sobota, 17 sierpnia 2013

Rozdział 9

Wyglądałem przez małe okienko w drzwiach kuchennych, wypatrując kumpli, ale ku mojemu zdziwieniu jeszcze żaden nie pojawił się w restauracji.
- Niall, jak chcesz, możesz już jeść! – krzyknęła do mnie Kate, stojąc przy patelni. – Takie świeże są najlepsze.
- Oh, pani mego serca! – nie wiele było mi trzeba do rozpoczęcia jedzenia, a tu jeszcze świeże, puszyste naleśniczki, dopiero co zdjęte z patelni. Szybko wróciłem do dziewczyny i porwałem jedno cudo z talerza i w całości włożyłem do buzi. – Pyszne... – Mruknąłem, gdy trochę połknąłem. Jak zaraz Liam mi nie przypomni o swoich planach względem tej dziewczyny, to nie ręczę za siebie.
-  Dziękuję. – Szeroko się do mnie uśmiechnęła wlewając kolejną porcję masy na patelnię. – Mam w domu jednego żarłoka, też je uwielbia.
- Masz chłopaka? – zapytałem, mając nadzieję, że odpowiedź będzie przecząca. Sorry, Liam. Coś ostatnio za często zapominasz o Moony, usłyszałem głos w głowie, ale teraz puściłem to mimo uszu. Moony jeszcze nic mi nie ugotowała...
- Nie, jestem singielką. – Zaśmiałam się. – Mieszkam z przyjaciółką. – Kamień z serca? W tym naleśniku był jakiś eliksir miłości, czy coś?
- Różne są definicje pojęcia „singiel”. Na przykład masz mnie, a na drugi przykład masz Harry’ego.  – Uniosłem znacząco brwi, przy wypowiadaniu imienia przyjaciela.
- Jestem sama i czekam, aż mój Książę z Bajki na Białym Koniu się we mnie zakocha. – Zrobiła minę niczym prawdziwa rozkapryszona księżniczka i dodała – Ewentualnie zamiast białego konia może być jakieś Porsche czy Lamborghini. Niekoniecznie białe.  Cholera, naleśnik!  - szybko powróciła do normalnego wyrazu twarzy i przewróciła przyrumionego naleśnika na drugą stroną. – Horan, rozpraszasz mnie! – zaśmiała się.
- Cóż zrobić... – Mruknąłem, próbując to zrobić zmysłowym głosem. – Tak już działam na kobiety.  – Katie wybuchnęła śmiechem. Chyba jednak bardziej tak działam na kobiety, niż rozpraszająco...  – Czyli według ciebie definicja singla to osoba, która jest sama? – chciałem się upewnić. – To myśląc  analogicznie, kim jest osoba, która już ma swoją parę?
- Parówka? – zapytała, z poważną miną. Tym razem to ja wybuchłem śmiechem przyciągając spojrzenia pracowników kuchni. – Ciszej, Niall, bo zaraz nas stąd wygonią i nie będzie naleśników i twoi ukochani towarzysze niedoli będą musieli się zadowolić pospolitym szwedzkim stołem.
- I tak nie mogę uwierzyć, że szef kuchni pozwolił nam tu się rozgościć.
- Jak ma się to – wskazała na swój, całkiem dzisiaj głęboki, dekolt – to sztuka przekonywania staje się o wiele łatwiejsza . – Zaśmiała się, powiększając już sporą kupkę naleśników. A ja wcale nie byłem bierny w ich konsumpcji, dziewczyna ma dobre tempo.
- Racja, tutaj masz nade mną zdecydowaną przewagę. – Poczułem wibracje telefonu w kieszeni spodni. – O, chyba moje misie najdroższe się obudziły... – Posłałem dziewczynie wesołe spojrzenie i odebrałem telefon. – Siesiesiema!
- Niall, do cholery, wstawaj! – usłyszałem krzyk Liama. W tym momencie wiedziałem już co się szykuje i pomyślałem, że to byłoby bardzo niegrzeczne, gdybym nie podzielił się z Kate tą zabawną sytuacją. Od razu przysunąłem się bliżej niej, a ona przystawiła ucho do mojego. Jej włosy cudownie pachną naleśnikami... Ją też mogę zjeść? Boże, co się ze mną dzieje? Kilak placków i zaczynam świrować.
- Ale przecież wstałem... – Aktorsko ziewnąłem, starając się jak najlepiej udawać, że wcale nie jestem na nogach od prawie dwóch godzin.
- To dlaczego nie otwierasz mi drzwi, jak w nie walę od kilku minut? – warknął do telefonu. – Wstawaj i mi je otwieraj. Zaspałem, a za dwie godziny mamy samolot. Reszta już schodzi z walizkami do samochodu, jedzą  śniadanie i spadamy, a ty pewnie nawet nie zacząłeś się pakować.
- Ależ kochanie, moja walizka już dawno spoczywa w samochodzie – oznajmiłem, nie mogąc się nacieszyć ciszą, która zaległa po drugiej stronie. Ha, Liam chyba jest w szoku.
- C-co?
- No normalnie, wpadaj lepiej na śniadanie. – Zaprosiłem go. – I nie wal już w te drzwi, bo klucz jest w recepcji.
- Nie wierzę w to, co słyszę... – Mruknął.
- To uwierz. Do zobaczenia na dole! – rozłączyłem się i posłałem szeroki uśmiech mojej towarzyszce. – Dzięki twojej pomocy wyjdę dzisiaj na najbardziej odpowiedzialnego z całej piątki.
- Jak się nie może spać w nocy, to się robi inne ciekawe rzeczy, na przykład pakuje takie gapcie jak ty. – Wyszczerzyła się, nakładając na patelnię resztki masy, starannie wygrzebując wszystko z metalowej miski. – Ej, Niall?
- Nooo?
- To prawda, że Liam ma jakiś dziwny problem z łyżkami, czy to zwykła plotka? – zapytała mnie z uśmiechem, który wskazywał na to, że właśnie zaczynała coś kombinować.
- Nie przepada za nimi jakoś specjalnie, to prawda... A co?
- A bo mam ochotę na mały psikus.
- Taki jak to zdjęcie, które wczoraj dodałaś na mój profil na TT? – zapytałem, przypominając sobie poranną niespodziankę, gdy dostałem chyba tysiąc pytań w stylu „KTO TO?!?!?!?!?!” od fanek. Czasami mnie to irytuje i mam ochotę im odpowiedzieć „a co was to obchodzi?”, ale wtedy pewnie Modest by mnie zabiło. Albo kazało za karę chodzić na siłownię.
- Och. – Widać, że dziewczyna już zdążyła o nim zapomnieć. – No tak. Przepraszam?
- Nie masz za co, wydrukuję to zdjęcie i dam mojej mamie, która jest wiecznie na diecie, żeby sobie powiesiła na lodówkę. – Zacząłem się śmiać.
- NIALL! – zrobiła obrażoną minę. – Bo nie dostaniesz już żadnego naleśnika!
- Przecież miałem na myśli, że twoja mina wcale nie jest tam straszna! Wyglądasz cudownie na tym zdjęciu! Moja mama będzie miała po prostu zdjęcie celu, jaki chce osiągnąć! – zacząłem się bronić, powstrzymując śmiech.
- Ty lepiej, Horan, uważaj.  – Zagroziła mi łopatką, wracając do smażenia ostatniego naleśnika.
- To co chcesz wywinąć biednemu Liamowi, który i tak jest przez nas już w szoku?
- Zobaczysz. – Tajemniczo się uśmiechnęła, ściągając ostatnie dzieło z patelni



