piątek, 27 września 2013

Rozdział 14

Leżałem na kanapie w naszej pustej garderobie, starając się zasnąć chociaż na kilkanaście minut, zbierając siły na Meet&Greet i koncert. Starałem się nie myśleć, kogo mam zaraz spotkać, bo inaczej nigdy bym nie zasnął. Jakbyś mógł ostatnio w ogóle spać... Cóż, coś w tym jest. Odkąd się dowiedziałem, że Moony będzie na Meet&Greet, jakoś sen przychodził mi z wielkim trudem.
Ułożyłem się na boku, twarzą do oparcia, gdy usłyszałem, jak drzwi do pokoju się otwierają.
- Mówiłem, że ma tu nikt nie włazić... – Mruknąłem, nawet nie obracając się w stronę intruza.
- Ktoś  chce się z tobą widzieć. – Usłyszałem poważny głos Paula.
- Ale ja na razie nie chcę się nikim widzieć – powiedziałem, wtulając się w miękki materiał kanapy.
- Nawet z Moony? – zapytał, a w jego głosie wyczułem niedowierzanie.
Od razu postawiłem się do pionu, a w żyłach krew zaczęła szybciej mi płynąć.
- O-ona tu jest? – zająknąłem się, czując, jak powoli zaczyna brakować mi tlenu, mimo że wszystkie okna w pomieszczeniu były otwarte, nie przerwanie dostarczając mi porcje świeżego powietrza.
- Tak. I chce się z tobą zobaczyć przed spotkaniem z fanami. – Paul powoli wypowiedział te słowa, jakby tłumaczył coś człowiekowi o ograniczonych możliwościach umysłowych. – Może wejść?
- Pewnie, że tak. – Szybko odparłem, poprawiając koszulkę, którą akurat miałem na sobie i szybko przeglądając się w lustrze, wiszącym na przeciwko mnie, i kilkoma ruchami palców poprawiłem odstające kosmyki włosów.
- Możesz wejść... – Paul się odsunął od otwartych drzwi, wyraźnie mówiąc do kogoś, kogo jeszcze zasłaniała ściana. – Powodzenia. – Posłał tej osobie, Moony, pokrzepiający uśmiech.
Wziąłem głęboki oddech i czekałem, aż dziewczyna, o której myślałem nieustannie (no, prawie) od kilku tygodni, przekroczy próg pokoju.
Jest. Moje oczy od razu spotkały się z jej błękitnymi tęczówkami, które niepewnie się we mnie wpatrywały.
To przecież niemożliwe! Przecież...
- Niall, ja... – Szepnęła blondynka, najwyraźniej nie wiedząc, co ma powiedzieć. – To ja.
- Kate..? – wykrztusiłem, nie mogąc uwierzyć w to, co moje oczy widziały. – Ale jak to? – opadłem na kanapę, czując, jak opadają ze mnie wszystkie siły.
- Przepraszam. Powinnam wam od razu powiedzieć. – Usiadła obok mnie, niezręcznie bawiąc się swoimi palcami, wpatrując się w jakiś punkt na ścianie na przeciwko nas. – Po prostu przed tym całym zamieszaniem pomyślałam, że lepiej będzie, jeśli nie będziecie myśleć o mnie jako fance, a potem już nie wiedziałam jak się z tego wyplątać.
- Nie wiedziałaś jak się z tego wyplątać? – prychnąłem, kierując  wzrok na jej zatroskaną twarz. – A nie pomyślałaś, żeby zwyczajnie o tym powiedzieć?! – poczułem, jak zaczynają puszczać mi nerwy.
- Jak to sobie wyobrażasz, „Cześć, Niall! Smakują ci naleśniki? A wiesz, tak przy okazji, jestem Moony!” ?!
- Tak, właśnie tak! – krzyknąłem, wstając z kanapy i zaczynając chodzić nerwowo po pokoju. - Lepsze to niż okłamywanie mnie i chłopaków od początku znajomości! Jak mam ci teraz zaufać?!
- Ja... Po prostu...
- Co „po prostu”?! – nie mogłem się opanować. Chociaż widok dziewczyny, kulącej się pod moim zdenerwowanym głosem, nie sprawiał mi przyjemności.
- Po prostu chciałam, żebyś pokochał mnie, a nie Moony, twoje wyobrażenie o mnie! – wstała i stanęła mi na drodze, zatrzymując mój nerwowy spacer.
- W takim razie bardzo mi przykro, ale uzyskałaś efekt wręcz odwrotny. W jej oczach zobaczyłem ból, a następnie duże wahanie. Kilka razy otworzyła usta, jakby chciała coś powiedzieć, ale po chwili je zamykała.
