piątek, 9 sierpnia 2013

Rozdział 8

- Witam, nazywam się Miliko i będę dzisiaj państwa kelnerką. – Przywitała nas uśmiechnięta Azjatka, gdy usiedliśmy w zarezerwowanej loży. – Coś podać?
- Może najpierw poprosimy kartę drinków... – Zdecydował Liam za nas wszystkich.
- Ej, Liam, ja tu mam zamiar spić Nialla i pokazać mu, kto tu rządzi w piciu w Europie... – Udałam oburzenie. Przecież drinkami go nie spiję! Zwróciłam się do kelnerki. – Poproszę butelkę schłodzonej wódki i jakiś sok, może być pomarańczowy.
- Coś jeszcze? – zapytała, ale odpowiedziała jej cisza. – Zaraz wracam z zamówieniem. – Oddaliła się od stolika, zostawiając mnie z chłopakami.
- Dlaczego nie wzięliście jeszcze kogoś, tak sami tu jesteśmy? – zapytałam, lekko jeszcze onieśmielona ich obecnością. Może alkohol doda mi trochę odwagi...
- To my ci nie wystarczamy? – zaśmiał się Harry, patrząc na mnie maślanymi oczkami.
- Nie, po prostu czuję nie swojo w otoczeniu pięciu facetów w rurkach... – Zaśmiałam się z ich wyglądu.
- Ej, tylko Harry nosi spodnie, które wyglądają prawie jak legginsy! – Liam się postawił. – Są tak obcisłe, że potem się męczy pół godziny, żeby je zdjąć...
- Wcale nie, po prostu ściągam je razem z bokserkami... – Styles wzruszył ramionami.
- Znam ten ból! Mam dokładnie tak samo. – Przybiłam mu piątkę przez stół. – Kiedyś słyszałam coś takiego: Mamo, nie bój się o mnie. Jeśli ja nie mogę zdjąć swoich spodni, to gwałciciel tym bardziej. – Zacytowałam jakiś obrazek z internetu, wywołując śmiech chłopaków.
- Dlatego dzisiaj masz sukienkę? – Niall puścił mi oczko. Oj, niegrzeczny chłopiec...
- Zostawię to pytanie bez odpowiedzi, bo chyba każda możliwa jest zła... – Zaśmiałam się lekko rumieniąc.
Na szczęście dokładnie w tym momencie do naszego stolika wróciła kelnerka z wiadrem wypełnionym lodem i z dużą butelką białego trunku i sokiem. Postawiła to na środku stołu i przed każdym z nas ustawiła po jednym kieliszku i jednej szklance.
- Ja polewam, mam to we krwi. – Wstałam i wzięłam się za otwieranie butelki.
- We krwi to ty dopiero będziesz miała... – Westchnął Louis, a na jego twarzy czaił się uśmiech.
- I wcale się przed tym nie będę bronić. – Szeroko się uśmiechnęłam. – Niall, jak już będziesz wymiękać, to się poddaj z honorem, bo jutro cały samolot zarzygasz przy starcie. – Posłałam mu buziaka.
- Nie ma opcji, będę ostatnim, który zejdzie dzisiaj z tego pola bitwy!
- Dobra, misie, na zdrowie. – Wzniosłam kieliszek w powietrze. – Trzeba się stuknąć, ale patrząc w oczy, koniecznie. – Poinstruowałam ich.
- A to niby dlaczego?
- Bo inaczej będziesz mieć siedem lat bez seksu, Styles. – Zagroziłam mu i zauważyłam, że Zayn jako jedyny nie wziął do rąk swojego kieliszka. No tak, przecież oni nie mogą... – Sorry, Zayn, zapomniało mi się. – Pacnęłam się w czoło i podałam mu szklankę z sokiem, a ten się do mnie uśmiechnął z wdzięcznością.
- Przynajmniej będziecie mieli kogoś do odholowania was do hotelu. – Puścił mi oczko, biorąc łyk pomarańczowego napoju. Ja wraz z pozostałą czwórką stuknęliśmy się kieliszkami, oczywiście patrząc sobie prosto w oczy, i wypiliśmy pierwszą kolejkę.
- Całkiem niezła, pijałam już gorsze wódki. – Stwierdziłam, ale potem zobaczyłam skrzywione miny chłopaków i wybuchłam śmiechem. – I wy się dziwicie, że hejterzy was nazywają ped...
- Hola, hola! – krzyknął Liam, nadal się krzywiąc, mimo że już opróżnił większość szklanki z sokiem. Jak tak się krzywi, to rzeczywiście wygląda jak szczeniak, zaśmiałam się w myślach. – Daj człowiekowi czas, żeby się rozkręcić.
- Chciałeś ze mną pić, to teraz na marudź, Payne! – powiedziałam, chwytając ponownie butelkę. – Niall, pijemy. Tym leszczom damy z dwie kolejki odpocząć. – Zobaczyłam przerażenie na twarzy blondynka.
- Haha, jak tak dalej pójdzie, to Horan padnie za pół godziny.
- Kate, może trochę pogadajmy, potańczmy... – Zaczął Nialler. – Zakład zakładem, ale bez przesady...
- Pij, nie pierdol... – Mruknęłam, podając mu napełniony kieliszek, wywołując śmiech przy naszym stoliku.
- I w końcu widać, skąd pochodzisz, Kate. – Skomentował mnie Harry, patrząc z przerażeniem, jak ponownie połykam zawartość kieliszka.



