piątek, 13 września 2013

Rozdział 12

Hejt na hejcie.
Niektórych nawet ja, pierwszy hejter w UK, bym się nie powstydziła.
O, kolejny. I znowu. W dodatku masa zdjęć z fragmentami naszych rozmów. Cały Twitter to ja i Niall. Wiedziałam, że ten TwitCam to był zły pomysł.
- Przestań już patrzeć na Twittera, bo zaraz wpadniesz w depresję. – Polecił mi Niall, rozwalając się obok mnie na kanapie. – Naczynia w zmywarce.
- Brawo, chcesz medal? – zaśmiałam się, nie mogąc cały czas oderwać się od aplikacji. – Ty, jestem w trendach! – zauważyłam. – Ledwo się X Factor zaczął, a ja już jestem sławna – westchnęłam. – Mówiłam, żeby mnie nie było w TwitCamie, to nieeeeee, ja wiem lepiej... – Przedrzeźniałam chłopaka.
- Zabieram ci to, nie będziesz czytać tych głupot. – Nawet nie zauważyłam, kiedy telefon zniknął z moich dłoni.
- Ej, to się zalicza jako przywłaszczenie cudzej własności! – oburzyłam się, próbując nieudolnie odzyskać swój ukochany telefon. Aż tak się przejmował moim zdrowiem psychicznym?
- Skąd ty znasz takie trudne pojęcia po angielsku? – zdziwił się, wkładając w jakąś kieszeń mój telefon. Gdybym próbowała go teraz odzyskać, to to by się z kolei zaliczało jako molestowanie seksualne. Chociaż, fajnie by było tak go sobie trochę pomolestować... Ogarnij się, blondynko.
- Oglądało się w końcu wszystkie odcinki CSI i milion innych seriali kryminalnych. – Posłałam mu dumny uśmiech.

- Jakbyś nie miała lepszych rzeczy do oglądania.

- No niby na przykład co?
- Film o One Direction! – krzyknął to wyrzucając ręce do góry z takim entuzjazmem, że od razu wybuchnęłam śmiechem. – Wiesz, że byliśmy w kinach? – dodał po chwili z taką dumą, że aż się prawie nad nim rozczuliłam. – A jeszcze chwila i będziemy na DVD!
- Brzmisz jak dziecko, które w pierwszym dniu szkoły dostało najlepszą ocenę i właśnie chwali się rodzicom... – Pokręciłam z niedowierzaniem głową.
- Dam ci na gwiazdkę płytę – oznajmił. – Sama się zdziwisz, jak ci się spodoba...
- Nie dość, że teraz mam na was patrzeć, to jeszcze mam was dodatkowo oglądać dobrowolnie w domu? – zaśmiałam się, drocząc się z chłopakiem. Ten w odpowiedzi tylko fuknął.
- Zamiast tworzyć tutaj jakieś farmazony, to lepiej włącz sobie jakiś film, a ja się zdrzemnę, pół nocy nie spałem...  – Mruknął, dodatkowo ziewając.
- To może ja już pójdę do siebie? I tak się zasiedziałam. – Poczułam, że nadużywam jego gościnności i z każdą milisekundą robiło mi się coraz bardziej głupio.
-Nie, nie, nie! – gwałtownie zaprzeczył. – Jesteś mi potrzebna.
- Niby do czego? – zdziwiłam się. Mam coś znowu ugotować? A może teraz chce deser?
- Już ci pokazuję. – Trochę się powiercił na kanapie i nawet nie zdążyłam mrugnąć, jak jego głowa z wielkim bananem na twarzy leżała na moich kolanach. – Oooo tak. A teraz jeszcze połóż rączkę na moich włosach i wykonuj nią powolne ruchy.
- Na czułości ci się zebrało? – zapytałam z szerokim uśmiechem, myśląc, że ta sytuacja  zdecydowanie mi się podobała. Zaraz będę mogła się wykazać kolejnym talentem.
- W samolocie ty oblegałaś moje kolana, to teraz nadszedł czas na zemstę.
- Muszę przyznać, że brzmi to uczciwie. – Nie mogłam się z nim nie zgodzić.
- No, czekam. Miziaj. – Przypomniał o sobie, wiercąc głową. Zaśmiałam się w duszy, zauważając kolejną cechę, którą razem dzieliliśmy – uwielbiałam głaskanie, nigdy z tego nie wyrosłam i zapewne nigdy nie wyrosnę.
Zanurzyłam palce we włosach blondyna i sprawnie zaczęłam masować i głaskać skórę jego głowy, bawiąc się też jego włosami. Jako posiadaczka starszego brata, który w tej pozycji spędzał każdą dłuższą podróż samochodem, miałam całkiem niezłą wprawę.
- Dziewczyno, zamiast do X Factora, to powinnaś iść do Mam Talent i głaskać jury... – Mruknął z zadowoleniem, niczym kocur w reklamie Whiskasa.
- Miałeś spać, a nie gadać.
- Tak mi dobrze, że aż szkoda zasypiać...
- Jakkolwiek dwuznacznie to brzmi. – Szeroko się uśmiechnęłam, przykuwając uwagę do jakiegoś sensacyjnego filmu, który właśnie sie zaczął w telewizji.
- Jaka jest najbardziej obrzydliwa rzecz, jaką kiedykolwiek zrobiłaś? – po chwili zapytał Niall, wbijając we mnie swoje niebieskie oczy.
- Co? – ze zdziwienia aż zamarłam z ręką między jego kłakami.
- No normalnie. Ciekawi mnie to. – Wzruszył ramionami.
- Nie powiem ci, jestem dziewczyną, a faceci nie mogą o nas wiedzieć takich rzeczy. – Przeniosłam wzrok z powrotem na telewizor na ścianie, próbując uniknąć odpowiedzi na to pytanie.
- Wczoraj cię trzymałem jak rzygałaś, naprawdę sądzisz, że mnie czymś zaskoczysz? – nie wiedziałam jego twarzy w momencie, jak to mówił, ale mogę przysiąc, że wywrócił oczami.
- Serio? – udawałam zbulwersowanie.
- Oj, wybacz... Po prostu mnie to ciekawi. Wydajesz się mieć poczucie humoru i dystans do siebie, to stwierdziłem, że nie zaszkodzi zapytać. – Coraz bardziej zastanawiałam się, czy mu na to odpowiedzieć. Niby w końcu swojego najlepszego przyjaciela poznał, gdy tamten puścił bąka...
- Beknęłam i pierdnęłam jednocześnie. – Mruknęłam pod nosem, z nadzieją, że może jednak nie usłyszy.
- CO?! – wydarł się, a jego oczy wyglądały jak dwie, wielkie monety.
- Nie powtórzę tego. Nie ma opcji. – I już zaczęłam tego żałować. Zaraz moje uszy wypełnij jego cudowny śmiech.
- Przestań się tak śmiać, bo ja też zaczynam, słysząc twój dziki rechot! – pacnęłam go w głowę, już nie mogąc powstrzymać śmiechu.
- Tak już działam na kobiety. – Posłał mi uśmiech a’la Casanova i zamknął oczy, ponownie oddając się moim niewinnym pieszczotom.
- Jak to komuś powtórzysz, to ci nogi z dupy powyrywam.  – Pogroziłam mu palcem nie zważając na to, że już ma zamknięte oczy i pewnie powoli odpływa w krainę snów.
- Tak, tak... – Mruknął. – Ale muszę przyznać, że mnie przebiłaś, mi to się JESZCZE nigdy nie udało.  – Uśmiechnął się szeroko,  wyraźnie podkreślając słowo „jeszcze”.
A ja już nie oglądałam filmu. Tylko tępo się wpatrywałam w Nialla śpiącego na moich kolanach, z tym cudownym uśmiechem na ustach... Czułam się przy nim, z nim, dokładnie tak, jak to sobie wyobrażałam, zanim ich poznałam. Wspaniale.