- Niall, ale ja cię... kocham. – To ostatnie słowo wypowiedziała prawie niemym szeptem. Nie wiedziałem, że w tej sytuacji mogę być jeszcze bardziej zszokowany. A jednak.
- Znamy się kilka tygodni, jak możesz mnie kochać? – zapytałem, wpatrując się w jej zaszklone oczy. Podobno oczy są odzwierciedleniem duszy, a jej oczy teraz mnie błagały... O wybaczenie? Zrozumienie?
- Ty mnie znasz kilka tygodni. Ja trochę dłużej. Jestem dobrym obserwatorem. – Nieśmiało się uśmiechnęła.
- Skąd mam mieć pewność, że teraz też nie kłamiesz? – zapytałem, zniżając ton głosu.
- Pokażę ci. – Szerzej się uśmiechnęła i podeszła do mnie na bardzo bliską odległość, tak, że mogłem poczuć jej oddech na sobie.
Powoli zbliżyła się do mnie i już myślałem, że zaraz nasze usta się złączą, ale w ostatniej chwili lekko obróciła głowę, składając pocałunek na rozgrzanym od emocji policzku. Splotła swoje dłonie na moim karku i położyła głowę na moim ramieniu, mocno mnie przytulając. Jej ciało mówiło mi, że chce być jak najbliżej mnie, najlepiej na wieczność.
- Płaczesz? – poczułem na sobie mokre krople i delikatnie odsunąłem się od dziewczyny, patrząc na nią badawczym wzrokiem.
- To chyba ze szczęścia... Że już wiesz. O wszystkim. – Westchnęła, ocierając pojedynczą łzę spływającą po jej policzku. – Ulga.
- Mogę coś zrobić? – zapytałem, łapiąc jej twarz w swoje dłonie. Też była rozgrzana, jak ja.
- Co tylko chcesz – szepnęła, a ja zamknąłem oczy i nie czekając ani sekundy dłużej, zbliżyłem swoją twarz do Kate i mocno wpiłem się w jej różowe usta.
- NIALL, CZYŚ TY KOMPLETNIE OCIPIAŁ?! – usłyszałem w głowie, jakby na zapleczu mojej podświadomości, dziki wrzask Louisa.
- Louis..? – zapytałem, rozglądając się po pokoju, który z każdą milisekundą coraz bardziej się rozmazywał. Doskonale znałem ten widok.
- Ja tu cię budzę przyjacielskim buziakiem w policzek, żeby cię zabrać na spotkanie z fanami, a ty chcesz ze mną lecieć w ślimaka?! – dotarł do mnie kolejny wrzask chłopaka, który pluł z obrzydzeniem na wszystkie strony.
- Miałem najdziwniejszy sen w życiu. I najbardziej realistyczny. – Wstałem na nogi, mrużąc oczy, zupełnie ignorując zachowanie Tomlinsona.
- Boże, mam nadzieję, że nie było to nic z fanowskich fantazji pod tytułem „Nouis” .
- Daj spokój... – Wywróciłem oczami, nie mogąc wyrzucić z wyobraźni obrazu Kate.  – Śniło mi się, że Kate to Moony.
- Czyli miałem rację, kompletnie już ocipiałeś. – Zaśmiał się, wychodząc z garderoby. – No leziesz czy nie? – krzyknął już korytarza. – Prawdziwa Moony zaraz ci się pokaże, nie ma na co czekać!
- Idę, już idę – mruknąłem, goniąc chłopaka.
Co ten sen miał oznaczać? Przecież to niemożliwe, żeby Kate była Moony. Jasne, jest kilka wspólnych cech, jak miłość do jedzenia, śpiew, gitara, blond, ale więcej nie zauważyłem. Poza tym, ona jest zbyt dobrą osobą, ma zbyt dobre serce, żeby tak nas wszystkich okłamywać. Każdy, tylko nie ona.
- Tylko nie mów chłopakom, że mnie pocałowałeś. Będą się z nas śmiać przez najbliższe sto lat – może i to miało brzmieć jak prośba, ale zdecydowanie zabrzmiało to zbyt groźnie jak na zwykłą prośbę.
- Nie całowałem ciebie, tylko Kate. – Chciałem się bronić, ale od razu pożałowałem swoich słów.
- Co? – zdziwił się. – A Liam? Kurde, to już chyba bez kitu lepiej, żebyś całował mnie...
- Nie wiem... Nie odpowiadam za obrazy, które podsyła mi podświadomość.
- Lepiej mu o tym nie mów.
- Spoko, nie mam zamiaru. – Westchnąłem, wyobrażając sobie reakcję Liama na mój sen. Na pewno nie byłby za bardzo zadowolony na wieść, że podświadomie utożsamiam Moony z Kate. I że ją całowałem. A przynajmniej próbowałem całować. Shit.