Miejsce, do którego przyszliśmy nie było typowym nocnym klubem. Jasne, był tu parkiet, ale ludzie raczej siedzieli przy stolikach i oglądali mecze piłkarskie lub inne wydarzenia sportowe na telewizorach, wiszących licznie w całym klubie na ścianach.
- Ej, a to nie jest wczorajszy mecz Barcy i Realu? – Zayn, jako jedyny trzeźwy, wskazał palcem na jeden z telewizorów, ten najbliżej nas. – Ale on przecież wczoraj leciał.
- Cholera, zapomniałam!  -pacnęłam się w czoło. – To już musi być powtórka. Znacie wynik? – spojrzałam wyczekująco na chłopaków, ale ci pokręcili przecząco głowami. – To oglądamy!
- Bosz. – Wyseplenił Niall, który w połowie drugiej butelki już wyraźnie zaczynał tracić kontrolę nad sobą. Miejmy nadzieję, że jego żołądek wytrzyma trochę dłużej. – Nie dość, że gotujesz, grasz na gitarze, - zaczął wymieniać, leżąc już na ręce na stole – ogrywasz mnie w męskie gry, umiesz pić, to jeszcze lubisz piłkę nożną? Wyjdź za mnie! – krzyknął. - Złapmy samolot do Vegas i zostań dziś w nocy panią Horan! – krzyknął, próbując wstać, ale gdy tylko trochę się podniósł, nogi się pod nim ugięły i Niall opadł na kanapę. – Ups. Ja już chyba na dzisiaj podziękuję. I Vegas też raczej musi zaczekać, wybacz Katie. – Zaczął się histerycznie śmiać.
Okej, ja też nie należałam w tym momencie do trzeźwych, z pewnością, nawet już czułam działanie alkoholu, ale w takim stanie to jeszcze nie byłam...
- To chyba wygrałaś kolejną bitwę, Katie. – Liam mi pogratulował. – Może już przystopujemy i zaczniemy trzeźwieć, żeby jakoś naszego blondynka do hotelu dostarczyć?
- Jasne, od teraz już tylko słabe drinki. – Uśmiechnęłam się. – Chociaż i tak czuję, że maksymalnie dwie, trzy kolejki i ja też bym wyglądała jak on... A gdzie Harry? – zauważyłam brak najmłodszego członka zespołu przy stole.
- Szaleje na parkiecie. On i dzikie Azjatki, niczym jakaś fantazja erotyczna. – Zaśmiał się Zayn.
- Mi to bardziej przypomina początek dziwnego filmu na RedTubie... – Dodałam swoje trzy grosze, mieszając w szklance wódkę ze Spritem.
- A skąd wiesz, co to jest RedTube? – zapytał z prześmiewczym uśmiechem Louis, sącząc swojego drinka (z palemką, haha!).
- Koledzy mi mówili. – Uroczo się do niego uśmiechnęłam. – Nie martwicie się, że go zgwałcą i porzucą w krzakach? – wróciłam do tematu Stylesa.
- Ja bym się prędzej martwił o te biedne dziewczyny... – Tomlinson zrobił zmartwioną minę, pokazując swoje umiejętności aktorskie. Nagle wstał i zaczął dziwnie tańczyć. – He’s up all night to get lucky, he’s up all night to get lucky... Lalalalllaaaaaaaa...
- Brawo, to było piękne, przyjacielu! – zaczęłam mu bić brawo. – Ale chyba się z tym nie zgodzę. Z tego, co udało mi się w trakcie tych kilku dni zauważyć na jego profilach na różnych portalach, to on jest „up” całą noc, żeby dodawać filmy na Vine’a i spędzać czas z jakimiś starymi ludźmi, waszą stylistką i jakąś małą dziewczynką.
- No to go podsumowałaś... – Zaśmiał się Zayn, pokazując swoje białe ząbki. – Ale coś w tym jest.
- GOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOL!!! – wydarł się Niall, wyrzucając ręce do góry. Spojrzałam na ekran telewizora i zrobiłam smutną minę.
- Hala Madrid! – krzyknął Liam, dołączając do przyjaciela.
- No wy chyba sobie jaja jakieś robicie. – Spojrzałam na nich z największą pogardą, na jaką było mnie w tym stanie tylko stać. Za to ich spojrzenie wyrażało niemałe zdziwienie. – Wczoraj widziałam wasze zdjęcie, jak gracie w Fifę Barceloną i się nią jaracie, a teraz kibicujecie tym pedałom z Madrytu?! – musicie mi wybaczyć. Ma miłość do tego miasta i klubu piłkarskiego w połączeniu z alkoholem może robić zue rzeczy.
- Po prostu ich niedawno poznaliśmy... Fajni z nich ludzie... – Lou się chyba mnie przestraszył.
- I takie jedno spotkanie wam wystarczy, żeby zdradzić Barcę?!
- Spokojnie, spokojnie, to tylko mecz... – Najwyraźniej rozbawiłam swoim wybuchem Szczeniaczka (o nie. Justyna mnie tym zaraziła.), który właśnie objął mnie swoim ramieniem.
- No ale już na pewno nie wiesz, co to jest spalony! – stwierdził Niall, gdy już ochłonął po swoim piłkarskim wybuchu euforii.