Wracając do domu, wysiadłam na wcześniejszej stacji metra, aby zajść do pobliskiego polskiego sklepu. Justyna wyjadła wszystkie resztki, trzeba zrobić jakiś obiad na najbliższe dni.
Pomysł na gotowanie pewnie zrodzi się wraz z tym, co pani Basia będzie miała świeżego z dostawy.
- TO ONA! – usłyszałam za plecami, gdy szłam w kierunku sklepu, którego szyld już widniał na horyzoncie. Jakoś nie przyszło mi do głowy, że ten podekscytowany krzyk może dotyczyć mojej skromnej osoby, więc nie zwróciłam na to nawet najmniejszej uwagi i zwyczajnie szłam dalej. – KATE?! TO TY?! – ile może być dziewczyn o takim samym imieniu na jednej, mało ruchliwej ulicy..?
Stanęłam i zamknęłam oczy, starając się psychicznie przygotować na to, co zaraz nastąpi. Gdy usłyszałam kroki tuż obok mnie, otworzyłam swoje niebieskie ślepia i nałożyłam na twarz podobno najlepszy makijaż – uśmiech.
- To ty! – przede mną stanęły dwie dziewczyny, na oko po dwanaście czy trzynaście lat.
- Nie wiem, czy to ja, zależy o kim mówicie... – Nerwowo się zaśmiałam, zdecydowanie nie będąc przyzwyczajona do takich sytuacji.
- No to ty! Jak nie ty jak ty! – tak, to stwierdzenie zdecydowanie wiele wyjaśniło. – To znaczy... To ty jesteś w X Factorze, prawda? I to ty znasz One Direction? I BYŁAŚ DZISIAJ U NIALLA NA TWITCAMIE! – tą ostatnią część zdania wypowiedziała tak wysokim piskiem, że aż sie zdziwiłam, że szyby w okolicznych budynkach nie popękały.
- Ah, tak. To ja. – Okej, tę część ustaliłyśmy. Ale co teraz?
- Możemy mieć z tobą zdjęcie? – ich miny przypominały moich współtowarzyszy w przedszkolu, kiedy przychodził do nas Święty Mikołaj. Jak mogłam im odmówić?
- Jasne. – Posłałam im ciepły uśmiech. Nie musiałam długo czekać, kiedy jedna z nich się ustawiła obok mnie, a druga robiła zdjęcie. Potem zamieniły się rolami. – Wybaczcie, ale się spieszę. Zaraz mi sklepy zamkną, a w domu mam pustki w kuchni. – Pożegnałam się, i już zaczęłam odchodzić, gdy usłyszałam za sobą jeszcze jedno pytanie.
- Jacy oni są?
- O wiele lepsi, niż mi się wcześniej wydawało! – krzyknęłam w ich kierunku, odwracając głowę przez ramię, nie przestając iść w stronę sklepu. W odpowiedzi usłyszałam tylko serię kolejnych pisków, z których nie byłam w stanie wyodrębnić konkretnych słów.
Po kilku minutach weszłam do swojego ulubionego sklepu.
- Dzień dobry, pani Basiu! – uśmiechnęłam się pogodnie na widok kobiety w średnim wieku zasiadającą za ladą. Jedna z niewielu osób w Londynie, z którą mogę pogadać po polsku.
- No patrzcie państwo, nasza gwiazda do nas przyszła! – szczerze sie ucieszyła na mój widok. Odłożyła jakąś gazetę plotkarską i wyszła za ladę. – Niech cię wyściskam, dziecko! – podeszła do mnie i zgodnie ze swoimi słowami uwięziła mnie w swoim uścisku. – W końcu Anglicy będą mieli jakiś dobry przykład Polaka na większą skalę...
- Oby, oby. Chyba że się zbłaźnię w pierwszym odcinku. – Nerwowo się zaśmiałam.
 - Ja ci dam! – zagroziła palcem. – Masz mi to wygrać, inaczej zero odkładania pod ladę mięska z dostaw!
- A propos mięska z dostaw, ma pani coś dla mnie? – uśmiechnęłam się. – Program programem, ale trzeba też coś jeść.
- Oczywiście, słoneczko. – Zatarła ręce i wróciła za ladę. – Co powiesz na pyszną, polską, białą kiełbaskę? – wyszła na zaplecze, gdzie znajdowały się lodówki.
- A ma pani też żurek Winiary w proszku? – zawołałam za nią. – To bym żurek z kiełbachą zrobiła! Dawno nie było...
- Pewnie, że mam! – wróciła „na sklep” dzierżąc ładny pęczek kiełbasy. – Boczku też ci dać?
- No pewnie! – już ślinka mi ciekła na samą myśl o żurku, jaki mama mi robiła przez większość życia. – To niech da pani jakiś ładny kawałek wędzonego, do żurku w sam raz.
- A co jeszcze potrzebujesz do szczęścia?
- Za długo by wymieniać, ale od pani to śmietanę jeszcze bym wzięła. A, bułkę tartą. Zrobię schabowe, jak rzeźnik będzie miał coś dla mnie ładnego.
- To ty tak w każdym sklepie masz znajomości?
- Nie w każdym, tylko w tych najlepszych. – Puściłam jej oczko. – Ale pani oczywiście jest moim numerem jeden! – szybko dodałam, a ta tylko się cicho zaśmiała.
-No ja myślę! – spakowała wszystkie moje rzeczy. – Coś jeszcze? – zapytała, a ja rozejrzałam się po półkach.
- A wie pani... Może jeszcze wezmę majeranek i majonez, pewnie są już na wykończeniu.
- Winiary?
- Najlepszy. – Potwierdziłam, a kobieta wrzuciła dodatkowe rzeczy do siatek. – To wszystko. – Położyłam banknoty na ladzie i po chwili już wkładałam resztę to portfela.  
- Poczekaj chwilę, zaraz coś ci dam. – Szybko poleciała na zaplecze, nie pozwalając mi zadać nawet jednego pytania. No cóż, z panią Basią nie ma co dyskutować. Po kilku minutach wróciła z... kanapką? – Trzymaj, chudzino.
- Ale jak to..? – zdziwiłam się, biorąc do ręki kanapkę.
- Pasztet pieczony z ogórkiem kiszonym. I prawdziwy, polski chleb. Sama piekłam! – uśmiechnęła się z dumą.
- Piecze pani chleby? – zdziwiłam się. To jeden z tych smaków, za którymi najbardziej tęsknię. Tutejsze pieczywo w porównaniu z polskim naprawdę słabo wypada.
- Jak mi się nudzi wieczorami. Jedz, jedz. – Zachęciła mnie.
-Dziękuję, będę mieć na drogę. Oby nie było tak dobre, jak wygląda, bo inaczej będę wpadała tutaj codziennie zatruwać pani życie. – W jedną rękę złapałam reklamówkę z ciuchami  i dwie siatki z zakupami, a w drugiej trzymałam kanapkę.
- Przychodź, przychodź. W końcu będę mieć wszystkie plotki o gwiazdach z pierwszej ręki, a nie z tych szmatławców.
- Jeszcze pani będzie żałować tego zaproszenia, potrafię być bardzo upierdliwa. – Szeroko się uśmiechnęłam, zmierzając w stronę wyjścia. – Do widzenia, pani Basiu!
- Do widzenia, słoneczko. – Zamknęłam za sobą drzwi i ruszyłam w stronę domu, gdzie po drodze czekał mnie jeszcze przystanek w sklepie mięsnym.
Po kilku krokach kanapki już nie było – cudowny przysmak, za którym tęskniłam. Rozłożyłam torby na dwie ręce i szybki krokiem szłam do kolejnego mojego przystanku.
- Dzień dobry! – uśmiechnęłam się szeroko, wchodząc do sklepu.
- Dzień dobry, dawno cię nie widziałem. – Przywitał mnie sprzedawca. – Czego szukamy?
- Jeśli ma pan jakiś ładny kawałek schabu, to to będzie oznaczać, że mam ostatnio więcej szczęścia niż rozumu.
- A zapomniałaś, że jeśli chcesz schab, to dzień wcześniej musisz chociaż zadzwonić? – skarcił mnie.
- No właśnie zapomniałam... – Zrobiłam skruszoną minę.
- To chyba jednak masz rzeczywiście więcej szczęścia niż rozumu. Miałem dzisiaj rano świeżą świnkę i pomyślałem o tobie.
- Naprawdę?! – szczerze się ucieszyłam. Może i ten dzień zaczął się tragicznie, pod wieloma względami, ale zdecydowanie dobrze się kończy.  
- Naprawdę... – Westchnął rzeźnik i wyciągnął z lodówki mięso.
Po kilkunastu minutach wchodziłam już do domu i jak najszybciej odłożyłam zakupy na stół w kuchni, uwalniając zmęczone ręce. Szybko zdjęłam buty i odłożyłam pozostałe rzeczy do swojego pokoju i od razu wróciłam do kuchni.
Włączyłam jednym przyciskiem czajnik i wyjęłam swój ogromny kubek. Czekając, aż się zgotuje woda na herbatę, wstawiłam na gaz garnek z wodą, żeby ugotować kiełbasę.
- Gdzieś ty się szlajała cały dzień? – nagle w progu zmaterializowała się Justyna, nieźle mnie strasząc.
- Cholera, weź się tak nie skradaj, bo zejdę na zawał! – krzyknęłam, czując, jak mi przyspieszyło serce.
- Nie marudź, tylko gotuj moje żarło. – Pacnęła tyłkiem na stołek kuchenny. – Tłumaczyć mi się proszę. – Poleciła. – ALBO NIE! – krzyknęła, sprawiając, że znowu podskoczyłam. Od kiedy zrobiłam się taka strachliwa? – Ja ci powiem. Padniesz, jak ci powiem, kto się do mnie przyczepił na konwencie!
- To może lepiej nie mów, chyba że sama chcesz gotować. Bo jak padnę, to pewnie już nie wstanę.
- HARRY. – To jedno imię spowodowało, że po plecach przeszedł mi zimny dreszcz.
- Styles? – chciałam się upewnić, chociaż wyszczerz przyjaciółki mówił sam za siebie.
- We własnej osobie...