Stałyśmy w kolejce przed podwójnymi drzwiami wraz z kilkunastoma osobami – dziewczynami, chłopakami, rodzicami, dziećmi – i niecierpliwie czekałyśmy, aż przyjdzie nasza kolej na minutę z One Direction . Każdy z nas chciał już spotkać tę niesamowitą piątkę, móc z nimi zamienić kilka słów.
W milczeniu obserwowałam, jak z mijającymi minutami każdy z nas stawał się coraz bardziej zdenerwowany.
- Pamiętaj, od razu przechodzimy do ataku... – Mruknęła stojąca obok mnie Justine, odzywając się do mnie pierwszy raz odkąd tu przyszłyśmy. W duchu wywróciłam oczami, bo nie miałam ochoty na jej uwagi dotyczące mojego zachowania.
Gdy dwie osoby przed nami znalazły się już w sali, w której odbywał się Meet&Greet, Justine obróciła się do mnie i zatrzepotała rzęsami.
- Jak wyglądam? – posłała mi zalotny uśmiech, a ja tym razem już nie mogłam ograniczyć wywracania oczami do robienia tego w duchu. – No co tak tymi gałami wywracasz?
- Wyglądasz świetnie! – powiedziałam z wyraźnie udawanym entuzjazmem. – Zayn padnie jak tylko cię zobaczy! Ale pamiętaj – zmieniłam ton na bardziej konspiracyjny – masz uderzać do Harry’ego,  w końcu to on ma ci się podobać.
- To dotyczy też ciebie... – Zmrużyła oczy. – Jak nie zgwałcisz Stylesa, gdy tylko go zobaczysz, to zrobię ci własnoręcznie dyplom za zajęcie pierwszego miejsca w konkursie na silną wolę!
- Ha. Ha. Ha. – Zmierzyłam ją wzrokiem, ale wcale nie czułam się tak dobrze, jak starałam się to pokazać. Od środka zżerały mnie nerwy, a wizja poznania chłopaków sprawiała, że do oczu natychmiast napływały mi łzy – albo ze stresu, albo ze szczęścia. Oczywiście, jak każda fanka, niejednokrotnie wyobrażałam sobie poznanie tych pięciu cudów świata, czy nawet późniejsze wspólne życie z jednym z nich. Ale nigdy nie przypuszczałam, że te wizje się spełnią, że naprawdę będę mogła ich dotknąć, przytulić, zobaczyć ich uśmiechy przeznaczone tylko dla mnie, usłyszeć słowa, które kierują tylko do mnie. To wszystko mnie paraliżowało, ale starałam się to stłumić w sobie, aby zachowywać się jak najbardziej normalnie. Ostatnie, czego teraz bym chciała, to zachowywać się niczym napalona, dwunastoletnia fanka.
- Dziewczyny, teraz wasze kilka minut, zapraszam. – Ochroniarz pilnujący drzwi, położył dłoń na klamce, a gdy skinęłyśmy głowami, patrząc mu w oczy, nacisnął na klamkę, uchylając drzwi. Gdy doszły mnie głosy ze środka, te, które tak doskonale znałam, poczułam, jak skacze mi ciśnienie. Moje serce chyba zaczęło bić światowe rekordy w biciu na czas.
- Cześć, dziewczyny, co tam? – od razu przywitał nas Louis z szerokim uśmiechem, gdy tylko przekroczyłyśmy próg i zaczęłyśmy iść w ich kierunku.
- Lepiej niż się spodziewałyśmy! – wyszczerzyła się Justyna i prawie że podbiegła do stojącego najdalej Zayna, omijając pozostałą czwórkę, i przytulając go na powitanie.
Już zapomniała, że to miał być Harry, a nie Malik?
Po jej zachowaniu widzę, że podniecenie wzięło u niej górę nad rozsądkiem, a nad planem to już na pewno. Chyba muszę przejąć inicjatywę.
- Cześć, Niall... – Podeszłam do blondyna robiąc nieśmiałą minę, patrząc pod swoje nogi. – Słyszałam, że chcesz mnie poznać. – Posłałam mu uśmiech, podnosząc na niego wzrok. Najpierw przez jego twarz przebiegło zdziwienie, a następnie zdziwienie zostało zastąpione przez wyraźną ulgę.
- Moony? – zapytał, a reszta par oczu skierowała swoje spojrzenia ku nam. Lekko kiwnęłam głową, aby potwierdzić jego domysły. Za to kłamstwo pewnie mam już specjalne miejsce w piekle. – Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że to ty.
- A kto to miał być, Niall? – zapytał aktorskim głosem Louis, a ja zauważyłam, że niebieskooki posyła mu mordercze spojrzenie.
- Cieszę się, że przyszłyście. – Podszedł do mnie bliżej i przytulił mnie do siebie tak delikatnie, jakby moje ciało było zbudowane ze szkła, a ja przy mocniejszym uścisku miałabym się rozpaść. – Paul, - zwrócił się do menadżera stojącym poza zasięgiem aparatu, który znajdował się kilka metrów przed nami – daj im wejściówki na backstage po koncercie.
- Jasne, zróbcie sobie zdjęcie i potem niech do mnie przyjdą! – odkrzyknął mu, nawet nie się nie odwracając w naszą stronę.
- Mam nadzieję, że nie macie żadnych planów po koncercie. – Niall powiedział niby do mnie i Justyny, ale patrzył i tak tylko w moją stronę.
Zerknęłam na Harry’ego, trzymającego się trochę z boku. Bacznie nas obserwował, wręcz przewiercał mnie i Justynę spojrzeniem, opierając się o ściankę i trzymając dłonie w kieszeniach. Posłałam mu uśmiech, a on, zauważając to, również się uśmiechnął w moją stronę, ale wyglądało to... sztucznie? Tak, to chyba odpowiednie słowo. Cholera, ledwo się powstrzymuję, żeby się na niego nie rzucić, jak Justyna na Malika, a ten traktuje mnie z dziwnym dystansem. O co mu chodzi, do cholery?
- Nie, nie mamy. – Zwróciłam się do Nialla, który wydawał się bardziej zdenerwowany ode mnie. Aż tak bardzo chciał poznać Moony? No super, bo potrzeba mi jeszcze większych wyrzutów sumienia.
- To po koncercie wpadnijcie na backstage, potem może pójdziemy gdzieś, gdzie będzie można pogadać... – Zaproponował, nieśmiało mierzwiąc swoją blond czuprynę.
- Nie ma sprawy! – Justyna stanęła obok mnie. – Od razu przyjdziemy, może nawet coś z was wyciągniemy na następny wpis na bloga.
- Ej, ej, ej... Tylko bez przesady! – zaśmiał się Louis. – Musimy zachować jakieś ostatnie pozory normalności, a po kilku godzinach z nami na pewno się ich pozbędziecie.
- Naprawdę sądzicie, że ktoś z waszych fanów uważa was jeszcze za choć trochę normalnych? – prychnęłam, starając się rozluźnić siebie jak i spiętego Horana.
- Próbujemy się jeszcze łudzić... – Mruknął Niall, stając centralnie naprzeciwko aparatu. – Dobra, róbmy fotkę! Im szybciej będziemy mieć za sobą spotkania z fanami, próbę dźwięku i koncert, tym szybciej będziemy mieć wolne i będziemy mogli w spokoju pogadać.
- Pogadać... – Prychnął z drugiej strony Louis, ale posłuchał sie przyjaciela i stanął w rządku obok nas.
Poczułam, jak Niall nieśmiało obejmuje mnie ramieniem, ale jednak nadal pozostaje w bezpiecznej odległości. To było takie... pocieszne, że aż się robiło ciepło na sercu.
Po chwili już wychodziłyśmy z sali, dzierżąc w torebkach schowane bezpiecznie wejściówki na backstage, które dostałyśmy od Paula.
- Och, to było MEGA! – pisnęła Justyna, gdy wchodziłyśmy na swój sektor, gdzie miałyśmy swoje miejsca. – Normalnie poczułam zapach Zayna! Wiedziałam, że taki facet musi bosko pachnieć, ale żeby aż tak?!
- Już się tak nie podniecaj – mruknęłam, siadając po chwili na swoim miejscu. – Żeby wszystko wypaliło, to jeszcze te całe AD nie może nic dodać na bloga czy na Twittera, co by się kłóciło z naszymi planami.
- Daj spokój. – Westchnęła, zajmując miejsce obok mnie. – Wtedy musiałybyśmy mieć wyjątkowego pecha.
- Harry mnie olał. – Posłałam mordercze spojrzenie gdzieś w dal, w końcu wyrzucając z siebie to, co mi tak nie pasowało w tej sytuacji.
- No na jego miejscu, po roku obściskiwania się z fankami, też niekoniecznie miałabym ochotę na rzucanie się w ramiona każdej kolejnej... Poza tym pewnie wolał zostawić cię dla Horana. – Kątem oka zauważyłam, że wzruszyła ramionami. – Grunt, że łyknęli.
- A ty coś z nimi gadałaś?
- Tylko tak ogólnie, w stylu, że to ja jestem ShadowCat i tego typu pierdoły.
- Coś czarno to widzę – jęknęłam, masując sobie skronie.



