dla niej będzie, jak nikt tu nie przyjdzie i nie będzie kazał się jej ciszej zachowywać.
Przez całą tę godzinę, mniej więcej do połowy filmu, śmialiśmy razem bardziej z żałości tego filmu – dialogów, gry aktorskiej, czy samego pomysłu na film. Ale racja, fajnie było popatrzeć na piątkę dziewczyn, których piosenki dziesięć lat temu śpiewał cały świat. I dzisiaj śpiewają je dwie. Aż wstyd się przyznać, że nie mogłem się nie dołączyć do śpiewającej Kate.
- STOP! - nagle krzyknęła i wcisnęła pauzę. – Troszkę cofniemy... – Mruknęła pod nosem i przewinęła pasek kilka milimetrów w tył. – Tutaj – powiedziała dumnie, a ja przyjrzałem się dokładnie zapauzowanej scenie. Skąd Kate wie... – Ty mieszkasz gdzieś w tej okolicy, nie? – zapytała dumnie, a ja z wrażenia nie wiedziałem nawet, co odpowiedzieć. – No tak, poznaję tę okolicę! Jak nic, kilkanaście metrów dalej jest twój wieżowiec.
- Ale ciebie przecież u mnie nie było... – Powiedziałem oszołomiony. – Skąd wiesz, gdzie mieszkam? – zapytałem, bo Kate oczywiście miała rację. Tylko skąd ona to wiedziała?
- Jak już mówiłam wcześniej, nie masz pojęcia, co to znaczy prawdziwy stalking – odpowiedziała z wyższością. – Jeszcze wiem, gdzie mieszka Harry, ale za cholerę nie dało się znaleźć adresów reszty.
- Ale... Jak?
- Szczerze mówiąc, to nie wiem. – Zaśmiała się swobodnie, ale żeby nie było za pięknie, zaraz przez jej twarz przeszedł grymas bólu. Jakby cały czas zapominała, że nie może się śmiać... To chyba najgorsza kara: odebrać komuś bezbolesny śmiech. – Ja sama tego nie znalazłam, ale nie powiem ci, kto to zrobił. Pewnie by mnie zabiła, twierdząc, że teraz ją będziecie mieć za jakąś psychofankę.
-W sumie to by tłumaczyło fanki pod domem Harry’ego... Ale dobrze, że u mnie jeszcze nie jest tak źle, raz na jakiś czas trafi się jakaś jedna.
- Wiesz, jak narzekasz na brak popularności, to mogę w następnym poście...
- NIE! – od razu krzyknąłem. – Nawet się nie waż, chyba bym cię zabił. – Kate spojrzała na mnie z takim politowaniem, że wydawało się to aż niemożliwe. – No dobra, nie zabiłbym cię. Ale na pewno byłbym bardzo zły.
- Oj tam, twoja złość jakoś mnie nie przeraża. – Przekomarzała się. – Chyba po prostu będziesz musiał liczyć na moje dobre serce... – Westchnęła aktorsko, wracając do filmu.
- Jesteś niemożliwa. – Skomentowałem, kręcąc karcąco głową.
- Uznam to za komplement.
Po pół godzinie z ulgą oglądaliśmy napisy końcowe.
- Teraz przynajmniej wiem, czemu ma taką słabą ocenę w internecie – powiedziała Kate zamykając film i wciskając coś w telefonie, a po chwili włączając internet. Router z telefonu, witamy w dwudziestym pierwszym wieku. – Chcesz zobaczyć, jak się tworzy notki na bloga? – zapytała mnie, włączając Twittera, ale nie swojego, tylko tego od AD.
- Pewnie, że chcę! – ochoczo się wyrwałem, od razu wpatrując się w monitor z większym zaciekawieniem, niż w jakiejkolwiek scenie filmu.
- Najpierw robimy research. Wystarczą dwa konta z informacjami i może też z dwa blogi. Dotychczas wszystkie informacje o was, które na tych stronach się wzajemnie wykluczały, pomijałyśmy. Zawsze wolałyśmy mieć wszystko potwierdzone. A teraz mam was, więc przy okazji mam i również informacje z pierwszej ręki. – Przeglądała i czytała różne strony, z każdej coś zaznaczając, czy kopiując jakieś zdjęcia. Widać było, z jaką wprawą wszystko robi - nie zdążyłem nawet doczytać jednego tweeta, gdy ona już zamykała całą stronę, jakby na pierwszy rzut oka wiedziała już, co jej się przyda, a co nie. – Jak już wszystko mam, to zwyczajnie otwieram Worda i piszę.
- I to cała magia? – zapytałem. Zawsze wydawało mi się to bardziej skomplikowane.
- Dokładnie tak...



