sobota, 21 grudnia 2013

Rozdział 20

Jedynym plusem spakowania się tylko w bagaż podręczny jest to, że nie muszę czekać aż moja walizka wyjedzie na taśmę, tak jak większość pasażerów.
Gdy tylko udało mi się przebrnąć przez tłum w drodze z samolotu do hali przylotów, zaczęłam się rozglądać za tatą, który obiecał, że po mnie przyjedzie, żebym nie musiała czekać na pociąg do Szczecina.
- Kasia, tutaj! – usłyszałam i od razu obróciłam wzrok w stronę, z której dochodził głos mojego taty. Gdy go zauważyłam, zaczęłam z uśmiechem iść w jego stronę. – Cześć, mała. – Mocno mnie przytulił na powitanie, a ja już się poczułam jak w domu.
- Cześć, tato. Dzięki, że przyjechałeś. – Złapałam go pod ramię i zaczęłam ciągnąć w stronę wyjścia na parking.
- Pewnie, że przyjechałem. Córka wraca do domu z drugiego końca Europy, a ja miałbym nie przyjechać? – zaśmiał się. – Ale jeszcze jest wcześnie. Odstawiam cię do domu i jadę do pracy, ktoś musi na te twoje szaleństwa w Londynie pracować. – Puścił mi oczko, gdy już zbliżaliśmy się do parkingu, na którym wypatrzyłam jego samochód.
- Aktualnie finansuje je telewizja, ale kieszonkowym nigdy nie pogardzę, dobrze o tym wiesz. – Zaśmiałam się, nie mogąc już się doczekać, aż znajdę się w swoim pokoju.
- No tak, w końcu nie ma takich pieniędzy, których nie umiałabyś wydać, co?
- Jak ty mnie dobrze znasz... – Westchnęłam, wsiadając na miejsce pasażera po prawej stronie. Witamy w Polsce, gdzie się jeździ po ludzku.
- Jeździłaś coś w Londynie? – zapytał, a ja od razu wybuchnęłam śmiechem. No tak, moje drajwerskie umiejętności są najważniejsze, cały tata...
- Och, tato, brakowało mi twojego poczucia humoru. – Zironizowałam. – Ledwo się nauczyłam jeździć po prawej stronie, a mam jeździć po lewej? Jeszcze nie zwariowałam, żeby tak zagrażać życiu bezbronnym mieszkańcom Londynu.
- Po prostu trzeba się bardziej skupić, i tyle.
- I tyle. – Powtórzyłam po nim, kręcąc głową. – Zapomniałeś, że rozmawiasz ze mną? Ja tam mam tyle rzeczy, o których muszę myśleć, że jazda po lewej stronie i zastanawianie się, jak skręcać i czy potrafię lewą ręką zmieniać biegi, to ostatnie rzeczy, na których powinnam się skupiać. – Westchnęłam. – Teraz mam kierowców, którzy mnie wszędzie wożą, a tak to mam bilet na metro i autobusy. Nie jest mi więcej do szczęścia potrzebne.
- Niech ci będzie. – Westchnął, poddając się. – Kiedy te kamery mają przylecieć?
- Jutro. Połażę trochę z nimi po Szczecinie. W piątek nagrają kilka scen w kościele, w restauracji i się zmyją.
- A ty kiedy musisz lecieć?
- Uciekam po otrzęsinach, niestety. Samolotem razem z ekipą, poczekają na mnie kilka godzin.
- Tak szybko? – zdziwił się.
- Niby szybko, ale nawet to musiałam mocno negocjować, nie myśl, że Simon tak łatwo się zgodził. I tak będę miała tylko jedną próbę na scenie, zazwyczaj są dwie. Przez to wesele nie będę śpiewać piosenki grupowej, którą nagrywają w piątek. Nie mogę już przeciągać struny. Muszę być szybko w Londynie, żeby jak najwcześniej być w studio.
- Zaśniesz na tej scenie. Przecież ty jak nie masz dziesięciu godzin snu, to zasypiasz na stojąco.
- Bez przesady... – Wywróciłam oczami. – A na scenie i tak się nie uda zasnąć, serce tak wali, że prędzej bym zawału dostała, niż zasnęła... – Mruknęłam. – Chyba sobie kupię coś ziołowego na uspokojenie, bo inaczej długo nie pociągnę.
- Masz dwadzieścia lat, nie musisz się szprycować jakimiś tabletkami.
- Przecież wiesz, że mam nerwicę po mamie...
- Ta, już się mamą nie zasłaniaj, lekomanko.  – Stwierdziłam, że nie ma sensu kontynuować tej dyskusji. Ja i tak zrobię, co będę chciała, tata dobrze o tym wie, a bez sensu jest psuć atmosferę od razu po moim przylocie.
Wyjęłam telefon, aby sprawdzić, czy Niall w końcu odpowiedział na któryś z miliona moich smsów do niego lub telefon, ale nic takiego się nie stało.
 Już nie wiem, co mam robić. Powiedziałam mu prawdę. Przepraszałam go już niezliczoną ilość razy od wczoraj, prosiłam o rozmowę. A z jego strony nic, cisza. Jakbym wcale nie istniała. Jakbym przestała dla niego istnieć w momencie powiedzenia prawdy. Powoli zaczynam tego żałować... Może nie powinna tego robić i zwyczajnie usunąć bloga, żeby Niall zapomniał o Moony? Może ten problem sam by się rozwiązał poprzez usunięcie jego źródła..?