- Dam dam dadam, dam dam dadam! – szłam obok Nialla dzierżącego dzielnie wielki talerz naleśników, a sama niosłam na tacy 8 talerzy (z nadzieją, że Nick i Jimmy też się do nas przyłączą) i kilka miseczek z dżemami, czekoladą, owocami i innymi słodkościami, którymi można urozmaicić sam placek.
- Niall, dlaczego nucisz marsz weselny? – zdziwił się Harry, lekko mrużąc oczy. Oj, ktoś tu ma kaca. Spojrzałam na pozostałą czwórkę i stwierdziłam, że Styles nie pozostał w tym stanie sam.
- A tak jakoś mi pasowało. Chyba wezmę ślub z tymi naleśnikami, genialne są. – Położył talerz na środku stołu, a ja obok naleśników ustawiłam miseczki i zabrałam się za rozdawanie talerzy. – Katie, moja królowo, uczyń mi ten zaszczyt i zajmij miejsce obok mnie, jeśli uważasz, że jestem tego godzien. – Czy tylko ja uważam, że Niall to najsłodszy facet, jaki tylko istnieje? Na to pytanie nie mogłam nic odpowiedzieć, tylko nieśmiało się uśmiechnęłam i zajęłam miejsce obok Nialla.
I Liama.
Przed oczami stanęły mi obrazy z wczorajszej nocy. O Boże. Wytrzeźwiałam i teraz myśląc o tym, przeszedł mnie dreszcz, niekoniecznie należący do tych przyjemnych. Co ja najlepszego zrobiłam...
- Cześć, Katie.  – Liam próbował mnie pocałować, gdy zajęłam swoje miejsce, ale w porę odwróciłam twarz i jego usta, tym razem, wylądowały tylko na moim policzku. Chłopak zrobił zdziwioną minę, ale nic nie powiedział.
- Cześć, Liam, dobrze spałeś? – zapytałam, podając jeszcze wszystkim przez stół sztućce.
- Mogłoby być lepiej... – Znacząco się uśmiechnął, a jego ręka wylądowała pod stołem na moim udzie. Dzięki Bogu za długie obrusy. I za to, że reszta, oprócz Nialla zajętego jedzeniem, była na tyle skacowana lub (Zayn) niewyspana, że ledwo widzieli na oczy, nie mówiąc o zauważeniu zachowania Payne’a.
- Nałożę ci! – poderwałam się szybko z krzesła chwytając talerz, a ręka chłopaka dzięki prawom grawitacji zsunęła się z mojej nogi.  – Z czym chcesz? – zapytałam po nałożeniu naleśnika na talerz.
- Zdam się na ciebie. – Usłyszałam za plecami. Postawiłam talerz przed chłopakiem, biorąc do ręki miskę z Nutellą, a w drugą złapałam łyżkę, kątem oka obserwując Liama. Jesteś okropna, zaśmiał się mój wewnętrzny diabełek. Nałożyłam na nią sporą ilość tego orzechowo-czekoladowego cudu i położyłam na placku. Następnie powoli, bardzo dokładnie, tą samą łyżką rozsmarowałam masę na naleśniku, widząc, jak oczy Liama pilnie śledzą ruch łyżki.
Czyżby udało mi się odciągnąć jego uwagę od mojej osoby?
- Chcesz oblizać? – zapytałam, zbliżając łyżkę do jego ust, ale chłopak natychmiast się od niej odsunął. Z boku usłyszałam, jak Niall dusi się ze śmiechu, plując sobie w dłoń, którą zasłaniał buzię, zawartością ust. I chyba właśnie przez niego reszta zespołu zwróciła na nas teraz uwagę, z ciekawością obserwując, co się dzieje. – No weeeź, za mamusię. – Uśmiechnęłam się do niego, ale on na to w ogóle nie zareagował. – A może za mnie..? – zaraz skończy mi się amunicja, a ten nadal wpatruje się w tę łyżkę przed jego gębą, jakby to był jakiś wąż, który zaraz ma wbić w niego swoje ząbki. – Nie to nie, nie wiesz, co tracisz. – Wzruszyłam z rezygnacją ramionami i odłożyłam łyżkę do miski z Nutellą.
Teraz czas na drugą część zabawy.
- Mam nadzieję, że Liaś lubi pyszne, kolorowe owocki – powiedziałam zniekształconym głosem, jakim posługują się dorośli względem małych dzieci. Nie mogłam się oprzeć i złapałam go za jeden policzek, delikatnie go tarmosząc, dodając dodatkowego uroku sytuacji. Teraz już nie tylko Niall pluł w rękę naleśnikami, ale również Louis. A Payne wpatrywał się teraz w miskę z owocami, w której swobodnie spoczywała piękna, srebrna łyżka, która pewnie złowrogo patrzyła na bruneta. – Misie, aż tak wam nie smakuje, że musicie pluć jedzeniem na wszystkie strony świata? – zapytałam chłopaków, nie patrząc na nich, biorąc do ręki miskę z pokrojonymi różnymi owocami. Ostrożnie układałam każdy kawałek osobno na naleśniku przed Liamem, wbijając je łyżką w warstwę czekolady.
Wzięłam na łyżkę kawałek kiwi.
- Leci samolocik, leci, leci... – Łyżka, kierowana przez moją bezwzględną i okrutną osobę, coraz bardziej zbliżała się do mocno zaciśniętych ust chłopaka. Zaczęłam udawać niski, męski głos. – Lot 98 prosi o pozwolenie na lądowanie. Odbiór. – Liam pokręcił przecząco głową. – Wieża, wieża, prosimy o pozwolenie na lądowanie, powoli kończy nam się benzyna. – Chłopak pokręcił jeszcze szybciej głową, jeszcze bardziej zaciskając usta, cały czas nie spuszczając oczu z tego metalowego narzędzia zbrodni. – Fiuuu, fiuuuu, - łyżka zaczęła opadać, wywijając w powietrzu różne zakręty. – Mayday, mayday, spadamy! – łyżka z plaskiem wylądowała na naleśniku. – Dobra, smacznego, możesz jeść. – Usiadłam na swoim miejscu, mając po swojej jednej stronie prawie sparaliżowanego chłopaka, a po drugiej Horana, który już był cały czerwony, a po policzkach spływały mu pojedyncze łzy. Nie był sam, jak zdążyłam zauważyć – Louis, Harry i Zayn również już się poddali i śmiali się razem z blondynem.
- Niall, nie żyjesz – szepnął Liam po chwili, głośno wypuszczając z siebie powietrze. Teraz to już nawet ja wybuchnęłam śmiechem.



- Ale to naprawdę nie był mój pomysł! – broniłem się, gdy Liam od kilu minut wyzywał mnie od najgorszych przyjaciół, w przerwach pochłaniając naleśniki zrobione przez naszą nową przyjaciółkę. – Kate, no powiedz coś w końcu, a nie tylko jesz i jesz! Co ty, mną jesteś?
- Daj spokój, Horan, nie zwalaj wszystkiego na nią. – Liam wywrócił oczami. – Może i się mogła skądś dowiedzieć o mojej fobii, ale tego to ona by nie wymyśliła... Jest ponad to. – Pewnie powiedział, widać było, że był nieźle wkurzony naszym żartem.
Kate siedząca między nami aż się skuliła, gdy tymczasem jej policzki przyjęły barwę purpury.
- Taaa, Katie? Jesteś ponad to? – zapytałem jej z cwanym uśmiechem i po chwili poczułem jak kopnęła mnie mocno pod stołem. – Ała! Nie kop mnie! – dźgnąłem ją palcem między żebra. Po kilku sekundach obróciła się do chłopaka.           
- Liam... – Zwróciła się do chłopaka przepraszającym tonem. – Po prostu jak o tym przeczytałam, to nie mogłam w to uwierzyć i chciałam sprawdzić. – Zrobiła krótką pauzę, pewnie myśląc, co ma dalej powiedzieć. – Przyznaję się, to był mój pomysł.
- Myślałem, że chociaż ty jesteś tu normalna. – Liam wstał od stołu i szybkim krokiem opuścił restaurację.
- Ups.
- Dobrze powiedziałaś, Kate, ups. – Zaśmiał się Tomlinson. – Pojechałaś trochę po bandzie, ale było śmiesznie.
- Może pójdę go przeprosić? – zapytała, patrząc na nas wszystkich.
- Na pewno nie zaszkodzi. – Harry wzruszył ramionami i tylko tyle było jej wyraźnie trzeba, żeby wstać i pójść do pokoju Liama.
- Trzymamy kciuki! – krzyknął za nią Malik. – Niall, może zechcesz nam wyjaśnić, jakim cudem byłeś na nogach już przed nami, i to w dodatku już spakowany?
- I jak to jest możliwe, że nie masz kaca... – Dodał Harry, grzebiąc widelcem w resztkach jego śniadania.
- Kate.  – Szeroko się uśmiechnąłem. – Ona jest odpowiedzią na wasze wszystkie pytania.
- Ale że jak?
- Normalnie. W nocy, siłą, wepchnęła mnie pod zimny prysznic i kazała wypić dużo wody. A jak się rano obudziłem, to obok mnie stała kolejna butelka wody, dwie apiryny i karteczka „Dopóki tego nie połkniesz/wypijesz, nie masz co wychodzić z łóżka.” A musiałem wyjść, bo w salonie strasznie głośno grał telewizor i mnie wkurzał.
- Okeeej, a pakowanie i oddanie pokoju?
- Znowu Kate. Najwyraźniej bała się zostawić mnie samego i została u mnie. Bardzo się chyba nudziła, bo mnie spakowała.
- Jeszcze kilka dni temu nie znała naszych imion, a teraz bawi się w twoją osobistą opiekunkę? – zapytał retorycznie Louis, robiąc poważną minę. – Chyba wpadłeś komuś w oko, Niall.
- Daj spokój... – Wywróciłem oczami. – Liam by mnie zabił.
- Jeśli się jej podobasz, to Payne raczej nie ma nic do gadania...