- Oj, Horan, nie nauczyłeś się jeszcze, że mnie nie można tak nie doceniać? – westchnęłam, wzięłam kilka wolnych kieliszków i graficznie zaprezentowałam im definicję tego pojęcia.
- Zwracam honor. – Blondyn podniósł ręce do góry w geście poddania.
- No ja myślę. – Wstałam od stołu, starając się opanować karuzelę w głowie, która powoli się rozkręcała. – Wybaczcie, idę się przewietrzyć.
- Palisz? Wiedziałem, że aż takim ideałem nie możesz być... – Mruknął Niall, powoli zasypiając na stole.
- Nie, nie palę, po prostu potrzebuję świeżego powietrza. Dosłownie. – I już mnie nie było.
Może to działający alkohol, może sumienie, które coraz bardziej mnie gryzie, ale już coraz ciężej jest mi z nimi wysiedzieć przy jednym stoliku, czując, że z każdym wypowiedzianym słowem moje kłamstwo rośnie.
Jakiś głos w głowie, należący raczej do tych złych, mówił mi, że to nie jest kłamstwo, skoro po prostu im o tym nie powiedziałam. Ale co to jest za wymówka? Najciężej jest, gdy słyszę jak Niall mówi o Moony. A ja nie umiem mu powiedzieć, że to ja. Czuję się taka bezsilna... To powoli zaczyna mnie zżerać od środka, powodując, że mam ochotę uciec do Polski, zamknąć się w swoim małym pokoiku na klucz i odciąć od całego świata – rzucić bloga, rzucić studia, po prostu schować się pod kołdrą i przespać całe życie.
Usiadłam po turecku na chodniku, opierając się o ścianę budynku. Zanurzyłam twarz w dłoniach i zaczęłam myśleć nad możliwymi rozwiązaniami mojego problemu. Tak, też myślę, że promile we krwi pomogą mi w znalezieniu złotego środka.
Jak powiem im teraz, to będą wściekli, że nie powiedziałam im od razu. A im dłużej czekam, to tym robi się gorzej, tym głębiej w tym tkwię. Tak źle i tak niedobrze.
- Wszystko w porządku? – nie wiem skąd, ale nagle koło mnie pojawił się Liam. No a któż by inny. Okrył mnie swoją bluzą. Coś ostatnio częściej chodzę w ich bluzach niż w swoich... – Zamarzniesz mi tu zaraz...
- Dziękuję. – Blado się do niego uśmiechnęłam i spojrzałam w nocne niebo. Dzięki Bogu wyszłam przez tylne drzwi, tutaj chociaż nie ma żadnych paparazzi ani piszczących fanek.
- No mów. – Przytulił mnie do siebie, delikatnie masując plecy. Oj, Liam, gdybyś tylko wiedział, kim jestem. I jak na mnie działasz.
- Co mam mówić? – zapytałam, udając, że nie wiem, o co mu chodzi.
- To, co cię tak męczy. Przecież to widać na kilometr... – A może jednak?
- Znasz to uczucie, gdy najpierw zatajasz coś przed ważnymi dla ciebie osobami, a potem to zatajenie, w sumie kłamstwo, zaczyna cię pożerać od środka i nie wiesz, co masz zrobić? – zapytałam, a moje ciało samowolnie wpasowało się w to ciepłe ciało obok mnie – czyżby uśpiony przed wódkę rozsądek? – Właśnie jestem w takiej sytuacji. I powoli przestaję sobie z tym radzić, chociaż i tak krótko wytrzymałam. To mnie zaraz wpędzi w jakąś depresję.
- Zawsze można powiedzieć prawdę...  – Oparł swoją głowę na mojej. – Lepiej późno niż wcale, nie?
- I wtedy byłabym najbardziej znienawidzoną osobą na świecie... – Smutno się zaśmiałam. – Czuję się taka bezradna. – Poczułam, jak słony płyn zaczyna napływać do moich oczu. Na szczęście kilka szybkich ruchów powiekami i oczy powróciły do normalnego stanu.
- Ciebie się da nienawidzić? Uważaj, bo uwierzę... – Nie widziałam jego twarzy, ale mogłabym przysiąc, że się do mnie szeroko uśmiechnął.
- Jeszcze się zdziwisz.
- Zabiłaś kogoś? – zapytał, a ja pokręciłam przecząco głową. – A okradłaś?
- Jeśli nielegalne ściąganie filmów i muzyki się nie liczy, to nie. – Zaśmiałam się, nie mogąc się nadziwić, jak dobrze się czuję przy tym facecie. To on na ciebie zwrócił uwagę, a nie Niall. To on za tobą biega jak szalony, a nie Niall...
- To w takim razie nie ma takiej rzeczy, za którą mógłbym cię znienawidzić – powiedział oczywistym tonem. – Wiem, że znamy się bardzo krótko, ale akurat tego jestem pewien.
- Niby jakim cudem? – obróciłam głowę w jego stronę i spojrzałam w oczy, które patrzyły na mnie... tak.