Przez kolejne dwie godziny opowiadałyśmy sobie nasze przygody z poprzedniego dnia. Po minie Justyny stwierdziłam, że moja zdecydowanie wygrała z jej historią.
- Nie powinnaś tego zgłosić na policję, czy coś? – zapytała, stawiając przede mną kolejny kubek herbaty.
- Myślałam o tym. Przemieszaj żurek, jak się już kręcisz po kuchni. – Poleciłam dziewczynie, która stała przy zlewie i kończyła zmywać po smażeniu kotletów.
- I coś wymyśliłaś? Przecież to nie może mu ujść płazem...
- Tak, zgłoszę to na policję i stanę się ofiarą niedoszłego gwałtu w gazetach, zamiast uczestniczką X Factora. Serio myślisz, że to dobry pomysł? Jako mój menadżer powinnaś wiedzieć, że to słaba reklama.
- Po prostu chcę, żeby go ktoś ukarał. Może wtedy lepiej bym się czuła sama ze sobą. – Wbiła wzrok w talerz, który szorowała zdecydowanie za mocno.
- Ej, co ten talerz ci zrobił? – zorientowałam się, że Justyna się dziwnie zachowuje. – Misiek, co jest?
- Bo czuję się, jakby to cię spotkało trochę z mojej winy... – Mruknęła tak, że ledwo to usłyszałam.
- Zwariowałaś? – zdziwiłam się. Wstałam z krzesła i stanęłam obok niej, żeby móc ją obserwować. – Jakim cudem to miałoby być choć w najmniejszym stopniu twoją winą?
- Przecież to przeze mnie go poznałaś. A ja doskonale wiedziałam, że w gazetach piszą o nim jak o Casanovie, a skądś przecież wziął się ten przydomek... – Wzruszyła ramionami. – Gdybym go nie wybrała na twojego nauczyciela, to byś go nie poznała, nie poszła na tę cholerną premierę i teraz nie rozmawiałybyśmy o tym wszystkim. – Odłożyła ostatni talerz na suszarkę i wytarła ręce w ręcznik.
- Ty naprawdę oszalałaś. – Złapałam ją za ramię i obróciłam do siebie. – Może i jest skończonym chujem, ale to dzięki niemu przeszłam do kolejnego etapu w X Factorze i potem do występów na żywo. To dzięki niemu poznałam Pięciu Wspaniałych. – Mocno ją do siebie przytuliłam. – Mogę śmiało powiedzieć, że to dzięki tobie zaszłam tak daleko.
- Zajdziesz jeszcze dalej. – Odwzajemniła uścisk. – Dobra, koniec tych czułości, spadam pod prysznic! – nagle się ode mnie odsunęła i wyszła z kuchni, zostawiając mnie trochę zdziwioną jej nagłą zmianą nastrojów. No cóż, cała Justyna. – I napisz notkę na bloga, dawno nic tam nie było!
No tak. Teraz moja kolej, od wyjazdu do Japonii były dwie notki i to obie pisane przez Justynę.
Może się na niej zemszczę, skoro miała przyjemność poznać samego Harolda Edwarda Stylesa..? Tak, to plan idealny. Niech ona też trochę pocierpi.
Ale najpierw jakiś mały risercz, trzeba jakieś zdjęcia znaleźć. Najlepiej takie, na których nie wyglądam tak źle jak zazwyczaj.



