sobota, 5 października 2013

Rozdział 15

- Liam, zaczekaj! – krzyknęłam, gdy chłopak zniknął gdzieś za rogiem, a ja ocknęłam się z szoku. – Nie żyjesz, Styles. Te chude szkity ci z dupy powyrywam, jak tylko już znajdę Liama! – warknęłam na bruneta, obracając się przez ramię, gdy biegłam w stronę, gdzie zniknął Payne.
Musiałam go znaleźć. Wszystko wyjaśnić. On musiał mnie wysłuchać. Pewnie liczę na zbyt wiele, ale może... zrozumieć?
Biegałam po wszystkich alejkach, pytając się co drugiej napotkanej osoby, czy nie widziały Liama. Poza osobami, które wzięły mnie za nawiedzoną fankę, która jakimś cudem dostała się na backstage i chcieli wzywać ochronę, to nikt go nie widział.
Nie wiedząc, gdzie mogę jeszcze go szukać, wybiegłam na parking na zapleczu i wyglądałam wzrokiem chłopaka.
- Kate, kogoś szukasz? – lekko podskoczyłam zaskoczona, gdy obok pojawiła się Lou ze swoim sprzętem.
- Liama, widziałaś go może? – nawet nie spojrzałam na fryzjerkę chłopaków, cały czas przeczesując parking wzrokiem.
- Dosłownie kilka minut temu wyjechał z piskiem opon z parkingu... A co, pali się? – zapytała, mierząc mnie badawczym wzrokiem.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo... – Westchnęłam i ignorując jej pytające spojrzenie, wróciłam do środka.
Zatrzymałam się pod jakąś ścianą po drodze do pokoju, gdzie byli chłopacy, i osunęłam się po niej powoli na ziemię.
Byłam w jakimś otępiałym transie.
Co ja mam teraz zrobić?
To jest dobre pytanie, ale nie mam pojęcia, jakie mam aktualnie opcje. Nie mam numeru Liama, więc nawet nie mogę do niego zadzwonić. Chociaż, jakoś nie wydaje mi się, żeby specjalnie chciał ze mną teraz rozmawiać...
Sama tego chciałaś.
Wiem, to moja wina. Nikogo innego. Mój pomysł, moje kłamstwa, moja wina.
I jeszcze te dwie laski, który przypisują sobie moją i Justine robotę.  Chociaż na nie to mam chyba pewien pomysł...
- Justyna? Gdzie jesteś? – zapytałam, gdy wyciągnęłam z kieszeni telefon i zadzwoniłam do przyjaciółki.
- Właśnie wchodzę do naszego budynku, a co? – w tle słyszałam, jak trzęsie kluczami, a po klatce roznosi się charakterystyczne echo.
- Masz misję. – Westchnęłam, pocierając czoło. Podciągnęłam pod brodę kolana i oparłam na nich głowę.
- Boże, co się stało? Masz głos jakby ktoś ci umarł. – Słyszałam, że wyraźnie się przejęła. Aż tak źle brzmię? To ciekawe, jak muszę wyglądać.
- Nie ma teraz czasu na wyjaśnienia. Od razu, jak tylko wejdziesz do domu, masz dodać nową notkę na AD. Która ma wyraźnie dać do zrozumienia czytelnikom, że i ty, i ja, jesteśmy już w domu. Błagam, niech to będzie wiarygodne... – Usłyszałam, jak przyjaciółka głośno wzdycha i otwiera drzwi naszego mieszkania. – Masz pięć minut – powiedziałam i się szybko rozłączyłam, nie marnując więcej czasu na pytania, którymi pewnie zaraz zaczęłaby mnie bombardować.
- Wszystko w porządku? Potrzebujesz pomocy? Jest ci słabo? – podniosłam głowę i ujrzałam jakąś dziewczynę, patrzącą się na mnie z góry z wyraźną troską.
- Nie, po prostu sobie siedzę... – Może i to głupio zabrzmiało, ale co miałam powiedzieć? – Wszystko okej, zaraz stąd idę.
- Na pewno?
- Tak, na pewno. Dzięki za troskę. – Posłałam jej słaby uśmiech i oparłam głowę o ścianę, a ta kobieta w końcu sobie poszła, zostawiając mnie samą ze swoimi problemami.
Zaczęłam rozważać możliwe opcje najbliższej przyszłości, ale żadna szczególnie nie przypadła mi do gustu.
Nagle mi się przypomniał dość istotny fakt. A mianowicie, że Harry został sam. Z chłopakami i tymi laskami. I z wiedzą, kto jest naprawdę AD. Z całą prawdą o mnie.
SZLAG BY TO TRAFIŁ!
Po kilku minutach, gdy już miałam dzwonić do Justyny i opieprzyć ją, delikatnie mówiąc, że nie żartowałam z tamtym telefonem, moja komórka zawibrowała obwieszczając nadejście nowego smsa.
Misja wykonana. Zaraz przygotuję nam kolację i będziesz się zdrowo tłumaczyć.”
Uff... Oby tylko zadziałało, pomyślałam i weszłam przez telefon w link zamieszczony w smsie. Poczułam, jak przyspiesza mi serce, jakby zaraz miało się rozstrzygnąć moje być albo nie być.



09.11.2013r.

Cześć, Głupki moje kochane!
(od razu widać, kto pisze posta...)

Tak, to ja, Wasza ulubiona i ukochana ShadowCat! Tęskniliście? Głupie pytanie, na pewno tęskniliście, kto by nie tęsknił :D
A piszę ja, bo Moony właśnie obok mnie pichci pyszną kolację po tych całych ajtjunsowych emocjach, a ja siedzę przy kuchennym stole i nadzoruję jej prace ;) Tak, bycie w domu pół godziny po koncercie to zdecydowany plus mieszkania blisko miejsca, gdzie on się odbywał! Boże, co zapachy... Wbrew pozorom, kocham tę dziewczynę! I nie tylko za kuchnię, niech jej będzie...

Ale do rzeczy! Chociaż naprawdę ciężko jest się skupić przy tych zapach wytwarzanych przez Moony . Mówię tu oczywiście o kuchni, bo przy tych innych z kolei mam ochotę się powiesić. Albo przytulić kibel.
Ale my nie o tym! Znowu odbiegam od tematu...