- Widzę to w twoich oczach – szepnął, a jego wzrok zjechał na moje usta, ale po milisekundzie znowu się skrzyżował z moim spojrzeniem. – Po prostu widać, że jesteś dobrym człowiekiem i nie można cię nienawidzić. Ja na pewno bym nie potrafił.
- Obiecujesz?
- Obiecuję – odpowiedział, a ja poczułam pierwszy raz od dawna tak intensywne motyle w brzuchu, gdy jego twarz coraz bardziej zbliżała się do mojej. O Boże, to się zaraz stanie! Już dzieliły nas milimetry, gdy...
- Kate! Liam! Niall wyszedł na parkiet! Musicie to... Och. – Obok nas zjawił się roześmiany Zayn, ale na nasz widok mina mu trochę zrzedła. – Ja tylko... Sorry... Nie wiedziałem... Ja... – Zaczął się plątać.
- To co z tym Niallem? – wstałam i z twarzą skierowaną ku chodnikowi otrzepałam spodnie, starając się ukryć potężny rumieniec, który palił mi większość twarzy. Kątem oka zauważyłam, że Payne podniósł się z ziemi prawie tak szybko jak ja, rozglądając się dookoła, jakby nie wiedział, co ma ze sobą zrobić.
- No bo on... Jest na parkiecie... Śmieszny... – Zayn chyba czuł się teraz jeszcze bardziej niezręcznie ode mnie czy Liama.
- Dobra, to idziemy. Mam nadzieję, że to ktoś nagrywa.
- Znając nasze szczęście, to każdy obecny gość klubu. – Mruknął Liam, wchodząc za mną ponownie do środka.
Zayn miał całkowitą rację, próbując nam przekazać, że widok Nialla jest śmieszny. Jego aktualny stan, koordynacja ruchowa i usilne próby tańczenia tańca irlandzkiego tworzyły w połączeniu naprawdę niesamowity widok.
- Dobra, trzeba go stąd zgarnąć. – Ruszyłam w jego stronę.
- Kaaaateeeee! – wydarł się na mój widok, i otworzył ramiona, próbując mnie przytulić. – Wygrałem, prawda? Jestem lepszy od ciebie w piciu! W nagrodę możesz ze mną zatańczyć!
- Dobrze, Niall, wygrałeś i już z tobą tańczę. – Uśmiechnęłam się do niego jak do dziecka i owinęłam sobie jego ramię wokół mojego i zaczęłam prowadzić do naszego stolika. Na szczęście Zayn mi w tym pomógł, bo jednak Horan nie jest taki lekki jak się wydaje.
- Nie umiecie się bawić... – Mruknął blondyn, siadając na kanapie. Oparł głowę na ramieniu roześmianego Stylesa i zamknął oczy.
- Stary, jak obślinisz mi tę koszulkę, to cię zabiję, przysięgam. – Jęknął najwyraźniej wiedząc, na co się zapowiada. – I pochowam jutro rano wszystkie butelki z wodą, żebyś usechł na tym kacu...
- Już, już... – Niall się wtulił w bruneta, który teraz nie miał już jak się ruszyć. Wyglądali teraz strasznie słodko, nie można tego opisać innym słowem.
- Czyli teraz już się nie mogę ruszyć, dopóki nie będziemy wracać do hotelu? – zapytał zrezygnowanym głosem Harry, błądząc po nas wzrokiem. Wszyscy zgodnie pokręciliśmy głowami, ledwo powstrzymując śmiech. – To świetnie. W takim razie możemy już iść?
- Nie! – szybko zareagował Liam.  – Muszę jeszcze coś zrobić. – Obrócił się do mnie. – Kate, podarujesz mi jeden taniec? – ukłonik się jak w średniowieczu, a mi zabrakło słów. Jako, że nie wiedziałam, co powiedzieć, zwyczajnie podałam mu dłoń, a ten mnie poprowadził na parkiet.
Dzięki temu, że miejsce, w którym się znajdowaliśmy, nie należało do typowo nowoczesnych miejsc, tylko tych z „klimatem”, z głośników leciała przyjemna muzyka, do której można było tańczyć wszystko.
Liam położył moją wolną dłoń na swoim ramieniu, a swoją położył na moim biodrze, delikatnie się do mnie przysuwając. Zaczęliśmy się kręcić w rytm przyjemnej muzyki, nie mogąc oderwać od siebie oczu. Czułam, że gdyby nie ilości alkoholu, które się we mnie (i w nim pewnie też) znajdują, nawet bym z nim nie tańczyła, tylko siedziała obok Nialla i go pilnowała...
- To na czym skończyliśmy..? – zapytał z błyskiem w oku, znacząco się do mnie uśmiechając.
- Patrząc na ilość aparatów i telefonów wokół nas, to pewnie na YouTubie... – Zaśmiałam się, obserwując naszą „publiczność”. – Dzięki, Liam, będę gwiazdą już przed pierwszym występem na żywo.
- Cała przyjemność po mojej stronie. – Szeroko się uśmiechnął i obrócił mnie wokół mojej własnej osi, nie zważając na to, ilu osób uwagę na sobie skupiamy. Nie wiem, jakim cudem, ale dzięki niemu potrafiłam zapomnieć o wszystkich problemach i po prostu być... sobą.