- Liam, telefon ci dzwoni! – krzyknął Harry, rzucając mi (albo raczej we mnie) mój telefon, który nie wiadomo dlaczego był w jego rękach.
- Halo? – odebrałem, bez sprawdzania, kto dzwoni.
- Śpisz? – usłyszałem głos Kate, który nie brzmiał zbyt wesoło. Przeleciałem wzrokiem po twarzach chłopaków, którzy akurat siedzieli w moim pokoju i prowadzili jakieś niesamowicie ważne rozmowy o trzeciej w nocy na tematy egzystencjalne.
- Jet lag... – Mruknąłem, nie bardzo się ciesząc z tego, że za Chiny żaden z nas nie będzie mógł normalnie jutro funkcjonować na nagraniu do amerykańskiego X Factora.
- A możesz pogadać teraz chwilę na Skypie? – zapytała, z wyraźną prośbą w głosie. – Inaczej zapłacę majątek za tę rozmowę.
- Jasne, daj mi chwilę. Wyślę ci smsem moją nazwę, okej? – zaproponowałem i już po chwili byliśmy rozłączeni, a ja wysyłałem dziewczynie swój nick, aby mogła mnie znaleźć wśród setek „Liamów Payne’ów”. – Teraz tak. – Zwróciłem się do przyjaciół. – Albo jesteście tak cicho, że ledwo oddychacie, albo koniec imprezy i spadacie do swoich pokoi.
- Z kim będziesz gadał, że tak się martwisz, że nas ten ktoś nie usłyszy? – prychnął Niall, rzucając we mnie poduszką. Ktoś tu ma chyba za dużo energii...
- Z Kate, jeśli bardzo chcesz wiedzieć. – Zmrużyłem oczy, obserwując jego reakcję. Jak mogłem się domyślić, chłopak od razu cały się spiął i zamilkł. Z ust reszty wydobyło się długie „uuuuu”. Dzieci. – Chcę być dobrym przyjacielem i nie ukrywać przed wami, o czym z nią rozmawiam, żebyście znowu do mnie jakichś pretensji. Dlatego macie się zamknąć i milczeć jak grób.
- Nie chcę jej słuchać – powiedział Niall cichym głosem, jakby nagle ta sytuacja odebrała mu całą pewność siebie.
- To zatkaj uszy. – Warknąłem, mając już dość jego dziecinnego zachowania. Ma facet dwadzieścia lat, a boi się zwyczajnie porozmawiać z dziewczyną, za którą szalał przez ostatni miesiąc. Loser. – Cisza! – krzyknąłem po raz ostatni, gdy rozległ się dźwięk przychodzącej rozmowy z mojego tableta.
- Cześć, Liam, pozdrowienia ze Szczecina! – od razu zobaczyłem jej uśmiech na tle jakiejś zielonej ściany.
- Sze-co? – i w tym momencie właśnie sobie uświadomiłem, że nigdy nie odwiedzę Kate w jej rodzinnych stronach. Jak mam trafić do miasta, którego nazwy nawet nie umiem wymówić?!
- Szczecin. – Powtórzyła, śmiejąc się. – A konkretniej z mojego malutkiego pokoiku, który jest mniej więcej jedną trzecią sypialni Nialla...
- Może zostawmy temat sypialni Nialla w spokoju, co? – puściłem jej oczko, a dziewczyna wzięła do rąk... kieliszek?
- Czy ty właśnie pijesz wino? Przecież u ciebie jest jedenasta! – lekko się zdenerwowałem. Jeszcze trochę i nam wpadnie w alkoholizm!
- Nie, mój drogi, jest dwunasta. To nie Anglia, tylko Polska. Poza tym to nie moja wina, że dziewczyny od razu po moim przyjeździe wpadły z winem, zamiast siedzieć na uczelni. Teraz poszły na jeden wykład i potem wracają z pizzą. Ciężkie mam życie... – Westchnęła, biorąc solidny łyk.
- Półwytrawne? – zapytałem, śmiejąc się. To już wiadomo, skąd ta miłość Kate do wina – od koleżanek. Na pewno.
- Nie wiem, czy półwytrawne, czy półsłodkie, ale na pewno półwypite. – Zaśmiałem się, słysząc odpowiedź blondynki. Ją poczucie humoru nigdy nie opuszcza. Niestety, nie byłem jedynym, który zaczął się śmiać. – Ktoś tam jeszcze jest? – od razu wyłapała. Skubana, ma dobre głośniki.
- Nie, to chyba jakieś zakłócenia. Wiesz, Stany, Polska, spora odległość. – Dziewczyny zmierzyła wzrokiem mój „skajpowy” obraz, ale nic nie powiedziała.
- Liam – powiedziała, brzmiąc naprawę groźnie. – Naprawdę jest mi obojętne, czy tej rozmowy będzie słuchać Styles, Tomlinson czy Malik, czy kogo tam jeszcze możesz mieć u siebie po trzeciej w nocy. – Zrobiła krótką pauzę, a ja doskonale już wiedziałem, do czego zmierza. – Ale jeśli jest tam Niall James Horan, który tego słucha i będzie słuchał do końca, to przysięgam, przy najbliższym spotkaniu powyrywam ci nogi i wsadzę tam, gdzie słońce nie dochodzi. – Zagroziła, a po chwili cicho się zaśmiała pod nosem, patrząc w jakiś punkt zamyślonym wzrokiem. – Chociaż to by miało swoje dobre strony, nigdy więcej nie musiałabym patrzeć, jak tańczysz. – I kolejny powód, żeby trójka idiotów zaczęła tłumić śmiech, chowając twarz w poduszki. Nawet Niallowi zadrżały kąciki ust.
- Dlaczego sądzisz, że źle tańczę? – zapytałem z powagą, mimo że doskonale znałem prawdę.
- Wystarczy, że widziałam wasz występ na Teen Choice Awards w sierpniu. Wyglądałeś, jakbyś miał w butach albo jakieś bardzo ruchliwe robaczki, albo jakby ktoś cię co kilka sekund prądem kopał po nogach.
- Bez przesady... – Serio było aż tak źle? I przysięgam, zaraz One Direction będzie się składać tylko ze mnie i Horana, bo reszta się udusi w przeciągu kilku sekund, próbując stłumić śmiech.
- Uwierz mi, twoje nogi kompletnie stole the show. Jak dla mnie, to nawet twerkujący Harry nie mógł cię przebić. – Zaczęła się śmiać. – Za każdym razem jak to oglądam, to ryczę ze śmiechu.
- Dobra. To o tym chciałaś gadać?
- Dobrze, już dobrze, aleś ty wrażliwy... Powiedz mi, co z Niallem. – Westchnęła, a jej wyraz twarzy się wyraźnie zmienił. – Mówił coś o mnie? – zapytała, odwracając wzrok od laptopa.
- Nic a nic. – Westchnąłem, wcale nie kłamiąc. Można powiedzieć, że Kate to temat tabu od sytuacji na lotnisku.