29.11.2013r.
Cześć, Misie!

Na wstępie od razu chciałabym zaprzeczyć plotkom, jakoby po wypadku samochodowym Niall przebywał w szpitalu. Tak, wypadek był, i to całkiem groźny, ale jak widzimy po wpisach Nialla na TT, jest już w domu cały i zdrowy, jedynie z kilkoma obrażeniami, które nie zagrażają jego życiu. Nie ma co wysnuwać jakichś teorii spiskowych, że wszystko ustawił Modest!. Dziękujmy jedynie Bogu, że Niall wyszedł z tego w jednym kawałku ;)
A teraz niech odpoczywa spokojnie w domu...


1D Day! Było wspaniale, prawda? Niestety ominął mnie sam początek, ale jak już się dorwałam do komputera, to już nikt nie był w stanie mnie od niego odciągnąć. Czasami tylko robiłam ekspresowe przerwy na siku, z czystej konieczności (nigdy w życiu jeszcze tak szybko nie sikałam. hmmm. to była chyba zbędna informacja.).
Jeśli ktoś nie widział całości, a męczy go to fragmentaryczne oglądanie na YT, na dole postu znajdziecie link do ściągnięcia całego 1D Day! :)


Teraz przyszedł czas na gratulacje. Nasi chłopcy zdobyli dwie statuetki Amercian Music Awards! Kategorie „najlepsza grupa POP/ROCK” oraz „najlepszy album” należą do nich! Zdolne misie, nie ma co ;)


Tradycyjnie, najlepsze na koniec (no, prawie koniec).
MIDNIGHT MEMORIES JEST JUŻ W SKLEPACH!
Ja jeszcze czekam na swoją kopię, bo Amazon coś się obija, ale i tak znam już całą płytę na pamięć i muszę szczerze powiedzieć, że jestem nią zachwycona. Jest tak zupełnie inna (pozytywnie) od obu poprzednich, że aż zapiera dech w piersiach.
A Wy, macie już swoje ulubione piosenki?


Harry był widziany z Kendall Jenner w LA. Od razu świat oszalał... Dziewczyny, pamiętajcie: dopóki on niczego nie potwierdzi, to nie ma o czym mówić. Świat show-biznesu jest pełen plotek i tak naprawdę bez potwierdzenia Harry’ego nie możemy wierzyć w nic ponad ich przyjaźń.
(poza tym, on i ShadowCat są sobie przeznaczeni. Żadna Kendall tego nie zmieni! Czuję, że to tylko kwestia czasu...)


Buziaki,
Moony


PS. Trasa promocyjna Midnight Memories po Europie stoi pod znakiem zapytania ze względu na wypadek Nialla. Jeśli tylko się czegoś dowiemy, to możecie mieć pewność, że od razu się tym z Wami podzielimy na Twitterze!



- I koniec. – Zamknęłam laptopa i odłożyłam na szafkę obok łóżka, na której zbierało się coraz więcej fantów. Będzie trzeba zrobić tam porządek, ale to jutro. Na razie mój organizm potrzebuje chyba kolejnej dawki błogiego snu, jednak rekonwalescencja zabiera człowiekowi dużo energii. – Dobra, Liaś, leć do domu spać. Zobaczymy się jutro.
- Jak mnie nazwałaś? – zapytał zdziwiony brunet, a ja musiałam się na chwilę zastanowić, jak go rzeczywiście nazwałam, człowiek nad tym się jednak za bardzo o tym nie myśli, to jest coś odruchowego.
- Liaś..?
- Co to jest Liasz? – kocham ich wymowę „ś”. To jest TAK słodkie.
- A, to takie polskie zdrobnienie od Liama. Przyzwyczajaj się.  – Wzruszyłam ramionami. – No, śmigaj mi stąd, bo zaraz mi tu zemdlejesz. I masz wziąć taksówkę, drugiego przeszczepu w jednym tygodniu nie przeżyję. – Czarny humor nie jest zły, nie?
- Okej, okej...  – Chłopak zaczął się zbierać, gdy do pokoju zapukała pielęgniarka i zaraz w drzwiach znalazła się jej głowa z szerokim uśmiechem.
- Najwyraźniej wasze śpiewy i śmiechy mają uzdrowicielskie właściwości, które docierają na drugi koniec prywatnej części. Wasz kolega się obudził. Pomyślałam, że będziecie chcieli wiedzieć.