Stałam przed drzwiami swojego pokoju hotelowego i grzebałam w swojej niewielkiej torebce, próbując znaleźć kartę-klucz. Cholera, przecież ją pakowałam! Chyba...
- Dzięki, Liam, za odprowadzenie mnie do pokoju. – Posłałam mu szybki uśmiech, cały czas grzebiąc w torebce.
- To ja dziękuję, że pomogłaś mi i Zaynowi zająć się z tym małym pijakiem.  – Zaśmiał się przypominając nasze odprowadzanie wspomnianego chłopaka do jego pokoju. – Czego tak zawzięcie szukasz?
- Karty do pokoju... – Mruknęłam, coraz bardziej zirytowana tą sytuacją. – Jestem pewna, że ją pakowałam, ale już dziesiąty raz przeglądam torebkę i jej nie widzę.
- Za kilka godzin otwierają recepcję, jak chcesz, to możesz poczekać u mnie. – Zaproponował, nieśmiało się uśmiechając.  – Możemy jakiś film obejrzeć, zobaczymy co jest w minibarze.
- Ta, a potem pojawią się jakieś dziwne plotki o dziewczynie opuszczającej nad ranem pokój Liama Payne’a... – Spojrzałam na niego nieufnie.
- To będzie dla ciebie idealne szkolenie pod tytułem „Jak się nie przejmować tym, co mówią inni”. – Powiedział z szerokim uśmiechem, najwyraźniej przeczuwając, że nie mam innego wyjścia. – Chodź, będzie fajnie.
- Nie wątpię. – Poddałam się i ruszyłam za Liamem.
Gdy dotarliśmy już do jego pokoju, a raczej apartamentu, zdjęłam od razu buty, z ulgą uwalniając swoje stopy z obcasów po całym wieczorze chodzenia w nich.
- Ale mała jesteś. – Chłopak stanął przede mną, patrząc na mnie z góry.
- Akurat w tym przypadku dziesięć centymetrów nie robi wielkiej różnicy... – odparłam ruszając w stronę kanapy, która wręcz mnie wołała.
- A w jakim przypadku robi? – zaśmiał się, a ja w odpowiedzi tylko prychnęłam. 
– Wybieram film! – rzuciłam się na pilota i włączyłam telewizor.
- Okej, a ja się przebiorę w coś piżamo podobnego. Zaraz wracam. – Liam zniknął za drzwiami swojej sypialni. Zaczęłam przeglądać hotelową wypożyczalnię, szukając filmu, którego jeszcze nie widziałam. A to jest nie lada wyczyn, uwierzcie mi.
- Może być komedia?! – krzyknęłam, żeby chłopak mógł mnie usłyszeć.
- Jasne. – Odpowiedział zdecydowanie ciszej, wchodząc do pokoju.  – Jestem brudny, czy coś? – dopiero to pytanie uświadomiło mi, że mam rozdziawioną paszczę, a jak jej zaraz nie zamknę, to zacznie mi z niej lecieć ślina. O. MÓJ. BOŻE. LIAM.
-Nie, nie... – Odwróciłam natychmiast głowę w stronę telewizora, nerwowo włączając „play”. Próbowałam wyrzucić z głowy obrazek, który przed chwilą zobaczyłam – Liam, na boso, w czarnych spodniach od dresu luźno zwisających na jego biodrach, pokazujące to męskie „V”, które tak strasznie lubię u facetów. I NIE MA KOSZULKI! KOMPLETNIE JUŻ ZGŁUPIAŁ?! Oczywiście nie mogę tego widoku wyrzucić z głowy, bo on teraz sobie urządził spacer po całym pokoju, oczywiście cały czas przechodząc przed moim nosem. Uspokój się, uspokój się, uspokój się...
- Może być szampan? – Payne zatrząsł dwoma zielonymi buteleczkami siadając obok mnie.
- Jasne! – pisnęłam (!!!) z raczej zbyt dużym entuzjazmem, wyrywając mu jedną butelkę i pospiesznie ją otwierając. Tak, wiem, że szampan wymieszany z innym alkoholem, nawet z resztkami, może być mieszanką wybuchową, i to dosłownie. Ale tak mi zaschło w ustach przez ostatnie kilkanaście sekund, że teraz ten fakt był mi raczej obojętny.
- Fajny tatuaż. – Wskazałam na jego prawą rękę, na której były te znaki w kształcie trójkątów. – Nie wiem dlaczego, ale przypominają mi Need For Speed. – czułam, że z nerwów zaczynam gadać. Za dużo. – Bardzo lubię tę grę, raz pół wakacji nad nią siedziałam. A wczoraj w necie, na jakiejś stronie widziałam wszystkie wasze tatuaże. Piórko też fajne. I mądre napisy. Dobrze, że nie masz żadnego na klacie, tylko by popsuł widok. – Nerwowo się zaśmiałam i spojrzałam na jego lewą dłoń, ignorując jego zdziwione spojrzenie. – A to „D” to co to?
- A nic, nie ważne... – Mruknął, biorąc łyk bąbelków i tak obrócił tą dłoń, że już nie widziałam tego tatuażu. Chyba mnie nie docenił.
- Liam, odrobiłam pracę domową. – Westchnęłam. – Danielle, tak? – zapytałam, a on wbił wzrok w telewizor, pełny obojętności.
- Tak. – Przyznał. – Mogę powiedzieć, że była moją pierwszą miłością. – Spojrzał na mnie ze smutnym uśmiechem. - Zrobiłem to jak jeszcze byliśmy razem i teraz mam po niej taką skromną pamiątkę.  – Wzruszył ramionami. –Ale teraz to już wszystko skończone.  –Dodał obracając się do mnie. - Za nowe znajomości? – uniósł butelkę.
- Za nowe znajomości. – Lekko stuknęłam się z jego butelką i wzięłam solidny łyk szampana, pewnie nawet kilka. I naprawdę starałam się wyluzować i nie patrzeć na niego tak ubranego – a raczej tak rozebranego.
Po kilku łykach tego złotego trunku poczułam, jak on na mnie działa. Znowu to przyjemne działanie alkoholu, rozluźniające, poprawiające nastrój, które mnie opuściło tylko na krótką chwilę. Moja głowa zrobiła się ociężała i chyba sama opadła na ramię chłopaka.
- Tak będzie ci wygodniej... – Mruknął, podnosząc lewą rękę i kładąc ją na oparciu kanapy. Rzeczywiście, tak było wygodniej. – Mówisz, że to komedia? – szepnął, starając się nie zagłuszać filmu.