- Liam..? – zawołałam cicho, wchodząc do jego pokoju. Chłopak zapomniał do końca zamknąć drzwi.
- Tutaj. – Usłyszałam warknięcie w salonie. Przeszłam kilka kroków i zobaczyłam Liama kucającego nad otwartą walizką, pakującego ostatnie drobiazgi. – Czemu zawdzięczam tę wizytę? Jakoś na śniadaniu cię do mnie nie ciągnęło... – Prychnął.
- Przepraszam za tę akcję z łyżką. – Oparłam się o ścianę, starając się pozostać w bezpiecznej odległości od chłopaka. – Poniosło mnie.
- Wiesz, co mnie najbardziej wkurza? – zapytał, podnosząc głowę znad walizki i patrząc prosto w moje oczy. – Że ludzie tego w ogóle nie rozumieją. – Wstał i podszedł do mnie kilka kroków. – Nie wiem, sprawiałoby ci przyjemność, jakby ktoś blisko ciebie wywijał jakimiś wężami czy pająkami? – zapytał, a ja na samą myśl tego obrazu się spięłam.
- Skąd wiesz, że nie lubię węży i pająków?
- Statystyki, większość kobiet tego nie lubi. – Wzruszył ramionami i podszedł już bardzo blisko mnie i oparł dłoń na ścianie, tuż obok mojej głowy i oparł na nią cały ciężar ciała. – Ty nie lubisz tych zwierząt, a ja łyżek. Wiem, że to się wydaje śmieszne, ale taki już jestem. W szkole ludzie tak się ze mnie śmiali, że nie miałem prawie żadnych znajomych. Z tego też się pośmiejemy? – O nie, Payne był zdecydowanie zbyt seksowny, gdy był zły. – A może z tego, że dzisiaj zachowujesz się tak, jakby wczoraj między nami nic nie zaszło? – On jest stanowczo zbyt blisko mnie. Znowu.- Chciałaś się tylko mną pobawić, jak większość ludzi w moim życiu? Nie sądziłem, że należysz do tego rodzaju dziewczyn – szepnął, gdy jego wargi prawie stykały się z moimi.
- Liam, to nie tak... – Powoli zaczynałam tracić kontrolę nad sobą. Cudownie pachniał męskim żelem pod prysznic, a jego kilkudniowy zarost działał na mnie jak magnes.
- A jak? – czułam, że czerpie niezłą zabawę z tego, co właśnie ze mną robi. Jakieś dziwne iskierki radości tańczyły w jego oczach, mieszając się z pożądaniem.
- Po prostu mam drastyczne poczucie humoru  – szepnęłam, starając się jeszcze odzyskać resztki zdrowego rozsądku. – Nienawidzę tego jak na mnie działasz. – Mruknęłam, czując jak moje ciało się do niego wyrywa.
- Wiem, jak na ciebie działam, Kate. I mam zamiar to wykorzystać. – Powiedział, a jego usta dotknęły moich warg, przyciskając mnie mocno do ściany. Moje ręce samowolnie objęły jego twarz, a ciało przycisnęło się do niego. Na trzeźwo każdą emocję odczuwałam dziesięć razy bardziej, mocniej, intensywniej. Czułam, jak każda komórka mojego ciała pragnie chłopaka. Jedna jego ręka objęła mnie w talii, mocno przyciskając moje biodra do jego, gdzie mogłam wyczuć wypukłość na jego spodniach. Druga ręka mocno ścisnęła mój tyłek, masując go. Nasze języki znowu były w tym magicznym tańcu, a wargi zachłannie ocierały się o siebie.
Kaśka, wiesz, czego pragniesz i to nie jest Liam! usłyszałam krzyk w mojej głowie, w momencie, gdy ręka Liama zaczęła się zanurzać w moje spodnie. Najwyraźniej mój rozsądek też wytrzeźwiał i w końcu daje znać o swoim istnieniu.
- Nie możemy! – gwałtownie się odsunęłam od chłopaka i odeszłam kilka kroków, starając się złapać oddech.
- Co, znowu zostawiłaś żelazko włączone? – prychnął, przypominając o mojej wczorajszej, żałosnej ucieczce.
- Bo nie masz pojęcia kim jestem i w ogóle mnie nie znasz. – Odpowiedziałam mu z całkowitą powagą.
- Czyli co, najpierw muszę cię zaprosić na randkę? – zapytał ironicznym tonem, zakładając rękę na rękę.
- Boże, Liam, o co ci chodzi? – teraz ja zaczynałam się irytować. – Przepraszam, że staram się najpierw poznać faceta, zanim połączy mnie z nim coś fizycznego!
- To w takim razie co to było, wczoraj?
- Byłam pijana. Ty byłeś pijany. Posunęliśmy za daleko, a teraz też nie powinniśmy się całować i obściskiwać.  
- Mam cię za to przeprosić?
- Daj spokój, to nie było nic nieprzyjemnego. Jesteś świetnym facetem i naprawdę ciężko jest ci się oprzeć. – Zaśmiałam się mając nadzieję, że w końcu ta nerwowa rozmowa się zakończy. – Po prostu gubię się ostatnio w tym, co czuję. I przede wszystkim, kim tak naprawdę jestem. Dopóki się tego wszystkiego nie dowiem, nie chcę się z nikim wiązać, bo w ten sposób mogę tylko zranić tę osobę. – Zayn już przeszkodził mi dwa razy. Ja się pytam, gdzie on jest TERAZ?! – Nie chcę ci mieszać w głowie.
- Na to chyba już za późno... – Cicho stwierdził, siadając w fotelu.
- Przepraszam – odpowiedziałam, wbijając wzrok w podłogę.
- A mogę dostać chociaż małą szansę? – zapytał, obracając się w moją stronę.
- Zależy na co. – Posłałam mu uśmiech. Jego twarz była tak pełna takiej smutnej nadziei, że teraz prawdopodobnie zgodziłabym się na wszystko, żeby tylko się uśmiechnął.
- Spotkanie. – Wzruszył ramionami. – Nie randka, tylko spotkanie dwóch osób, które chcą się poznać.
- Brzmi okej...
- W sobotę mamy iTunes, to może być niedziela?
- Jasne. – Naprawdę się właśnie zgodziłam na nie-randkę z Paynem? Justyna mnie wyśmieje.
- No to jesteśmy umówieni. – Widać było, że humor mu się od razu poprawił. – A teraz musimy już iść, bo zaraz wszyscy odjadą bez nas i zostaniemy sami w tym hotelu... – Znacząco poruszył brwiami.
- Nie podchwycę tego tematu, Leeroy. – Gdy to tak nazwałam, chłopak od razu przyjął pozycję swojego bohatera z teledysku.
- Now stay with me couse I’m quite quick five, six, seven, eight! – Pięknie wyrecytował zmienionym głosem i zaczął maszerować z walizką w stronę drzwi, trzymając jedną rękę na biodrze i kręcąc tyłkiem na prawo i lewo.
Nie mogłam się powstrzymać  i wybuchnęłam śmiechem.
Jeśli ktoś kiedyś mnie się zapyta, komu najszybciej się zmienia nastrój, to bez wahania wskażę Liama.