06.11.2013r.
Witam Was, Kochani!

Tutaj Moony, dawno mnie tu nie było, co?
W każdym razie na razie przejmuję władzę nad blogiem, niech ShadowCat się wypcha.

Tyle się działo w świecie 1D od ostatniego postu, że aż musiałam spisać sobie wszystko na kartce, żeby mieć pewność, że o niczym nie zapomnę! Gdyby ShadowCat poświęciła trochę czasu na bloga jak mnie nie było, zamiast łazić na imprezy, to ja teraz nie miałabym tyle pracy, a i Wy mielibyście szybciej post :) Trzeba ją jakoś ukarać, nie sądzicie? Jak macie jakieś kreatywne bądź drastyczne pomysły, to możecie je napisać w komentarzu, może któryś wykorzystam ;)

Czas przejść do konkretów.

Drugi koncert w Japonii i ostatni z trasy Take Me Home! Aż się łezka w oku kręci, prawda? Czas szybko zleciał, jeszcze pamiętam, jak jeździli po Anglii na początku tego roku...  W każdym razie zdjęcia z tego wydarzenia jak i kilka filmików znajdziecie tradycyjnie w Galerii :)
Fanki, które były na koncercie, mówiły, że Liam się dziwnie zachowywał i co chwilę gadał z ochroniarzami. Jak myślicie, o co chodziło?
Oj, tajemniczy ten Payne...
 Tajemniczy przystojniak. Lubię to.