- Tak było w opisie, nie czepiaj się. – Lekko dźgnęłam go łokciem pod żebra. – I jest Kristen Bell, lubię ją. A to, że na razie głównie pali trawkę z licealistami, to inna sprawa.
Mniej więcej w połowie filmu poczułam, że zaraz stanie się coś złego. I to nie tylko na ekranie.
Główna bohaterka chyba zaraz przeleci głównego bohatera. Żeby tylko reżyser nie był takim zboczeńcem jak ja i niech nie pokazuje za wiele, skromny buziak wystarczy!  Nie wyobrażam sobie oglądania „intensywnego” seksu będąc w sumie przytuloną do pół nagiego Liama!
Oczywiście, los rzadko słucha moich modlitw. O nie, ta scena jest zdecydowanie zbyt gorąca.
Czułam, jak podskoczyło mi ciśnienie, a jakiś diabełek w mojej głowie zaczął namawiać mnie do złego. Może to tylko moja wyobraźnia, ale miałam wrażenie, że oddech chłopaka przyspieszył. Niech ta scena się już skończy!
Nagle ręka Payne’a „spadła” z oparcia na moje ramię, delikatnie je głaszcząc, a w tym miejscu, w którym jego skóra stykała się z moją, natychmiast pojawiła się gęsia skórka.
- Kate... – mruknął, a ja obróciłam głowę w jego stronę, nie przypuszczając, że będzie tak blisko mnie. Dzieliło nas dosłownie kilka centymetrów.  Spojrzałam w te brązowe oczy, które się we mnie wwiercały. Już wiedziałam, co zaraz nastąpi i wiedziałam także, że chcę, żeby to nastąpiło.  Może i nie pamiętam, co się działo między nami w maju, ale to z pewnością zapamiętam...
Liam delikatnie przejechał opuszkami palców po moim policzku, a ja pod wpływem jego dotyku się zarumieniłam i wzięłam głęboki oddech, lekko przymykając powieki.
- Czekałem na to od momentu, kiedy po raz pierwszy mnie rozśmieszyłaś – powiedział, będąc już tak blisko mnie, że wypowiadając każdą sylabę, jego usta ocierały się o moje. Spojrzałam prosto w jego oczy, czekając, aż w końcu...
Nie zdążyłam dokończyć myśli, gdy brunet nagle mnie pocałował, a mnie znowu przeszły dreszcze. Po kilku sekundach oderwał się ode mnie, opierając swoje czoło o moje. Spojrzał na mnie, szybko oddychając, a ja już miałam dość tego czekania. Objęłam ręką jego szyję, palcami głaszcząc po głowie. Pchnęłam go do siebie i tym razem to ja go pocałowałam.
Dawno nie czułam czegoś takiego podczas pocałunku. Nie pamiętam, żebym kiedyś tak kogoś pragnęła jak jego w tym momencie. Jego ramiona silnie objęły mnie w biodrach i lekko uniosły do góry, sadzając mnie na jego kolanach. Złapałam jego twarz w swoje dłonie i czule się do niego uśmiechnęłam, starając się zapamiętać każdą sekundę z tej chwili.
Przybliżyłam się do niego i złożyłam na jego miękkich wargach kolejny pocałunek, nie mogąc pozbyć się uśmiechu. Każda moja aktualna myśl kręciła się teraz tylko wokół niego.
Lekko rozchyliłam usta i poczułam, jak język Liama zaczyna delikatnie pieścić mój, tańcząc razem jakiś seksowny, zmysłowy taniec.
Payne, nie przerywając pocałunku, podwinął moją sukienkę i zaczął głaskać gołą skórę moich pleców, a następnie zjechał niżej ustami, aby całować mnie po szyi.
- Och, Liam... – cicho jęknęłam. Nie mogę nic na to poradzić, że szyja to u mnie jedno z najbardziej wrażliwych miejsc.  Zawsze wiedziałam, że te pełne usta Liama pewnie mogą zdziałać wiele dobrego (i dobrze), ale w połączeniu ze sprawnym językiem i jego delikatnością, chłopak zdecydowanie przekraczał wszelkie granice przyzwoitości.
Jedna z jego dłoni przeniosła się na drugą stronę i zaczęła gładzić mój brzuch, z każdą sekundą przenosząc się wyżej. Przycisnęłam jedną ręką jego głowę do swojego zagłębienia obok obojczyka, odchylając głowę.
Biodrami przesunęłam się bardziej do niego i oparłam obie dłonie o jego kolana, lekko wypychając piersi do przodu. Liam zsunął ramiączka mojej sukienki z ramion, pozwalając jej lekko opaść na biodra i ukazać moje piersi. Nasze spojrzenie się ponownie skrzyżowały, a oczy zdradzały jak bardzo się nawzajem pragniemy.
Ku mojemu zdziwieniu wypuścił mnie ze swoich objęć. Najwyraźniej zauważył moją zdziwioną minę.
- Nie martw się, szybko cię stąd nie wypuszczę – mruknął, skradając jeszcze jeden pocałunek, a rękoma chwycił moje nogi i owinął je sobie wokół talii. Patrząc mi prosto w oczy z niesamowitym uśmiechem chwycił mnie za pośladki i wstał z kanapy, niosąc mnie do sypialni. Położył mnie na łóżku na plecach, kładąc się na mnie, wpasowując dokładnie między moje nogi. Pierwsze co zrobił, to było zdjęcie do końca ze mnie sukienki, a następnie podsunął się do góry tak, że nasze twarze były znowu na tej samej wysokości.
- Nawet nie wiesz, jak mi się podobasz, Katie... – Mruknął zachrypiałym głosem.
- Wiem, bo ty podobasz mi się dokładnie tak samo. – Złączyłam swoje dłonie na jego karku chcąc go pocałować, ale on był szybszy i uciekł mi na wysokość mojego brzucha. Trzymając swoje dłonie na mojej talii, zaczął delikatnie mnie całować w okolicach pępka, i tam, gdzie powinnam mieć mięśnie.
- A co to za blizna..? – zapytał, a mnie przeszedł zimny dreszcz, zdecydowanie nie należący do przyjemnych. To pytanie sprawiło, że natychmiast wytrzeźwiałam. Chwała Bogu jest ciemno i raczej dokładnie nie widział tej blizny... A widzisz, przed prawdą nie uciekniesz. Blizna w kształcie półksiężyca na środku brzucha. Moony, nie?