- Boże, Liam, ja już nie wiem, co mam robić. – Niebieskooka schowała twarz w dłoniach. – Zasypałam go już milionem smsów, telefonów, wiadomościami prywatnymi na TT. Proszę, błagam, a on nic. Zrobiłabym wszystko, żeby to naprawić, ale nawet nie wiem, jak.
- A może on po prostu potrzebuje czasu, żeby to zrozumieć..?
- Ale ja nie chcę, żeby on to teraz próbował zrozumieć, skoro nie zna całej prawdy. – Jęknęła, odkrywając twarz, na szczęście jeszcze bez łez.
- Nie wiem , czy ci się to spodoba, ale trochę się tym zająłem – powiedziałem, nie będąc do końca pewnym, czy dobrze postąpiłem. – Przekazałem mu mniej więcej to, co ty mi w parku.
- Ugh. No dobra – powiedziała, ale wyraźnie widziałem, że nie była do końca z tego pomysłu zadowolona. – I co, dalej nic? Skoro wie już wszystko, to może...
- Ciągle milczy. – Uznałem, że nie ma sensu robić jej zbędnych nadziei. Niall na pewno będzie potrzebował jeszcze dużo czasu, żeby z nią w ogóle porozmawiać, a o zyskaniu takiego zaufania jak na początku, to na razie nie mamy po co rozmawiać.
- Cholera jasna, - zaczęła jeszcze smutniejszym głosem, - jak tego nie naprawię, to się chyba zabiję. Liam, on jest dla mnie wszystkim, słyszysz? – spojrzała prosto w kamerę, przez co miałem wrażenie, że patrzy mi prosto w oczy. – Nie mogę pozwolić, żeby to się tak skończyło.
- A co, planujesz już ślub i gromadkę małych, polsko-irlandzkich skrzatów? – starałem się sprowadzić rozmowę na mniej depresyjne tory.
- To już pół roku planowałam, znudziło mi się. – Machnęła ręką. – Na razie chcę się skupić na tym, żeby zaczął się do mnie odzywać. To już będzie sukces. Do dzieci przejdziemy później. – Puściła mi oczko, a ja aż się zakrztusiłem własną śliną, mimowolnie wyobrażając sobie ten proces.
- Widzisz, Kate... – Westchnąłem. - Miłość nie jest taka łatwa. Może musisz zwolnić swojego Amorka i zatrudnić nowego?
- Nie muszę go zwalniać...  Wydaje mi się, że mojemu Amorowi ktoś ciągle podpieprza strzały, poza tym jest spoko.
- Katie, daj mu czas. Do zakochania jeden krok, w końcu i on się o tym przekona. – Puściłem jej oczko, a ona wybuchła śmiechem.
- Serio? Jeden krok? – zapytała się, ledwo powstrzymując śmiech i patrząc na mnie jak na ostatniego idiotę.  – Niby jeden krok, a jak przyjdzie co do czego, to musimy zapierdalać kilometry. – Tym razem Harry już nie wytrzymał i wybuchnął naprawdę głośnym śmiechem.
- Kate, kocham cię za te twoje dzisiejsze złote myśli! – krzyknął, doskonale zdając sobie sprawę, że Kate go usłyszała.
- Cześć, Harry! – krzyknęła. – Mówisz, że złamane serce i bycie na skraju depresji mi służy? – zaśmiała się. Czyżbyśmy mieli nowego mistrza czarnego humoru?
- Zdecydowanie tak! – Harry usiadł obok mnie, wciskając swoją czuprynę przed ekran.
- Och, dziękuję ci. – Zatrzepotała rzęsami. – Dobra, chłopaki, co mam robić z Horanem? – westchnęła. – I szybko mi odpowiadać, bo laski zaraz wrócą, a jedna z nich świruje na punkcie Styles’a, jeszcze mi zgwałci monitor i dopiero będzie.
- Nic nie rób. – Harry wzruszył ramionami. – To dopiero dwa dni, niecałe, ale nie rób nic. I pozdrów koleżankę! – wyszczerzył się.
- Ale jak to? – zdziwiła się, nie mniej niż ja, słowami bruneta. – Mam na myśli nicnierobienie, oczywiście, nie pozdrawianie koleżanki.
- Jeśli w najbliższym czasie dalej będzie cię olewał, tracąc szansę na świetną dziewczynę, która idealnie do niego pasuje, to daj sobie spokój. – Rozwinął swoją myśl. Potarł czoło, zanim zaczął ponownie wygłaszać swoją haroldową radę, najwyraźniej starając się ułożyć swoje myśli w coś, co wyjątkowo będzie miało sens. – Kate, każda walka ma swój koniec, nawet ta o najwyższe stawki. Czasami ty też musisz przestać walczyć. Nie z powodu dumy, ale z szacunku do samej siebie. Niech on też zawalczy o ciebie, ty już naprawdę wiele zrobiłaś w dobrym, konkretnym kierunku. Jeśli kiedykolwiek mu na tobie zależało, choć trochę, to w końcu zrozumie, że nie potrzebnie marnował czas na jakieś fochy i wtedy on zawalczy o ciebie. – Uśmiechnął się pokrzepiająco, ignorując pioruny, którymi trzaskał w niego Niall z łóżka przed nami. – Przestań być dla kogoś. Zacznij być dla siebie.
- On ma prawo do takiego zachowania...
- Daj spokój, nie jest dzieckiem. Nie udawałaś chyba przed nim zupełnie innej osoby, prawda? – zapytał Harry, ale raczej bardziej patrząc na coraz bardziej zmieszanego Nialla, niż na obraz Kate w ekranie.
- Oczywiście, że nie. Byłam sobą.
- W takim razie powinien ci jeszcze podziękować, że się przyznałaś, zanim by wyrzucił kasę w błoto na jakiegoś detektywa – prychnął, mierząc blondyna wzrokiem. – Poza tym, powiedziałaś mu o tym po trochę ponad dwóch tygodniach jak się znacie! Cholera, moja mama do dzisiaj myśli, że jej rodowy wazon, który dostała od swojej babci, zbił pies, a nie ja! Walić wazon, ona nie wie o gorszych rzeczach! – krzyknął, coraz bardziej się nakręcając. – Niall, - mocno podkreślił imię blondyna – musi sobie uzmysłowić, że twoje bycie Moony nic nie zmienia. A jeśli już coś zmienia, to tylko na jego korzyść.
- Pozwól, że sam będę decydować o tym, co sobie uzmysławiam. – Warknął Niall, wstając z łóżka i podchodząc do drzwi. – Idę spać, bo zaraz jeszcze się dowiem, że mogła mnie dalej okłamywać, i to byłoby najlepsze rozwiązanie. Gratuluję, Styles, twoich zasad moralnych – krzyknął, trzaskając za sobą drzwiami.
- Liam? – dziewczyna zwróciła na siebie uwagę Payne’a. – Możesz się pożegnać ze swoimi tańczącymi nóżkami – powiedziała z twarzą pokerzystki i się rozłączyła.
- No to macie przesrane. – Westchnął Louis, również opuszczając mój pokój.