***

Cześć, Misie :)

Od razu dziękuję za wszystkie cudowne komentarze pod poprzednim rozdziałem. Są one naprawdę porządną siłą napędową do dalszego pisania <3

Cieszę się, że udało mi się spiąć i dodać rozdział. Szczerze mówiąc, bałam się, że będzie ciężko i w tym tygodniu... W każdym razie dziękuję za Waszą cierpliwość, jesteście kochani! (tutaj może powiem, kiedy kończy mi się sesja: 14 lutego, jak romantycznie. proszę , miejcie na uwadze, że do tego czasu walczę o czwarty semestr ;) )

Mam nadzieję, że rozdział przypadł Wam do gustu :)


Buziaki,
@katie093


EDIT.
Właśnie wbiło 20 000 wejść na bloga... Wow! Dziękuję :) Pamiętam, co to była radość, jak było 1 000. A tu dwadzieścia razy tyle? Jeszcze raz dziękuję, że Wam to się podoba i macie ochotę to czytać <3

29 komentarzy:

  1. Oh GOD ! CZYZBYM BYLA PIERWSZA ? TAK ! ZGARNIAM WSZYSTKO ! MAM FANGIRLING Z TWOJEGO POWODU ALE TO JUZ WIESZ Z TWITTERA JEDYNY FRAGMENT JAKI DO MNIE DOTARL TO ZE BLONDASEK SIE OBUDZIL ! HA I JESTEM PEWNA ZE SIE DOWIE ZE TO NASZA SLODKA KATY GO URATOWALA ! oh dobra skonczylam :D jak Katy pisze do Directioners " Czesc Misie " i potem Ty tak do nas pisze to ojejku *.* moze uda mi sie dorobić cos do tego komentarza kiedy indziej jestem w zbyt dużej euforii! Dziekuje za to ze piszesz i ze po prostu jestes :* ❤ @believein_dream

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TRZYMAM KCIUKI ZA CZWARTY SEMESTR! UDA CI SIE ZDOLNA BESTIA Z CIEBIE ! JA WIEM ZE TAK BEDZIE TAK JAK WIEM ZE NIE ZDAM PRAWA JAZDY HAHAHA !<3 @believein_dream

      Usuń
    2. Haha, Twoja radość jest niesamowita :D
      Dowie się..? A może Was zaskoczę, co? ;)
      Obym zdała, tak jak mówisz <3 A z tym prawkiem to się nie przejmuj, ja zdałam za piątym razem dopiero :P

      Buziaki <3
      @katie093

      Usuń
  2. Nie wierzę, że mi to zrobiłaś. Czemu Niall obudził się dopiero na koniec? Znów trzeba będzie czekać. :( Chyba lepszym pomysłem dla mnie byłoby znalezienie Twojego bloga jak już się skończy. Wtedy nie musiałabym czekać, tylko mogła spędzić całą noc na czytaniu. No ale teraz nie ma siły która odezwała by mnie od tego opowiadania. Za bardzo się z nim zżyłam.
    Od razu powiem, że pisze z telefonu, więc jeśli będą jakieś błędy albo coś niezrozumiałego to przepraszam. :)
    Kate się obudziła! Pół sukcesu za nami. A na koniec Nial się obudził, czyli coraz bliżej do pełnego sukcesu.
    Dziewczyna miała całkiem niezły pomysł jak zawiązać języki tej czwórce. Chodź coś mi się zdaję, że znając ich i tak któryś się może wygadać...
    Rodzina Horana.. to było takie urocze. Prawdę mówiąc to zapomniałam już, że Greg poznał Kate. A akurat ten rozdział to jeden z moich ulubionych, więc czytałam go kilka razy. Widocznie ta pora nie sprzyja mojemu myśleniu.
    Liam z Kate byli tacy uroczy w tym szpitalu. Gdyby nie fakt, że wszyscy wiemy że dziewczyna wybrała Niall'a to można by ich było posądzać o bliższą relacje. Chodź i tak zachowywali się jak bardzo dobrzy przyjaciele. No i Liam zobaczył magię AD. Myślę że dziewczyna mu tym trochę zaimponowała.
    Harry i i jego akcja z telefonem rozwaliła mnie. Ten sposób z ryżem działa? Chodź myślę że byłoby już po iPhonie... w sumie chyba niewiele z nowych telefonów przeżyło by taką kąpiel...
    Tak bardzo się cieszę że blondynek się obudził! Ale zżera mnie ciekawość co będzie dalej! Chyba aż za bardzo...
    Życzę więc powodzenia zarówno na sesji jak i w znalezieniu czasu na napisanie nowego rozdziału. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z Twoim planem. ;)
    Jak Ty kończysz sesję to ja tego dnia idę ostatni dzień do szkoły przed feriami. ;)
    Pozdrawiam i całuje.
    Patricia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę bardzo zła, jeśli powiem, że zrobiłam to specjalnie? Na początku nie miałam pisać notki AD, ale chciałam czymś zająć miejsce, żeby to właśnie wylądowało na drugim końcu ;P Zła ja. Po prostu wiem, jak chcę zacząć nowy rozdział i to było mi do tego potrzebne...
      Zdradzę Ci mały sekret: nie wygadają się ;)
      Liam z Kate mają być uroczy! Niestety włączyła mi się na niego taka mała "faza", co chyba troszkę widać... Nakręciłam się już na nowe opowiadanie właśnie z nim, oj ;) Ale spokojnie, najpierw skończę to. Z dwoma bym miała mniej życia niż teraz, jeśli to jest możliwe...
      Gdzieś, kiedyś czytałam o tym ryżu. Że wyciąga wilgoć. I właśnie to jest głównie do smartphone'ów! Ale jeszcze nie miałam okazji wypróbować tego sposobu i mam nadzieję, że nie będę jej miała...
      O, to mamy razem ferie! ;)

      Buziaki,
      @katie093

      Usuń
    2. Powiedzmy, że Ci wybaczę że zakończyłaś w taki sposób skoro ma to pomóc w rozpoczęciu kolejnego rozdziału. Ale mam nadzieję, że nie będzie w nim nic strasznego. No i najbardziej, że Kate i Niall porozmawiają. Albo przynajmniej się do siebie odezwą przez sms...
      Nie wygadają się? O wow. Ale coś mi się zdaję, że i tak jakoś zrobić że blondynek poznał prawdę. :D
      I są uroczy! Więc zdecydowanie Ci się to udaje. ;D Kolejne opowiadanie pisane przez Ciebie? Zdecydowanie jedną czytelniczkę już masz! Nawet jeśli miałabym czytać po nocach.
      Jestem ciekawa czy ten cały ryż działa.. Chodź osobiście też wolałabym tego nie sprawdzać. Chyba, że na jakimś starym już telefonie. Wtedy mogłoby to być całkiem przydatne doświadczenie.
      Jeej, wreszcie ktoś, kto też czeka do ostatniej tury ferii zimowych. Może wtedy już śnieg zniknie na dobre? Cieszyła bym się z tego bardzo..
      xo
      Patricia.

      Usuń
  3. Przypadł do gustu :) No i chyba dalej jestem team Liam ;P
    Ja też mam już sporo do nauki w samej sesji zaliczeniowej, w tym pisanie pracy magisterskiej, ale to jutro, dzisiaj miałam przerwę na czytanie :)

    Pozdrawiam
    Melanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Team Sriam :P Musisz się chyba już pogodzić z ich przyjaźnią... ;D A na opowiadanie "liamowe" też przyjdzie czas... ;)

      Buziaki,
      @katie093

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Dopiero teraz? Cholera, myślałam, że już było ciekawie, chociaż troszkę :P

      Usuń
  5. Ojejejejejjejejejejejejeuuuu!!! Ten rozdział był super! Nie dość, że wszystko się udało, to jeszcze Niall się obudził (TYLKO CZEMU AKURAT POD KONIEC?!) :D
    Szczerze? Mam ogromną nadzieję, że jednak Niall (całkiem przypadkiem) dowie się, że to Kate była jego dawczynią... ale nie teraz. Jakoś...hmm... Jak już będą razem, szczęśliwi i wgl. ;D
    Kurde... znów prawie popłakałam się ze śmiechu, i o mały włos obudziłabym moją siostrę xD (a ona wtedy by mnie zabiła i nie miałabyś komu majcy tłumaczyć xD
    Tak wiem.... pewnie nie przeżyłabyś bez tej porcji mojego debilizmu, który oferuje Ci za każdym razem, hahahha :D)
    To, jak Justyna dogryza Harry'emu, to jest po prostu mistrzowskie. Nadal jak o tym myślę, to chce mi się śmiać ;p
    Oj tak... Liam chyba faktycznie nie wie, co to prawdziwe stalkowanie... Kate może używać teraz jego adresu jako szantażu :D ahahahaha, biedny Liaś...
    dobra, kończę moje krótkie wypociny, bo w sumie, to ciągle jestem w łóżku i jeszcze nie do końca kontaktuje ze światem, ale wiedz, że rozdział był świetny! (oby więcej takich, a nie jakieś drama time xD)