Okej. Koncert.
BYŁ BOSKI! Naprawdę, miałyśmy świetne miejsca, wszystko widziałyśmy, doskonale słyszałyśmy i w ogóle! Chłopcy naprawdę dali z siebie wszystko, bez dwóch zdań. Zobaczenie i usłyszenie ich było niezapomnianym przeżyciem. I ta pewna kameralność Round House Theatre dodawała temu wydarzeniu wyjątkowego klimatu.
Moony pewnie się to nie spodoba, że to piszę, ale to będzie miało charakter czysto informacyjny.
Kojarzycie ten fragment „More Than This”, gdzie Niall śpiewa „cause we are the same bla bla bla”? To nasz blondynek zaśpiewał to patrząc gdzieś w dziwną stronę, zupełnie naprzeciwko miejsca, w którym siedziała Moony. Widziałam w Waszych komentarzach, że chciałybyście, żeby Moony w końcu spiknęła się z Niallem, ale widocznie się spóźniła... (jak to przeczyta, to pewnie złoi mnie tłuczkiem do mięsa przez łeb. No ale tyle razy jej mówiłam, że facet jak Horan nie będzie wiecznie czekał! To teraz ma za swoje, o!)
Tak więc ciekawe, czy na dniach pojawi się nowa Mrs. Horan...
Mam kilka zdjęć i filmików z koncertu, gdzie Moony akurat się zamknęła i nie wydzierała zagłuszając piękną harmonię pięciu głosów, i to wszystko oczywiście znajdziecie w Galerii!

Dzisiaj tak króciutko, bo cały czas się jaram jak to, co właśnie smaży M. na patelni :D

Pytanie dnia nr 1: Jak było na koncercie? Czy poznałyście chłopaków? Czy może zagrali jakąś piosenkę napisaną przez McFly?

ShadowCat & Moony: Jak już wspomniałam w poście, koncert był BOSKI. Ale niestety nie poznałyśmy chłopaków, byłyśmy za bardzo głodne i zdecydowałyśmy się wrócić do domu na kolację ;) A tak serio, to chyba jeszcze nie jesteśmy na to gotowe, bo jak już się zbliżałyśmy do wejścia na backstage, to zawróciłyśmy razem w tym samym momencie. Troszkę się ich boimy, ale wszystko w swoim czasie. Chętnie byśmy przeprowadziły z nimi jakiś ciekawy wywiad :) Co do ostatniego pytania to tak, zagrali. „I Would”, które wlicza się do setlisty trasy TMH :)

Pytanie dnia nr 2: Czy chłopcy na żywo okazali się tacy jak sobie wyobrażałyście?

ShadowCat & Moony: Jeśli masz na myśli „na żywo” w sensie na koncercie, w odległości kilkunastu metrów od nas, to nie, nie okazali się tacy jak sobie wyobrażałyśmy. Okazali się zdecydowanie lepsi! Oni powinni robić równolegle w modelingu, serio ;) A do tego są przesympatyczni i przezabawni. Chodzące pięć ideałów...

Buziaki,
kochamy Was!
(ale ja bardziej)
ShadowCat (i Moony trochę też)