- Tak to ja rzeczywiście mogę podróżować. – Nick się rozsiadł w swoim fotelu, po prawej stronie samolotu.
-Brak walki o miejsce przy oknie ma swoje plusy. – Zaśmiałam się, rozkładając się w skórzanym fotelu.
- Hej, dzieciaki. – Obok nas pojawił się Simon.  – Przypominam, że za tydzień się widzimy się na pierwszej próbie. Szczegóły wam wyślę smsem. A teraz idę na tyły, muszę się w końcu wyspać. – Dla podkreślenia swoich słów głośno ziewnął i zaraz po tym zniknął nam z oczu. – Do zobaczenia w Londynie! – dobiegł nas jeszcze jego głos z tyłów samolotu.
- Na co jeszcze czekamy? – Jimmy lekko się wychylił ze swojego miejsca, wołając do stewardessy.
- Jeszcze ma się dosiąść dziewięć osób, w tę stronę mamy komplet. – Posłała mu delikatny uśmiech w odpowiedzi i zaraz powróciła do swoich obowiązków, porządkując jakieś drobiazgi na zapleczu samolotu.
Wyjęłam telefon i o mało nie spadłam z wrażenia z fotela, gdy zauważyłam na wyświetlaczu ikonkę mówiącą, że mój telefon widzi tu jakieś dostępne sieci wi-fi. Tym razem to ja postanowiłam poprzeszkadzać pracownicy tych prywatnych linii.
- Przepraszam, czy tu jest wi-fi, czy to tylko mój telefon świruje?
- Tak, nasze linie należą do jedynych z niewielu, które oferują swoim pasażerom nieograniczony dostęp do internetu przez całą podróż – odpowiedziała z wyuczonym uśmiechem, a ja poczułam, że jej słowa są jak lany miód na moje serce.
- No to cześć, do zobaczenia w Londynie. – Uśmiechnęłam się do Nicka i Jimmy’ego i wyjęłam słuchawki z torby.
Gdy tylko połączyłam się z internetem, mój telefon od razu rozbrzmiał dźwiękiem powiadomień, głównie wiadomości z Facebooka, pewnie od Justyny. I jeszcze Twitter. ILE NOWYCH INTERAKCJI?!, zdziwiłam się, patrząc co się dzieje na moim koncie. Niebotyczna ilość nowych followersów, drugie tyle wspomnień mojej nazwy i wiadomości do mnie. Co się dzieje?
A, no tak, One Direction się dzieje. Spędź z nimi dwa dni, a nagle cały świat zaczyna się tobą interesować... Ale te na pewno przyjemne tweety o mnie zostawmy sobie na koniec.
Otworzyłam wiadomości na Facebooku, i od razu zostałam zaatakowana przez wielkie „HAHAHAHAHAHAHA” od Justyny. No, ciekawe, co tym razem znalazła. „Spróbuj to obejrzeć i nie posikać ze śmiechu, Tleniona!”. Spróbuję.
Kliknęłam w jakiś tajemniczy link do YouTube’a i przeczytałam tytuł filmu, który okazał się być fragmentem z koncertu jeszcze z sierpnia, w Los Angeles.
Muszę przyznać, że już się śmiałam od pierwszych sekund filmu – uwielbiam jak ta piątka robi z siebie totalnych debili na scenie, na oczach tysięcy fanek.
I wtedy stało się to, co Justyna określiła „failem roku”. Musiałam przewinąć tę scenę kilka razy, aby uwierzyć własnym oczom.  Gdy do mojego mózgu dotarły już wszystkie informacje, obrazy i dźwięki, wybuchnęłam takim śmiechem, że aż musiałam odłożyć telefon na stolik przede mną, bo inaczej prawdopodobnie skończyłby z hukiem na podłodze. Poczułam, jak łzy zaczynają mi napływać do oczu, a brzuch z każdą sekundą bolał coraz bardziej. Skuliłam się na fotelu, śmiejąc się na cały głos i płacząc, nie zwracając uwagi na zdziwionych kolegów z drużyny. Nie mogłam się powstrzymać i ponownie wzięłam do ręki telefon, oglądając znowu tę samą scenę.  Tego już było jak dla mnie za dużo.
Straciłam ze śmiechu równowagę i wylądowałam z hukiem na podłodze, dzielnie chroniąc telefon przed podzieleniem mojego losu. W słuchawkach cały czas grał mi odtwarzany filmik, przypominając mi piękny upadek Liama i Louisa. Gdy otworzyłam zapłakane oczy, cały czas leżąc na środku przejścia, zobaczyłam jak w progu stoi zdziwiona cała piątka.
- O nieeee...  – jęknęłam na ich widok, ocierając łzy. – Tylko nie wy. – I wtedy mój wzrok dosięgnął Payne’a i jego ofiarę z filmiku, Louisa. – HAHAHAHAHA! – znowu zaczęłam się cała trząść na widok tej dwójki, nie mogąc się niestety uspokoić. – Wdech... wydech.... wdech... wydech... – Mówiłam sama do siebie, powoli zdejmując słuchawki i wstając z ziemi. – Widziałam wcześniej podobne filmiki z wami, ale nigdy nie śmieszyły mnie tak jak ten jeden. – Zaczęłam się tłumaczyć zdziwionym chłopakom (Boże, ja sama i siedmiu facetów? Jeszcze mają dojść jakieś cztery osoby, niech to będą dziewczyny...). – Najwyraźniej wasze wpadki śmieszą bardziej jak się już was zna osobiście. – Usiadłam ponownie na swoim miejscu.
- Czyli jaki filmik cię tak rozbawił, moja droga? – naprzeciwko mnie usiadł Niall, kładąc obok siebie na podłodze swój zielony plecak, który mu towarzyszy w podróżach odkąd tylko pamiętam.
- Koncert w LA, oblewanie się wodą i wypadek przy pracy Liama i Louisa. – Czułam, że ponownie ogarnia mnie głupawka, ale wzięłam znowu kilka głębszych wdechów i udało mi się jako tako uspokoić. – Chociaż w sumie to tylko to ostatnie. – Spojrzałam na dwójkę, która usiadła bardziej z przodu, cały czas uważnie mnie obserwując. – Boże, Liam, takiej gleby to od dawna nie widziałam. – Szeroko się uśmiechnęłam. – Ten filmik będzie moim poprawiaczem humoru chyba do końca życia.
- Znowu się ze mnie śmiejesz? – zapytał poważnym głosem, ale wyczułam, że się tylko przekomarza.
- Tak, znowu. Z tego, co widzę, będzie to dość częste. Musisz się przyzwyczaić. – Wzruszyłam ramionami, posyłając mu buziaka. – Niall. – Zwróciłam się do chłopaka, który prawdopodobnie będzie siedział naprzeciwko mnie przez najbliższe jedenaście godzin.  – Nauczę cię kilku trików w GTA. Co ty na to?
- Jak na lato! – chłopak od razu się ożywił. – Ale po twojej minie sądzę, że nie ma nic za darmo...
- Horan, jak ty się dobrze znasz na ludziach! – powiedziałam z podziwem. – Potrzebuję dwie wejściówki na wasz koncert na iTunes Festival.
- Mówisz masz, jutro się jakoś zgadamy. Mam jeszcze kilka egzemplarzy w domu.
- Interesy z panem to czysta przyjemność. – Posłałam mu radosny uśmiech, ciesząc się, że będę mogła zobaczyć ten koncert z Justyną, nie korzystając z wejściówek dla AD.
- To teraz chodź tu jakoś do mnie i mnie ucz, Mistrzyni. – Przesunął się trochę na swoim fotelu, udostępniając trochę miejsca. – Może się razem jakoś zmieścimy. – Dodał, a ja poczułam, jak całe moje wnętrze zaczyna skakać ze szczęścia – siedzieć na jednym, nie za szerokim fotelu z Niallem? O tak...
- Wygodnie? – zapytałam, gdy już udało mi się wcisnąć obok niego.
- Średnio, szczerze mówiąc. – Skrzywił się, ale po kilku sekundach się znowu rozpromienił. – Może spróbuj usiąść mi na kolanach? Będę wszystko widział, a tobie będzie wygodnie grać. – O tak! Tak, usiądę ci na kolanach! A po suknię ślubną pójdę jeszcze w tym tygodniu <3
- No dobra, ale jak nogi ci zdrętwieją, to mów, wtedy się zamienimy, chudzielcu... – Uśmiechnęłam się, siadając na kolanach Nialla Jamesa Horana. Błagam, niech nam ktoś teraz zrobi zdjęcie – oprawię sobie w ramkę i powieszę nad łóżkiem...
Gdy chłopak objął mnie rękoma w talii, to naprawdę musiałam się mocno skupić na grze, co w tej sytuacji było wyjątkowe ciężkie.