- O Boże, zapomniałam! – klepnęłam się w czoło, szybko zrywając się na nogi, przy okazji spychając z siebie biednego chłopaka. Jaką mądrą wymówkę mogę wymyślić?! – Zostawiłam żelazko włączone w pokoju!  -krzyknęłam, szybko ubierając sukienkę i biegnąc do salonu, szukając butów.
- Żelazko? – zdziwił się. Miał bardzo zdezorientowaną minę. – Przywiozłaś ze sobą tu żelazko?
- Nigdy nie wiesz, kiedy się może przydać. – Nerwowo się uśmiechnęłam, zakładając w pośpiechu buty. Dawaj, Kasia, szybciej. Nie daj mu czasu na zastanowienie się nad tym idiotycznym żelazkiem i na zadawanie pytań!
- Może zadzwonię do recepcji i to sprawdzą, może już ktoś tam jest?
- Dzięki, sama to załatwię. – Krzyknęłam do chłopaka przez ramię, kierując się do drzwi. Już chwytałam za klamkę, gdy poczułam, że Liam złapał mnie za wolną rękę, zatrzymując mnie.
- Hej. – Przyciągnął mnie do siebie, a ja starałam się ukryć swoją panikę. – Szkoda, że uciekasz. Ale racja, nie chcemy spalić hotelu. – Przybliżył się i delikatnie mnie pocałował. – Dzięki za miły wieczór. – Wyraźnie chciał powtórzyć pocałunek, ale subtelnie się odsunęłam, otwierając drzwi.
- Spoko, dobranoc! – krzyknęłam, prawie wybiegając z jego pokoju.
Odeszłam kilka kroków i schowałam się za zakrętem korytarza, starając się uspokoić i raczej nie myśleć o tym, co się przed chwilą działo. Teraz moim problemem było głównie to, co z sobą zrobię jeszcze przez dwie godziny, do czasu otwarcia recepcji – co to jest w ogóle za hotel, gdzie recepcja nie jest czynna 24/7?
Nagle usłyszałam, że gdzieś, w okolicy pokoju Liama, otwierają się drzwi. Cholera, jeszcze zaraz tu przylezie i dopiero się będę tłumaczyć... , przeszło mi przez głowę, bo od razu pomyślałam, że to Payne.
- I got a feeling, uuuuuu, that tonight’s gonna be a good night... – Usłyszałam śpiew nikogo innego jak Nialla.
- Cholera, Niall, miałeś spać! – “krzyknęłam” szeptem, wyłaniając się zza zakrętu i widząc chłopaka, który idzie w stronę wind.
- Ooo, Katy! Idziesz ze mną na imprezę? – zapytał, szczerząc się do mnie jak głupi do sera. – Noc jest młoda, my jesteśmy młodzi, trzeba się bawić!
- Jaka noc, pacanie, już dzień się zaczyna! – delikatnie mówiąc, szybko do niego podeszłam i wzięłam go za fraki, ciągnąc z powrotem do jego apartamentu. Gdy tylko się ruszył z miejsca, moje nozdrza uderzyła ogromna ilość męskich perfum.  – Boże, Horan, byłeś przed chwilą w fabryce perfum i wpadłeś do jakiegoś kotła? – zapytałam, próbując złapać oddech.
- Trzeba czymś przyciągnąć do siebie piękne kobiety... – Mruknął, a z jego ust aż zionęło alkoholem. Stanęliśmy przed drzwiami.
- Daj kartę do pokoju.
- Sama se znajdź... – Z szerokim uśmiechem zatrząsł biodrami. – Jest w którejś kieszeni...
- Ja pierdole, co za człowiek. – Wywróciłam oczami, powoli tracąc cierpliwość. Zdecydowanie za dużo wrażeń jak na jeden dzień. Zrezygnowana, zanurzyłam rękę w jego lewej kieszeni pamiętając, że jest leworęczny.
- Uhuhu, ostrożnie, bo zaraz poznasz Małego Nialla. – Pisnął, a ja ze śmiechem wynurzyłam z kieszeni plastikową zdobycz.
- Właź. – Otworzyłam mu drzwi i puściłam go przodem. – Teraz cię trzeba doprowadzić do porządku.
- Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem.
- Bierz jakieś ciuchy i spadaj do łazienki pod zimny prysznic, teraz. – Wręcz rozkazałam. Nie powiem, zdziwiło mnie, że chłopak wykonał moją prośbę bez żadnych protestów. Gdy wyszedł z łazienki, na szczęście ubrany, zostały jeszcze dwie rzeczy do zrobienia. – Wypij to, duszkiem. – Podałam mu dużą butelkę wody mineralnej. – A teraz spać. – Popchnęłam go w stronę sypialni.
Gdy byłam już pewna, że Niall śpi i raczej ponownie nie wymknie się ze swojego pokoju, rozsiadłam się wygodnie na kanapie, która byłam bliźniaczo podobna do tej w pokoju Liama.
Boże, Kaśka, coś ty narobiła... , jęknęłam w myślach. Najpierw się obściskuję z Paynem, a teraz siedzę w salonie Nialla i chyba tak zostanę do rana. Znowu ten cholerny dylemat. Serce chce Horana, oczywiście, ale Liam też jest pożądany przez pewną część ciała.
Cholera, naprawdę muszę pogadać poważnie z Justyną, tym razem jej tak łatwo nie odpuszczę.
Powszechnie wiadomo, że w takich sytuacjach czasu się nie da już cofnąć i najlepiej  się czymś zająć, aby odepchnąć niepotrzebne myśli. Rozejrzałam się po pokoju i po chwili już dokładnie wiedziałam, co zrobię. Przyjemne z pożytecznym.
Wyjęłam z torebki dwie tabletki aspiryny, a z minibaru drugą butelkę wody i cicho weszłam do pokoju Nialla. Spał jak zabity, cichutko pochrapując. Ten obrazek zdecydowanie mnie rozczulił. Miałam ochotę wdrapać się do niego do łóżka, mocno się do niego przytulić i już tak spać do odlotu samolotu. Dlatego właśnie macałaś się Payne’em? Logiczne. Zignorowałam ten głos i położyłam oba fanty na stoliku nocnym obok łóżka. Następnie wzięłam w ręce wszystkie porozrzucane rzeczy Nialla i wyniosłam do salonu, gdzie była jego walizka.