Po przeczytaniu tego wpisu odetchnęłam z ulgą. Justine i Nina nie mogą powiedzieć, że ustawiły ten wpis na dodanie automatyczne, bo moja Justyna dodała też zdjęcia, filmy i ten cholerny fragment o Niallu. Miała rację, zaatakuję ją tłuczkiem do mięsa jak tylko wrócę do domu, ale ten tekst może zadziała...
Siedziałam nadal na ziemi z kolanami przyciśniętymi do klatki piersiowej, gdy obok mnie pojawił się Preston wraz z kilkoma innymi, potężnymi ochroniarzami.
- Cześć, Kate, ktoś wychodził z pokoju rekreacyjnego? – zapytał, nawet na mnie nie patrząc.
- Nie, wszystko w porządku? – zawołałam za nim, gdy ten już prawie biegł w kierunku wspomnianego pomieszczenia.
- To się okaże – odkrzyknął w odpowiedzi i w tym momencie zniknął z pozostałymi mężczyznami za drzwiami. Przez pierwsze kilka minut nie działo się nic. Ale tego, co się stało po chwili, zdecydowanie sobie nie wyobrażałam.
Najpierw z pokoju zaczęły mnie dobiegać okropne krzyki, wrzaski – i damskie, i męskie. Zerwałam się na równe nogi i pobiegłam w stronę całego zdarzenia i już miałam chwytać za klamkę, gdy drzwi przede mną się otworzyły od drugiej strony. Odskoczyłam w bok, aby nie dostać kończyną, która latała przed moją twarzą. Gdy się już zorientowałam, co się dzieje, jeden z ochroniarzy mocno ściskał jedną z dziewczyn, Justynę, która próbowała mu się wyrwać na wszelkie możliwe sposoby – przy użyciu rąk, nóg, a nawet zębów. Widok był przerażający. Na szczęście od razu na pomoc przybył mu drugi ochroniarz, aby w spokoju odstawić dziewczynę poza teren imprezy.
- Nie kłamię! – krzyknęła. – To ja jestem ShadowCat! Ktoś się musiał włamać na blogaaaa! Zayn, zostaw Perrie, to ze mną powinieneś być! Dam ci dzieci, dam ci rodzinę, dam ci wszystkooo!
– krzyczała tego typu rzeczy, a ja zauważyłam, jak kolejna dwójka wyprowadza blondynkę, która na początku wydawała się „tą spokojną”. Oj, jak bardzo się myliłam...
 - Harry! – krzyknęła w stronę chłopaka, szarpiąc się na wszystkie strony. Skąd ona miała tyle siły? – Błagam, powiedz im coś, praaaagnęęęę cię! Jesteśmy dla siebie stworzeni, nigdy mi się Horan nie podobał! Harry, ja cię kocham! – nie powiem, tego się nie spodziewałam. Przez kilka sekund po ich zniknięciu nie byłam w stanie się ruszyć.
Udało się. Pozbyłaś się tej dwójki.
Czy oby na pewno? A może Harry już się im wygadał?
Z bijącym w zastraszającym tempie sercem weszłam po cichu do pokoju, obserwując pozostałych w niej chłopaków.
Louis i Zayn stali z boku, z telefonami, czytając coś z wyraźnym szokiem na twarzy.
Harry siedział na kanapie i uśmiechał się do mnie. Ale nie tak jakbym chciała, to był zdecydowanie bardzo smutny uśmiech.
A gdzie Niall?
- A gdzie Niall? – powtórzyłam pytanie z moich myśli na głos.
- W siłowni – odpowiedział mi loczkowaty (chociaż aktualnie to chyba bardziej falowany niż loczkowaty), wbijając we mnie swoje zielone ślepia.
- Macie tu siłownię? – zdziwiłam się, ale od razu wróciłam do tematu. – Gdzie?
- Te drzwi. – Wskazał palcem na drzwi w ścianie po mojej prawej stronie.
Bez namysłu ruszyłam  do kolejnego pomieszczenia, pragnąc teraz jedynie go zobaczyć.
- Niall... – Szepnęłam, gdy zobaczyłam blondyna walczącego z wielkim zapałem z workiem treningowym, ale ten nie zareagował nawet w najmniejszym stopniu na mój głos. – Niall. – Powtórzyłam trochę głośniej.
- Chcę być sam. – Te trzy słowa, wypowiedziane z tą wściekłością przeplataną z żalem bardzo mnie zabolały.
Ciebie zabolały? Ciebie? Możesz przestać myśleć tylko o sobie? Czy ty go widzisz? Ty mu to zrobiłaś.
- Niall, proszę cię. – Podeszłam do niego tak, że stałam już tuż za jego plecami. Położyłam dłoń na jego ramieniu, a chłopak w tym momencie przestał wymierzać ciosy niczemu niewinnemu workowi. Obrócił się twarzą do mnie, a na jego twarzy oprócz smutku, zauważyłam krople potu wymieszane z pojedynczymi łzami spływającymi po jego policzku. – O Boże, Niall... – Szybko go do siebie przytuliłam, czując ogromne wyrzuty sumienia.
Te łzy to twoja wina. Nie tych dwóch dziewczyn, tylko twoja.
- Kate, ja jej już chyba nigdy nie znajdę - powiedział, wtulając się we mnie mocno. – Przecież teraz każda blondynka może ją udawać. Nawet ty. – Zaśmiał się przez łzy, a mi się robiło na sercu coraz gorzej, coraz ciężej. Nawet ty.
- Przepraszam – powiedziałam w swoim ojczystym języku, czując, jak do oczy napływają mi łzy. – To moja wina, to wszystko moja wina. Nie zasługuję na kogoś tak wspaniałego jak ty.
- Co powiedziałaś? – oderwał się ode mnie, ale nadal był w bardzo bliskiej odległości. Złapałam jego twarz w swoje dłonie i wpatrywałam się w jego smutne, niebieskie oczy. Kciukami głaskałam jego wilgotne policzki, starając się wymyślić, co mogę mu teraz powiedzieć, w jaki sposób mogę go teraz podnieść na duchu.
- Niall, nie możesz tracić nadziei na miłość – szepnęłam, lekko się uśmiechając, nie wypuszczając jego zarumienionych policzków ze swoich dłoni. – To jest coś, na co zawsze trzeba ją mieć. Dla każdego ktoś gdzieś jest na tym świecie. Bratnia dusza. Druga połówka. – Dodałam, powstrzymując łzy, które uparcie napływały do moich oczu. – Nie mogę sobie wyobrazić, że ktoś tak wspaniały jak ty miałby nigdy nie doświadczyć tego wspaniałego uczucia, jakim jest miłość.
- Ale Moony... – Szepnął, kładąc swoje gorące od ciosów dłonie na moich i spuszczając wzrok na ziemię.
- Misiu, każdy ma gdzieś swoją Moony. Ja już swoją jej męską wersję znalazłam, teraz tylko on musi znaleźć jeszcze mnie. – Smutno się uśmiechnęłam, a Horan podniósł na mnie wzrok.
- Mówisz, że moja Moony, to niekoniecznie ta z bloga? – chciał się upewnić, czy dobrze mnie rozumie. – Że gdzieś tam jest moja bratnia dusza i że to niekoniecznie ona?
- Coś w tym stylu. – Westchnęłam, chcąc oderwać od niego swoje dłonie, ale jego ręce skutecznie mi to uniemożliwiły. – Niall?
- Ciiii... – Uciszył mnie i zanim się zorientowałam, nas już nie dzieliła żadna odległość, a jego usta znalazły się na moich.
O Boże. Nie tak to sobie wyobrażałam, ale..
Nogi pode mną się ugięły i musiałam się mocno przytrzymać Nialla, żeby utrzymać równowagę. Poczułam jego dłonie przesuwające się po moich plecach, mocniej mnie do niego przysuwające. Wsunęłam palce w jego włosy, nie będąc do końca świadomą, co się dzieje. Jego język delikatnie pieścił moje wargi, a ja nie pozostałam mu dłużna. Lekko przygryzłam jego wargę, nie mogąc się powstrzymać. Nasze języki zaczęły jakiś zmysłowy taniec, ocierając się o siebie. Jego wargi napierały na moje, zachłannie mnie całując, jakby zaraz świat miał się skończyć.
Ale czy to tak miało wyglądać? Nie, nie mogę...
Oderwałam się od niego i oparłam swoje czoło o jego.
- Nie możemy... Nie teraz, nie tak... – Szepnęłam, zamykając oczy, ale jednak nie mogąc się od niego odsunąć na „bezpieczną” odległość.
- Chodzi o Liama? – zapytał smutno i powoli odsunął się ode mnie na kilka kroków.
No pewnie, jak nie ty, to on. Chyba logiczne.
- Chodzi o mnie. – Skuliłam się w sobie, zbyt bardzo go pragnąc. Zbyt bardzo pragnąc jego dotyku, jego miękkich ust, które smakowały o wiele lepiej niż to sobie kiedykolwiek wyobrażałam.
- Co, nie wiesz, czego chcesz? – prychnął, a ja miałam wrażenie, że jego gniew znowu powrócił. Podeszłam do niego, czując potrzebę jego bliskości.
- Dokładnie wiem, czego chcę. – Chciałam znowu położyć jedną dłoń na jego policzku, ale ten zrobił unik. – Dokładnie wiem, czego i kogo chcę. Ale droga do tego wcale nie jest taka łatwa.
- A to dlaczego?
- Bo nie wiesz o mnie pewnych rzeczy, które zmieniłyby postrzeganie mnie przez ciebie. – Smutno się uśmiechnęłam.
- To mi o nich powiedz  – powiedział tonem, jakby to było coś najprostszego na świecie.
- Gdyby to było takie proste... – Westchnęłam. – Obiecuję, że za jakiś czas wszystkiego się dowiesz. A jak wtedy będziesz chciał mieć ze mną do czynienia , to...
- To?
- To wtedy będziesz wiedział, co.