- Zgaduję, że nie możemy fangirlować? – zapytała mnie Justyna, gdy do rozpoczęcia koncertu zostało dosłownie kilka minut, a może i nawet mniej.
- Raczej średnio. – Westchnęłam, bo sama nie byłam z tego faktu za bardzo zadowolona. – Nie jestem pewna, czy na niektórych piosenkach będę potrafiła się zamknąć i nie drzeć ryja tak, że chłopaki na scenie dwadzieścia metrów dalej mnie usłyszą.
- By się zdziwili! Pierwszy raz na koncercie, a zna każde słowo! – zarechotała, ciesząc się moim nieszczęściem. – Kurde, Kaś, by cię wzięli za jakiegoś geniusza! Niby jednak nie zna tekstu, a tu BUM! Jednak!
- Zamknij mordę, bo zaczynam żałować, że cię tu zabrałam. – Warknęłam w momencie, w którym rozpoczęło się to charakterystyczne dla iTunes Festival odliczanie.
- Łohoho, już nie udawaj takie groźnej. I tak wiem, że mnie kochasz! – cmoknęła powietrze w okolicy mojego policzka. – Pacz, ten fajny filmik! – wskazała palcem na ekran, gdzie zaczął lecieć film, przedstawiający chłopaków. – Harry! – pisnęła, ale na tyle cicho, aby nikt oprócz mnie nie mógł jej usłyszeć. Chociaż pewnie setki ogłuszających wrzasków na całej sali zdecydowanie zagłuszały ją na większą odległość.
Po jakimś czasie koncert trwał już w najlepsze, ja ledwo powstrzymywałam łzy wzruszenia, a do ograniczenia podskoków i śpiewania musiałam wytężyć całą swoją silną wolę.
Było One Way or Another, było Back For You i w końcu przyszedł czas na jedną z moich ulubionych piosenek, czyli More Than This. Czy jest w ogóle ktoś, kto tej piosenki nie lubi? Ja osobiście akurat w niej najbardziej lubiła część Nialla, w której śpiewa „cause we are the same”. Zawsze wtedy coś mnie chwyta za serce.
Niestety, dość mocno się przeliczyłam.
- Kaś, co to było? – widocznie nie tylko ja się zdziwiłam tym, co przed chwilą zobaczyłam.
- Nie jestem pewna.
- Czy Niall zaśpiewał właśnie swoją solówkę machając do kogoś na trybunach?
- Chyba... tak. – Poczułam się tak, jakby właśnie ktoś walnął mnie jakimś solidnym młotkiem w głowę. Co to, do cholery, było?
- Ups. – Tylko tyle zdołała powiedzieć Justyna i nie odezwała się już do ostatniego dźwięku „What Makes You Beautiful”. Ja też nie należałam raczej do najbardziej rozmownych od tamtego gestu Nialla. Szczerze mówiąc, nie jestem pewna, czy pamiętam wszystko z pozostałej części koncertu, ciężko było skupić swoje myśli na koncercie, jeśli przed oczami miałam cały czas Nialla, który śpiewa moją część innej dziewczynie.
- Dobra, to ja spadam do domu! – Justyna zerwała sie na równe nogi i już zaczęła iść ku wyjściu, ale udało mi się ją złapać za nadgarstek i zatrzymać.
- Nie możesz zostać ze mną? Boję się tam iść... sama. – Prawie że szepnęłam, czując, jak moje ciało zalewa panika.
- Kaś, dasz radę. – Uśmiechnęła się do mnie pokrzepiająco, patrząc głęboko w oczy. – I doskonale wiesz, że ze względu na Harry’ego moja obecność przy tobie nie jest zbyt dobrym pomysłem.
- Wiem, ale...
- Nie ma żadnego ale! Poradzisz sobie. Do kogokolwiek on śpiewał to cholerstwo, to to nie jest Moony. To nie jest jego księżniczka. Ty nią jesteś. – Przytuliła mnie do siebie, ale żeby nie było za pięknie, po kilku sekundach wypuściła mnie ze swoich objęć.
- Coraz słabiej w to wierzę.
- A kto ma w to wierzyć, jak nie ty? – zadała mi pytanie, które najwyraźniej miało być retoryczne, i udała się w stronę wyjścia, zostawiając mnie samą.
Boże, dodaj mi siły, bo zaraz padnę i już nie wstanę.