- Moglibyście już skończyć z tym graniem, jeszcze Lux zaraz pomyśli, że to normalne i będzie pierwszą dwulatką na świecie uzależnioną od gier komputerowych... – Usłyszałem karcący głos Louise, której nawet wcześniej nie zauważyłem.
- O, cześć Louise, od kiedy tu jesteś? – zapytałem, a Kate zapisała grę i zeszła z moich kolan, na których już siedziała odkąd zaczęliśmy grać, z małymi przerwami. Zauważyłem, że ma lekko zaczerwienione od komputera policzki i oczy. Ciekawe, jak ja teraz wyglądam...
- Od jakichś pięciu godzin, blondasie. – Zaśmiał się siedzący obok nich Tom, zabawiając Lux jakąś grzechotką.
- Oh. No tak. Całkiem logiczne. Sorry. – Przetarłem zmęczone oczy.
- Cześć, jestem Kate. – Blondynka wstała i podeszła do naszej przybranej trzyosobowej rodzinki i podała im dłoń. – Miło mi was w końcu poznać.
- Cześć, ja jestem Louise, albo Lou, a to mój mąż Tom i nasz wspólny aniołek Lux. – Lou przedstawiła całą swoją rodzinę.
- Dużo o tobie słyszałam, Mała. – Kate kucnęła obok Toma, uśmiechając się szeroko do najmłodszej Directionerki. – Chcesz się pobawić? – zapytała, a Lux na dźwięk słowa „zabawa” zaczęła radośnie klaskać w soje malutkie rączki.
- Najpierw niańczysz Horana przez pół lotu, a teraz chcesz porwać nasze dziecko? – zapytała Lou, a Kate się zdziwiła tym groźnym pytaniem i najwyraźniej nie wiedziała, co powiedzieć, więc na wszelki wypadek nie mówiła nic. – Bierz ją sobie, oddam wszystko za kilka godzin snu... – Szeroko się uśmiechnęła, a Tom z ulgą oddał dziecko w ręce dziewczyny. Gdy tylko Kate z Lux na rękach wróciła na swoje miejsce, małżeństwo zgodnie założyła zatyczki do uszu i prawie od razu odpłynęli w krainę snów.
- To co chcesz porobić? Może narysujemy chłopaków? – zapytała małą, a Harry od razu się podniósł i nawet nieproszony przyniósł całkiem sporą torbę z różnymi zabawkami, w tym również z czystymi kartkami i kredkami.
Przez dalszą część podróży Kate wykazała się ogromną kreatywnością w wymyślaniu zabaw dla Lux, która chciała robić wszystko, poza spaniem. Wszyscy już dawno zasnęli, albo zasypiali, ja byłem ostatnim poza tymi dwoma blondynkami, który jeszcze był przytomny, jednak zarwana poprzednia noc ma swoje skutki.
I szczerze mówiąc, nie mogłem się napatrzeć na Kate, której udało się skraść to malutkie serduszko młodej Atkin już w trakcie pierwszej zabawy. A rysunki całego naszego zespołu w wykonaniu Lux, z niewielką pomocą Kate, są przegenialne, i na pewno mój portret zawiśnie gdzieś w moim mieszkaniu.
Dziewczyna zdecydowanie będzie dobrą mamą.