Podróż samolotem z Japonii do UK została również udokumentowana. Szkoda tylko, że jednym zdjęciem, które Niall wrzucił na swojego Tweetera – macie je pod spodem. Kate z Baby Lux. Czy tylko mi się wydaje widok tych śpiących dwóch blondyn słodki? Ale, ej! Przecież. Niall, mam być zazdrosna? ;)

I teraz coś, na widok czego prawie spadłam z krzesła. Wielki powrót nikogo innego jak... panny Peazer!!! To jest dopiero news, nie?
Danielle pojawiła się na lotnisku w Londynie, gdy zespół wraz z uczestnikami X Factora wrócił do UK. Kilka fanek też tam było i udało im się zrobić kilka zdjęć. Czy tylko mi się wydaje, czy Liam jest zaskoczony jej obecnością? I mina tej blondyny z X Factora, Kate – bezcenna. Chyba była bardziej zaskoczona niż sam Payne.
Ciekawe, co tu się święci. Obiecuję, że jak się czegoś dowiem, to Wy usłyszycie (przeczytacie) to jako pierwsi!

A teraz coś, o czym pewnie jeszcze nie wiedzieliście.
Ja, cwaniara, się dowiedziałam, popisałam do kilku osób i dostałam od nich kilka zdjęć, które potwierdziły moje informacje.
Co zrobił Harry Styles już następnego dnia po powrocie z trasy? Nie, nie poleciał do LA, jak to zazwyczaj bywa. Nie, nie łaził po mieście z panną Delevingne. Nie, nie był na piwie z Sheeranem. Ba, nawet nie pojechał do domu spotkać z rodziną!
Został za to zauważony na corocznym Konwencie Blogerów. Kto by się tego spodziewał, prawda? Cholera, gdybym wiedziała, że ON tam będzie, to wykorzystałabym swoje zaproszenie i sama tam poszła. Oczywiście jakoś anonimowo, jak głosi nasza zasada  ;)
W każdym razie, Harry został tam sfotografowany między innymi z jedną z blogerek, gdy rozmawiali – a źródło twierdzi, że była to bardzo „intensywna” rozmowa, można nawet powiedzieć, że było blisko kłótni, ale takiej cichej. Podobno napięcie między nimi można było czuć w promieniu kilkunastu metrów.
To samo źródło mówi, że jest to blogerka o imieniu Justyna, do której bloga znajdziecie link na końcu postu.
Mam pytanie do ludzi, którzy tam byli: DLACZEGO NIE PODSŁUCHIWALIŚCIE ICH ROZMOWY?! Amatorzy...

Wczoraj piątka naszych słodkich robaczków pojawiła się na premierze nowej części Thora! Szczerze mówiąc, oglądając transmisję z tego wydarzenia w internecie, nie wiedziałam na kim mam się bardziej skupić – odtwórcach ról Thora i Lokiego (nazwali bohatera filmu po psie Liama..? ;) ), czy na naszych misiaczkach. Jeden lepszym ciachem od drugiego. To był dylemat!
Widzieliście ten fragment, gdzie Liam coś z rozpaczą tłumaczy Kate, a za nim zaraz się pojawia Danielle? Kurde, coś czuję, że będzie z tego niezła telenowela brazylijska. A wiecie, co jest w tym wszystkim najlepsze? Że panna Bitner wcale nie przyszła tam ani jako uczestniczka X Factora, tylko jako osoba towarzysząca. I to nie żadnego z naszego One Direction, tylko Jacka Davisa, słynnego uwodziciela kobiecych serc (chociaż kto wie, czy tylko kobiecych – po jego zachowaniu czy wyglądzie można wnioskować, że męskimi też by specjalnie nie pogardził).
Druga najlepsza rzecz – z afterparty Jack wyszedł sam. Liam, Louis z Eleanor, Zayn z Perrie, Harry – również opuścili imprezę głównym wyjściem. Natomiast po Niallu i Kate ślad zaginął. Poszli sobie porobić kolejne zdjęcia z Lux?
Zdjęcia z premiery i afterparty znajdziecie w Galerii.

I teraz gwóźdź programu.
TwitCam. Niall.
Link do całego, w całkiem dobrej jakości na YT znajdziecie pod tym akapitem,
I teraz muszę Wam coś napisać. Pobawię się trochę w zawiedzonego rodzica, okej? Mam nadzieję, że nie będziecie mi mieć tego za złe.
Była tam Kate, tak. Tak, gotowała w kuchni Horana. Tak, był dla niej miły. Tak, zachowywali się w swoim towarzystwie swobodnie.
Ale odpowiedzcie mi na jedno pytanie: I CO Z TEGO?!
Czy oni naprawdę nie mogą już mieć przyjaciół? To samo było kilka miesięcy temu z Amy... Dajcie spokój. Skoro on ją lubi, to dlaczego Wy nie możecie? Dobrze jej z oczu patrzy.
Jak kiedyś któraś dziewczyna dobrze powiedziała: jesteśmy fanami. Wspaniałymi, oddanymi fanami. Ale nasza rola ogranicza się do ich pracy, do One Direction. Musimy pamiętać, że oni mają też życia poza sceną, poza fleszami aparatów, poza kamerami. I musimy im pozwolić, żeby to życie posiadali.
Nie wysyłajcie Kate tych strasznych tweetów, które w większości mogłyby wywołać u mniej odpornych osób myśli samobójcze. I to w dodatku tylko dlatego, że miała okazję go poznać i polubić.
Niczym sobie nie zasłużyła na tę nienawiść z Waszej strony.