Szłam w kierunku pokoju, w którym podobno mieli się znajdować chłopcy po koncercie. Już po chwili usłyszałam głośne śmiechy, które tylko upewniły mnie, że idę w dobrą stronę. Serce waliło mi jak młot o żebra, gdy wśród tych dźwięków zza ściany moje uszy wyodrębniły damskie głosy. Bałam się tego, co mogłam tam zobaczyć.
- Kate, cześć! – usłyszałam za sobą głos Harry’ego. – Co tak tu stoisz, wchodź! – przytulił mnie szybko i otworzył drzwi, przepuszczając mnie do środka.
- Cześć, wszystkim! – zdobyłam się na szczery uśmiech. Przeczesałam wzrokiem pomieszczenie i oprócz kompletu chłopaków z One Direction i zespołu, zauważyłam dwie dziewczyny. Postanowiłam, że będę się zachowywać jak najbardziej naturalnie. Podeszłam do nich i wyciągnęłam w ich stronę dłoń. – Cześć, jestem Kate.
- A ja Justine. – Jedna z nich, szatynka, uścisnęła moją dłoń, a ja skierowałam się do siedzącej obok niej blondynki.
- Nina. – Uśmiechnęła się, nieśmiało chwytając moją dłoń. – To ty jesteś w X Factorze, prawda?
- Tak, to ja. – Odpowiedziałam jej z uśmiechem i usiadłam na wolnym miejscu, które akurat było obok Liama.
- Zająłem ci. – Wyszczerzył się, całując mnie w policzek na powitanie. Och, i o to cała tajemnica zajętego miejsca. – Jak tam? – zapytał z taką miną, że od razu wiedziałam, że chodzi mu konkretnie o ten nieprzyjemny incydent z Jackiem.
- Okej – odpowiedziałam, starając się nie myśleć o tamtej sytuacji, psując sobie humor. – Mogę? – wskazałam palcem na butelkę wody, którą trzymał w dłoni.
- Jasne. – Podał mi odkręconą butelkę, a ja z ulgą od razu wypiłam kilka łyków i nie mogłam się, szczerze mówiąc, odessać. Minusy zakazu wnoszenia napojów na imprezy masowe.
- Kate, Justine i Nina to AD. ShadowCat i Moony – powiedział Niall, siedzący obok blondynki i szczerzący się niczym dziecko, które dostało prezent od Św. Mikołaja szybciej, niż powinno to się stać.
- O kurwa! – łyk wody ugrzązł mi gdzieś po drodze do żołądka w złym miejscu, powodując jedno z gorszych zakrztuszeń, jakie miałam kiedykolwiek w życiu. Zaczęłam niemiłosiernie kaszleć, próbując złapać oddech, co w tej sytuacji było prawie niewykonalne. Poczułam, jak łzy napływają mi do oczu, spowodowane bólem w płucach i drogach oddechowych.
- Ręce do góry! – krzyknął Payne, łapiąc mnie za obie ręce i gwałtownie je podnosząc do góry. Nie wiem, co to za mit, ale za bardzo te ręce w górze mi nie pomogły. Boże, pomocy!
Po kilku kolejnych, strasznych sekundach bez porządnej porcji świeżego powietrza w płucach, poczułam jak ktoś mocno uderzył mnie w plecy. Dokładnie po tym, jakże przyjemnym geście, resztki wody wydostały się z tego strasznego miejsca w moim gardle i w końcu odzyskałam zdolność w miarę sprawnego oddychania.
- O Boże. – Otarłam łzy i obejrzałam się za siebie, gdzie stał wyszczerzony Louis. – Jak..? Przecież walenie w plecy nie zawsze... Trzeba wiedzieć, jak...
- Nie ma za co! – uśmiechnął się jeszcze szerzej. – Mam młodsze rodzeństwo, nabrałem wprawy w zakrztuszeniach przez kilka lat.
- Dziękuję. – Posłałam mu wdzięczne spojrzenie. – Dobra, wracając do tematu. – Obróciłam się w stronę dwóch dziewczyn, siedzących na kanapie obok. – Wy jesteście Moony i ShadowCat? Te od Anonymous Directioners? – mimo, że bardzo próbowałam się powstrzymać, z moich ust wydobyło się kpiące prychnięcie. No bo, przepraszam bardzo, ale jak ostatnio sprawdzałam, to ja byłam Moony, moja Justyna to ShadowCat, a razem byłyśmy administratorkami Anonymous Directioners. Chyba że od naszego dzisiejszego wyjścia z domu coś się zmieniło...
- Tak, to my – odpowiedziała mi szatynka, patrząc prosto w oczy. Kątem oka jednak zauważyłam, że jej koleżanka, ta biedna dziewczyna, która myśli, że jest w stanie podrobić MNIE, lekko się spięła.
- Co was skłoniło, żeby wyjść z ukrycia i poznać chłopaków? – miałam nadzieję, że reszta osób będąca w tym pokoju nie wyczuła tego jadu w moim głosie, który ja wyczułam po wypowiedzeniu tych słów.
- Wiesz, po ujawnieniu się mamy możliwość ulepszenia naszego bloga, jakieś autoryzowane treści i tak dalej. Poza tym, każda fanka marzy o spotkaniu ze swoimi ulubionymi artystami. – Justine wyraźnie wczuła się w swoją rolę.
O ironio, Justine udaje Justine.
- No tak, to wiele wyjaśnia... – Zamyśliłam się, rozważając dostępne opcje.  Spoglądałam na twarze pozostałych chłopaków, ale u każdego mogłam znaleźć ekscytację i pewnego rodzaju radość, zero podejrzeń. Aż mój wzrok dosięgnął Harry’ego. Wiedziałam, że na tym idiocie się nie zawiodę!
Mierzył obie dziewczyny wzrokiem, z przymrużonymi powiekami. Jego twarz zdecydowanie wyrażała inne emocje, niż u reszty grupy.