- Przepraszam, zaraz lądujemy... – Poczułam na sobie dotyk stewardessy. – Musi pani posadzić dziewczynkę w foteliku i przypiąć pasami.
- Dobrze, już wstaję. – Przetarłam oczy i uśmiechnęłam się na widok słodko śpiącej Lux na mojej klatce piersiowej, lekko ssącej kciuk.  Justyna padnie z zazdrości jak się dowie, że przez pół lotu zajmowałam się małą, a potem ta zasnęła wtulając się we mnie.
Starając się nie obudzić Lux, bezpiecznie ją objęłam i delikatnie wstałam z fotela zdziwiona, że już większość ekipy nie śpi.
- Ciiiii... – Szepnęłam w uszko dziewczynki, gdy ta zaczęła się lekko wiercić przez sen. Kołysząc ją w swoich ramionach podeszłam do fotela obok Lou i Toma, gdzie znajdował się fotelik dla dzieci. Delikatnie ją w nim położyłam i zapięłam pasami od fotelika i tymi od fotela w samolocie. Chwała Bogu się nie obudziła.
- Jak ci nie wyjdzie w X Factorze, to masz u nas robotę jako niania dopóki Lux nie skończy osiemnastu lat. – Szepnęła z podziwem Lou. – Jak coś to Niall ma kilka zdjęć, jak razem śpicie. – Puściła mi oczko, a ja bez żadnego słowa wróciłam na swoje miejsce i zapięłam pasy.
Przetarłam lekko oczy, starając się dobudzić. Nie wiem, ile spałam, a za oknem był środek dnia. Spojrzałam na zegarek: dziewiąta wieczorem. Minus osiem... Oh, dopiero pierwsza.
- Wejdź na Twittera  – szepnął Niall, z lekkim uśmiechem.
- Mam się bać?
- Nie, raczej nie... – Cicho się zaśmiał, a ja wykonałam jego prośbę. Niall dodał nowe zdjęcie. Ale, co.. O, to ja. Z Lux.
- New BFF – zacytowałam podpis zdjęcia. – I znowu dostanę milion tweetów od waszych fanek... Jeszcze nie miałam okazji przebrnąć przez tamte.
- Wyglądałyście razem tak słodko, że musiałem to uwiecznić i pokazać światu. – Wyszczerzył się.
- Dobra, dobra, uważaj, żebym ja nie zaczęła tobie robić zdjęć. – Posłałam mu groźne spojrzenie.
Po kilkunastu minutach wszyscy już wędrowaliśmy w stronę wyjścia z lotniska ze swoimi bagażami. Jednak tak długi lot jest zdecydowanie męczący, każdy z szedł w stronę wyjścia w ciszy, ledwo trzymając się na nogach. O dziwo, pogoda w Londynie była dość słoneczna, więc całkiem przyjemnie.
- Liam! – usłyszeliśmy kobiecy krzyk, gdy tylko przekroczyliśmy próg lotniska. Zanim mój mózg zdążył zlokalizować źródło tej radości, na Liamie uwiesiło się stado brązowych loków.
Danielle.
- Danielle? – zdziwił się Payne. – Co ty tu robisz?
- Pomyślałam, że od razu przywiozę ci Lokiego, stęsknił się za swoim tatą. No i podrzucę cię do domu  – odpowiedziała, gdy już się od niego oderwała.
Zauważyłam, że Liam nerwowo na mnie zerka. No cóż, wczoraj jeszcze mówił, że wszystko z Dan jest skończone, a tu proszę... Czyżby mnie okłamał, żeby..? Nie, to przecież niemożliwe. To jest Liam, on jest z zasady dobrym człowiekiem.
- A ty musisz być Kate, widziałam wasze zdjęcia z Tokio... – Brunetka podeszła do mnie i wyciągnęła dłoń w moją stronę. – Cześć, jestem Danielle.
- Tak, wiem. Dużo o tobie słyszałam.  – Powiedziałam, kierując drugą część mojej wypowiedzi bardziej do bruneta niż do dziewczyny. Ujęłam jej dłoń, i poczułam jak Peazer mocno ściska moją rękę. Zdecydowanie za mocno. – Wybacz, zaraz mi taksówka ucieknie. – Puściłam ją i odwróciłam się do reszty. – Chce ktoś pojechać ze mną?
- Ja mogę, zawsze wyjdzie taniej. – Nick się zgłosił na ochotnika.
- Miło było cię poznać! – usłyszałam jeszcze za plecami głos Danielle.
- Na pewno... – Zironizowałam chyba trochę za głośno, wsiadając do taksówki i czekając aż taksówkarz zapakuje moje i Nicka bagaże. Pomachałam przez szybę reszcie moich towarzyszy i po chwili odjechałam w stronę miasta.
Przez całą drogę wyglądałam przez okno, nie mogąc oddalić swoich myśli od Liama i Danielle. Od kiedy to eksdziewczyny, „z którymi wszystko jest już skończone”, przyjeżdżają po swoich EKS na lotnisko? I się na niego rzucają?
Eh, zawsze czułam, że skoro już dwa razy byli ze sobą, to będą i trzeci... Nie wiem, co sobie myślałam. Chyba przez te dwa dni zapomniałam,  kto tu jest moją kopią i za kim szalałam już od dłuższego czasu.
Na myśl o Niallu mimowolnie się uśmiechnęłam.
Jest wspaniałym facetem, tutaj nikt nie może zaprzeczyć. Świetnie się bawiłam dzisiaj z nim w kuchni, a jak graliśmy w samolocie w GTA, na jego kolanach, to cały świat wokół nas przestał istnieć.
Kurczę, żadne mięśnie Liama nigdy nie powinny mną zawładnąć, zaśmiałam się w duchu.
- Witaj, jetlag... – Głośno ziewnęłam.
- No tak, w Tokio jest teraz po dziewiątej wieczorem, a tutaj ledwo trzynasta... – Powiedział Nick, zerkając na zegarek. – A jeszcze słyszałem, że zarwałaś wczoraj noc, to już w ogóle szczerze ci współczuję.
- Kilka filiżanek mocnej kawy i będę żyć – mruknęłam, starając się uwierzyć we własne słowa.
Wyciągnęłam telefon, ciesząc się, że wszystkie usługi znowu będą w normalnej cenie. Roaming to zło.
- Cześć, Brzydalu! – krzyknęłam radośnie do słuchawki. – Właśnie siedzę w taksówce i niedługo będę w domku.
- O, Kaś! – czyżby się autentycznie ucieszyła? Jakie to słodkie. – Fajnie,  tęsknię za twoim żarciem.
- A za mną to już nie? – zaśmiałam się do słuchawki. Justyna jest zdecydowanie tą osobą, której potrzebuję po starciu z byłą (czy oby na pewno?) Liama.
- No też, ale wiesz... – Zaczęła rechotać. – Wpadaj do domu i zaraz jedziemy na shopping.
- O Matko, nie dasz mi odpocząć? Mam za sobą dziesięciogodzinny lot! – jęknęłam.
- Jutro mam konwent i muszę mieć w co się ubrać. I jako twój menadżer też muszę się prezentować.
- Mój co? – zdziwiłam się. Nic nie słyszałam o tym, żebym miała jakiegoś menadżera. I na pewno ni Justynę.
- Menadżer. Wiesz, ktoś, kto się zajmuje karierą i ogólnie rozwojem gwiazd. Coś jak Paul do Łon Di. – Wyjaśniła.
- Wiem, co to jest. – Wywróciłam oczami. – Tylko nie wiem, po co mi takowy.
- Nie wywracaj gałami! – krzyknęła, a ja się zaśmiałam. Tak dobrze mnie zna... – Będziesz w występach na żywo w brytyjskim X Factorze. Zaraz się te wszystkie polskie Pudelki rozdzwonią, zobaczysz. Ktoś się musi tobą zająć.
- Nawet mnie nie strasz...
- Wracaj do domu i tyle. Zrobię ci kawę, będziesz żyła. Nawet postawię ci jakiegoś Maca czy KFC.
- Kocham cię, wiesz? – myśl o niezdrowym jedzeniu i dawce kofeiny od razu poprawiła mi humor.

- Wiem. Papa! – rozłączyła się, a ja zaczęłam myśleć o swojej najbliższej przyszłości, która zapowiadała się całkiem ciekawie. Rodzice!, usłyszałam w głowie. No tak, warto by się z nimi podzielić tą radosną nowiną, czyli czeka mnie wieczorna sesja ze Skypem. Twórca tej aplikacji powinien dostać Nobla. A jutro muszę spotkać się z Horanem i odebrać wejściówki na koncert. I jeszcze Harry coś truł, że w tym tygodniu idziemy do studia nagrywać piosenkę... To będzie ciężki tydzień, pomyślałam, zamykając oczy i ciesząc się chwilą kompletnego spokoju.



***
Cześć, Misie :*
Dziękuję Wam za miłe komentarze pod poprzednim rozdziałem. Sprawiacie, że wena bardziej sprzyja niż zwykle, a humor od razu się poprawia. Dziękuję, jesteście wspaniali <3

21 komentarzy:

  1. Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam <3
    Jak zobaczyłam, że jest nowy rozdział od razu z bananem na twarzy wzięłam się za czytanie.
    Normalnie kocham cię za to opowiadanie X
    Rozdział genialny. Trochę zostałam w szoku jak Daniel pojawiła się na lotnisku, ale w sumie to i dobrze. Większa szansa dla Kasi i Nialla :D Nie mogę doczekać się nexta. Buziaki Xx


    Zapraszam na give-me-a-panda.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tak miłe słowa :)
      Miło jest słyszeć, że moje pisanie przypadło Ci do gustu :)

      Pozdrawiam,
      @katie093

      Usuń
  2. Piszę Ci komenta z rozwalonym i bolącym palcem. W dodatku idę sobie robić zaraz papu, więc mogę wysadzić kuchnię w powietrze.
    Albo nawet i pół bloku.
    :D
    To takie wspaniałe, wiesz? Wrócili do Londynu, zacznie się zuo totalne. Już ja to widze.
    Taaaaaaaak.
    Mam nadzieję,że masz wenę, co?
    Aha, pamiętaj! We wrześniu się wreszcie widzimy. I pójdziemy na coś dobrego do jedzenia.
    I picia.
    Cmok w bok, małpo wredna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinnaś założyć jakiś kulinarny kanał na YT, to byłby hit :D
      Tak, widzimy się we wrześniu! I będziemy tylko jeść i pić <3