Dwie fanki spotkały właśnie Kate dzisiaj w Londynie i od razu podzieliły się ze światem zdjęciami z tego spotkania. Podobno była bardzo miła, uśmiechnięta, ale niestety się spieszyła i mogła poświęcić dziewczynom tylko kilka minut.
Przez chwilę wahałam się, czy dodawać jej zdjęcia, czytając trendy i wpisy Direcioners na Twitterze, ale jednak się na to zdecydowałam. Coś czuję, że musimy się przyzwyczaić do jej obecności w życiu chłopaków :)

Z kolejnych informacji to tylko małe przypomnienie: MNIEJ NIŻ 3 TYOGDNIE DO PREMIERY „MIDNIGHT MEMORIES”!!! Jestem tak podekscytowana, że ledwo mogę wytrzymać! Ale skoro już tyle udało nam się wytrzymać, to te 3 tygodnie też jakoś damy radę, prawda?

Jak może ktoś już zauważył na koncie AD na Twitterze... Idę razem z ShadowCat na koncert chłopaków na tegorocznej edycji iTunes Festival! Nie wiem, kto załatwił nam te bilety, ale niech mu Bóg to wynagrodzi w dzieciach! Już odliczam godziny do momentu, w którym zobaczę ich na żywo. I może uda mi się ich poznać... osobiście? Kto wie... ;) Everything can happen...


Wybrałam sobie kolejne pytanie od Was, które zdecydowanie przypadło mi do gustu: Jakie jest wasze ulubione słowo ?

Moony: Całkiem niedawno wpadłam na nie na Sugarscape i od tamtego momentu bardzo często go używam: „AMAZYAN”. Bardzo ciekawe słowotwórstwo :)

ShadowCat: Fuck, fucked, fucking. I wszystkie inne odmiany tego wspaniałego słowa, które, niczym pudełko Rafaello, wyraża więcej niż tysiąc słów.


Kocham Was,
Moony



Skończyłam czytać nowy wpis na blogu Anonymous Directioners.
I mój plan coraz bardziej mi się podobał.
Przecież to pewne, że one się nie ujawnią! I ja to zdecydowanie chcę wykorzystać.
To się musi udać.
Oni będą moi...



****
Cześć, Misie moje najukochańsze! <3
Dziękuję Wam za trzymacie kciuków, bez tego by tak te poprawki dobrze nie poszły. Wprawdzie mam jeszcze jeden egzamin w poniedziałek, ale jestem dobrej myśli :)
I jeszcze dziękuję Wam za cierpliwość, że mogliście czekać na ten rozdział. Jesteście wspaniali, wiecie o tym?
Mam nadzieję, że warto było czekać, choć za wiele tutaj się nie dzieje, taki rozdział przejściowy ;)
Tęskniliście za blogiem AD? To teraz macie całkiem pokaźną notkę, mam nadzieję, że przypadła Wam do gustu :)

Piątek trzynastego, a ja dzisiaj zarobiłam dwa wpisy. I jeszcze udało mi się dodać nowy rozdział. Ha, może jednak nie taki pechowy?
I urodziny Nialla <3 I znowu jest moim rówieśnikiem, skubany... A tak fajnie było, jak ja miałam 20 lat, a on 19, dzieciak ;)


Buziaki,
@katie093

19 komentarzy:

  1. O mój boże.. Końcówką mnie totalnie rozwaliłaś! Teraz się będę zastanawiać któż to takie jest! No ale zacznij od początku.
    Opiekuńczy Niall <2 zdecydowanie lubię tą jego wersję. Chodź wróć, uwielbiam każdą z jego wersji. A to jego spanie na kolanach Katie... ahh.. zazdroszczę tej dziewczynie!
    Justyna i Kate to takie bff. TO takie fajne, jak tak o wszystkim rozmawiają. Ta zamartwiająca się Justyna była taka inna. Ale miejmy nadzieję, że Kate przekonała ją, że to nie jej wina!
    Wpis Kate na blogu.. Napisała najprawdziwszą prawdę. Zwłaszcza jeśli chodzi o prywatność chłopaków i to jak traktuje się ich bliskich. Jedyne co mi przychodzi do głowy w tym momencie to "Polać jej!", ale nie wiem do końca jak miałabym to zrobić..
    Dziś krótko, bo przez tą paskudną pogodę, jedyne o czym myślę to moje ciepłe łóżeczko i kubek herbaty. Powodzenia w poniedziałek, na egzaminie!
    Uwielbiam Twoje opowiadanie. :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak miało być, teraz się masz zastanawiać nad tą końcówką ;)
      Dokładnie, ja też uwielbiam każdą jego wersję ;) Grunt, żeby ta wersja miała te cudowne oczy i ten zabójczy śmiech :)
      Myślę, że Justyna miała tylko taką chwilę słabości, teraz już wszystko będzie okej :)

      Dziękuję za miły komentarz,
      Buziaki,
      @katie093

      Usuń
  2. Ale wpis na blogu ;P Śmiesznie tak Kate pisała o sobie ;P

    Ooo, jakaś nowa bohaterka? :)

    Powodzenia w poniedziałek ;*

    A co do piątku trzynastego, to dla mojej siostry nigdy nie jest pechowy, bo ona też ma dzisiaj urodziny, i rocznik też ten sam ;P

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiała pisać o sobie, w końcu gdyby ominęła postać Kate, to ten wpis mógłby być podejrzliwy, nie? ;)

      Tak, będzie nowa bohaterka. Ale chwilowo ;)