- Harry, mogę cię prosić na słówko? – zapytałam przemiłym głosem, wstając z kanapy i kierując się do wyjścia, nawet nie czekając na odpowiedź.
- Jasne, chodzi ci o nagranie? – zapytał, niemniej sztucznym głosem, idąc za mną.
- Ależ oczywiście! – miałam ochotę wybuchnąć panicznym śmiechem, powoli nie wiedząc, co mam zamiar zrobić i czując się całkowicie bezbronna. – Tobie też to się wydaje podejrzane – powiedziałam, gdy staliśmy już kilka metrów od zamkniętych drzwi „pokoju rekreacyjnego”.
- To jest pytanie czy stwierdzenie? – oparł się nonszalancko o ścianę.
- Stwierdzenie. – Tym razem ja zmrużyłam oczy, starając się wysilić swoje szare komórki. – To śmierdzi na kilometr, a że nikt inny tego nie widzi... – Westchnęłam. – Jakoś je w ogóle sprawdziliście? Czy tak po prosu przyszły z ulicy, powiedziały, że one to AD, a wy w to tak po prostu uwierzyliście? – wbiłam w niego swoje spojrzenie, czując, jak adrenalina zaczyna buzować w moich żyłach.
- Kto uwierzył, ten uwierzył...  A dlaczego tak cię to martwi? – czy dzisiaj wszystko musi się obracać przeciwko mnie?
- Bo nie chcę, żeby jakieś dwie dziewczyny robiły was w wała! – krzyknęłam, ale od razu się opanowałam i ściszyłam głos o kilka tonów. – Nie mogą robić nadziei Niallowi. To go zrani, bardzo.
- Zrani, tylko jeśli to naprawdę nie są one.
- To nie są one! – i znowu nie mogłam wytrzymać. Harry spojrzał na mnie zdziwiony. Ups.
- Skąd masz tę pewność? – zapytał po chwili, a jego wzrok zaczął biegać to na mnie, to gdzieś za moje plecy. Co, jakaś modelka się za mną pręży? Na jego twarzy zaczął gdzieś krążyć uśmiech, jakby taki... triumfalny.
- Bo mam, akurat w tej kwestii możesz mi zaufać. – Na to stwierdzenie głośno prychnął, ale nic nie powiedział. – Poza tym, jeśli mam być całkowicie szczera, to chyba sam znasz odpowiedź na to pytanie, nie oszukujmy się. Wiem, że coś podejrzewasz. – To ostatnie zdanie powiedziałam prawie szeptem, kierując wzrok na podłogę.
- Kate, kto tu kogo oszukuje? – żaden uśmiech po jego twarzy już nie krążył, on tam zwyczajnie zakwitł. Harry Styles wygrał. – Poza tym, nie wiem, co masz na myśli.
- Nie udawaj większego idioty, niż jesteś. – Warknęłam, tracąc cierpliwość. – Lepiej powiedz ochronie, że mają wyprowadzić dwie nawiedzone fanki, które was oszukały, podszywając się pod kogoś, kim nie są.
- Możesz mi dokładniej wyjaśnić, dlaczego uważasz, że to nie one? Bo jakoś chyba do końca nie rozumiem. – Zaraz. Szlag. Mnie. Trafi. Satysfakcja w jego oczach była widoczna na kilometr.
- Bo to ja jestem Moony – powiedziałam tak cicho, że nawet sama tego nie usłyszałam. Chyba jedynie pomyślałam.
- Co? Nie dosłyszałem.
- Bo to ja jestem Moony, do cholery! – krzyknęłam, tracąc cierpliwość i zapominając o tym, że nie byłam tu sama z Harry’m. – Zadowolony?!
- Nawet bardzo. – Do tej pory myślałam, że „uśmiech od ucha do ucha” to tylko metafora, ale Styles zmienił u mnie ten pogląd.
- O kurwa. – Usłyszałam za sobą dobrze mi znany, męski głos. I zdecydowanie nie była to żadna prężąca się modelka.
-  Liam?
Let the game begin, Katie.



****
Cześć, Misie :)
Mam nadzieję, że rozdział Wam się spodobał. I może nie widać tego, że kończę go pisać po czterech godzinach snu... 
I mam nadzieję, że Blogger nie zawali sprawy, bo teraz pierwszy raz ustawiam automatyczne dodanie rozdziału o konkretnej godzinie - jeśli pojawi się o 16 to znaczy, że nie jest z nim (Bloggerem) tak źle ;) 
A musiałam wybrać taką opcję, bo o tej godzinie spotkam się z dwoma cudownymi dziewczynami, które w tym rozdziale występują i po prostu muszę widzieć ich reakcje "na żywo" :D

Dziękuję Wam za cudowne komentarze pod poprzednim rozdziałem, dodają mi skrzydeł :)

@katie093

17 komentarzy:

  1. kocham <3 nowy rozdział i jak zwykle zaskoczenie... Wow!!
    Styles wie i jeszcze Liam hmm ciekawe jak zareaguje??
    niecierpliwie czekam na następny!
    rozwiniesz wątek Justyny i Harrego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zwykle zaskoczenie? Oj tam, wcale nie jak zwykle! Dopiero teraz coś się zaczyna dziać i mam nadzieję, że chwilę to potrwa ;)
      Reakcja Liama będzie... a, sama zobaczysz, co Ci będę zdradzać takie tajemnice ;D
      Tak, mam w planach rozwinięcia wątku tej dwójki. Ale zobaczymy, co mi z tych planów wyjdzie.. ;)

      Pozdrawiam,
      @katie093

      Usuń
  2. Taaak! Nie mogłam się już doczekać rozdziału! Piękne zwieńczenie mojego okropnego tygodnia <3

    Szczerze, jak zaczęłam czytać to wiedziałam, że Kate się przyzna. I miałam rację! Ale okoliczności przyznania się już nie przewidziałam.. To było takie: OMG, zazdrosna Kate.

    Te dwie dziewczyny wydają się dziwne, głupie i zdecydowanie ich nie lubię. Mam nadzieję, że chłopcy dowiedzą się prawy o nich i wywalą je na zbity pysk. No a już zwłaszcza, że Niall dowie się prawdy.

    Pierwszy akapit, ze snem Niall.. <3 Już myślałam, że naprawdę Horanek się to dowie, a tu taki zawód. No ale miejmy nadzieję, że następny rozdział to rozwiąże.

    Czekam na następny i życzę dużo weny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłam Ci poprawić humor rozdziałem :)
      OMG, zazdrosna Kate! No pewnie, że zazdrosna! Nie dość, że jakaś laska podszywa się pod jej internetową tożsamość, to jeszcze chce jej ukraść Horana, który był już na etapie leżenia na jej kolanach! Każdy byłby zazdrosny... ;)

      No, ciekawy sen miał Niall... Może powinien robić w przewidywaniu przyszłości, kto wie..? ;)

      Dziękuję za komentarz,
      @katie093

      Usuń
  3. Siedziałam sobie smutna przeglądając internet, a tu nagle BUM !!! Rozdział i Humor od razu mi się poprawił.

    Dobrze, że Kate przyznała się Harry'emu, ale źle, bo Liam to usłyszał. Jest też źle, bo ona zakochuję się w Li, ale w Niallu też. A Niall szaleje za Moony, Liam za Kate, a to ta sama osoba. Ciekawie się zapowiada.
    Pozdrawiam ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, uwielbiam być poprawiaczem humoru! Od razu mój też się poprawia ;)

      No, Kate nie miała innego wyjścia, jak przyznać się Harry'emu. W końcu coś trzeba było zrobić, żeby te dwie laski wykurzyć, ale to się jeszcze dowiemy, czy jej się udało.
      Tak, z Liamem, Niallem, Moony i Kate to takie dziwne koło miłości, każdy kogoś chce, a tu takie zaplątanie... Może być ciekawie, racja.

      Pozdrawiam,
      @katie093

      Usuń
  4. omgggg ! nie mogeee ! no ale wkońcu Kate sie przyznała ! mam nadzieje że Liam jej teraz nie znienawidzi ! no nie moge przeciesz obiecał , cnie ???
    kurcze ale Harry jest mądrzejrzy niz myślałam ! no cóż...
    mam nadzieje ze w nastepnym rozdziale bedzie dużooo Liama :) ( TEAM LIAM ! )
    nastepny rozdział pewnei bedzie bardzooo ciekawy , juz nie moge sie doczekać !
    Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Liam obiecał, że jej nigdy nie znienawidzi... Ale nie obiecał, że nigdy się od niej nie odwróci, na przykład. Ma chłopak wiele opcji do wyboru. Ciekawe, którą z nich wybierze :)
      Tak, Harry zdecydowanie umie zaskakiwać ;)
      Dużo Liama? Zobaczymy, ale rozważę Twoją prośbę ;)

      Pozdrawiam,
      @katie093

      Usuń
  5. Świetne, świetne, świetne !
    Akcja się rozkręca, aaaa !
    Ciekawe co na to Liam, i czy Niall się dowie. :>
    Niesamowity blog.
    Pozdrawiam.
    @blue_eyes_9

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rozdział Ci się spodobał :)
      Oj, mnie też ciekawi, co na to Liam ;) On jest nieprzewidywalny, nie sądzisz?