      :*

      Usuń
  3. Zdecydowanie Twój blog zalicza się do jednych z moich ulubionych!
    Kate i Niall♥ Dobiłaś mnie tymi naleśnikami, bo już od kilku godzin miałam na nie ochotę, a teraz mam jeszcze większą. Siedzieć na kolanach Horana - marzenie.
    A Kate zajmująca się Lux była taka słodka. Małe dzieci są chyba ogółem słodkie. :>
    Dan i Liam? To może być ciekawe. Chłopak pewnie będzie się tłumaczył przy następnym spotkaniu z Kate.
    Louis zdecydowanie ma rację. Ktoś tu wpadł w oko Kate.
    Dobra, śmieję się sama do siebie i zaczynam pisać ten komentarz bezsensownie.
    Opowiadanie jest genialne! Jedno z moich "The Best"
    Nie mogę się doczekać następnego rozdziału.
    Życzę weny! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, mój blog w ulubionych? Uwielbiam słyszeć takie rzeczy, plus sto do pewności siebie :D
      Tak, małe dzieci zdecydowanie sprawiają, że nawet największy twardziej wygląda słodko ;)
      Dan pewnie trochę namiesza... Wygląda na dziewczynę z temperamentem...
      I Twój komentarz wcale nie jest bez sensu, jest wspaniały! Dziękuję :*

      Pozdrawiam,
      @katie093

      Usuń
  4. Uwielbiam to, że rozdziały są takie długie. Wcześniej nie komentowałam, ale to dlatego, że dopiero trafiłam na tego bloga i w nocy przeczytałam wszystkie twoje rozdziały, a było późno i nic mądrego by mi z tego nie wyszło, haha. :D
    W każdym razie, piszesz świetnie. Kate i Niall są razem tacy uroczy, że aaa, aż jej zazdroszczę tego wszystkiego. To, że pojawiła się Danielle trochę mnie niepokoi, w sumie nie wiem czemu, ale tak sobie myślę, że mogą być z nią problemy. To twoje opowiadanie i nie chcę niczego sugerować, haha. Czekam na kolejny rozdział, to chyba tyle. :)
    http://simul-aeternum.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie długie? Jesteś już kolejną osobą, która tak twierdzi, chyba muszę w takim razie to zmienić... ;)
      W jedną noc wszystkie rozdziały? Dziewczyno, podziwiam Cię, ja bym pewnie wolała spać! ;D
      Mogą być z każdym problemy, nie tylko z Danielle, ale wszystko się okaże... W sumie sama nie wiem, co jeszcze może mi do głowy przyjść ;)

      Pozdrawiam,
      @katie093

      Usuń
  5. Jej ten rozdział mnie powalił warto było czekać. Tylko jak zwykle za szybko się skończył chce więcej!!
    I proszę państwa nasz nie samowity nie powtarzalny pan Horan!! we własnej osobie król wstawania i pakowania (nie licząc Kate wszystko zrobił sam),a na dodatek natura nie obdarzyła go nagrodą w postaci kaca za przegranie w pijackim konkursie ojj nie ładnie.
    A teraz przed państwem sam Liam Payne i jego scena z łyżkami (to było po prostu genialna mój śmiech się rozniósł po całym pomieszczeniu).
    Ale masz kochany Liaś ma zmiany nastroju jak baba w ciąży i jeszcze przyciąga Katy jak magnes (at to ma szczęście). Kurde ciągle mam w głowie tą scenę jak przypiera ją do ściany i zaczyna ją hipnotyzować. A Kate myślała,że Zayn ją znowu uratuje, ale by było jak by to się spełniło\hahah\
    Ach te chwile zapomnienia Kate z Niallem aż się rozmarzyłam. Dobrze, że marzenia się spełniają( ale szkoda że tylko w twoim blogu). Tak kilka kursów od profesjonalistki i Niall będzie mistrzem w GTA, ale nie ma nic za darmo( dla mnie by wystarczyło to siedzenie mu na kolanach ale oczywiści trzeba jakoś przechytrzyć chłopaka żeby zdobyć bilety;))
    Chciała bym zobaczyć te portrety wykonane przez Lux i Kate.
    Ale się nam Niall rozmarzył na temat rodzicielstwa, żeby tylko w ciąże nie zaszedł.
    I oczywiście na koniec (bo gdzież by indziej można to umieścić) nagły zwrot akcji w postaci Daniell rzucającej się na szyje naszego Liasia(byłam równie zdziwiona co Kate).
    Nom nie wiem czy to wszystko jak mi się coś jeszcze przypomni to jeszcze napisze. Dobra koniec tego chaotycznego komentarza nie wiem czy cokolwiek z niego zrozumiesz oprócz pierwszej linijki
    Oops trochę się rozpisałam nie zabijaj Plosse!! (po za tym podziwiam cie jeśli dotrwasz do końca)
    A na koniec trochę wazelinki: rozdział nieziemski, jak by były jeszcze dłuższe to spełnisz moje marzenia, życzę dużo weny i widzę ty za tydzień (choć mam nadzieje,że szybciej) nowiutki rozdzialik bo jak nie to... (jeszcze coś wymyśle bo nie mam pomysłu, ale cię ostrzegam)
    Całuje, pozdrawiam i ściskam Meggi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że według Ciebie warto było czekać :)
      Jeśli scena z łyżkami Cię rozbawiła, to mamy coś wspólnego - w trakcie pisania śmiałam się sama do siebie ;)
      A może ktoś z czytelników by wykonał te portrety? Ja jestem graficznie i rysunkowo upośledzona, więc raczej byłoby ciężko ;P
      Dotrwałam do końca i bardzo dziękuję za tak wspaniały komentarz :*

      Pozdrawiam,
      @katie093

      Usuń
  6. "Jestem sama i czekam, aż mój Książę z Bajki na Białym Koniu się we mnie zakocha." Moje życiowe motto.. chociaż ostatnio zaczynam żałować, że sama nie potrafię nic zdziałać, tylko czekam ;P

    Musiałam poszukać sobie ten filmik z Los Angeles i też płaczę ;P

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, że filmik genialny?! :D
      Jak go zobaczyłam po raz pierwszy, to moja reakcja była taka jak Kate w opowiadaniu, serio. Nawet znalazłam .gif z tego momentu, kiedy Liam się wywala i mam go w zakładce - idealny poprawiacz humoru.

      Całuję,
      @katie093

      Usuń
  7. Zrobiłam sobie gorącego barszczyku (tak, był nalot na polski sklep i takie przeróżne dobra stały się moim łupem) i mogę nareszcie zabrać się za pisanie komentarza. Czy powinnam dodać już na samym początku jakieś ostrzeżenia? Mam taką fazę po moim kilkakrotnym przeczytaniu rozdziału, że może z tego wyjść coś, co tylko do badan by się nadawało. No, ale może jakoś rozszyfrujesz, że rozdział bardzo mi się podoba ;)

    Świeże, puszyste naleśniczki? Dlaczego ty mi to robisz? W każdym rozdziale. W każdym!!! Ja też chcę taką Kate. Żeby mi tak gotowała... Zamawiam pod choinkę. Już zaczynam pisać do Świętego ;)
    Niall za siebie nie ręczy? O ty niegrzeczny ;) A gdzie twoja Moony? I te teorie o byciu singlem... Czy mogę być jak Harry, czekając na księcia w czarnym rumaku?
    Sztuka perswazji z cyckami na wierzchu? O zna się te metody... A jeszcze jak się ma czym dychać (jak to mówi pewien pan od fizyki), to już w ogóle ;) Ach ta moja w pełni zasłużona piąteczka z informatyki... Tak ciężko musiałam na nią pracować, przekopując szafę w poszukiwaniu odpowiednich strojów ;) A teraz widzisz... Są tego skutki...
    Normalnie nie poznaję tego blond aniołka. Tak się znęcać nad biednym Liamem. A on zaspał... Niemożliwe. Ciekawe, czy to dlatego, że miał zbyt ciekawe sny, by nie dośnić ich do końca ;) Może z Kate w roli głównej?