      Pozdrowienia dla siostry! ;D

      @katie093

      Usuń
  3. jejku... nawet nie wiesz, jak podsyciłaś moją ciekawość tym ostatnim zdaniem :D Jestem strasznie niecierpliwym człowekiem i będę siedieć jak na szpilkach i czekać na nastepny rozdział!
    Ale po kolei...
    Niall i Kate są tak słodcy i kochani razem, że normalnie nie mogę! :D Kibicuję im z całego serca i mam nadzieję, że żaden Liam (i jego cudowne mięśnie) ani żadna laska, która ma jakieś niecne plany i mi się nie podoba, nie popsuje ich relacji! <3 Oni po prostu muszą być razem i nie ma innej opcji.
    (tak nawiasem mówiąc to ciekawe kiedy Kate mu powie o tym, że jest Moony) :D
    Ciekawi mnie też, czy Harry, którego może nie było w rozdziale, ale jego ostatnia wizyta na konwencie strasznie mnie intryguje, więc przechodząc do setna, to czy Harry będzie jeszcze nachodził Justynę, i czy się podda, czy będzie atakował ją ze swoimi zarzutami, dopóki ta nie powie mu prawdy ;)
    Ta notka faktycznie wyszła Ci długa... Lubię takie :D Kate prosząc o wyrozumiałość... dla siebie... cóż, to było mądre posunięcie :D
    Rozdział jak zwykle cudowny i jeszcze raz wspomnę, że nie mogę się doczekać kontynuacji!
    Całusy! Xx. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam na początku nie pisać tego ostatniego, króciutkiego akapitu, ale stwierdziłam, że dam Wam o czym myśleć przez następny tydzień ;) I cieszę się, że to się udało :D
      A co jeśli ta laska, która Ci się nie podoba, jest całkiem fajna? ;P Po prostu korzysta z okazji... ;D
      Rola Harolda niedługo urośnie w tym opowiadaniu... Ale nic więcej nie mogę zdradzić, w następnym rozdziale sama się dowiesz, dlaczego :)
      Oj tam, to nie była Kate, tylko Moony ;P No i musiała o tym wspomnieć - gdyby tego nie zrobiła, byłoby to podejrzane, nie sądzisz? ;)

      Dziękuję za cudowny komentarz <3
      Buziaki,
      @katie093

      Usuń
  4. Hhohohooho,coś zuego knujesz. A to mi się zaczyna co raz bardziej podobać.
    Tylko zrób coś zuego, lubię zue rzeczy.
    Oprócz gotowania wspaniałej, żarłocznej i rozpieszczonej moi, możesz również masować stópki - bardzo zmarzły.
    PS. Zrobiłam spaghetti z sosem warzywnym, a kuchenka i kuchnia są całe!
    Cmok w bok!
    Ja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubisz zue rzeczy, bo sama jesteś zua, o.
      Niczego Ci nie będę masować, spadówa :P
      Gratuluję sukcesu kulinarnego! <3

      Ja.

      Usuń
  5. "Gdyby Justyna poświęciła trochę czasu na bloga jak mnie nie było, zamiast łazić na imprezy, to ja teraz nie miałabym tyle pracy, a i Wy mielibyście szybciej post" Justyna na blogu?? To specjalnie czy niechcacy? :D swietny odcinek ale krootki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O MATKO! NIECHCĄCY! MAM NADZIEJĘ, ŻE NIKT NIE ZAUWAŻYŁ, JUŻ ZMIENIAM!!! DZIĘKUJĘ!

      Usuń
  6. W kilka godzin przeczytałam wszystkie rozdziały i ... nie żałuje ;)
    Uwielbiam to opowiadanie! z pewnością jeden z lepszych, jak nie najlepsze. Z całego serca kibicuje Kate i Niallerowi, i mam nadzieję że sekret dziewczyn wyjdzie na światło dzienne ;p
    Masz jakiś określony czas kiedy dodajesz rozdziały? pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za te cudowne słowa <3 Takie komentarze zdecydowanie dodają mi skrzydeł do dalszego pisania :) Jeśli uważasz, że moje opowiadanie zalicza się do jednych z najlepszych (mi się osobiście nie wydaje, że jest najlepsze... ;) ), to to jest wielki komplement, naprawdę.
      Ja też kibicuję Kate i Niallowi, ale te mięśnie Liama nieustannie mnie rozpraszają... Kto wie, czy kiedyś raz nie rozproszą na tyle, że zacznę kibicować innej parce? ;)
      Rozdziały dodaję zazwyczaj w piątek lub sobotę, raz w tygodniu. Jeśli chcesz, żeby Cię informować o nowych rozdziałach, to podaj mi swój kontakt np. na Twittera :)

      Pozdrawiam,
      @katie093

      Usuń
    2. jejciu, przepraszam za te błędy. Miało być: *Uwielbiam to opowiadanie! z pewnością jedno z lepszych, jak nie najlepsze opowiadanie.
      W takim razie prosiłabym o informowanie @hipstahnialler

      Usuń
    3. Nie ma sprawy, każdemu zdarzają się takie drobne literówki ;)

      Usuń
  7. Zawsze smucą mnie te pierwsze reakcje "fanów" na zwykłe, codzienne chwile idoli... Czy oni naprawdę nie mogą mieć żadnego prywatnego życia? To śmieszne, że przytulenie przyjaciółki w geście powitania, niesie za sobą wielkie dramaty i miliony obraźliwych słów... Wcale się nie zdziwiłam, że po TwitCamie Nialla pojawiło się wiele nieprzyjemnych komentarzy... Ten świat jest po prostu brutalny... I pomyśleć, ze marzyło mi się kiedyś zostać gwiazdą ;)
    Niall dobrze do tego podchodzi... Nie dajmy się zwariować. Zdecydowanie dobrze zrobił nie pozwalając Katie na czytanie tych głupot... Choć chyba powinnam zgłosić reklamację, bo to molestowanie to nie byłby wcale taki głupi pomysł ;)
    "Miziaj." O matko. Umarłam. Ja chcę takiego Horana na gwiazdkę. I będziemy się miziać na zmianę...
    Najbardziej obrzydliwa rzecz? Serio, Naiall? Też nie miałeś o co zapytać... Coś mi się wydaję, że przy najbliższej okazji postara się poprawić jej "osiągnięcie" ;)
    Co tam film! Niall śpi na jej kolanach! Jaka szkoda, że Liam tego nie widzi ;)