Nie wiem, czy bardziej denerwowały mnie nieustające wiadomości od Kate, które zawalały mi skrzynkę, czy to, jak chłopacy cały czas do niej nawiązywali. Czy ja nie mogę raz w życiu podjąć jakiejś decyzji samodzielnie? W końcu też jestem istotą myślącą, podobno.
A może bardziej denerwuje mnie fakt, że nie mogę znaleźć sobie normalnej dziewczyny? Jak jakaś nie chce się wybić na mnie w show biznesie, to okłamuje mnie od początku znajomości, tak jak Kate.
- Kogo znowu niesie...  – Westchnąłem zirytowany, gdy ktoś zapukał do moich drzwi. Przysięgam, jak to będzie Liam albo Harry, marudzący mi o Kate, to ich pobiję. – Paul? – zdziwiłem się, widząc przed sobą naszego menagera.
- Cześć, Niall. Możemy pogadać? – zapytał, wchodząc do pokoju, nawet nie czekając na moje pozwolenie.
- Nie śpisz? – zapytałem. Pewnie, że nie śpi, idioto. Chyba, że lunatykuje.
- Najpierw ważne sprawy, potem przyjemności. – Usiadł na brzegu łóżka i schował twarz w dłoniach. – Niall, powiedz mi, co się z tobą ostatnio dzieje?
- Co masz na myśli? – wolałem udawać, że nie wiem, o czym mówi. Czasami tak było łatwiej.
- Na przykład twoje ciągłe kłótnie z chłopakami. – Wbił we mnie swój badawczy wzrok. – Przecież wy się NIGDY nie kłócicie. Co się teraz zmieniło? Chodzi o tą całą sytuację z Kate? Od kiedy jakaś dziewczyna jest w stanie was poróżnić? Całe piękno One Direction opiera się na tym, że jesteście jak piątka braci, a ostatnio coraz częściej zachowujecie się jak piątka nieznajomych.
- Paul, to nie jest takie łatwe. – Oparłem się plecami o drzwi balkonowe, patrząc w podłogę. – W sumie nawet nie wiem, od czego zacząć.
- Możesz pominąć opowieść o tym, że Kate to ta dziewczyna z AD. To już wiem.
- A wiesz o tym, że Kate się na maksa podobała Liamowi? Pewnie nadal podoba, ale oboje się zdecydowali na przyjaźń, więc nie będzie jej naciskał.
- Tego nie wiedziałem...
- A wiesz o tym, że się do siebie mocno, fizycznie, zbliżyli? To znaczy nie spali ze sobą, ale podobno mało brakowało. – Głośno westchnąłem, zbierając myśli. - Widzisz, Paul, to już nie chodzi tylko o to, że to Moony.
- Tylko o to, że nie byłbyś pierwszy?
- Akurat to raczej ciężkie w dzisiejszych czasach. – Smutno się zaśmiałem. – Chodzi o Liama. O to, że on był tym przede mną. To on całował Kate, zanim ja ją pocałowałem.
- Całowałeś się z Kate?! – Paul krzyknął zdziwiony, gwiżdżąc pod nosem.
- Jakoś wcześniej się tym nie chwaliłem... Wtedy, po iTunesie, jak tamte dwie dziewczyny już poszły, a ja się schowałem w naszej prowizorycznej siłowni. Kate przyszła mnie pocieszyć i tak jakoś samo wyszło...
- I jak było? – szturchnął mnie łokciem w żebra z szatańskim uśmiechem.
- Bosko. – Wywróciłem oczami, wracając wspomnieniami do tamtego pocałunku. – Miałem wtedy wrażenie, że wszystko jest na swoim miejscu.
- Miałem to samo z Clodagh... Nigdy tego nie zapomnę. Jakby w trakcie kilku sekund wszystko przestało się liczyć i cały świat wywrócił się do góry nogami. – Nasz wielki Paul uśmiechnął się tak słodko, że na tę krótką chwilę skurczył się do, co najmniej, mojego rozmiaru.
- Dokładnie tak.  – Zaśmiałem się pod nosem.
- I po tym wszystkim, co razem przeszliście przez te trzy tygodnie, jesteś w stanie ją tak po prostu przekreślić? – zapytał, a mnie nagle uderzyły wspomnienia.
Moment, w którym się poznaliśmy, te jej cudowne babeczki. Czekoladowe, oczywiście. Pierwsza rozmowa sam na sam na balkonie w Tokio. To, jak wtedy na mnie patrzyła. To, jak mnie pocałowała w policzek na dobranoc. To, w jaki niesamowity sposób grała na gitarze. I ta rozmowa o Moony na warsztatach! Jakby chciała „wybadać teren”, czy może powiedzieć prawdę. Dałem jej do zrozumienia, że lepiej się nie przyznawać?... Haha, wspólne smażenie naleśników i akcja z Liamem i jego fobią. Tak, to było wspaniałe. I te dziwne uczucia, które we mnie wywołała, kiedy się nią zajmowałem po tej trefnej premierze. Przysięgam, wtedy zrobiłby wszystko, żeby z nią było wszystko okej. O, jak mogłem zapomnieć, gdy uratowała mi tyłek pomagając zająć się Theo?
- Nie, chyba nie, Paul... – Odpowiedziałem na pytanie Higginsa.
- Tak właśnie myślałem. – Poklepał mnie pokrzepiająco po plecach. – Wiedziałem, gdy tylko zobaczyłam jak ją wynosisz z afterparty po Thorze, że z tego kiedyś coś będzie.
- Ale mógłbym coś takiego zrobić Liamowi? – zapytałem, szukając odpowiedzi w twarzy naszego „drugiego ojca”.
- Każdy ma swoją drugą połówkę. Liam też kiedyś znajdzie swoją Kate, ale serce tej Kate należało, z tego co widziałem, i będzie należeć tylko do ciebie. Teraz ty musisz podjąć decyzję, co chcesz z tym zrobić – powiedział, a w mojej głowie od razu pojawiła się odpowiedź.
- Zacząć wszystko od nowa, bez ukrywania niczego przed sobą nawzajem.