    Całusy! Xx. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to czemu pod koniec? Bo jestem zua, proste :P
      Nie teraz, racja. Będzie musiał troszkę poczekać... Jakiś miesiąc ;) Ale więcej nie powiem!
      Płakanie ze śmiechu jest zdrowe! Chociaż nie chcę, żeby Cię siostra zabiła :( Internet byłby wtedy smutniejszym miejscem.
      Szantażowanie Liama? Nieeee, on jest chyba za dobrym chłopcem na traktowanie go w taki sposób... :P
      #dramatime jest spoko! Raz na jakiś czas trzeba! :P

      Buziaki,
      @katie093

      Usuń
  6. Ojeej, Liaś ^^ Tak słodziutko go nazwała. Hahaha. Ale Liasz już brzmi śmiesznie, jak jakaś ryba albo inne zwierzę xd Noo... szacun że przetrwali film o Spice Girls, zerknęłam sobie na sam poster filmu i już po nim widać, że to jakieś dno. Chociaż fani na pewno byli zadowoleni :D No i musieli głośno śpiewać skoro Niall się obudził... ciekawe czy rozpoznał głos Kate? To może być zaiste bardzo interesująca sytuacja, bo MOŻE skojarzy fakty - chociaż jak nie skojarzył że Kate to Moony, to moja wiara w jego umiejętności sherlockowania opada :d A sytuacja z Harrym, no przekomiczna, znowu śmiałam się jak głupia. + komentarze Justyny, mistrzostwo! Za to kocham twoje opowiadanie, jest takie pozytywne i śmieszne! ^^ Teraz tylko pozostaje czekać na kolejną część... i jakieś spotkanie na lini Niall-Kate. hooh. powodzenia na sesjach ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liaś, Liaś... Gdzieś to już słyszałam i jak pisałam rozdział, to samo się tak napisało zamiast "Liam". Podoba mi się :D
      No, ten film oglądałam tylko ze względu na wspomnienia z dzieciństwa. Lekko nie było ;P
      Myślę, że pielęgniarka tylko tak powiedziała, że go obudzili, a tak naprawdę obudził się jednak sam z siebie ;)
      Staram się, żeby było pozytywne. Po co pisać jakieś smutasy, tego mam wystarczająco dużo w życiu ;)

      Pozdrawiam,
      @katie093

      Usuń
  7. Jesteś genialna kobieto! :>
    Uwielbiam Twoje opowiadanie! ♥

    Bardzo się cieszę, że operacja się udała, i że z Kate wszystko OK :>
    Na pewno szybko dojdzie do siebie, gdy ma w koło tylu przyjaciół (:
    Fajnie, mieć takiego przyjaciela jak Liam, to urocze, że spędza z nią tyle czasu ^^
    Ohh, i spotkanie z rodziną Nialla, słodko! *__*
    Z jednej strony szkoda, że Kate nie chce, żeby Niall się dowiedział, że to ona jest dawcą, ale z drugiej strony rozumiem ją.. :>
    Tak bardzo się cieszę, że Niall się wybudził ! awwwww ! ♥
    Tylko szkoda, że dopiero na końcu :C Teraz muszę czekać, na to co będzie dalej.. :<
    Mam taką cichą nadzieję, że może w jakiś cudowny sposób Horan zmądrzał, i jak tylko poczuje się lepiej, to ruszy swój tyłek i pójdzie do Kate, wyzna jej miłość i będą razem szczęśliwi, o ! :> hyhy

    Piszesz cudownie.. ♥
    Życzę powodzenia na sesji, kochana :)

    Pozdrawiam.. ♥
    @blue_eyes_9

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Genialna? Bez przesady, ja tylko przelewam na klawiaturę dialogi z głowy ;)

      To prawda, albo szybko wyzdrowieje i ucieknie ze szpitala, albo zaraz będzie miała przeniesienie na oddział psychiatryczny, dzięki tym przyjaciołom... ;P
      Na końcu, na końcu. Zrobiłam to specjalnie, zła ja :D
      Hmm... Fajny pomysł, ale nie uważasz, że to by było troszkę za łatwe?

      Dziękuję za Twoje miłe słowa, jak zawsze - rozpieszczasz mnie :)

      Buziaki,
      @katie093

      Usuń
  8. SPAM SPAM Dwójka przyjaciół, w młodości wybiera się w podróż dookoła świata. Za ich przyjaźnią, tak naprawdę kryje się wielka miłość. Niestety na jego drodze pojawia się ktoś inny i ich drogi rozchodzą się. Po latach dzieci zaciekawione wspomnieniami, zapiskami również wyruszają w taką podróż, samotnie.
    Los chce, aby się poznali.
    Zapraszam serdecznie na http://followyourheart-ff.blogspot.com/ ! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. superrr!
    http://my-little-world-one-direction.blogspot.com/ ZAPRASZAM DO MNIE
    sorry za spam xd

    OdpowiedzUsuń
  10. Powiem Ci, że nie wiem co napisać.. Drugi dzień odkładam napisanie komentarza, ale... ;) Mam pewien niedosyt i nawet nie wiem czym to jest spowodowane... ; ))
    Cieszy mnie, że Liam i Kate są przykładem wspaniałej przyjaźni;))
    Bardzo mnie cieszy, że Niall się wybudził... ale... właśnie, ale co? Problem, że sama nie wiem ale co.;/ Ach. ;/
    Cóż... Pierwszy raz nie wiem, co napisać... ; o Coś złego się ze mną dzieje. ;)
    Kocham Cie;*
    Udanego zaliczania czy coś. ;d
    Pozdrawiam;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawsze wiadomo, co napisać. Właśnie siedzę nad klawiaturą i zrobiłam sobie przerwę w pisaniu rozdziału, żeby odpowiedzieć na zaległe komentarze, bo coś ten 23 rozdział idzie mi na razie jak krew z nosa. I komentarze nie są obowiązkowe, nie "wymagam" ich od swoich czytelników. Nawet kilka słów są czymś wspaniałym <3
      Jeszcze chyba za wcześnie, aby pisać o ich relacji jako wspaniałej przyjaźni. Po tym, co między nimi było, raczej ciężko jest tak z tygodnia na tydzień się przestawić. Ale trzeba im przyznać, że się starają ;)

      Buziaki,
      @katie039

      Usuń
  11. Hejoł :)
    Nominuję blog do Versatile Blogger Award.
    Więcej informacji tutaj: http://i-am-all-yours-larry-stylinson.blogspot.com/2014/01/versatile-blogger-award.html
    Gratuluję świetnego talentu pisarskiego i genialnego pomysłu na opowiadanie :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratulacje!
    Zostałeś/aś nominowany/a do Liebster Blog Award.
    Więcej informacji na blogu http://mystory23love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. No dziewczyno. Co ja mogę więcej powiedzieć ? Kocham to, że piszesz !
    Ale jestem pewna, że bardzo szybko sie wyda kto uratował Nialla ! Przecież chłopcy nawet po podpisaniu dokumentów nie będą potrafili utrzymać buzi na kłódkę ! No ewentualnie rodzina Nialla się wygada, albo jakaś pielęgniarka. A może sama Kate ? ;d
    Wbijaj do Krakowa ! :p
    Bo do Warszawy mam 270 km :P
    Więc pójdziemy na kawę, a ja przy okazji zabiorę zeszycik (w którym mam podpisy sław) i długopis ! :D
    Całuję ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooooo !! I bym zapomniała !
      Powodzenia w czasie sesji ! Mocny kopniak w tyłek ode mnie ! :)

      Usuń
    2. Kocham to, że Ty kochasz, że piszę :D Od razu tak mi jakoś cieplej na sercu :)
      Nie wyda się! A jeśli już, to na pewno nie szybko... :P
      Do Krakowa? Boże, dziewczyno, nie skazuj mnie na 12h w pociągu! Do Warszawy mam "tylko" siedem :P

      Buziaki,
      @katie093

      Usuń
  14. Jejku mam nadzieje ze niall dowie sie ze to ona mu pomogła !! Awww ona i Li sa tacy slodcy*.* taaaaak obudził sie !! Dodawaj szybko nn bo juz sie doczekac nie moge!!! Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkim tak strasznie zależy na tym, żeby Niall się dowiedział, że Kate jest dawcą... Hmmm, może muszę rozważyć Waszą prośbę? ;)

      Pozdrawiam,
      @katie093

      Usuń
  15. Kiedy nowy rozdział ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że we wtorek po południu/pod wieczór...

      Usuń