      Dziękuję za miły komentarz :)
      Pozdrawiam,
      @katie093

      Usuń
  6. Mamo moja najdroższa... o kurwa!!! Ale się porobiło! Nie wierzę...
    Zacznijmy od snu Kate... Jejku, miałam już tak cholerną nadzieję, że to jednak prawda, i że Niall dowiedział się prawdy! (jak to mówią „nadzieja matką głupich”...)
    Współczuje tej dziewczynie... jej życie jest naprawdę skomplikowane :(
    Nie sądziłam, że tym dziewczynom podszywającym się pod AD, faktycznie się uda... Niall naprawdę nabrał się na tą szopkę? Jeszcze chłopaków, to bym zrozumiała, ale Niall? On nie wie, że jego miłość jest praktycznie na wyciągnięcie jego ręki? Tak po prostu?
    Uhh... tak podejrzewałam po reakcji Harrego, że nie dał się jako jedyny na to nabrać... Chociaż teraz zastanawiam się, czemu był na tyle chamski, że kazał powiedzieć prawdę Kate, wiedząc, że z tyłu stoi Liam... (a tak nawiasem mówiąc, to jak zaczął się tak oglądać za Kate, to pomyślałam sobie: Ktoś tam stoi... pytanie teraz czy to jest Niall, czy Liam?)
    Kurde, kurde, kurde, kurde, kurde! :(
    Błagam, niech Niall nie da się nabrać tym oszustkom, a Liam zrozumie zachowanie Kate... na pewno będzie miał jakieś opory, będzie jej dużo zarzucał i tak dalej, i jego zachowanie jest zrozumiałe, ale niech to zrozumie i jej pomoże! :)
    No... i po tym rozdziale Harry (cham) Styles ma u mnie wielkiego minusa, którego mam nadzieję, że kiedyś wymaże!
    Nawet nie wiesz jak bardzo nie mogę doczekać się następnego rozdziału! :) Uwielbiam Cię!
    Weny, weny i jeszcze raz weny! :D
    Całuję! <3 Xx.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wierzysz? To uwierz ;) Bo właśnie następuje tu mała rewolucja...
      Jasne, jej życie jest skomplikowane, ale jakby nie patrzeć, to tylko na jej życzenie... Sama się w to wkopała i teraz musi cierpieć ;)
      Może i wie, w końcu podświadomość podesłała mu ten sen... Tylko on coś jeszcze nie miał czasu, żeby dokładnie się na tym zastanowić :)
      Chamski Harry? Może to taka mała zemsta, że Kate ich okłamywała? Żeby pocierpiała trochę?

      Dziękuję za cudowny komentarz, jak każdy Twój <3
      Buziaki,
      @katie093

      Usuń
  7. A już myślałam, że przegapiłam jakiś rozdział, jak zaczęłam czytać ten początek ;P Ale robisz czytelników w konia z tymi snami, ale jest ciekawie :)

    Co takie krótkie? ;P No dobra, czekam do następnego piątku o 16, chociaż chyba będę wtedy siedzieć na zajęciach.

    Fajnie, że udało Wam się spotkać z Justyną i Niną ;)

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obiecuję, że to już ostatni taki sen ;P Chyba...
      Krótkie? Oj, może tylko troszkę krótsze niż zazwyczaj, muszę przestać Was tak rozpieszczać :P
      Też się cieszę, że udało mi się z nimi spotkać. Takie kochane z nich głupki, uwielbiam je! <3 Następnym razem Ty też wpadasz do Warszawy ;)

      Buziaki,
      @katie093

      Usuń
  8. Po prostu aż chce się powiedzieć, że dobrze jej tak... Długo czekałam na ten moment. Teraz jej się zrobiło szkoda Nialla? A gdy go oszukiwała kiedy on uważał ją za szczerą, dobrą osobę, to szkoda jej nie było? Cieszę się, że Harry tak to rozegrał, choć trochę perfidny sposób wybrał. Cóż... Liam się dowiedział. Harry wie. Aż szkoda, że Justyna poszła, bo skoro prawda wyszła na jaw, to równie dobrze mogła przyjść na spotkanie ze swoim 'ukochanym' zespołem...
    Wprost nie mogę się doczekać, co będzie dalej? Jak zareaguje Liam i przede wszystkim, czy powiedzą pozostałym i jak oni to przyjmą? Cholercia, będzie się działo ;)
    Tak więc brawo Harry, choć nie grzeszysz taktem. Współczuję ci Liam, bo nie jest przyjemne dowiadywać się, że ktoś, do kogo się czuje coś więcej, jest oszustem. I dobrze ci tak, Katie - kłamstwo ma krótkie nogi. na szczęście. A w tym wszystkim najbardziej mi szkoda Nialla i tego jak dziewczyny bawią się jego uczuciami...
    Rozdział świetny :) Z niecierpliwością czekam na kolejny. Sorry, że tak krótko, ale piszę z telefonu...
    Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego :)

    @KateStylees

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedziałam, że ten rozdział Cię ucieszy ;)
      Dzieje się, oj dzieje... Nie chcę pisać za dużo, bo jeszcze coś zdradzę, czego nie powinnam. A Ty i tak wiesz za dużo :P
      Niall pewnie będzie miał małą traumę, jak się okaże, że ta Moony to jednak nie TA. Biedny. Aż sama mu współczuję, mimo że to tylko moja chora wyobraźnia...
      Nie masz za co przepraszać ;*

      Love,
      Kate <3 Kate
      @katie093

      Usuń
  9. MIAŁAM IŚĆ SPAĆ! Ale nie mogę! Bo jestem tak bardzo ciekawa co będzie dalej i jeszcze widzę te wpisy na twitterze, a tam takie piękne spoilery no i nie mogę się doczekać, żeby być na bieżąco, JEJKU!
    KOCHAM HAZZE tutaj!! AAAA

    OdpowiedzUsuń