- Dziękuję, że zgodziłaś się być moją osobą towarzyszącą. – Oparłam głowę o ramię Asi, obserwując pierwszy taniec Marcina i Martyny, którzy od kilku godzin są już małżeństwem.
- Wiesz, Księżycu, jak ktoś mi oferuje darmowe jedzenie, to nawet chwilę się nie zastanawiam – odpowiedziała, śmiejąc się i wyławiając z kieliszka po szampanie malinę.
- No tak, racja. Ale i tak, nie zniosłabym kolejnego wesela, na którym byłabym sama.
- I właśnie dlatego masz mnie. – Pocałowała mnie w czubek głowy, a ja powróciłam do pozycji pionowej. – Szkoda, że już za kilka godzin musisz wracać do UK.
- Ty nie masz mi teraz marudzić, tylko jak najszybciej tam odwiedzić.
- Gdybym miała czas, to to byłaby pierwsza rzecz, jaką bym zrobiła, uwierz mi. – Zaczęłyśmy klaskać, gdy nowożeńcy skończyli swojego tradycyjnego walca i wszyscy zaczęli kierować się do stołów na obiad. – Na tym semestrze jest taki zapierdziel, że sobie tego nawet nie wyobrażasz.
- I właśnie dlatego czuję, że go nie zaliczę, spędzając cały swój czas w X Factorze albo szlajając się po Londynie z One Direction.
- Ty masz się wziąć za tego Nialla, bo jak wrócisz do Polski i będziesz mi dalej marudzić, jaki to on jest dla ciebie idealny i jak bardzo go kochasz, to przysięgam, że to będzie koniec naszej ośmioletniej przyjaźni.
- Doskonale wiesz, że nie mogę nic więcej zrobić. Teraz jego ruch.
- Oczywiście, ale ja cię tylko ostrzegam. – Zaczęłyśmy jeść zupę, którą postawiły przed nami kelnerki.
Jak wiadomo, na polskich weselach jest wesoło. Szczególnie, jeśli są to wesela w mojej rodzinie, tutaj po prostu nie można się źle bawić. Z każdą godziną i z każdą kolejną butelką alkoholu impreza się coraz bardziej rozkręcała, a że kamer od X Factora już nie było wśród nas, to i ja mogłam w końcu zacząć się naprawdę bawić, zamiast uważać na to, co mówię przy mikrofonach.
- Kaśka, otrzęsiny, chodź! – Asia pociągnęła mnie za rękę w stronę drugiej sali, gdzie były wszystkie tańce i gry weselne.
- Jeśli ktoś tu ma się następny hajtnąć, to będziesz to ty, nie potrzebne mi potwierdzenie w postaci złapanego bukietu. – Dzielnie kroczyłam przez salę i następnie ustawiłam się w kole obok mojej przyjaciółki, czując, jak alkohol zaczyna uderzać mi do głowy. Cóż, jeśli nie chcę zwrócić całego spożytego tu jedzenia przy starcie samolotu, to chyba czas najwyższy przestać pić napoje wysokoprocentowe.
- Chyba, że pan Horan będzie czekał na ciebie na lotnisku z pierścionkiem. – Poruszyła wymownie brwiami, zaczynając chodzić w kółko w rytm muzyki.
- To jest raczej niemożliwe, biorąc pod uwagę fakt, że wracają do Londynu dopiero w środę! – starałam się przekrzyczeć muzykę, ale Asia chyba i tak mnie nie usłyszała. Moja wyobraźnia jednak nie przyjęła tego faktu za niemożliwy, bo przed oczami pojawiły się obrazy przedstawiające wszelkie możliwe scenariusze oświadczyn Nialla. Tak się rozpędziłam ze swoimi fantazjami, że kompletnie przestałam uważać na to, co się dzieje wokół mnie. Jednak powroty do rzeczywistości bywają bolesne, szczególnie w moim przypadku. – Ała! – krzyknęłam, łapiąc się za bolące czoło, w które przed chwilą uderzyło coś twardego i ciężkiego. Dopiero gdy zauważyłam, że jakaś dziewczyna obok mnie chwyta z podłogi bukiet kwiatów, nazbyt się ciesząc z tego powodu, a Aśka opiera się o filar, starając się nie upaść na podłogę ze śmiechu, zrozumiałam, co się stało. Oberwałam bukietem w twarz. To jakaś metafora od życia?
- Księżyc, o Boże...  –Aśka nie mogła przestać się śmiać, gdy ciągnęłam ją z powrotem do stolika. – Ty nie chciałaś złapać bukietu, to bukiet złapał ciebie! – i znowu zaczęłam się śmiać, a łzy spływały jej po policzkach. – Ja chcę zobaczyć to na filmie z wesela! I potem dać to na YouTube i zarobić na tym filmie miliony!
- Chcesz, aby nasze ostatnie chwile razem polegały na śmianiu się ze mnie? – dramatycznie złapałam się za serce. – Za pół godziny mam zamówioną taksówkę.
- A kto ma się z ciebie śmiać, jak nie ja? – zapytała, wycierając serwetką mokre policzki.
- Nie wiem, ale mogłabyś wykazać trochę zrozumienia dla mojego bolącego czoła. – Zaśmiałam się, wyciągając telefon z torebki.
- Uzależniona? – zapytała, nakładając sobie kawałek mięsa na talerz z półmiska, ale ja ją zignorowałam. No tak, jestem uzależniona od telefonu, i co z tego? Lepsze to niż papierosy, przynajmniej nie śmierdzę.
- O kurwa. – Nie mogłam inaczej zareagować na to, co właśnie zobaczyłam.
- Co się stało? – zapytała, napychając się kotletem.
- Now she’s feeling so low since she went solo, hole in the middle of my heart like a polo. It’s no joke to me, so can we do it all over again?
- Co to jest?
- Fragment piosenki One Direction. Dodany przez Nialla na Twitterze.
- Uuuu... – Zawyła, robiąc wielkie oczy. – Odpisz mu!
- Nie mogę! – odpowiedziałam, czując, jak przyspiesza mi serce. – Jak mu teraz odpiszę cokolwiek, to od razu wszystkie fanki, które śledzą i jego, i mnie będą wiedziały, o co chodzi. Muszę poczekać jakiś dzień, lub dwa. – Centralnie się załamałam.
- A jeśli to nie do ciebie?  - zapytała, a mnie aż przeszedł zimny dreszcz.
- Dlatego odpiszę mu na Twitterze, również niebezpośrednio. Nie chcę zrobić z siebie większej idiotki, niż to zrobiłam. Nie odpiszę dokładnie na tę wiadomość, tylko tak samo dodam randomowego tweeta jak on, cytując hasło wyborcze Obamy albo coś.
- Yes, we can! – krzyknęła, wyrzucając ręce w górę. – Oj, będzie miłość...
- Może. Jeśli znowu czegoś nie spieprzę.



- Louis, włącz tego streama, do cholery! – krzyknąłem, zabierając Niallowi jedną z dwóch misek z popcornem.
- A ty się, Horan, przestań wiercić, bo zaraz cały będziesz fioletowy! – krzyknęła Louise, farbując Irlandczykowi włosy.
- Odpisała ci już? – zapytał Tomlinson, w końcu uruchomiając stronę, na której mogliśmy na żywo oglądać X Factora.
- Nie... – Westchnął, wciskając do buzi kolejną garść solonych pyszności.
- A teraz czas na finałowy występ dzisiejszego odcinka... Simon? – usłyszeliśmy głos Dermota.
- Jeśli to nie będzie Kate, to cię zabiję. – Warknął Niall w stronę Louisa.
- Nagle ci miłość wróciła? – zironizował brunet.
- Nie, nie wróciła. Ale chcę zobaczyć jej występ.
- Przez wasze bezsensowne paplanie nie usłyszałem kogo zapowiedział Cowell! Louis, przecież nam mówił, że postanowił zacząć z Kate wszystko od zera, więc przestań go denerwować! – skarciłem ich oboje i dokładnie w tym momencie w ekranie zobaczyłem uśmiechniętą twarz blondynki.
- Masz szczęście, Tomlinson. – Warknął Niall.
- Naprawdę cię na nią wzięło... – Mruknęła pod nosem nasza fryzjerka, czyniąc magię na głowie chłopaka.
- Cicho, zaczyna się! – uciszył wszystkich Niall, wpatrując się w ekran jak zaczarowany.
- Właśnie, ciszej, tu się 1D Day nagrywa! – krzyknął nasz reżyser, pokazując palcem na plan, na którym Liam i Harry robili jakieś głupoty do kamery. Jednak Niall już chyba go nie słyszał...
Nie mogłem się powstrzymać od myśli, że dziewczyna wybrała sobie tę piosenkę z myślą o Horanie, każdy wers mógł w jakimś metaforycznym sensie opisać to, co mogła chcieć mu powiedzieć.
- No light, no light in your bright blue eyes. I never knew daylight could be so violent, a revelation in the light of day, you can’t choose what stays and what fades away. And I’d do anything to make you stay! No light, no light... Tell me what you want me to say... – Przez większość tego refrenu patrzyła prosto w kamerę, jakby śpiewając to wprost komuś, kto to ogląda. Ciekawe, komu...
- Hmmmm.... – Głośno mruknął Louis. – Niall, może tę piosenkę potraktujemy jako odpowiedź? – zapytał, ale ten tylko wywrócił oczami. – Chociaż nie, piosenkę przecież musiała wybrać przed naszym wylotem. Chyba czuła, co się kroi.
- Już? Skończyłeś? – zapytał Niall, dzielnie trzymając swoje nerwy na wodzy. – Lepiej wyciągnij telefon i na nią głosuj. – Dodał, wysyłając właśnie pewnie jakieś sto smsów, nie zważając na koszty.
- Jesteś tego pewien? – cwano się uśmiechnął Louis, a ja już wiedziałem, co ma na myśli. – Im szybciej odpadnie z programu, tym szybciej będzie tylko do twojej dyspozycji. – Uśmiechnął się niczym Pierwszy Zboczeniec Wielkiej Brytanii. O dziwo, Niall przez chwilę miał minę, jakby rzeczywiście to rozważał.
- Louis, ty masz bardziej nasrane we łbie niż mi się wcześniej wydawało – powiedział z taką miną myśliciela, że nie mogłem się powstrzymać przed wybuchnięciem śmiechem.
Kolejne piętnaście minut, które w telewizji zostało poświęcone na głosowanie, dzieliliśmy między patrzenie, co się dzieje właśnie w studio iTV w Londynie, a co się dzieje w naszym studio. Ciekawe, jak AD to opiszą...
- Są wyniki! – podekscytował się Niall, wskazując palcem na monitor, gdzie całe jury wraz ze swoimi podopiecznymi wychodziło na scenę.
- Za chwilę dowiemy się, kto z uczestników jest wyznaczony przez flash vote do jutrzejszej dogrywki. Drugą osobę poznamy jutro! Gotowi? – Dermot zwrócił się do uczestników. – Przypominam, kolejność wyczytywanych grup jest przypadkowa... – Dodał i zaczął stopniowo wyczytywać  grupy, aż w końcu została sama grupa Kate, a następnie tylko ona i Jimmy.
- Biorąc pod uwagę, ile Niall wysłał smsów, to to jest niemożliwe, żeby Kate śpiewała w dogrywce. – Szturchnąłem blondyna, śmiejąc się, ale ten mnie kompletnie zignorował, wczuwając się w to napięcie, które tak sprawnie budował prowadzący program.

- Osobą, która zaśpiewa jutro w dogrywce jest... Kate!



***
Przepraszam, że znowu tak długo musieliście czekać. To znaczy mogłam dodać wcześniej rozdział, ale byłby zdecydowanie krótszy ;) I mam nadzieję, że shotem w poprzedniej notce Was troszkę udobruchałam ;)

Z ogłoszeń parafialnych... 
Chciałabym Was zaprosić do lajkowania strony na Facebooku o brytyjskim zespole McFly - są boscy. Jeśli ich jeszcze nie znacie, to na pewno warto poznać. To oni wprowadzili mnie w świat brytyjskiej muzyki. To właśnie oni byli w 1D Day, czym tak się Niall strasznie ekscytował! I to właśnie dzięki nim możemy się zachwycać takimi piosenkami jak Don't Forget Where You Belong, Irreplaceable, I Want oraz I Would. Skoro innym napisali takie świetne kawałki, to wyobraźcie sobie, jakie niesamowite piosenki mają sami... ;)


Buziaki,
@katie093

17 komentarzy:

  1. Niall wreszcie coś zrobił! Chyba na to najbardziej czekałam. Teraz będzie mi tylko siedzieć w głowie pytanie, co dalej?

    Nie mogę się doczekać kolejnego spotkania Liam'a z Kate. Wtedy dopiero się będzie działo. Oby Payne nie stracił tych swoich nóżek. Może je zawsze wykorzystać żeby uciec przed dziewczyną. :D

    Końcówka będzie mnie teraz trzymać w napięciu. Chodź sama już nie wiem czy lepiej żeby odpadła z XF czy jednak żeby w nim została.. Obie opcje wydają się całkiem fajne.

    Dobra, zdecydowanie nie umiem napisać sensownego komentarza w tym momencie... Pora mi chyba jednak nie służy. Ale rozdział, nawet jeśli nie jest taki długi jak poprzedni, to i tak mi się podoba. Mam nadzieję, że uda Ci się coś napisać na następny tydzień. No ale święta z rodziną ważniejsze, więc nawet jeśli nie, to i tak kocham to opowiadanie. :)
    Pozdrawiam
    Patricia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można powiedzieć, że Niall w końcu coś zrobił, racja. Ale to chyba głównie zasługa Paula, nie sądzisz? ;)

      Myślę, że Kate tak łatwo mu tej zdrady nie odpuści ;) Chłopak musi się nauczyć, że z Polkami się nie powinno zadzierać...

      Cóż, losy Kate w TXF zależą teraz od jury, które to będzie decydować o jej losie. Miejmy nadzieję, że zdążyli ją na tyle polubić, żeby przepuścić ją do następnego odcinka.

      Nie wiem, o czym mówisz - Twój komentarz jest zdecydowanie sensowny i doskonale go rozumiem... :)

      Buziaki,
      @katie093

      Usuń
  2. Jezu Kobieto, co Ty ze mną robisz? Wiesz, jak cholernie wyczekiwałam ten rozdział! Masakra! Najpierw odtańczyłam taniec szczęścia, albo coś tańco-podobne, a dopiero wzięłam się za lekturę!
    Rozdział jest fantastyczny! Tak szybko się mi go czytało!
    Kurde, kurde...
    Niall, głąbie jeden leć do Kate, a nie czekasz Bóg i Autorka wiedzą na co.
    Mam nadzieję, że w następnym rozdziale będę piszczała ze szczęścia czytając, że Niall i Kate są razem. ;))
    Kate śpiewa w dogrywce...? Uuu, ale nie odpadnie, prawda? ;> Albo odpadnie, ale i tak zrobi światową karierę. ;))
    Dobra, kończę moje inteligentne wywody. :)
    Pozdrawiam serdecznie, no i Wesołych. ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co ja z Tobą robię? Mam nadzieję, że nic złego... ;) Następnym razem nagraj ten swój taniec szczęścia, pochwalę się rodzicom, jakie mam roztańczone czytelniczki ;)
      Cieszę się, że rozdział Ci się spodobał. Ja nigdy sama ich tak naprawdę nie potrafię ocenić i polegam na Waszych opiniach :)
      Taaak, Bóg jeden i autorka wiedzą, na co czeka Niall. Oj, dokładnie wiem, na co czeka... ;>

      Buziaki,
      @katie093

      Usuń
  3. Uff... Horanowi przebaczone... (choć jeszcze nie do końca, bo samymi chęciami nic nie zdziała ;p Tu potrzeba czynów!)
    Było kilka momentów, przy których nie mogłam przestać się śmiać... autentycznie. Siedziałam z komórką w wannie, i myślałam, że zaraz się utopię xD
    Niech lepiej Kate nie wyrywa Liamowi nóżek, bo już nigdy wicej nie zobaczymy jego tańca! To by było straszne! Skoro dostała tym bukietem w głowę, to może wypadł jej ten pomysł z głowy :D
    Trzeba tu podziękować Paulowi, że porozmawiał z Niallem i uświadomił mu pewne ważne i istotne rzeczy :) (co oni bez niego zrobią...?)
    no i FLORENCE <3! aww... jak zobaczyłam pierwsze słowa (w komórce), przesunęłam dalej, a potem cofnęłam się, żeby zobaczyć czy to faktycznie jej piosenka :D
    Hmm... teraz zaczynam się zastanawiać, czy Kate odpadnie z dogrywki, i zwiąże się z Horanem, czy druga możliwość, zostanie dalej i zwiąże się z Horanem :D (innych opci nie ma i nie przyjmuję do wiadomości!)
    W sumie fajnie, że Niall postanowił zacząć wszystko od początku... to chyba było najrozsądniejsze wyjście, z jego strony i takie, które pozwoli im być razem i budować związek od podstaw, bez kłamstw i takich tam... ;)
    No nic... z mojego wywodu to chyba tyle, mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam... (miałam ułożony plan w głowie, co chcę tu napisać, ale jak zawsze z tym, jak zaczęłam pisać, on sobie zniknął z mojej głowy...) Więc jak coś, to po prostu Ci dopiszę ;)