Istny Armagedon. Tylko tak mogłem opisać to, co się tu dzisiaj działo.
Te podróbki AD od razu wydawały mi się podejrzane, a reakcja Kate tylko mnie w tym przekonała. I to podwójnie, bo dzięki niej dowiedziałem się, że to podróbki oraz, że Kate to Moony. Cholera, przecież jeszcze nie było dziewczyny, która byłaby do tego irlandzkiego idioty tak podobna jak ona i która tak by się na niego gapiła! I jeszcze ta jej anonimowość... No błagam, ale czy istnieje na świecie (a w Anglii to już w ogóle) jakaś kobieca istota, która nie zna mego pięknego imienia? To zdecydowanie było podejrzane.
I dlaczego tak długo nie wychodzą z tej siłowni? Powiedziała mu?
- Dajcie mi numer do Liama, muszę z nim pogadać. – Jak na zawołanie do pokoju wróciła Kate, a za nią wlókł sie Niall, z niezbyt wesołym wyrazem twarzy, ale i tak lepszym, niż z jakim nas opuścił.
- Znajdź sobie. – Rzuciłem jej swój telefon, a ta od razu sprawnie zaczęła przeszukiwać moje kontakty, aby po chwili przepisać do swojego numer Payne’a. Spojrzałem niepewnie na Horana, nie wiedząc do końca, co wie, ale doszedłem do wniosku, że Kate mu nie powiedziała o swojej drugiej tożsamości.
W sumie może to i lepiej, chłopak i tak miał już wystarczająco dużo wrażeń jak na jeden dzień.
- Dzięki. – Odrzuciła mojego iPhone’a i spakowała swój telefon do torebki, wyraźnie się szykując do wyjścia.
- Podwieźć cię? – zaoferowałem, a Kate spojrzała na mnie zaskoczona. Schowałem telefon do kieszeni w spodniach i upewniłem się, czy w drugiej kieszeni nadal mam kluczyki. Są, okej.
- Nie, dzięki, poradzę sobie. – Zaczęła już iść w stronę wyjścia. – Cześć, chłopaki! Trzymajcie się, do zobaczenia! – posłała wszystkim uśmiech, zatrzymując się wzrokiem na Horanie o sekundę za długo, aby wyglądało to na koleżeńskie pożegnanie.
- Nalegam! – dogoniłem ją, nie żegnając się nawet z chłopakami.
- Nie odpuścisz, prawda? – wywróciła oczami, a ja pociągnąłem ją w przeciwną stronę, w kierunku parkingu.
- Dokładnie, nie odpuszczę. Jesteś mi to winna. I w sumie nam wszystkim, ale to jeszcze uzgodnimy – powiedziałem, gdy już wyszliśmy z obiektu i zbliżaliśmy się do mojego SUVa.
W milczeniu doszliśmy do auta i usiedliśmy na przednich siedzeniach. Gdy dziewczyna podała mi adres, na który mam jechać, wpisałem dane do GPSa, jednak wszystkich ulic w Londynie jeszcze nie znam. Jej mieszkanie okazało się rzeczywiście blisko. Przynajmniej teraz nie kłamała.
- Liam? – usłyszałem, jak dzwoni do mojego przyjaciela. – Możemy po... Cholera, rozłączył się!
- Dziwisz mu się?
- Możesz się zamknąć? – odpowiedziała mi pytaniem na pytanie. – Poczta głosowa, wyłączył telefon.
- Dziwisz mu się? – powtórzyłem pytanie, a na mojej twarzy mimowolnie zagościł triumfalny uśmiech. No co? Chciała to ma.
- Mówię ci, Styles, zamknij się, albo zaraz ten uśmieszek zniknie z twojej gęby za pomocą mojej pięści.
- Jakaś ty waleczna... – Zaśmiałem się, nie mogąc się powstrzymać. – Daj mu czas, musi to przetrawić.  – Powiedziałem już lżejszym tonem, starając się ją uspokoić.
- Może i tak... A jak powie Niallowi?
- To będziesz miała bardziej przesrane niż teraz. – Wzruszyłem ramionami i po chwili zaparkowałem pod jej budynkiem. Dziewczyna wysiadła z samochodu, a ja wyłączyłem silnik i poszedłem w jej ślady.
-A ty gdzie się wybierasz? – zapytała, mierząc mnie wzrokiem od stóp do głów.
- Do ciebie, a jak ci się wydaje? Muszę poznać ShadowCat i sprawdzić, czy jestem tak genialny jak mi się wydawało i czy moje podejrzenia okazały się słuszne.
- W takim razie zapraszam w moje skromne progi, panie Styles. – Otworzyła kluczem drzwi od klatki schodowej i przytrzymała mi od środka drzwi ze zrezygnowanym wyrazem twarzy.
Wygrałem. Już drugi raz jednego dnia. Oh, Harry Styles wraca do formy, strzeżcie się!



W ciszy wchodziliśmy na kolejne piętra, kierując się w stronę mojego i Justyny mieszkania. Cholera, nawet nie miałam szansy, żeby ją ostrzec!
- Jak ma na imię twoja współlokatorka? – zapytał Harry idąc za mną, a ja mogłabym przysiąc, że on już jakimś cudem zna odpowiedź na to pytanie. I pewnie się teraz szczerzy jak idiota.
- Zaraz się dowiesz, cwaniaku. – Stanęłam przed moimi drzwiami i już miałam wkładać klucz do zamka, gdy nagle prawie ogłuszył nas jakiś wybuch zza drzwi. – Ja pierdole! –wystraszyłam się.
- O Boże, co się tam stało? Macie tam produkcję fajerwerków czy handlujecie bombami na czarnym rynku?! Od razu mówię, Malik tylko wygląda na terrorystę, ale nic od was nie kupi, to dobry chłopak! – wydarł się Harry, chyba się lekko bojąc, co możemy tam zastać.
- Nic z tych rzeczy. Pewnie osoba znana ci jako ShadowCat próbuje coś znowu gotować. Ostatnio jej kasza wybuchła, to teraz chyba mamy coś większego kalibru niż mały plastikowy woreczek. – Westchnęłam, otwierając drzwi i wchodząc do mieszkania. Zdjęłam buty, nie czekając na Stylesa, i ruszyłam w stronę kuchni, z której aktualnie dobiegała mnie pełna gama najróżniejszych przekleństw, tych polskich jak i angielskich.
Widok, który tam zastałam, przerósł moje wszelkie oczekiwania. Praktycznie od razu wybuchnęłam śmiechem, widząc, co nasz kochany MasterChef znowu wymyślił.
Drzwi od mikrofali były otwarte na oścież, a większość miejsca wokół niej zajmowało spaghetti w pięknym, czerwonym, mięsnym sosie bolognese. Nie możemy również zapomnieć o podłodze i okolicznych, pierwotnie białych, ścianach. W powietrzu roznosił się zapach spalonego makaronu i sosu, wymieszany ze smrodem spalonego jakiegoś tworzywa sztucznego i metalu.
Justyna stała na środku tego bałaganu, w koszulce One Direction, którą pewnie kupiła wychodząc z dzisiejszego koncertu. Również i ona była pokryta swoją kolacją.
- Wiesz... – Zaczęłam, próbując powstrzymać się przed kolejnym napadem śmiechu.  – Słyszałam o jedzeniu sushi z ludzi, ale spaghetti to dla mnie nowość.
- WIEDZIAŁEM, ŻE TO TY! – Harry jakby nie zauważył całej tej scenerii, tylko zaczął skakać z radości niczym małe dziecko. – NO OD RAZU WIEDZIAŁEM, ŻE TO TY! JAK TYLKO PRZECZYTAŁEM PIERWSZY WPIS!
- No zajebiście, Styles. Serio, jestem pełna podziwu. A teraz wybacz, ale muszę coś z sobą zrobić. – Warknęła, próbując wyjść z kuchni i prawdopodobnie zająć łazienkę na najbliższe kilkanaście minut.
- Pomóc ci? – zapytał z tym swoim zawadiackim uśmiechem, a dziewczyna tylko go zgromiła swoim wkurzonym spojrzeniem, zatrzaskując za sobą drzwi łazienki.
- Cóż, myślałam, że zareaguje trochę inaczej jak tu cię przyprowadzę.
- Pewnie jest w szoku.
- Albo myśli, że ma halucynacje po tym wybuchu spaghetti... – Westchnęłam, ocierając rękawem bluzki łzy, spowodowane wybuchem śmiechu. – Dobra, chcesz pomóc, czy będziesz patrzeć, jak mi robota idzie? – zapytałam chłopaka biorąc do ręki ścierki.
- Dawaj, pomogę. – Wyrwał mi kilka ścierek i wzięliśmy się za usuwanie zniszczeń.