    Dobrze wiedzieć, że są też normalne fanki. Zawsze wtedy odnajduję wiarę w ludzkość.
    A mieszkając na obczyźnie nie ma nic lepszego niż znajomość odpowiednich sklepów, a także dobre stosunki z ich właścicielami ;) "Miałem dzisiaj rano świeżą świnkę i pomyślałem o tobie." Umieram ze śmiechu po tym zdaniu ;D
    "Gotuj moje żarło..." O matko, Justyna to ma szczęście, że Katie nie jest podobna do mnie. Na mnie takie rozkazy działają wręcz przeciwnie. Nigdy by nie ujrzała nic do jedzenia...
    Rzeczywiście spore zaległości z postami na blogu, ale już jesteśmy na bieżąco ;) I oczywiście trochę prywaty się przewinęło, bo jakże by inaczej ;)
    Rozdział AMAZYAN :) Już nie mogę się doczekać kolejnego... Ostatnie słowa... Wow... Tylko czekać, co dalej...
    Cieszę się, że poprawki dobrze ci poszły. Mam nadzieję, że dzisiejsza też zakończy się sukcesem. Alex melduje, że misja wykonana i dalej to już w rękach...nie jego ;) To chyba tyle...
    Całuję i życzę wszystkiego dobrego :)
    Kate <3 Kate

    @KateStylees

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety tak to wygląda... Dlatego strasznie podziwiam Eleanor, że to wszystko wytrzymuje już od kilku lat. Dziewczyna normalnie powinna dostać medal ;)
      Molestowanie? To właśnie miało być mizianie ;P Na inny rodzaj może załapiesz się już wkrótce, kto wie :D
      Ja kocham mizianie <3 Codziennie walę się na kanapie na mamie i wystawiam do głaskania ;)Nie mogę się z domu wyprowadzić, bo nie będę miała nikogo do miziania, jak to tak...
      Może nie powinnam się do tego przyznawać, ale tej odpowiedzi może nie przeczyta nikt poza Tobą... To obrzydliwe pytanie przyszło mi do głowy, gdy to osiągnięcie się zdarzyło. Tak, to nie jest moja wyobraźnia. No cóż, kolejna rzecz, która łączy mnie i Horana. Cholera, nie wiem, co wtedy jadłam i piłam, ale wiem, że jedna rzecz "wyszła" niechcący. Nieźle mnie to rozbawiło, na szczęście byłam sama w domu :D
      Może i Liam tego nie widziałam, ale kto wie, czy się o tym nie dowie od Horana, który ma za długi język... ;)

      Haha, wiesz, że nie zauważyłam drugiego sensu tego zdania ze świnką? Masz Kate za brudasa czy wyjątkowego świntucha? :P
      Justyna jest bardzo bezpośrednia, to prawda. A Kate jest za to bardzo cierpliwa i szybko się przyzwyczaiła do jej charakterku, chociaż na początku nie było lekko ;)

      Mam nadzieję, że dzisiejszy egzamin poszedł dobrze... W końcu nadzieja umiera ostatnia :)
      Buziaki dla Alexa! Zasługuje na tonę ptasiego mleczka, nie tylko te dwa nędzne opakowania, które wysłałam ;)

      Buziaki,
      Kate <3 Kate
      @katie093

      Usuń
  8. Ogólnie rzecz biorąc, za każdym razem jak pojawia się nowy rozdział czytam tego bloga od początku.
    Czemu?
    Nie wiem. podejrzewam, że to ma związek z moją psychiką, bardzo popapraną, żeby nie używać cenzuralnych słów oczywiście.
    "Miziaj." Wszyscy kochają mizianie! <3
    Szczerze powiedziawszy, ja bym na miejscu Kate chyba umarła, ale ona nieee, tak sobie po prostu macała włosy Horana. Pewnie.
    Ja też chce!
    Ejj, a tak w ogóle, to ja bym się z nią bardzo chętnie zamieniła miejscami. Tak absolutnie.
    Więc...
    Cześć, jestem littlestrawberry i nigdy w życiu nie opuszczę tego bloga, amen <3
    A potem będę się jarać, że mi odpisałaś na komentarz, ale cóż.. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, nie ma czym się jarać :) Odpowiadania na Wasze komentarze to czysta przyjemność, naprawdę :)
      Podziwiam Cię, że chce Ci się czytać za każdym razem wszystko od początku. Ja każdy rozdział czytam dwa razy, przed dodaniem na bloga, a potem już mam go dość ;P Może to dlatego, że zanim go napisałam, każde słowo, każdy gest bohaterów zaczynałam obmyślać na długo przed pisaniem..? Nie wiem, chociaż jest to zawsze jakaś teoria :)
      Tak, wszyscy kochają mizianie! A ja w szczególności! Na pewno dzisiaj zawitam do mojej mamusi, która mnie wyprzytula i wymizia za wszystkie czasy ;)

      Cześć, littlestrawmberry, ja jestem Katie i bardzo miło mi Ciebie powitać w swoich skromnych progach <3 Cieszę się, że moje opowiadanie przypadło Ci do gustu :)

      Pozdrawiam,
      @katie093

      Usuń
  9. Zaczęłam dzisiaj czytać twojego bloga. Ma ode mnie srebrny medal. Srebrny to u mnie złoty, bo nie lubię złotego.
    A tak w ogóle to ten blog jest boski, cudowny, wspaniały, rozkoszny, perfekcyjny, niebanalny i w ogóle DOSKONAŁY!
    Chcę przeczytać wszystko jeszcze dzisiaj. W każdym rozdziale tak się śmiałam, że chyba One Direction mnie słyszało.
    Zapraszam do mnie. Tylko jak już wejdziesz wejdziesz to przez kilka rozdziałów bd ogromne błędy. Przepraszam http://kocham1d69.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń