piątek, 29 listopada 2013

Rozdział 19


- Poradzisz sobie z tą piosenką – powiedziała moja trenerka, gdy skończyłyśmy popołudniową próbę po dwóch godzinach. – Tylko nie zapomnij ćwiczyć w domu, trening jest najważniejszy. – Pogroziła mi palcem.
- Jasne, będę ćwiczyć – odpowiedziałam, trzęsącym się głosem, zbierając się już do wyjścia z sali prób.
- Kate, coś się stało? – zatrzymał mnie jej głos, gdy już trzymałam dłoń na klamce.
- Zaraz przyjeżdża po mnie znajomy i zawozi mnie na lotnisko, gdzie się moje marzenia legną w gruzach.
- Myślałam, że jutro wyjeżdżasz...
- Ja tak, ale ktoś inny dzisiaj. Dzięki za lekcję. – Smutno się uśmiechnęłam i wyszłam z sali. Spojrzałam na zegarek i uświadamiając sobie, że dosłownie za chwilę Liam ma czekać pod bramą, pobiegłam na górę zabrać najpotrzebniejsze rzeczy. Jakiś Persen czy Xanax by się przydał, a nie chusteczki i telefon...
- Alex? – zapukałam, wchodząc do jego pokoju. – Wychodzę, tak jak się umawialiśmy. Nie bój się, wrócę taksówką.
- Na pewno nie chcesz jechać i wrócić naszym samochodem? Mogę cię zawieść. – Ponownie zaproponował. Byłam mu już i tak wdzięczna, że zgodził się na taki wypad bez ani jednej kamery, nie chciałam przysparzać mu więcej kłopotów.
- Dam sobie radę, dzięki. – Zamknęłam za sobą drzwi i zeszłam ze schodów, kierując się w stronę wyjścia.
Czułam się jeszcze gorzej niż przed/podczas pierwszego występu na żywo. Dłonie mi się pociły, ledwo byłam w stanie wydusić z siebie chociaż jedno słowo, a nogi żyły własnym życiem.
- Naważyłaś sobie piwa, to teraz je wypij... – Mruknęłam do siebie pod nosem, idąc przez podjazd, na końcu którego właśnie zaparkował Payne.
Nie mogę się zdecydować, czy jestem bardziej niewyspana, czy może jednak bardziej zdenerwowana. Ostatnia noc, którą całą przespałam, to była ta z piątku na sobotę. W kolejną noc ćwiczyłam piosenkę na dogrywkę, która na całe szczęści mnie ominęła. Poprzednią i dzisiejszą noc spędziłam głównie na denerwowaniu się i rozmyślaniu o Niallu i jego możliwej reakcji na najnowsze nowiny. Każdy kolejny scenariusz stawał się coraz dziwniejszy, aż w końcu ocierały się o filmy akcji lub science fiction. Zdecydowanie osoba z moją wyobraźnią nie powinna za dużo myśleć.
- Cześć, Kate. Jak się czujesz? – zapytał Liam, gdy usadowiłam się obok niego.
- Naprawdę chcesz wiedzieć? – odpowiedziałam pytaniem na pytanie i zapięłam pas. No, a jak mogę się czuć? Przecież chyba widzi, że nie jestem cała w skowronkach. Jeśli już miałabym użyć jakiegoś ptaka do opisu mojego nastroju, to byłby to czarny jak smoła kruk.
- Gdyby było inaczej, to bym nie pytał – powiedział, ruszając z miejsca.
- Czuję się gorzej niż tragicznie. Wolałabym sama sobie połamać wszystkie kończyny, niż tam jechać i powiedzieć mu, że od początku naszej znajomości ukrywałam przed nim, że jestem Moony. Taka odpowiedź cię satysfakcjonuje?
- Daj spokój, on się ucieszy. Na pewno nie zareaguje gorzej niż ja. Będzie dobrze. – Uśmiechnął się, starając podnieść mnie na duchu.
- Skąd możesz to wiedzieć?
- Bo go znam. Od trzech lat widujemy się prawie codziennie, w trasie jesteśmy razem całą dobę, siedem dni w  tygodniu. – Westchnął. – Znam go lepiej niż on sam siebie. Wiem, jak zareaguje i gwarantuję ci, że nie musisz się martwić – powiedział. Poczułam, że pół Mount Everest, które ciążyło na moim sercu, spadło w przepaść, ale drugie pół jednak zostało na swoim miejscu, nie pozwalając na choć odrobinę optymizmu.
- Nie wiem, może masz rację. Ale i tak oddałabym wszystko, żeby jakaś kopia mnie zrobiła to za mnie...
- W sumie to by się dało zrobić – powiedział, cwanie się szczerząc. – Jak jej było? Nina? Może ktoś z chłopaków ma do niej jakiś kontakt... – Zaśmiał się.
Zauważyłam znak drogowy, informujący, że do Heathrow zostało pięć kilometrów. Im bliżej jesteśmy, tym serce szybciej i mocniej mi bije. Jeszcze kilka takich sytuacji i moje serce będzie miało dość „treningów” do końca życia.
- Ha. Ha. Ha. Bardzo śmieszne, Liam. Naprawdę. – Zironizowałam, przewracając oczami. Głupszej rzeczy już chyba nie mógł wymyślić.
Resztę drogi spędziliśmy w ciszy. To znaczy „moja cisza” była nerwowa, bo Payne czuł się nad wyraz pewny, że Niall przyjmie to spokojnie i wszyscy będą żyć długo i szczęśliwie niczym wielka, wyjęta z amerykańskich filmów, rodzina. Chciałabym w to wierzyć tak jak on...
- Gotowa? – zapytał, wyłączając silnik po zajęciu miejsca parkingowego w strefie zamkniętej lotniska. Cóż, jedyny plus tego wszystkiego jest taki, że nie będzie tu raczej żadnych fanek i fotografów. Mam nadzieję.
- Nie – odpowiedziałam najnormalniej jak tylko potrafiłam.
- Wysiadaj! – otworzył po chwili moje drzwi. – Jak będę musiał, to cię tam zaniosę. – Podniósł brwi wyzywająco, jakby naprawdę był w stanie to zrobić. Jęknęłam, ostatecznie się poddając i wychodząc z samochodu. – No, idziemy! – pchnął mnie z miejsca, drugą ręką ciągnąc swoją walizkę i nie odpuszczając, dopóki nie przekroczyliśmy progu budynku. Kilka metrów dalej stali już wszyscy chłopacy wraz ze zespołem, jakimiś dziewczynami, których z tej odległości nie mogłam rozpoznać, i ochroniarzami. Przywitali mnie i Liama, machając nam z szerokimi uśmiechami. Niall patrzył za moje ramię, a nie na mnie, czekając na jeszcze jedną osobę.
Boże, dodaj mi siły.
- Idź, poradzę sobie – powiedziałam w stronę Liama, a ten się uśmiechnął pokrzepiająco i poszedł do przyjaciół. Pomachałam nieśmiało do blondyna, wołając go do siebie. – Cześć – wydusiłam z siebie, gdy chłopak stanął tuż przede mną.
- Cześć, Kate – od razu uśmiechnął się podekscytowany. – Rozumiem, że Moony się spóźni?
- Niall, nie wiem, jak ci to powiedzieć... – Szepnęłam, patrząc na nasze stopy. Nie byłam po prostu w stanie spojrzeć mu w oczy.
- Nie przyjdzie? – zapytał, a w jego głosie wyraźnie usłyszałam smutek. – Wiedziałem, to by było za...
- Ona już tu jest – powiedziałam jednym tchem, mocno zaciskając oczy, jakby to miało mi w tym wszystkim pomóc. – Można powiedzieć, że przyjechała razem ze mną i Liamem. Idąc dalej tym tropem, Moony jest nieodłączną częścią mnie.
- Ale widziałem przez okno, że tylko ty i on... – przerwał w połowie zdania, jakby nagle sobie coś uświadomił. – W sensie, że ty...? – zapytał, a ja podniosłam na niego wzrok.
Nie wierzył mi. Widziałam to w jego spojrzeniu, które było tak roześmiane, jakby właśnie usłyszał najlepszy kawał w całym swoim życiu.
Nagle wybuchnął tak głośnym śmiechem, tym swoim śmiechem, że mało brakowało, a sama zaczęłabym się śmiać.
Objął mnie ramieniem i, całą otępiałą, zaciągnął do chłopaków. Boże, dlaczego przedłużasz moją mękę? Aż tak mnie za to wszystko nie lubisz?
- Wiecie, co Kate właśnie próbowała mi wmówić? – nadal się śmiejąc, zapytał chłopaków. Dwie pary ciekawskich spojrzeń dokładnie mi się zaczęły przyglądać. Myliłam się, to nie były „jakieś” dziewczyny. To Eleanor i mama Louisa. Damn it. ­Jeszcze ich mam mieć na świadków? Cholera, lepszej publiczności nie mogłam sobie wymarzyć. – Że ona jest Moony! – znowu wybuchnął śmiechem, ale ku jego zaskoczeniu nikt oprócz niego się nie śmiał. Cóż, najwyraźniej Liam z Harrym zdążyli się już podzielić z pozostałą dwójką nowiną, gdy ja się męczyłam sam na sam z Horanem. – Liam, nie musiałeś tylko po to jej tu przywozić, ona teraz musi ćwiczyć do kolejnego odcinka.
- Ale, Niall... Kate... – Zaczął się jąkać brunet. Blondyn, widząc poważny wyraz twarzy Liama, momentalnie się ode mnie odsunął i mrużąc oczy, wbił we mnie swoje niebieskie tęczówki.
- Przecież bym to zauważył. Prawda? – zapytał, jakby chciał sam się upewnić w swoich słowach. – Poza tym, nie możesz być tak dobrą aktorką, żeby tyle udawać... – Mruknął. Zauważyłam, jak jego ton głosu się nagle zmienił, nigdy jeszcze nie słyszałam go tak... załamanego? Chociaż nie, tutaj powoli zaczynała pojawiać się złość. – Kate, błagam, powiedz, że to jest żart... Nie przeżyję tego, jeśli to prawda. Błagam cię... – Prawie jęknął, błagalnie. Miałam wrażenie, że w jego oczach pojawiły się łzy. Proszę, Niall, nie płacz .Twoje łzy to będą już gwoździe do mojej trumny rozpaczy.
- Niall, ja przepraszam... – Głos powoli zaczynał mi się łamać. – Nie wiedziałam, że nasza znajomość wykroczy poza BootCamp, nie chciałam, żebyście mnie wzięli za jakąś pokręconą fankę, która wypisuje o was bzdury w internecie... – Zaczęłam się jąkać, nadal nie będąc w stanie spojrzeć mu w oczy. – Byłam pewna, że po Japonii nasze drogi kompletnie się rozejdą, że od razu o mnie zapomnicie.
- I to według ciebie był powód, żeby kłamać?! Ja ci życie ostatnio uratowałem, a ty nie mogłaś powiedzieć mi, że jesteś dziewczyną, której od miesiąca szukam?! Boże, co z ciebie za egoistka! – krzyknął, a echo jego słów odbiło się w całej hali, przyciągając spojrzenia pracowników i innych pasażerów. – Przecież mówiłem o Moony, O TOBIE, o tym jak chcę ją znaleźć i poznać. I potem byłaś przy tym, jak tamte dwie fanki nas O-SZU-KI-WA-ŁY i nic z tym nie zrobiłaś! Bawiło cię to?! No pewnie, że tak, w końcu to był idealny dodatek do tej twojej gry!  - Miałam wrażenie, że każde jego słowo boli osobno. Mnie i jego, niestety, również. - Boże, czuję się jak skończony idiota...  Myślałem, że jesteś świetną dziewczyną, może nawet coś zaczynałem do ciebie czuć, ale nie działałem, bo Payne... Cholera! Jak mogłem być tak ślepy?! – Poczułam się, jakby mnie właśnie spoliczkował. Ale nie fizycznie, tylko psychicznie tymi słowami.
- Niall, ciszej... – Powiedział Liam, starając się go uspokoić.
- Wiedziałeś o tym? – od razu naskoczył na Payne’a Niall, patrząc na niego z jeszcze większą pogardą niż na mnie. – Zapytałem cię o coś! – upomniał się o odpowiedź, gdy Liam milczał ze spuszczonym wzrokiem. – Świetnie. Podobno mój najlepszy przyjaciel, a nie mógł powiedzieć mi, że Kate to Moony. Bo co? Bo chciałeś zdążyć ją przelecieć, zanim bym się dowiedział?! A może już to... – Nie zdążył skończyć, bo Liam doskoczył do niego jednym susem i złapał go obydwoma za koszulkę, nie pozwalając mu się ruszyć.
- Jakbyś nie zauważył, to Kate w ten sposób zależy zupełnie na kimś innym. – Warknął tak cicho, jakby te słowa miały być przeznaczone tylko dla blondyna. – Nigdy. Nie. Chciała. Cię. Zranić. Nawet nie wiesz, ile nerwów kosztuje ją ta sytuacja. Nie waż się jej teraz obrażać. Popełniła błąd i teraz się do tego przyznała, co wymagało odwagi. Przestań być dupkiem i się uspokój – powiedział, a wszystkim przysłuchującym się opadły szczęki, delikatnie mówiąc. Wliczając mnie. Nie sądziłam, że będę mogła liczyć na Liama aż w takim stopniu, że Liam będzie w stanie tak się sprzeciwić Niallowi. Poza tym jestem ostatnią osobą, która wchodziłaby między „Niama”.
Niall, w reakcji na słowa przyjaciela, tylko głośno prychnął z pogardą.
- Puść mnie, Payne. – Wyswobodził się z uścisku. – Dobrze wiedzieć, czyją stronę trzymasz. Może przyszedł najwyższy czas, żebyś zaczął myśleć głową, a nie chu...
- Niall, uspokój się! – krzyknął Styles, wychodząc na przód i przerywając Irlandczykowi w pół słowa. – Tu są ludzie.
- Też wiedziałeś? – zapytał podejrzliwie, mierząc go wzrokiem, ale nie uzyskał żadnej odpowiedzi na swoje pytanie. – A co się stało z twoim „Be nice to people”? Boże... – Westchnął. – Miałem was za swoich braci. – Pokręcił z niedowierzaniem głową i wziął na ramię swoją torbę, która leżała do tej pory na ziemi.
- Niall! – krzyknęłam, budząc się z jakiegoś odrętwienia i biegnąc za chłopakiem. – Błagam cię, wysłuchaj mnie! – powiedziałam, kładąc dłoń na jego ramieniu.
- Nie waż się mnie dotykać – powiedział z obrzydzeniem i od razu zrzucił moją dłoń. – Nie chcę z tobą rozmawiać. Nie chcę cię widzieć. Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego. Nic. Nienawidzę kłamstw i osób, które nimi żyją. A ty do nich należysz. Jest w tobie w ogóle coś prawdziwego? – Warknął, zostawiając mnie samą na środku korytarza i po chwili znikając za zakrętem.
Tego już było dla mnie za wiele. Już nie mogłam dłużej powstrzymywać łez, które czaiły się gdzieś w kącikach oczu odkąd przyjechałam z Liamem na lotnisko. Poczułam, jak moje nerwy puszczają, a gardło już zdecydowanie za mocno boli od powstrzymywanego płaczu.
Chcę stąd uciec. Jak, do cholery, dostać się z tej części lotniska do tej „normalnej”, gdzie mogę złapać zwykłą taksówkę?
- Kate... – Usłyszałam za sobą głos Liama.
- Nie teraz, Liam – powiedziałam przez łzy, które już zaczęły spływać mi strumieniami po policzku.
- Proszę, porozmawiaj ze mną . – Chwycił moją dłoń, obracają mnie w swoją stronę.
- O czym?! – krzyknęłam, dając upust swoim emocjom. – Że facet, o którym marzyłam i śniłam od pół roku nie chce mnie znać? Że się mną brzydzi? O tym chcesz rozmawiać? – warknęłam. – Wybacz, ale nie jestem na to teraz w nastroju. Miłego pobytu w Stanach, chłopaki! – machnęłam w kierunku grupy, starając się już kompletnie nie rozryczeć. Zauważyłam strzałkę, która kierowała na postój taksówek i zaczęłam iść we wskazanym kierunku, pociągając nosem.
- Kate, nie zachowuj się jak Horan i porozmawiaj ze mną! – usłyszałam jeszcze za sobą krzyk Payne’a. Boże, ale robimy przedstawienie dla reszty. And Oscar goes to...
Obróciłam się przez ramię, nie przestając iść.
- Zadzwonię, jak będę w stanie... – Powiedziałam łamiącym się głosem. Muszę się stąd jak najszybciej wyrwać, nie chcę przy nich płakać. Nie chcę, żeby widzieli, jak bardzo jestem teraz słaba, jak bardzo ta sytuacja mnie zraniła. Jak bardzo sama siebie skrzywdziłam.
Praktycznie wybiegłam z hali na zewnątrz, gdzie się po raz kolejny dzisiaj załamałam. Kolejka na postoju chyba ma pół kilometra.
Cholera jasna, dzisiaj chyba cały wszechświat jest przeciwko mnie.
Stanęłam na końcu kolejki, niczym na filmie przedstawiającym czasy PRL-u, wyciągając z torby chusteczki, aby chociaż prowizorycznie ogarnąć ten Armagedon, który aktualnie dział się na mojej twarzy.
- Mogę wziąć razem z tobą taksówkę? Tak będzie ekonomiczniej... – Usłyszałam obok siebie kobiecy głos. Gdy zerknęłam w stronę, z której dochodził, nie mogłam uwierzyć własnym oczom.
- Eleanor..?
- Tak, to moje imię. – Zaśmiała się, nerwowo zakładając kosmyk włosów za ucho. – Skoro mamy za sobą formalności, to zgodzisz się na wspólny powrót do miasta?
- J-jasne... – Zająknęłam się, zupełnie się nie spodziewając takiej sytuacji. Szczególnie teraz. – A Louis?
- Już poszli – odpowiedziała krótko, bacznie mi się przyglądając. – Chcesz może...
- Nie. – Przerwałam jej. – Nasłali cię na mnie? – zapytałam i wydobywając z siebie coś, co miało przypominać śmiech, ale przez płacz i cały czas ściśnięte gardło, było zdecydowanie czymś dziwnym, w żadnym stopniu nie przypominającym oryginalnego dźwięku.
- Nie, nikt mnie o nic nie prosił. Po prostu nie lubię patrzeć jak ktoś cierpi i pomyślałam, że chciałabyś z kimś...
- Nie mogę o tym rozmawiać, przepraszam. Jeszcze nie. – Pokręciłam głową czując, jak łzy ponownie zamazują mi obraz.
- Katie, w co ty się najlepszego wpakowałaś... – Poczułam, jak dziewczyna ignorując moją niechęć do jakichkolwiek kontaktów międzyludzkich, mocno mnie do siebie przytula, gładząc moje włosy. Gdy poczułam jej ciepło i dobroć, która wręcz od niej biła, totalnie się rozkleiłam, dając upust wszystkim swoim emocjom i smutkom, które zdążyły się we mnie nagromadzić przez kilkanaście ostatnich minut.
- Dlaczego to robisz? – zapytałam, gdy już się trochę uspokoiłam i odsunęłam od brunetki.
- Robię co? – zapytała, przechylając lekko głowę.
- Jesteś dla mnie dobra, a w ogóle mnie nie znasz – odpowiedziałam, przypatrując jej się. – To znaczy zawsze czułam, że jesteś dobra, sympatyczna i w ogóle zawsze kochałam ciebie i Louisa jako parę, chyba nawet bardziej niż Zerrie, ale... nie spodziewałam się tego.
- Louis mi trochę o tobie opowiedział, jak w weekend oglądaliśmy cię w X Factorze. – Wzruszyła ramionami. – I nie wierzę, że specjalnie zraniłaś Nialla, widać to po tobie i po tym, jak to przeżywasz – powiedziała w momencie, gdy przyszła nasza kolej na zajęcie czarnej taksówki.
Usiadłyśmy po obu stronach auta i podałyśmy adresy, pod które ma podjechać taksówkarz.
- Racja, nie chciałam tego wszystkiego. – Powróciłam do rozmowy. – Tak naprawdę, to poznając ich w Tokio nie miałam pojęcia, że nasza znajomość wykroczy poza domy jurorskie.
- A tu jak na złość stało się zupełnie odwrotnie, co? – zironizowała, ale zauważyłam uśmiech na jej twarzy. – I w ten o to sposób Moony znalazła się obok Nialla?
- Louis ci opowiedział o blogu? – zdziwiłam się. Co, nie mają lepszych tematów do rozmów?
- Szczerze mówiąc, to nie musiał. Jakiś czas temu trafiłam na waszego bloga i zostałam na dłużej.
- Ty czytasz mojego bloga? – przysięgam, na tę chwilę zapomniałam o wszystkim. Eleanor Calder jest jednym z czytelników?
- Tak, czytam. Też jestem Directionerką. Zgadnij, który z nich jest moim ulubionym. – Puściła mi oczko.
- Wow. – Nie byłam w stanie nic z siebie wydusić. Naprawdę ONA to czyta? Nie dość, że chłopaki, to jeszcze ona? Boże, kto jeszcze?
- Wszystko się ułoży. – Spojrzała na mnie po chwili ze szczerym uśmiechem.
- Wiesz, El, ja nie do końca nie wiem, czy chcę, żeby się ułożyło. – Westchnęłam, opierając głowę o tył siedzenia i przymykając oczy.
- Ale jak to? – zdziwiła się.
- Bo wszystko było łatwiejsze, jak byłam „tylko” fanką – powiedziałam i od razu po wypowiedzeniu tych słów poczułam, że to jest najprawdziwsza prawda. – Mimo, że poznanie ich jest spełnieniem moich marzeń, to odkąd ich poznałam, wszystko w moim życiu wywróciło się do góry nogami. Przez dwa tygodnie zdarzyło się więcej, niż przez dziesięć lat mojego życia, co głównie jest ich zasługą. – Zauważyłam jej zdziwione spojrzenie. – Nie zrozum mnie źle, te dwa tygodnie były cudowne. Ale...
- Ale co?
- Ale nie wiem, czy jestem gotowa na życie z One Direction. Już sam X Factor to dużo. Na każdym kroku kamery, wszyscy obserwują mój nawet najmniejszy krok. Podziwiam cię, że potrafisz tak żyć. A te zazdrosne fanki? Albo „Larry”?
- Proszę, tylko nie to. – Głośno westchnęła, wywracając oczami.
- Reaguję dokładnie tak samo, kiedy gdzieś o tym słyszę. – Zaśmiałam się, gdy zobaczyłam jej reakcję. – Uwielbiam ciebie i Louisa jako parę i tylko czekam, aż weźmiecie ślub i będziecie mieć własną drużynę piłkarską ze swoich dzieci.
- Miło mi to słyszeć. – Posłała mi szeroki uśmiech. – Ale nie mamy tego w planach na najbliższy czas. Teraz czas się zająć zjednoczeniem dwóch bratnich dusz.
- Proszę, tylko nie to. – Starałam się jak najlepiej przedrzeźnić Calder. – Niall potrzebuje czasu i wcale się nie dziwię. Ja też muszę odpocząć od... tego wszystkiego. Odciąć się na chwilę od nich i wrócić do normalności.
- Do normalności w X Factorze? Naprawdę? – spojrzała na mnie z politowaniem.
- No, takiej w miarę. Sama musisz przyznać, że oni jednak sporo zmieniają.
- Muszę i przyznaję. – Kiwnęła głową. – Ale jesteś pewna, że nie chcesz ich w swoim życiu?
- Nie wiem. – Wzruszyłam ramionami. – I właśnie dlatego potrzebuję czasu, aby wszystko zrozumieć. Potrzebuję chwili ciszy, takiej dla siebie. Żeby móc usiąść i w spokoju zastanowić się nad własnym życiem i czego od niego chcę. Czy życie w towarzystwie pięciu najpopularniejszych chłopaków na świecie jest właśnie tym.
- Ja myślę, że doskonale wiesz, czego pragniesz. – Uśmiechnęła się z przekąsem.
- Masz na myśli Nialla? – zaśmiałam się, widząc, jaka jest uparta. – Sama widziałaś, co się tam działo. Spieprzyłam po całości i teraz go stracę, muszę płacić za swoje błędy.
- Nie wierzę, że tak łatwo chcesz się poddać. – Westchnęła, zdumiona. – Każdy, kto zna Moony, bądź Kate, i Nialla, doskonale wie, że wy po prostu musicie być razem! Tak powinna się skończyć ta cała afera – powiedziała, podnosząc delikatnie głos. – A najlepiej jakąś sekstaśmą...  – Dodała po chwili pod nosem.
- SŁYSZAŁAM! – krzyknęłam, a ta się roześmiała. Dziwne. Znam ją od pół godziny, a naprawdę znalazłam z nią wspólny język. To jest niesamowite. W sumie, zawsze czułam, że jest przesympatyczną i zwariowaną dziewczyną, dokładnie tak jak wszyscy mówią – damską wersją Louisa. – Brzmisz jak jakaś małolata, który wspiera swoich ulubionych bohaterów serialu, czy coś.
- Coś w tym jest, ale nie serialu, tylko bloga. Boże, z tej historii na pewno mógłby powstać jakiś film, albo bestseller.  Weź się za pisanie, mogę być twoją redaktorką. – Zaoferowała swoją pomoc.
- Nie ma sprawy, jak już nie będę mieć pomysłu na życie, to zgłoszę się do ciebie. – Zaśmiałam się, wyobrażając sobie taką sytuację.
Spojrzałam przez okno, a moje demony od razu mnie dogoniły. Nie mogłam wyrzucić z głowy zawiedzionego spojrzenia Nialla i jego słów, które wbijały się w moją podświadomość jak sztylety. Oszukiwałabym samą siebie twierdząc, że nie miał racji mówiąc te wszystkie rzeczy. Miał, w stu procentach. To wszystko jest moją winą. Gdybym od razu im powiedziała, kim jestem, a raczej kim jest moja internetowa wersja, dzisiejsza sytuacja nie miałaby miejsca.
- Kate, miło było cię poznać – powiedziała Eleanor, kładąc rękę na moim ramieniu, jakby chciała mnie tym gestem podnieść na duchu. Dopiero po kilku sekundach zorientowałam się, że samochód stoi pod jakimś domem, który pewnie należy do Louisa, i właśnie tutaj zatrzymała się dziewczyna na czas pobytu w Londynie.
- Ciebie również, Eleanor. I dziękuję, za wszystko – odpowiedziałam, ściskając jej dłoń.
- Tutaj masz mój numer, jakbyś kiedyś chciała pogadać. – Wcisnęła mi w rękę jakiś papierek. – Albo jakby fanki chłopaków za bardzo wchodziły ci za skórę, to możesz dzwonić o każdej porze dnia i nocy. Wiem, jak bardzo potrafią człowieka zdołować. Cześć! – uśmiechnęła się, wychodząc z taksówki. – I pamiętaj: postaraj się zdobyć to, co kochasz. Inaczej będziesz musiała pokochać to, co masz. - Dodała, zanim odjechałam, wywołując refleksje swoimi słowami. Dawno nie słyszałam mądrzejszych słów. Ale co ja teraz mogę zrobić..?



Czułem się koszmarnie. Zawiodłem Nialla i doskonale o tym wiedziałem. Jeszcze nigdy nie spojrzał na mnie z taką pogardą i obrzydzeniem, jak to zrobił przed wejściem do samolotu.
Nie mogłem uwierzyć, jak bardzo się myliłem, starając się przewidzieć reakcję przyjaciela na wyznanie Kate. Ale naprawdę wydawało mi się, że każdy by się ucieszył... Szczególnie, że widziałem, jak Niall czasami zerkał na Kate, mimo że starał się to przede mną ukryć. W takim razie powinno go ucieszyć, że Moony jest właśnie nią, a nie jakąś zbzikowaną nastolatką, nie mająca w ogóle życia poza internetem.
Ale tak się nie stało. Widocznie ból, jaki sprawiło mu to kłamstwo, przeważało nad radością, że w końcu poznał tą, na którą tak czekał z niecierpliwością.
Jednak i tak najbardziej bolało mnie to, że Niall nie chciał nawet chwilę ze mną porozmawiać. Od naszego zgrzytu na lotnisku, traktował mnie jak powietrze, jakbym w ogóle nie istniał. To było po prostu straszne...
- Nie krzycz, przybywamy w pokoju. – Obok mnie usiedli Louis i Zayn, otaczając mnie z każdej strony – Louis z lewej, Zayn z prawej. Podniosłem pytająco brwi.
- Jesteśmy posłańcami miłosierdzia – powiedział Zayn, ledwo powstrzymując śmiech. Przynajmniej dwie osoby były w dobrych nastrojach...
- Miłosierdzia o imieniu Paul. – Dodał Louis i pochylił się nade mną, dodając po chwili konspiracyjnym szeptem. – Powiedział, że jak do lądowania wasza trójka się nie pogodzi, to on się wami zajmie. A tego chyba nikt z nas by nie chciał. – Głośno westchnąłem, słysząc jego słowa.
- Dlatego pewnie przez najbliższe dziesięć godzin będziemy łazić między tobą, Niallem i Harrym, uzgadniając warunki pokoju. – Skrzywił się Zayn, który pewnie najchętniej te dziesięć godzin by przespał. – Ale czego się nie robi dla przyjaciół.
- Dobrze, skończmy te nudne wstępy. – Louis założył ręce na klatce piersiowej, wbijając we mnie spojrzenie. Boże, on naprawdę mógłby być aktorem. – Liamie Jamesie Payne, co masz na swoje usprawiedliwienie? I najlepiej niech będzie to coś, co usatysfakcjonowałoby Nialla Jamesa Horana – powiedział, gładząc swój zarost i udając pewnie jakąś groźną postać z filmu. – Od razu dodam, że to nie może być fakt, że dzielicie razem drugie imię, to nie przejdzie.
- Louis... – Jęknąłem, chowając twarz w dłoniach. – Czy ty ze wszystkiego musisz sobie robić jaja?
- Nie muszę, ale się staram. Tak jest zdecydowanie łatwiej. – Wzruszył ramionami. – To co chcesz, żebyśmy mu powiedzieli?
- Bo z całą pewnością ciebie nie wysłucha. – Dodał Malik, doskonale uzupełniając Louisa.
- Że cholernie mi przykro, że ta sytuacja tak go dotknęła – powiedziałem, zamykając oczy. – Że nigdy nie chciałem, tak jak Kate, żeby to się tak potoczyło. Ale gdybym miał podjąć jeszcze raz decyzję, czy powiedzieć mu o tym od razu, jak tylko się dowiedziałem, że Kate to Moony, to zrobiłbym wszystko dokładnie tak samo.
- Co? – usłyszałem zdziwiony szept Zayna. – Zwariowałeś?
- Jakbyś nie zauważył, to Kate mi się podoba. To znaczy podobała. – Szybko się poprawiłem. – Chciałem najpierw usłyszeć jej wersję, zanim biec z tym do Nialla i pewnie jeszcze tylko pogarszać sytuację. A, że obiecała mi, że na dniach Niall się dowie prawdy, to zdecydowałem, że tak będzie lepiej. Pomyślałem, że lepiej będzie, jeśli Niall „pozna” Moony przez Kate, a nie przeze mnie.
- Hmmm... Ma to sens. – Przyznał mi rację Mulat. – Teraz trudniejsze pytanie. Zaszło coś między wami? – zapytał. Cóż, spodziewałem się tego pytania.
- Tak. – Potwierdziłem, wzdychając, a „posłańcom miłosierdzia o imieniu Paul” oczy wyszły z orbit. – No co tak patrzycie? – wzruszyłem ramionami, czując lekką irytację. – Dwa razy się całowaliśmy. W Tokio. Za pierwszym razem, muszę przyznać, mało brakowało, żeby...
- Nie chcę tego słyszeć! – krzyknął Louis. – Powiedz tylko, że wy nie...
- Nie, bo uciekła. I to dosłownie. W sumie do dzisiaj nie wiem, o co tak naprawdę chodziło. – Zanotowałem sobie w głowie, że muszę zapytać o to dziewczynę. Teraz chyba już mi powie, prawda? Chyb nie ma już nic do stracenia...
- To dobrze. Inaczej Niall już by ci chyba nigdy nie wybaczył... – Westchnął Tomlinson, zezując w stronę blondyna, który siedział kilka rzędów przed nami ze słuchawkami na uszach.
- Ale wtedy jeszcze nic nie wiedziałem! – podniosłem ręce w obronnym geście. – Dowiedziałem się dopiero po koncercie na iTunes, tak samo jak Harry. W sumie to on z niej to wydusił, chyba już wcześniej coś podejrzewał, skubany.
- Dlatego wtedy tak uciekłeś, nie żegnając się, ani nic? – zapytał Zayn.
- Tak, musicie mi to wybaczyć. To był zbyt duży szok, chciałem się jak najszybciej znaleźć w domu. Nie mogłem znieść myśli, że Kate, która mi się podobała, to ta Moony, która siedziała w głowie Horana.
- Czyli wychodzi na to, że to wina Kate. – Westchnął Louis, patrząc na noc za oknem. – Jak zawsze, z babami są same problemy.
- Nie przesadzajmy... – Stanąłem w obronie Kate. – Jej też nie było lekko. Nagle wyrwała się ze swojego spokojnego, poukładanego świata i trafiła do X Factora, w którym już można zwariować, sami o tym doskonale wiecie. I w dodatku poznała nas – facetów, których słuchała, oglądała i poświęcała im cały swój wolny czas.
- Och, Liam, twoja pewność siebie mnie powala! – zaśmiał się Tomlinson, słysząc moje słowa.
- No, ale wiesz, że to prawda. Tak to jest z fankami – powiedziałem, doskonale wiedząc, że mam rację. – I tak nie było z nią źle, bo zachowywała się przy nas normalnie, nie świrowała. Nawet normalnie do tego stopnia, że udało jej się nam wmówić, że za specjalnie nas nie zna.
- Za to powinna dostać Oscara, to prawda. Ale... Co z Niallem?
- Mam nadzieję, że pamięta, że jest dla mnie jak brat, którego nigdy nie miałem. Nie chcę, żeby sytuacja z Kate to zmieniła.
- I my też tego nie chcemy, stary. – Zayn poklepał mnie pokrzepiająco po plecach, wstając z fotela. – Postaramy się, żeby Niam znowu się kochał. – Puścił mi oczko i zabierając ze sobą Louisa, pomaszerowali w kierunku, gdzie siedział blondyn.



Byłem wściekły.
Na Kate. Na Liama. Na Harry’ego. Na siebie. Na wszystko i wszystkich wokół mnie.
A przede wszystkim, czułem się zdradzony przez najbliższe mi osoby.
Jak Liam mógł o tym wiedzieć i ukrywać to przede mną? I to ze wszystkich akurat on..? Osoba, której śmiało bym powierzył własne życie, mnie zdradziła. Jeszcze jakoś mogę przeżyć dziewczynę, mimo że naprawdę zdążyłem ją polubić, może nawet coś już się zakrawało na przyjaźń lub coś więcej – ale tego kwiatu jest pół światu i jestem w stanie to przeboleć. Ale Liam, najprawdziwszy przyjaciel... To ostatnia rzecz, jakiej bym się po nim spodziewał.
Jestem zawiedziony, że Kate tak mnie okłamała, prawdę mówiąc od pierwszego słowa naszej znajomości. Nawet, jeśli miałbym jej to wybaczyć, to jak mam jej ponownie zaufać? Skoro tak dobrze udawała, to skąd mam wiedzieć, że już nigdy nie będzie niczego i nikogo udawać?
- Ochłonąłeś już trochę, czy nadal bez kija nie podchodź? – po mojej lewej stronie usiadł Louis, a po lewej Zayn.
- To jakaś interwencja, czy coś? – zapytałem, wyciągając słuchawki z uszu, z których i tak od kilku minut nie leciała żadna muzyka. – Słyszałem waszą rozmowę z Liamem, nie musicie się wysilać.
- I co na to powiesz? – po chwili ciszy zapytał niepewnie Zayn.
- Rozumiem go. Ale jeśli już, to będę o tym gadał z nim, a nie z jakimiś śmiesznymi pośrednikami – prychnąłem, oglądając się za siebie i machając do Liama, który udawał, że nas nie słucha. Na pewno...
- Wypraszam sobie śmiesznymi! – oburzył się Louis. – My tu pełnimy ważną funkcję! Bez nas byście zginęli marnie! Liam, rusz tu ten swój umięśniony tyłek! – zawołał chłopaka, a ja nie mogłem się powstrzymać i prychnąłem śmiechem. Tomlinson zawsze mnie rozśmieszał, nawet jeśli akurat wcale nie było mi do śmiechu.
Liam niepewnie do nas podszedł i zajął miejsce, na którym jeszcze przed chwilą siedział Zayn.
- To my już sobie pójdziemy... – Mruknął Zayn, ciągnąc za sobą Louisa i odchodząc na drugi koniec samolotu.
- Przepraszam, Niall – powiedział Liam, odzywając sie jako pierwszy. – Nie chciałem, żeby to tak się skończyło. To miało wyglądać zupełnie inaczej.
- Co, miałem skakać z radości, rzucić się na Kate i ogólnie tryskać szczęściem? – zaśmiałem się.
- No, mniej więcej...
- Wybacz, że cię zawiodłem. – Westchnąłem. – Ale cię rozumiem. – Przyznałem się. – Słyszałem, jak się tłumaczyłeś chłopakom, i na twoim miejscu pewnie zrobiłbym dokładnie to samo. Sorry, że tak na ciebie naskoczyłem. Poniosły mnie nerwy.
- Rozumiem. – Pokiwał głową, wpatrując się w swoje dłonie. To pytanie aż z niego krzyczało, wcale nie musiał wypowiadać go na głos.
- No, dawaj... – Pogoniłem go po chwili ciszy. – Pytaj.
- Co z Kate? – westchnął.
- Nie wiem. Taka odpowiedź cię satysfakcjonuje?
- Nie bardzo – zaśmiał się, pocierając swoje czoło.
- Co w tym takiego śmiesznego? – zdziwiłem się. Odbiło mu?
- Wy naprawdę jesteście identyczni, nawet tak samo mówicie – powiedział, patrząc na mnie roześmianym wzrokiem. – Kate odpowiedziała mi dokładnie tak samo dzisiaj w drodze na lotnisko, z tą satysfakcją.
- Och. – Nie wiedziałem, co mam odpowiedzieć. Szczerze mówiąc, to zdążyłem już się trochę nad tym zastanowić. I dopiero teraz zauważyłem podobieństwa między mną a Kate, których wcześniej nie widziałem. To jest naprawdę dziwne uczucie, wiedzieć, że na świecie jest osoba dokładnie taka jak ty.
Gdybym wcześniej to zauważył, to zacząłby coś podejrzewać? Pewnie nie...
- A ja chciałem stanąć na drodze przeznaczenia, idiota ze mnie. – Widziałem, że naprawdę ciężko jest mu utrzymać poważny wyraz twarzy.
- Pieprzę takie przeznaczenie, w którym laska ma mnie okłamywać – warknąłem.
- Naprawdę powinieneś dać jej szansę, Niall. – Liam spojrzał na mnie swoim szczeniackim wzrokiem, chyba starając się wzbudzić we mnie litość. – Bardzo jej na tobie zależy i zrobiłaby wszystko, aby to jakoś naprawić.
- No popatrz, a ja bym na razie zrobił wszystko, żeby jej ponownie nie spotkać... – Westchnąłem. Może i jestem w stanie pogodzić się z Liamem, którego znam już od ponad trzech lat, ale nawet on nie jest w stanie sprawić, że wściekłość na Kate nagle zniknie. Jeśli w ogóle kiedykolwiek zniknie...




19.11.2013r.

Cześć, Misie!

Tu Moony :)
Wybaczcie zaległości, ale po koncercie na iTunes, z którego ShadowCat zrobiła całkiem niezłą recenzję, chłopaki mieli wolny tydzień i naprawdę niewiele się działo.

Ale, jako że oni są również ludźmi, to zdarza im się, że wyjdą czasami z domu. Z tych wyjść macie zdjęcia, oczywiście w Galerii.

Cieszycie się, że już za 6 dni będziemy mogli usłyszeć całe Midnight Memories? Ja też! (wcale nie słyszałam wszystkich piosenek, jak wyciekły wczoraj rano do internetu. wcale. nawet połowy jednej, nic a nic.)
Trzymajmy kciuki za chłopaków, żeby udało im się zdobyć pierwsze miejsce z tą płytą, bardzo się nad nią napracowali – zdecydowanie zasługują na pierwsze miejsce i wielokrotne platyny na całym świecie.

I już mniej niż miesiąc do premiery This Is Us na DVD i Blu-Ray, w wersji rozszerzonej. Boże, czuję, że chłopcy niedługo mocno na mnie zarobią... Tylko co ja będę jeść, jak wszystkie pieniądze wydam na nich? I jeszcze czeka mnie zakup Our Moment, bo sam balsam powoli mi nie wystarcza. Ale muszę przyznać, że kocham chodzić spać pachnąc „nimi”. Wybaczcie, zapomniałam się.

W piątek chłopcy wspomogli akcję charytatywną Children In Need. Też płakaliście?
Poza występem, One Direction wykazało się swoimi zdolnościami dziennikarskimi i śmiało mogę powiedzieć, że jestem z nich dumna :)
Filmy i zdjęcia – Galeria.

W sobotę chłopcy pojawili się w studiu, ale nie wiadomo, co nagrywali. Bo wątpię, że coś na MM – ta płyta i tak jest już zbyt idealna (ale ja tego nie wiem, Wy też nie.). Wiadomo, zrobiono im kilka fotek, której znajdziecie w Galerii – ja mam swoje ulubione: <zdjęcie>

Dzisiaj Pięciu Wspaniałych wyleciało do USA, promować swój najnowszy album. Osoby, które były na lotnisku twierdzą, że do Stanów poleciała również mama Louisa, Johannah ze swoim partnerem. Na lotnisku pojawiła się także Eleanor z Kate (Bitner, X Factor). Podobno ta druga aż płakała, czekając razem z El na taksówkę – aż tak się zdążyła zżyć z chłopakami przez dwa tygodnie..? Miejmy nadzieję, że przyjaźń z One Direction nie jest tylko sposobem na zdobycie popularności ;)

Na koniec podam Wam plan pobytu One Direction w Stanach, abyście wiedzieli, na co się szykować:
20.11 – Midnight Memories (singiel) na iTunes
20.11 – nagrywanie występu do X Factora USA
21.11 – emisja występu
22.11 – You & I na iTunes (moja ulubiona! to znaczy mam przeczucie, że to będzie moja ulubiona... ;) )
22.11 – iHeart Radio – mini koncert promujący płytę
23.11 – 1D DAY
24.11 – American Music Awards
25.11 – PREMIERA MIDNIGHT MEMORIES
26.11 – występ w Central Parku w NYC w Good Morning America
27.11 – planowany powrót do UK (nie pytajcie, skąd to wiem – i tak nie powiem ;) )

Widać, że chłopcy raczej nie będą się nudzić. Do występów na żywo postaramy się znaleźć linki, abyście mogli zobaczyć całą piątkę na żywo. Linki, oczywiście, udostępnimy na naszym koncie na Twitterze :)

Też będziecie oglądać 1D DAY? Boże, już się nie mogę doczekać! Ciekawe, co ci idioci wymyślili tym razem ;)

Buziaki,
kocham Was!
Moony

PS. Natrafiłam na informację, że 5.12 będzie teledysk do Diany – ale nie jest to informacja potwierdzona, więc pozostaje nam czekanie, co ma w tym temacie do powiedzenia oficjalne konto 1D na Twitterze itd.





***
Cóż... Jedyne, co mogę powiedzieć na swoje usprawiedliwienie to to, że w mojej głowie wyglądało to troszkę lepiej ;) 
Tym razem nie będę się rozpisywać...
Po prostu dziękuję za to, że jesteście i to czytacie :)

Buziaki,
@katie093

14 komentarzy:

  1. Moim zdaniem jest świetnie. ;)
    Strasznie lubię jak piszesz, tak lekko!
    Kurna, nie wiem kogo jest mi bardziej szkoda...
    Niall był okłamywany przez dwójkę przyjaciół i dziewczynę..
    Liam postanowił tylko uszanować wolę Kate...
    No a Kate... Kurna, popełniła błąd, ale żałuje i to cholernie..
    Eleanor jest tak cudna i zabawna jak ją sobie wyobrażam.
    Louis i Zayn... posłańcy miłosierdzia. xd Czad. ;))
    Masz we mnie wierną fankę, która pewnie nawet instrunkcją obsługi miskera napisaną przez Ciebie by się jarała, ale noo.xd Jednak pozostaje mi psychiatryk, ale to za jakieś x rozdziałów, które pozostały do końca Twojego opowiadania.;)
    Mam nadzieję, że sporo ich będzie. ;))
    xo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę, że Tobie się spodobało bardziej niż mnie ;P
      Jak widać, lekko teraz nie mają, to znaczy Kate, Liam i Niall. Ale kto wie, co jeszcze z tego może wyniknąć?
      Ja sobie właśnie tak wyobrażam Eleanor - zabawną, przemiłą, otwartą na ludzi. Uwielbiam ją razem z Louisem i życzę im jak najlepiej :)
      Wszyscy wychwycili tych posłańców miłosierdzia! Tak mi się po prostu napisało, pierwsze co przyszło mi do głowy po "przybywamy w pokoju". A tu taki odzew, kto by pomyślał... :P
      Uważaj, bo tę instrukcję obsługi potraktuję jako wyzwanie ;) I wtedy by się jeszcze okazało, że wcale tak ciekawie nie piszę ;)
      Niestety sama nie jestem w stanie stwierdzić, ile będzie jeszcze rozdziałów... Wydaje mi się, że już jesteśmy za połową. Ale, biorąc na przykład ten rozdział, to te sceny miały być jedynie połową 19 rozdziału - a tak się rozpisałam, że stały się jego całością... Cóż, to jedyna rzecz, której jeszcze nie wiem o tym opowiadaniu - reszta już nie jest zagadką ;)

      Pozdrawiam,
      @katie093

      Usuń
  2. O mój boże! Takiej reakcji Niall'a się nie spodziewałam. Podejrzewałam, że szczęśliwy nie będzie, ale że aż tak? Przesadziłeś Niall, oj przesadziłeś.
    El była taka kochana dla Katie. Ciekawe czy jest taka naprawdę? Chodź podejrzewam, że tak. Wydaję się całkiem miła patrząc po tym co piszą w internecie..
    Liam i Niall się pogodzili. To dobrze. Jednak wciąż jestem ciekawa co będzie dalej. Niall i Katie... Przyszłość tej dwójki jest najbardziej interesująca.
    Kurde, nie mogę nawet napisać składnego komentarza...
    Cieszę się, że udało Ci się w tym tygodniu napisać rozdział. :) Mam nadzieję, że kolejny będzie równie owocny. Chodź pewnie i tak nie dowiemy się co będzie pomiędzy ukochaną dwójką. :)
    Pozdrawiam
    Patricia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Ty byłabyś szczęśliwa na jego miejscu? ;) Chłopak był oszukiwany, to w dodatku dość długo, musiał dać upust emocjom. Kto wie, ile ten upust będzie trwał..?
      Ja właśnie w ten sposób sobie ją wyobrażam - to po prostu widać po jej oczach, uśmiechu. To jest po prostu niemożliwe, żeby była złą osobą.
      Na razie, to przyszłość tej dwójki nie jest tyle co interesująca, tylko przyszłość ta stoi pod dość sporym znakiem zapytania... A może Kate się podda, jeśli Niall jej nie wybaczy i w ogóle zrezygnuje z chłopaków..? Albo... Liam, widząc, że przyjaciel z niej zrezygnował, znowu pomyśli, że warto spróbować..? Jest sporo opcji, ale tej, którą sobie wybrałam, nie mogę Wam zdradzić ;)
      Tak, udało mi się dodać... Ale niestety wątpię, że uda mi się to zrobić znowu za tydzień - mimo to się postaram ;)

      Pozdrawiam,
      @katie093

      Usuń
  3. O nieee ! :C
    Dlaczego ?! Miało być tak pięknie. Niall miał wpaść w ramiona Kate, albo odwrotnie (nieważne), ale że stało się tak? :o
    chlip, chlip :<
    Dobrze, że chociaż Niall z Liamem się jakoś dogadali..
    Z jednej strony szkoda mi Horanka.. Ale mam nadzieję, że sobie wszystko przemyśli i wybaczy Kate. Bo oni są dla siebie po prostu stworzeni, i muszą być razem, MUSZĄ, o ! :>
    Rozdział rewelacja, zresztą jak zawsze. ♥

    Pozdrawiam.
    @blue_eyes_9
    ♥♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O taaak! :P Niestety, Niall się zdenerwował. Bardzo. W końcu został oszukany, ciężko mu się dziwić... Raczej nikt nie byłby z tego powodu szczęśliwy, nie sądzisz?
      Liam z Niallem musieli się pogodzić! Jak to tak, miałby być koniec Niama? Nigdy w życiu! :P
      Muszą być razem..? Hmm, obym tylko nie stwierdziła, że zrobię wszystkim na przekór... ;>
      Cieszę się, że rozdział Ci się spodobał :)

      Pozdrawiam,
      @katie093

      Usuń
  4. Rozdział pełen emocji. A pod koniec coś innego zajęło moje myśli, a mianowicie Love is on the radio ;P Trzymam kciuki, żeby trafili na pierwsze miejsce, albo chociaż utrzymali się na drugim, ale nie wiem jak sobie poradzą z sześcioma singlami 1D ;P

    Pozdrawiam
    Melanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie! McFly! Dzięki, że mi przypomniałaś... :D

      Buziaki!
      @katie093

      Usuń
  5. Jeju, długość Twoich rozdziałów mnie satysfakcjonuje! Trafiłam na tego błota przypadkowo i napewno zostanę na dłużej. Historia jest naprawdę ciekawa i wciągająca ( może potwierdzić to fakt, że zamiast spać w nocy nie mogłam się oderwać od czytania rozdziałów).
    Co do tego rozdziału... Dziewczyno, wylałam przy nim morze łez. Czułam wszystkie emocje jakie targały Kate, a tym bardziej tak mnie to poruszyło, bo Niall jest moim ulubieńcem. Słowa Eleanor zapadną mi na długo w pamięci, są takie mądre i głębokie. Co do Liama uważam, że mimo wszystko zachował się wspaniale, taki przyjaciel to skarb! Haha, Lou i Zayn jako pośrednicy! Uwielbiam ten moment w rozdziale i te teksty Louisa! Przechodząc do podsumowania rozdziału jest naprawdę świetny i lekko się czytał no i przede wszystkim był mega wzruszający! Bez wątpienia gdyby ktoś poprosił mnie o polecenie jakiegoś bloga, podałabym adres Twojego. :) Już nie mogę się doczekać dalszego rozwoju historii i tego by zobaczyć jak ona się potoczy.

    Uwielbiam Cię i tego bloga. :)) Pozdrawiam serdecznie! Dominika :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, lubię takie przypadki, które sprowadzają do mnie nowych czytelników :) Dzień dobry! :)
      Niesamowicie cieszy mnie, że historia aż tak Cię wciągnęła. Ale pamiętaj, sen też ważna sprawa, a nawet ważniejsza! ;)
      Płakałaś? Aż takiej reakcji się nie spodziewałam, ale to chyba dobrze :) Miłe zaskoczenie.
      Dziękuję, że uważasz mojego bloga za godnego polecenia, to dla mnie wiele znaczy :)

      Pozdrawiam,
      @katie093

      Usuń
  6. Tak więc będę się dziś próbowała rozwinąć troszkę na temat inny niż 'techniczny' :)

    Zacznę od tego, że bardzo podoba mi się czas w jakim osadziłaś opowiadanie, bo historia toczy się mniej więcej w czasie rzeczywistym i rzeczywiście odpowiada temu co się aktualnie dzieje w życiu zespołu, za co wielki plus :) Prawdopodobnym wydaje się być również to, że Cowell wziąłby chłopaków do mentorowania w X-Factor, czyli wszystko trzyma się kupy. Nie lubię naciąganych historii :)

    Cieszę się, że akcja nie leci za szybko. Oczywiście, jest pociąg seksualny, jest akcja, ale te sytuacje, które muszą się toczyć wolniej, na szczęście tak się właśnie toczą.

    Uwielbiam wszystkich bohaterów, których stworzyłaś i chyba nie jestem w stanie wybrać tego jednego, najwspanialszego, chociaż prawdopodobnie jestem zakochana w swojej wizji Nialla i Kate razem ;) Jakoś, chyba trochę z sentymentu, nawiążę do Harry'ego (w końcu to o nim pisałam swoje pierwsze opowiadanie i siłą rzeczy zwracam na niego większą uwagę). Podoba mi się, że chociaż oczywistym jest, że jest idiotą, pokazałaś też tą drugą, bystrą i domyślną stronę (nie wiem czy to zdanie ma jakiś sens, ale mam nadzieję, że wiesz o co mi chodzi... mam ostatnio problem z wysłowieniem się...).

    To tak od ogółu do szczegółu ;p

    Dzisiejszy rozdział był wspaniały :) Jadąc samochodem z Kate i Liamem, a później stojąc przed Niallem ogryzałam paznokcie z nerwów (wisisz mi czerwony lakier, który zjadłam prawie w całości ;p). Powiem Ci, że za żadne skarby nie spodziewałam się aż tak ostrej reakcji blondasa, ale cóż... Tyś panem i władcą tego opowiadania ;)

    Mam nadzieję, że pojawienie się El nie było tylko jednorazową akcją, bo bardzo dziewczynę lubię i cieszę się, że zrobiłaś z niej tu sympatyczną laskę :)

    Mam nadzieję, że Niall pójdzie po rozum do głowy, przeprosi Kate za swoją reakcję, wpadną sobie w ramiona i będą żyli długo i szczęśliwie :) I zgodnie z tym gifem, którego dodałam dziś na tt 'I ship them SO HARD'.

    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :)
    <3
    Xx.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nareszcie ten komentarz, którego tak wyczekiwałam! :)

      Z tym czasem, to taki troszkę bajer... Bo zaczęłam to pisać w maju, a wtedy w opowiadaniu był chyba wrzesień, albo już październik czy inny listopad. Tak mi się udało rozciągnąć akcję w czasie, że teraz opowiadanie jest w tyle za rzeczywistością. I w końcu nie muszę zmyślać newsów i terminów chłopaków ;D

      Oj, uwierz, miałam ochotę coś pokombinować w tym temacie przy pierwszym spotkaniu Kate z chłopakami... Ale wiem, że normalnie, w rzeczywistości, niektóre, hmmm, sprawy potrzebują więcej czasu. I musiałam to wszystko rozciągnąć, aby opowiadanie nie było takie... infantylne.

      Każdy w opowiadaniu jest taki, jakim go sobie dokładnie wyobrażam... I też bardzo lubię te wyobrażenia :) Niektóre postacie znam osobiście, i to też jest obraz tego, jakimi je widzę. No, oprócz Justyny (2) i Niny, bo one chciały się tu pojawić, a ja potrzebowałam dwie nawiedzone fanki :P

      Jak to obgryzałaś paznokcie? Dziewczyno, rodzice na nauczyli, że nie wolno? W takim razie ja Ci mówię - nie wolno!
      No i każdy się może wkurzyć, nawet Niall ;) A że był to duży "news", to było duże wkurzenie się...

      Co do El, to mam jeszcze kilka pomysłów, ale z pomysłami różnie bywa... Chociaż też mam nadzieję, że to nie była jednorazowa akcja ;)

      Oj, akurat z tym tutaj może być różnie... Niall ma w życiu idealnie, poza miłością. Nie sądzisz, że gdyby i to mu tak łatwo przyszło, to miałby już za dobrze..?

      Buziaki!

      Usuń
  7. no coż co by tu powiedzieć zarwałam dwie nocki żeby wszystko przeczytać i wyglądam w szkole jak zombie po godzinie snu ale co tam warto było. Naprawde świetnie piszesz że aż nie mogłam oderwać wzroku od telefonu czytałam i czytałam aż w końcu patrze a tu 5 noi coż wow. Wciągające jest to i ciesze sie że natknełam sie na to na profilu @KateStylees na TT i no coż pochłonełam lekture barsdzo szybko i nie moge sie doczekać następnego rozdziału ;)
    Mój TT -> @1DNiallerek jak byś mogła to informuj mnie ;) nie obiecuje że pod każdym rozdziałem bedzie komentarz ale postaram chociaż z czasem to krucho u mnie ..
    no nic dziękuje że tworzysz takie cudo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam, witam ;) I teraz mam wyrzuty sumienia... Sama kocham spać i wizja tego, że ktoś przeze mnie nie śpi, aż boli moje serce :) Ale mimo to i tak się cieszę, że moje opowiadanie mogło kogoś aż tak zainteresować :)
      Z tą Kaśką już tak jest... Gdyby nie ona, to pewnie ten blog w ogóle by nie powstał, nie mówiąc już o jakichkolwiek czytelnikach ;)
      Będę informować, nie ma sprawy :)
      Komentarze nie są obowiązkowe, nie będę Ci wypominać ich braku. Szczególnie, że sama mam braki z czasem na cokolwiek...

      Dziękuję za cudowny komentarz :)
      @katie093

      Usuń