 - Nie wiem, co zrobiłaś, ale mikrofala już nie działa. – Poinformowałam Justynę, gdy po godzinie wyszła z łazienki i zaszczyciła nas swoją obecnością.
Na szczęście z pomocą Harry’ego pozbyliśmy się makaronu i sosu ze wszystkich powierzchni kuchennym w niecałe czterdzieści minut.  A teraz sobie odpoczywaliśmy niczym króle na kuchennych taboretach z herbatkami w dłoniach.
- Pieprzyć moje kulinarne wyczyny, ty mi lepiej mów, co ten kędzierzawy tu robi i dlaczego musiałam pisać tę notkę? – usiadła na blacie na przeciwko mnie i wzięła z miski jedno jabłko. – No, czekam. – Pogoniła mnie, a ja zaczęłam jej opowiadać całą historię dzisiejszego wieczoru. No, może poza całowaniem się z Niallem. Styles nie musi o tym wiedzieć.
- No, to teraz wiesz już wszystko. – Wzruszyłam ramionami, biorąc solidny łyk jeszcze ciepłej herbaty.
- Czyli Harry i Liam wiedzą, że ty to Moony. Harry wie, że ja to ShadowCat. – Podsumowała. – I tamte laski raczej już się pod nas nie podszyją.
- Kate, powiesz Liamowi, że to z nim spędziłaś pewną majową noc? – zapytał Styles, wyraźnie powstrzymując śmiech.
- Nie ma sprawy, jak w końcu odbierze ode mnie telefon i się zgodzi ze mną spotkać, to się podzielę z nim tym faktem.
- A ty czego kłamałaś, jak przyszedłem na konwent? – tym razem zaatakował Justynę.
- BO ONA MI KAZAŁA! – krzyknęła, wskazując na mnie palcem, a ja tylko wywróciłam oczami. – Od razu jej mówiłam, że to bez sensu i powinna wam się do wszystkiego przyznać!
- Okej, uniewinniam cię. – Zaśmiał się. – Kate, co masz zamiar zrobić? I oczywiście, kiedy masz zamiar powiedzieć prawdę reszcie chłopaków, a przede wszystkim Niallowi? – tego pytania bałam się najbardziej. Położyłam głowę na stole i głośno jęknęłam.
- To jest znak, że Kate chce umrzeć. – Justyna objaśniła Stylesowi naszą symbolikę, a ja, nie odrywając czoła od drewnianej powierzchni podniosłam kciuk w jej stronę, zgadzając się w pełni z jej słowami.
- Spoko, ale niech najpierw zostawi jakiś list, gdzie napisze wszystkim to, co powinna od razu powiedzieć.
- Serio, Harry? – podniosłam się, patrząc na niego z wyrzutem. – Dzięki za wsparcie.
- I tak się powinnaś cieszyć, że od razu wszystkiego im nie wypaplałem, bo powinienem.
- W sumie. – Wzruszyłam ramionami. – Boże, nie wiem, co robić. – Ponownie się załamałam i położyłam łeb na stole, wydając z siebie jakieś bliżej nieokreślone odgłosy.
- Najpierw pogadaj z Liamem. – Stwierdziła Justyna. – Bo jak się wygada „od tak” reszcie, to będzie nieciekawie.
- A potem się zajmiemy Niallem.
- Ale ja nie mogę mu tak po prostu tego powiedzieć! – I znowu się podniosłam. Ćwiczeń karku nigdy za wiele.
- Dlatego masz o czym myśleć w najbliższym czasie... – Usłyszałam w odpowiedzi. – A kim tak właściwie dla ciebie jest Horan? Coś do niego czujesz?
- To jest jedno z trudniejszych pytań, Harry. – Spuściłam wzrok na swoje dłonie, których palce zaczęłam dziwnie wykręcać. – Dopóki was nie poznałam, był tylko jakimś obiektem westchnień, nieosiągalnym ideałem. A w Japonii, i po niej, jak już go trochę lepiej poznałam, poza światłami reflektorów, stał się... Kimś więcej. Wcześniej go kochałam, jako fanka. A teraz sama nie wiem – zaśmiałam się pod nosem nad swoją tragiczną sytuacją i mętlikiem w głowie. – Boję się powiedzieć, że go kocham, bo to byłoby wbrew wszelkiemu rozsądkowi, przecież jak mogę kochać kogoś, kogo znam tydzień?
- Znasz go dłużej, to on cię zna tydzień. – Zauważył Harry z poważną miną, jakby naprawdę przejmował się tym, co czuję do jego przyjaciela.
- Ale i tak... To jest niemożliwe, żebym go kochała. To pewne jakieś zauroczenie. – Potrząsnęłam głową, jakby ten ruch miał z niej wyrzucić niechciane myśli. – Nie mogę znieść myśli, że go ranię. Jak go zobaczyłam dzisiaj na tej siłowni, tak wściekłego i jednocześnie smutnego, to poczułam się, jakby serce rozpadało mi się na milion kawałków. Nie znoszę tego, że go okłamuję i naprawdę od kilku dni zastanawiam się, jaki byłby najlepszy sposób na wyznanie mu prawdy. Tak bardzo chciałabym mieć to już za sobą... – Schowałam twarz w dłoniach. – Chciałabym móc się do niego w końcu przytulić bez tych wszystkich wyrzutów sumienia.
- Kate, wszystko zależy od ciebie. Na razie nie będę ci wchodził w paradę, na to możesz liczyć. Ale naprawdę musisz mu jak najszybciej powiedzieć, że ty to Moony. Z każdym dniem pogarszasz tylko swoją sytuację. – Chłopak nagle zaczął się macać po kieszeniach. - Wybaczcie mi na chwilkę. – Harry wstał i wyszedł z kuchni, odbierając telefon.
- Nie mogłaś mi napisać, że z nim tu przyleziesz?! – szepnęła wściekle Justyna, gdy Harry zniknął z horyzontu. – Nie jestem przygotowana na jego wizytę, ani psychicznie, ani fizycznie!
- Z zaskoczenia najlepiej. – Poruszyłam jednoznacznie brwiami, szczerząc się jak głupia. Niech ona dzisiaj też trochę pocierpi, sama nie będę!
- Powiedz to Payne’owi. – Warknęła, wgryzając się w niczemu winne jabłuszko.
- Dawajcie laptopa, Sam wysłał robocze wersji obu piosenek. – Do kuchni wpadł Harry. – To znaczy obie wersje jednej piosenki.
- Zapraszam... – Wstałam od stołu i poszłam do swojego pokoju, a za mną, prawie że gęsiego, ruszył z Harry z Justyną. Westchnęłam, ciesząc się, że dzięki telefonowi od Sama temat zszedł ze mnie i Nialla na coś bardziej przyziemnego i na jakiś czas nie muszę o tym myśleć.