    Tak sobie teraz myślę... Nakarmić osiem osób, w tym dwóch żarłoków... O matko! Ile ona tych naleśników musiała nasmażyć O.O
    Wytrzeźwiało się jej i sumienie gryzie... A Liam tu raczej nie ułatwia... I chciał ją pocałować w usta?!? Przy chłopakach?!? Teraz to ja jestem w szoku (byłam już wcześniej). I ta jego dłoń na jej udzie... Niegrzeczny Liam... Wrrr... Jejku, nie chcesz wiedzieć, co ja mam w głowie. Ale podoba mi się on coraz bardziej. Może go sobie na tapetę dam w telefonie?
    Jak tam się nad nim znęcała tą łyżką, to aż mi się go szkoda zrobiło... Ale oczywiście śmiałam się ze wszystkimi ;) No bo kto to widział... Może powinna pozwolić mu potrzymać rękę na swoim udzie i już by się tak nie bał?
    ...cdn...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I już po barszczyku :( Kurcze... Doszłam do wniosku, że nie mogę pisać komentarza u ciebie nic nie jedząc ani nie pijąc, więc wyciągnęłam z lodówki zapas żelków i oto jestem :D

      Jakie Liam miał dobre mniemanie o Kate (ona jest ponad to), a tu taka niespodzianka... Miła/niemiła. Zależy którą część wziąć pod uwagę ;) Ups. To jej pojechał z tą normalnością.
      Mądrze chłopcy powiedzieli Niallowi. Tylko pytanie za milion punktów: Który przystojniak podoba się Katie?

      Payne zdecydowanie jest seksowny, gdy jest zły. I nawet brzmi seksownie. Tylko jak to kurde możliwe, skoro to jest "tylko" opowiadanie? Ach, ta moja wyobraźnia. Nie dość, że podsyła mi gorące obrazy, to jeszcze najwyższa jakość dźwięku ;) Zaraz mi się zrobi gorąco. A właściwie już mam to za sobą... On ma zamiar ją/to wykorzystać?!? Bierz ją, Liam! Boże, na ścianie? Jejku, powietrza...
      Musiałam zrobić małą przerwę, bo ta moja wyobraźnia... A jeszcze mam tak samo na imię. Och, Liammmmmmm... Sama rozumiesz ;)
      Spotkanie. Nie randka. Mam nadzieję, że coś knujesz, Liam :D Ty niegrzeczny... W razie czego, to ja mam w domu całkiem fajne ściany ;)

      Wi-fi w samolocie. Przez cały, długi lot. Tak wyobrażam sobie niebo... No, czasami ;)
      Boże, sam opis tego jej napadu głupawki, tudzież śmiechu, i sama leje się jak nienormalna. A co by było gdybym ten filmik obejrzała? A tak właściwie, to on istnieje? Żądam linka! Tylko może najpierw skoczę do toalety ;) Tak zapobiegawczo...
      Już miałam narzekać na te gry komputerowe, gdy okazało się, że ona jest GENIALNA! Sprytnie... hop... i już na kolankach u Horanka ;) Chyba czas zacząć uczyć się grać w gry...
      Hmmm... Chyba jeszcze nie skończyłam... ...cdn...

      Usuń
    2. Boże... Dlaczego ty mi to robisz? Jesteś okropna. Nie wystarczy ci, że robi mi się gorąco na samą myśl o Liamie i zakochuję się w Niallu za każdym razem, gdy czytam jego perspektywę? Nie, ty musiałaś jeszcze mi podać na tacy Harry'ego, który BEZ PROSZENIA przyniósł torbę dziewczynki... Mogę mu rodzić dzieci. Zdecydowanie. Tylko żeby były podobne do niego, nie do mnie...
      I jeszcze te myśli Nialla o Kate i jej podejściu do dzieci... Normalnie znęcasz się nade mną. Zapamiętam to sobie. Będziesz mi musiała dużo gorących scen z Liamem napisać, bym ci wybaczyła ;)

      Danielle na lotnisku mnie totalnie zdziwiła. Znaczy... Niby wiedziałam, że będzie, ale nie byłam przygotowana na takie będzie... Toż to było powitanie godne stęsknionej pary.
      Oj, Katie, nie bądź dla siebie taka ostra... Mięśnie Liama zawładną każdą zdrową kobietą, ale nie mam nic przeciwko, by go sobą zająć, a ty łap Horanka i miej z nim dużo dzieci...

      Jeśli to nie jest najgłupszy i najbardziej nielogiczny komentarz pod słońcem, to na pewno jest na drugim miejscu. Zaraz za innym też napisanym przeze mnie ;)
      Brawo, jeżeli przebrnęłaś, a jeszcze większe, jeżeli coś zrozumiałaś z tego mojego bełkotu. W ogóle to można bełkotać na papierze? A właściwie w komputerze... Znaczy się na ekranie? Ech no... wiesz o co mi chodzi, mam nadzieję ;)

      Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział. I ten koncert. Spotkanie z Niallem po wejściówki. I spotkanie/nie-randka z Liamem. I kiedy/jak wyda się prawda. I kolejne gorące momenty. Teraz tylko one mi w głowie. Twoja wina. Dobra, kończę, bo muszę ten filmik obejrzeć. Ale najpierw do kibelka ;)

      Uwielbiam cie normalnie! I nienormalnie też ;)
      Całuję xx

      Kate ❤ Kate
      (polubiłam to)

      @KateStylees

      Usuń
    3. Chyba nasze wzajemne komentarze są przeklęte pod względem jedzenia... Właśnie sobie zrobiłam pyszne bułeczki ;)
      Lubię, jak masz fazę po czytaniu moich rozdziałów! :D
      Takie Kate to są tylko pod jednym szczecińskim adresem, Mikołaj takiej samej nie da rady Ci załatwić :P
      Kate ma wprawę w smażeniu naleśników, nie bój się. Całe życie musiała je smażyć dla mamy, której bardzo (za bardzo) smakowały. Mówię Ci, osiągnęła w tym per-fekcję.
      Chcę wiedzieć, co masz w głowie! Proszę, podziel się. Szczególnie swoimi pomysłami na MG ;P
      Payne jest zawsze seksowny, nie tylko jak jest zły, myślałam, że to już ustaliłyśmy ;P
      Ja mam fajniejsze ściany, mówię Ci! :P
      Kate i gry... Wiesz, trzeba sobie radzić ;)
      Ej, dzieci Twoje i Harry’ego... Boże, co to by były za piękne geny! Serio! Najpiękniejsze dzieci na świecie <3
      Doskonale wiesz, że jestem w stanie przebrnąć przez każdy Twój komentarz, to dla mnie czysta przyjemność :*


      Buziaki,
      @katie093
      <3

      Usuń
  8. Wow genialne opowiadanue. Przeczytałam cale ale z braku czasu zajęło mi to trzy dni :( czekam na next życzę weny i pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa :)


      @katie093

      Usuń
  9. heeeej ! :* wczoraj a właściwie dzisiaj zaczełam czytać twoje opowiadanie, no i tak mnie wciagneło że nie mogłam spać w nocy ! naprawde , świetne opowiadanie ! no i tak se pomyślałam że może zostawie po sobie komentarz ... ?
    no więc powracając podoba mi się że rozdziały są takie długie... :) a co do Kate to ona musi być z LIAMEM ! nie wiem czemu ale akurat jemy głosuje ! jak wczesniej napisałaś Horan to jej bratnia dusza , a Liam ją pociąga... no weź no... : )
    mam nadzieje Liam nie da sie przekonać do Danielle i zzerwie z nią kontaktu ! nooo : P .
    i jeśli moge sie spytać... to kiedy można się spodziewać nastepnego rozdziały ? : )
    /ziuta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogłaś przeze mnie spać w nocy? Jej, niby jest to komplement, ale z drugiej strony będę mieć poczucie winy ;)
      Chyba będę musiała skrócić te rozdziały, bo chyba coś Was rozpieszczam za bardzo... ;D
      Rozdziały dodaję zawsze w piątki albo w soboty :) Jeśli coś się zmienia, to o tym informuję albo na TT, albo na Asku :)


      Pozdrawiam,
      @katie093

      Usuń
  10. O właśnie ! Jeszcze jedna istotna pochwała! Głowni bohaterowie u Ciebie to Niall i Liam, a nie Harry! JUHUHUHU! Toż to cud!

    OdpowiedzUsuń