    Całusy! <3 Xx.

    aaaa! PS. Już wiem o czym chciałam dopisać! JAK TY MI POWIESZ JESZCZE RAZ, ŻE ROZDZIAŁ JEST JAKIŚ ZŁY, I MAM GO NIE CZYTAĆ, TO OSOBIŚCIE SIĘ DO CIEBIE PRZEJADĘ, I ZASADZĘ CI TAKIEGO KOPA, JAKIEGO NIGDY NIE DOSTAŁAŚ! no, to chyba tyle :D (i ciągle zastanawiam się, czemu miałaś spalić się ze wstydu...)
    AMEN.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytam to i chichram się jak głupia... Kocham Twoje komentarze, będę Ci to powtarzać za każdym razem.
      Cholera, muszę chyba ograniczyć żarty w rozdziałach, nie chcę Cię mieć na sumieniu :P
      Oni zdecydowanie by zginęli bez Paula, każdy o tym wie ;)
      Nie wyobrażałam sobie udziału Kate w TXF bez piosenki Florence... Sama wiesz, że ją uwielbiam! No i tekst No Light przypasował mi do tej sytuacji...
      Jak Ty cudownie ich shippujesz <3 Normalnie szczerzę się jak głupia! <3
      Wybacz mi, ale jestem wyjątkowo samokrytyczną osobą... :P Ale i tak mnie kochasz :*

      Buziaki!
      @katie093

      Usuń
    2. Żadnych żartów nie ograniczaj, bo przynajmniej czasem sobie popłaczę ze śmiechu! :D (ja nie wiem, co te Kaśki mają, bo po Twoich, KateStylees i KateG277 rozdziałach, najczęściej płaczę ze śmiechu :DD)
      A właśnie coś mi się obiło o uszy, że za jakiś czas Paul od nich odchodzi :c nie wiem, czy to jest sprawdzone i potwierdzone, ale tak słyszałam...
      hehehe... moja shipperskość nie zna granic, od co! <3 :D
      Oczywiście, że tak! <3

      Usuń
    3. Mam nadzieję, że to plotki, bo bez Paula to już nie będzie to samo :(

      Usuń
  4. Się doczekałam ! :>
    Rozmowa Kate i Liama na skype! Boska! haha. Złote myśli Kate wymiatają ! :D I te piękne słowa, gdy Kate mówiła o NIallu, ah *__* Widać, że dziewczyna go kocha, miłość jest piękna ! ♥♥
    No NIall, chłopie ! Widzę, że powoli do Ciebie dochodzi, że Kate jest Ci pisana ! Dobrze, że zacząłeś robić coś w tym kierunku :)
    Tak sobie myślę, że ta rozmowa z Paulem miała dość duży wpływ na decyzję Horanka :>
    Jak to Kate w dogrywce? Po wysłaniu niezliczonej liczby sms-ów przez Nialla! o.o
    Czekam na więcej ! ♥

    Pozdrawiam ciepło ♥♥
    @blue_eyes_9

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze staram się być wesoła, nawet gdy świat mi się wali - postanowiłam przekazać tę cechę Kate w opowiadaniu, i właśnie stąd się wzięłam ta rozmowa ;)
      Kate kocha Nialla? Przecież to nigdzie nie jest powiedziane! :P Nie ma takiego czytania między wierszami! :P
      Paul jest jego Aniołem Stróżem, to prawda...
      Kate jest w dogrywce, bo takie programy to zawsze jest niespodzianka ;)

      Buziaki!
      @katie093

      Usuń
  5. Aż musiałam sobie obejrzeć ten występ z tańczącym Liamem ;P

    Wesołych Świąt
    Melanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak, takie same wrażenie, jak u Kate? :P

      <3

      Usuń
    2. Haha, no dokładnie, może i poczucie rytmu ma, ale coś tam nie pasowało ;P

      Usuń
  6. Nie możesz doprowadzić do tego, że Kate odpadanie z XFactora! Cała magia tego opowiadania polega na tym, że ona tam jest (:
    Btw Kocham to, strasznie się wciągnęłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę..? Nie kuś ;)
      Miałam nadzieję, że magia tego opowiadania polega bardziej na AD, a TXF jest tylko tłem... Ale każdy to interpretuje na swój sposób ;) Poza tym, jeśli Kate kocha muzykę, to będzie ją nadal tworzyć, nie ważne, czy w telewizji, czy nie :)
      Cieszę się, że udało mi się Ciebie zainteresować :)

      Pozdrawiam,
      @katie093

      Usuń
    2. AD to głównie motyw przewodni tego opowiadania i jak najbardziej trafny (: Trochę dziwne, że aż tak szybko odpadnie, gdy wspiera ją masa fanów 1D... Kto tam będzie w to wnikał? To fanfiction :D x

      Usuń
    3. Ojjjjj, nie mogę tu się z Tobą zgodzić :P
      Kto powiedział, że teraz odpadnie? Dogrywka nie równa się zakończeniu jej udziału w X Factorze... Poza tym, naprawdę wierzysz, że fanki 1D by ją wspierały? Pewnie tak samo, jak teraz wspierają Barbarę albo Sophie... Nawet sporo fanek jeszcze nie trawi El, mimo że już tak długo jest z Louisem... Moim zdaniem Kate ma gorzej z 1D, niż bez nich, pod względem fanek 1D i ich głosów ;)

      Usuń