***
Witam, witam :)

Od razu mówię, że nie biorę odpowiedzialności za to, co się znajduje w tym rozdziale. Pisałam go w całości z gorączką i zatkanym nosem, w takim stanie mogą do głowy zdecydowanie dziwne rzeczy ;)

Muszę Was ostrzec, że rozdziały mogą już się nie pojawiać tak regularnie jak w wakacje - zaczął się rok akademicki i już po pierwszym tygodniu mam zapowiedziane projekty i kolokwia. Pisanie to moja pasja, coś, co kocham całym sercem, ale studia jednak są ważniejsze i to one są priorytetem :)
Zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby rozdziały pojawiały się w każdy weekend. Ale na piątki raczej już nie możecie liczyć, wybaczcie mi to (albo napiszcie skargę na mój wydział, może je przyjmą i trochę odpuszczą ;) ).

Mam nadzieję, że rozdział Wam przypadł mimo wszystko do gustu. W końcu coś się dzieje, nie? ;) Och, a w następnym rozdziale miało być spotkanie Kate i Liama, na które tak wszyscy czekali? Myślicie, że Liam się odezwie..? 

Buziaki,
@katie093

EDIT: No prawie zapomniałam! Dzisiaj sobie troszkę pogadałam z Justynką. I mam dla Was dowód, że te relacje w opowiadaniu nie są do końca fikcją literacką ;D
Cóż, tak to właśnie z nami jest...

16 komentarzy:

  1. kocham Cię moja droga, a rozdział skomentuję potem, bo czas mnie goni <33333333333333333333333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to tak:
      W związku z tym, że noga w szynie niczego nie ułatwia, czytała sobie spokojnie to opowiadanie od początku. Tak ładnie i kulturalnie. jestem przy rozdziale 10, odświeżam bo się zacięło, a tu nowy rozdział! Z bananem na twarzy sobie go ładnie otwieram i zaczynam czytać.
      Całe ogólnie zachowanie Kate, na początku zaczęło na mnie działać, że miałam ochotę iść i przywalić tej Ninie i Justynie. Bo należało się im.
      Notka, którą napisała ShadowCat rozbawiła mnie tak (w sumie to nie wiem czemu - znowu winę zwalę na leki przeciwbólowe), że prawie spadłam z krzesła. Nie wiem jaki jest w tym sens XD
      A potem nasza kochana Kate się całowała z Niallem! Normalnie wtedy było takie agfchydkanmvjishd *.*
      Mam nadzieje, że Kate to jakoś wyprostuje z Liamem i powie Niallowi, że ona to Moony i będą mieć ładne dzieci. Tak.
      W każdym bądź razie, widzę, że Justyna ma bardzo podobny talent kulinarny do mnie. Tak. Ale to nie ważne. XD
      Co jeszcze?
      Harry skaczący w tej kuchni jak dziecko wyrył się w mojej pamięci tak, że zawsze sobie go wyobrażam takiego jak jestem w kuchni. Czemu? Nie wiem. Moja chora wyobraźnia mnie przeraża czasem.
      No i ogólnie to bym chciała rozdział następny od razu, ale wiem, że nie dasz tak rady, ale pomimo wszystkiego to życzę Ci bardzo dużo weny, czasu i tych takich innych :D
      O ile dotarłaś do końca tego bezsensownego rozdziału, to chciałabym Cię zaprosić do mnie. :D Więc zapraszam na http://im--so--sorry.blogspot.com/ ;)

      Usuń
    2. Cześć, Mała Truskaweczko :)
      Czytasz moje opowiadanie od początku - podziwiam Cię, mi by się osobiście nie chciało ;)
      Nie bij Niny i Justyny, one są fajne, serio! Tylko tutaj trochę je ubarwiłam ;D
      Aż tak Cię ta notka rozbawiła? Ach, czasami chciałabym być w głowach moich czytelników... ;)
      Tak! Całowała się z Niallem! Mi też się to podobało, skubana ma za dobrze ;)
      Gdybym ja tak miała jak Ty, to bym chyba całe dnie spędzała w kuchni...
      Blog w zakładkach czeka w kolejce do przeczytania ;)

      Pozdrawiam,
      @katie093

      Usuń
  2. O mój boże! Nie wiem czy mam Cię w tym momencie zabić czy dziękować za pocałunek Kate i Niall'a..

    Nie dziwię się że Liam nie chce rozmawiać z Kate. Nie mogę sobie nawet wyobrazić co może się teraz znajdować w jego głowie. Lubi Kate, a jednocześnie wie że Niall lubi Moony. Jak pojawi się akapit z jego punktu widzenia(o ile się pojawi) to zdecydowanie będzie ciekawie.

    Pocałunek Niall'a i Kate - taaak, wreszcie! Ale za to, co ona zrobiła później to mam ochotę Ci coś zrobić. Czemu? Nie mogła mu po prostu powiedzieć prawdy? Nawet przed pocałunkiem. No dobra, emocje opadają. Mam jednak nadzieję, że gdy dowie się prawdy(Niall) to nie będzie na nią zły. Aż tak bardzo zły. No i że jednak będzie kolejny pocałunek. Musi być kolejny pocałunek, nie ma innej opcji!

    Style's został Style'sem. Nie spodziewałam się, że będzie chciał odwieźć Kate, jednak fakt, że chciał poznać współautorkę bloga jest całkiem logiczny. Zwłaszcza, że praktycznie to już wiedział kto nią jest.

    Akcja z mikrofalówką była genialna. Nie wiem skąd Ty bierzesz te pomysł na wyczyny Justyny z gotowaniem, ale jeśli to jest prawdziwe to chyba moje przypadki nie są jednak takie złe.. Tak się z tego zaczęłam śmiać, że mama na korytarzu się na mnie dziwnie patrzyła..

    Zdecydowanie rozumiem Cię, jeśli chodzi o pojawianie się rozdziałów. Studia ważniejsze! Tak z ciekawości, co studiujesz? :)
    Skoro jesteś chora, to życzę szybkiego powrotu do zdrowia. Kuruj się!

    Zapraszam też do siebie: http://theway-i-feel.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabić..? Hmmm, to chyba wolę tą drugą opcję, chcę jeszcze trochę pożyć :)

      Tak, Liam ma teraz zdecydowanie ciężki orzech do zgryzienia. Ale w końcu nie bez powodu nazywają go "Captain Sensible", więc może nie będzie tak źle :) Mądry z niego chłopak, powinien sobie poradzić. A nóż jeszcze doradzi Kate, co ma teraz zrobić?

      Ta scena z pocałunkiem to był jakiś impuls. Planując rozdział nawet mi to do głowy nie przyszło, po prostu Kate miała przyjść i go pocieszyć, co najwyżej przytulić. Dopiero w trakcie pisania ten pomysł przyszedł mi do głowy i już nie mógł sobie pójść, więc nie miałam innego wyjścia, jak tylko to napisać ;) Myślisz, że to byłoby dobrym pomysłem, powiedzenie wtedy prawdy? Ja osobiście uważam, że wtedy to Niall chyba by zemdlał, z natłoku wrażeń i emocji w przeciągu kilkunastu minut ;) Postanowiłam, że oszczędzę jego układ nerwowy. Poza tym mam już w głowie to, jak Niall się dowie prawdy i na razie nie mam lepszego pomysłu ;)

      Ruchy Harry'ego nie są do przewidzenia, czasami nawet mnie zaskakuje, co jego bohater szepce mi do ucha w trakcie pisania rozdziałów. Uwierz mi, czasami jego pomysły są naprawdę... niewybredne ;)

      Wypadek z mikrofalą, w przeciwieństwie do kaszy, jest zmyślony. I był to chyba nawet pomysł Justyny, jeśli dobrze pamiętam. Ona ma nierówno pod sufitem, jeszcze będzie tu kilka jej pomysłów ;D

      Studiuję budownictwo, od tygodnia na drugim roku :)
      Dziękuję za zrozumienie, to dla mnie wiele znaczy :*

      Pozdrawiam,
      @katie093

      (a opowiadanie już od dawna mam w zakładach i czeka aż przebrnę przez kolejkę książek na parapecie, które tam już na mnie czekają zbyt długo ;) )

      Usuń
    2. Zgadzam się na drugą opcję. ;D W sumie, jeśli bym Cię zabiła nie wiedziałabym co byłoby dalej. A to byłoby straszne.

      Z tym doradzeniem Kate to całkiem niezły pomysł. Może Liam wymyśli coś dobrego. Ale najważniejsze, żeby ze sobą porozmawiali! To już będzie duży sukces.

      Skoro masz już w głowie sposób w jakim Niall dowie się prawdy, to nie zostaje mi nic innego jak czekać na ten moment. Chodź nie ukrywam, mam nadzieję, że jednak będzie to jakoś niedługo bo chcę już wiedzieć jak to rozegrasz. ;)

      Już się nie mogę doczekać tych pomysłów Justyny. :D Takie rzeczy zawsze się genialnie czyta.

      To życzę powodzenia na tym drugim roku. ;D A ze zrozumieniem nie ma sprawy. Jestem w LO i nigdy w życiu bym nie podejrzewała, że 2 klasa może być taka trudna. Więc na studiach pewnie jeszcze gorzej.

      Udanego tygodnia! ;)

      Usuń
  3. HAHAHAHHAHHAAH!
    Jakie cudowne!
    <3
    Biedna mikrofala, ale no cóż... Odcinek pierwsza klasa, misiaku. Jak już wklejasz nasze screeny z rozmów, to sie jeszcze parę ciekawych znajdzie,c'nie?:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty się nawet nie musisz podpisywać, żebym wiedziała, że to Ty :D
      Głupek <3
      Pewnie, że się znajdzie. Mamy tego od groma :D

      Usuń
  4. Jejciu, już myślałam że nigdy nie dodasz tego rozdziału. Ja już od wczoraj sprawdzam co godzinę czy jest coś nowego, ale na szczęście jest . Rewelacja, myśłałam że Liam powie wszystkim ale naszczescie nie. Juz nie moge sie doczekać nastepnego , to sa takie emocje .... hahah .... Pozdrawiam :* Paulina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy? O co Ty mnie posądzasz? ;P
      Też się bałam, że Liam (albo Harry) się wygadają, ale na szczęście udało mi się ich namówić, żeby trzymali swoje piękne gęby na kłódkę ;)
      Cieszę się, że udało mi się wzbudzić u Ciebie emocje, jakiekolwiek. To niesamowite uczucie, że moja pisanina tak na kogoś działa :)

      Pozdrawiam,
      @katie093

      Usuń
  5. O wow... Tyle się tutaj działo, że sama nie wiem od czego zacząć. Z tymi nawiedzonymi fankami to normalnie przesada. A już myślałam, że będzie z nimi jakaś większa afera, a tu nie. Szybko przyszły, jeszcze szybciej wyleciały ;) A ja tak po cichu myślałam, że z tej spokojniejszej jeszcze będą ludzie, a tu okazała się taką samą wariatką jak jej koleżanka. Zaskoczyłaś mnie totalnie z tymi dziewczynami...
    Reakcja Liama wcale mnie nie zaskoczyła. Właściwie to pewna byłam tylko tego, że albo odejdzie bez słowa, albo zrobi jej awanturę. Tylko te opcje wchodziłyby w grę, gdybym to ja stała na jego miejscu. Ciekawa jestem, czy planujesz jakąś jego perspektywę w kolejnym rozdziale, bo umieram z ciekawości, co teraz się dzieje w jego głowie...
    Smutny Niall, to zdecydowanie obrazek, którego nie chciałabym oglądać... A mimo wszystko mu nie powiedziała. Jasne, można zasłaniać się tym, ze i tak już był zły i rozczarowany, ale w tym przypadku kolejna zwłoka nie może działać na jej korzyść. Tak bardzo jak chciałabym, by byli w końcu razem, tak bardzo nie sądzę, że można tak perfidnie oszukiwać osobę, którą się kocha... Przynajmniej dwóch już zna prawdę... Tylko co teraz wymyślą? Albo w końcu powiedzą prawdę, albo będą dla niej kłamać. Uważam, że nie powinna ich o to prosić, ale zobaczymy... Ostatecznie można wszystko zwalić na to, że ona jest blondynką :P
    Właśnie popijam kawkę i zajadam się pysznymi babeczkami i 'męczę' komentarz na tablecie. Jak dla mnie to taki duży telefon. Nie ma to jak pisać na prawdziwej klawiaturze :)
    Z niecierpliwością czekam na Liama i kolejne wydarzenia... A tymczasem ściskam i życzę wszystkiego dobrego. Dużo zdrówka :)

    @KateStylees

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiesz, od czego zacząć? Najlepiej od początku, jak to mówi staropolskie powiedzenie :D
      One są wariatkami, nie tylko w opowiadaniu ;D Ale ku mojemu zdziwieniu, po poznaniu ich osobiście, okazało się, że to Justyna jest tą spokojniejszą, a Nina wariatką. Kto by pomyślał... ;D
      W sumie jeszcze w ogóle nie planowałam kolejnego rozdziału, ale jesteś już kolejną osobą, która prosi o perspektywę Liama, więc chyba nie mam innego wyjścia, jak taką zrobić ;) Może nawet nie jedną, a dwie? Zobaczymy...
      Pewnie, że nie można oszukiwać osoby, którą się kocha, to zasada numer jeden. Ale Kate kocha Nialla? Przecież mówiła, że to jest niemożliwe, żeby kochać kogoś po tygodniu znajomości (no, my jesteśmy wyjątkiem <3 ).
      Dokładne, jest blondynką! Nie raz, i nie dwa, używałam tego argumentu, żeby się z czegoś wyplątać. Może jej się też uda?
      Tak, racja, nic nie jest w stanie pobić prawdziwej klawiatury...

      Dziękuję za szczery i cudowny jak zwykle komentarz,
      Kate <3 Kate
      @katie093

      Usuń
  6. No to ja też czekam na kolejny rozdział i spotkanie Kate-Liam :)

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spotkanie Kate-Liam? A jesteś pewna, że takie nastąpi? ;)

      Buziaki,
      @katie093

      Usuń
  7. Wowwwww... sorry, że to powiem, ale gorączka widocznie Ci służy! Rozdział jest prze, mega, giga, świetny, a pocałunek Nialla i Kate to tylko wisienka na torcie, która dodaje mu największego uroku! <3
    To było zdecydowanie do przewidzenia, że Liam pobiegnie i tak dalej... (szczerze, jakoś nie jest mi go super szkoda no ale po prostu Kate ma być z Niallem, i to było tylko odseparowanie konkurencji w jakimś stopniu ;p) Wracając do rzeczy: Justyna przy tej notce przeszła samą siebie! Napisała dokładnie to co było potrzebne i uratowała sytuację (pomimo tego wybuchu i zepsucia mikrofali, to jest rozdziałową bohaterką ;D)
    Te podróbki AD były jakieś serio powalone... na szczęście jak szybko się pojawiły, tak szybko znikły, i dzięku Ci za to Boże! Bałam się że ta afera z nimi, będzie większa, ale za to przybyło nam innych dylematów i problemów...
    AWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWW <3 <3 <3
    NIALL i KATE (ohh...my shipper heart! <3)
    Oni są wprost dla siebie stworzeni! Jak ying i yang (czy jakkolwiek się to pisze), jak dwie krople wody (a w ich przypadku, to raczej dżemu, bo smaczniejszy xD) Jak zupka chińska, do nudli, jak kurczak w KFC do frytek, jak jedna połówka grejpfruta do drugiej, jak owoce do galaretki, jak Justyna nie do kuchni, jak dekoder do telewizora, jak komórka do ładowarki i jak Niall do Kate <3
    (dobra, pomińmy tą część... wena mnie poniosła i moje shipperskie serducho xD)
    Kolejny raz wracając do sprawy AAAAAWWWWWWW <3 <3 <3 i tyle mam do powiedzenia :D
    Jedziemy dalej! Justyna i kuchnia, pomińmy to lepiej, bo nadal nie mogę przestać się śmiać, jak sobie to wyobrażam... trzeba być talentem :D
    Wow... myślałam, że Kate nie dopuści do tego, żeby Harry "poznał" Justynę, a tu proszę... kolejne wielkie zaskoczenie ;) Dobrze że Styles obiecał trzymać gębę na kłódkę, bo jak nie, to osobiście bym go kopnęła, tam gdzie najbardziej by go zabolało, a potem w dupę! Frajer musiał dopytywać się Kate przy Liamie... pff...
    Dobra, kończąc, to ten rozdział na prawdę był genialny i nawet nie wiesz jak ja teraz będę czekać na kolejny rozdział... muszę sobie znaleźć coś dla zabicia czasu xD Dodatkowo strasznie podobało mi się, że było tyle akcji w tym rozdziale! :D (zawsze jest emocjonująco, ale tutaj ten pocałuunek chyba wszystko spotęgował ;p)
    A więc życzę weny (może dopóki jesteś chora, to napisz jeszcze coś? xD) mocno całuję i kocham! Xx <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, uwielbiam Twój komentarz <3 Może Ty też masz teraz gorączkę? ;D
      Było do przewidzenia, że Liam ucieknie? Hmm, no może troszkę ;) Trochę dramatyzmy nigdy nie zaszkodzi.
      Justyna rozdziałową bohaterką... Na pewno ten tytuł jej przypadnie do gustu ;)
      Ale pytanie, czy Justyna (nr 2) i Nina znikną na zawsze..? Bo tego to nawet ja jeszcze nie wiem ;)
      Oh, your shipper heart <3
      Te porównania... Oh. Chyba je wykorzystam kiedyś w opowiadaniu, nie obrazisz się? :D Są boskie! I za każdym razem, jak je czytam, powodują ogromny uśmiech na mojej krzywej twarzy :D
      Cieszę się, że ta scena Ci się spodobała, starałam się... ;D
      Oj tam, skoro Harry i tak się już dowiedział prawdy o Kate, to dlaczego miałby nie poznać Justyny? W końcu i tak na jedno wychodzi.
      Genialny rozdział? Czy to miałoby oznaczać, że ja w jakimś stopniu też jestem genialna? Oh, powiedz to kobietom od wytrzymałości materiałów i mechaniki budowli, prooooszęęęęę <3
      To teraz czekasz na rozdział u mnie tak samo, jak ja u Ciebie ;D

      Buziaki,
      @katie093
      <3

      Usuń