***
Witam, witam... :)
Udało mi się Was zaskoczyć? Mam taką nadzieję. 
Ja jestem już szczęśliwie w domku, w swoim pokoiku, ze swoimi ulubionymi chipsami w normalnej cenie... 

Dziękuję Wam, że to czytacie <3 To naprawdę świetnie uczucie, wiedzieć, że dziwne wytwory mojej jeszcze dziwniejszej wyobraźni mogą się komuś podobać :)


Buziaki,
@katie093

12 komentarzy:

  1. Hahahahahaha... o Boże, siedziałam i czytałam to co chwilę się śmiejąć :D
    Uwielbiam Twoją pisanine! <3 Twoje dziwne wytwory twojej jeszcze dziwniejszej wyobraźni podobają mi się jak cholera i uwielbiam je czytać :D
    Nie no... tak szczerze, to byłam za Kate! Tak myślałam, że wygra ten pojedynek (w końcu co to jest mierzyć się z czystej krwi Polką? ;p)
    Jak Kate poszła do pokoju Liama, to czułam, że to się nie skończy dobrze... szczególnie, że już trochę wypiła a potem jeszcze ten szampan i ostra komedia... uhh... to się nie mogło skończyć inaczej xD
    Tylko kurde... czemu uciekła? Przecież on też trochę wypił, było ciemno, więc chyba by się nie zorientował, co nie?
    Myślę, że byłoby dla niej lepiej, gdyby w końcu powiedziała wszystkim prawdę i nie będzie czuła wyrzutów sumienia... (chociaż teraz, gdyby Liam się dowiedział, to mógłby się na nia obrazić, czy coś w ten deseń xd) Trudna decyzja...
    Mimo wszystko czekam z niecierpliwością na następny rozdział i nie mogę się doczekać! <3

    p.s. Tak... własne biurko, własne łóżko, własne chipsy... to jest to! :D
    Całuję Xx. <3

    @charls_grey

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tu się staram pisać poważnie, a znowu wychodzi mi komedia... Kurczę, muszę serio wpaść w jakąś depresję, może wtedy wyjdzie tutaj coś normalnego... ;)
      No pewnie, że Kate wygrała, w końcu polska krew, nie? ;) Żaden Irlandczyk nam nie podskoczy ;)
      Też uważam, że tak byłoby lepiej... Ale to jej życie i ona decyduje, co gdzie i jak, ja tu nie mam nic do gadania ;D

      Buziaki,
      @katie039

      Usuń
  2. Omg!
    Twoje opowiadania jest genialne. Dziś zaczęłam czytać i dziś skończyłam. Ale na pewno tu wrócę!
    Oh Kate, Kate będziesz miała teraz kłopoty. Chodź ja jestem za tym żeby była z Niall'em. No ale on najpierw musi się dowiedzieć, że to ona jest jego wymarzoną dziewczyną, o której cały czas myśli...
    Jestem za tym, żeby w końcu im powiedziała prawdę. Może i trochę by to namieszało, ale z drugiej strony wyszłoby to może na dobre? Kto wie...
    Podoba mi się to opowiadanie nawet bardzo! Czekam na następny rozdział z niecierpliwością. W sumie to nic nowego, ogółem jestem niecierpliwa jak coś bardzo chcę.
    Życzę weny!
    Zapraszam też do siebie: http://theway-i-feel.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam w dziwnych krańcach internetu, czyli na moim blogu :)
      Chciało Ci się czytać wszystko na raz? W takim razie to chyba dobry znak i pewnego rodzaju bardzo miły komplement, dziękuję :)
      No ktoś z nich musi się w końcu dowiedzieć, kim naprawdę ona jest, popieram! Ale ta decyzja należy do niej ;)

      Dziękuję za miły komentarz i pozdrawiam ;)
      @katie093

      Usuń
  3. Ja tam jestem team Liam ;P

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie to! W końcu ktoś po stronie biednego Liama. Chłopak tak się stara, a wszyscy cały czas tylko o Horanie... ;D

      Usuń
  4. I giggled so hard, again! This time in the tube, but to be honest I'm a bit drunk and I think it exaggerated the feeling :D With all my passion for RedTube and Harry in sex-related situations, God it turned me on! xD THE scene with Liam, o.m.g., you mastered writing about foreplay... You're a true inspiration, Katie, I might be your competition at some point soon :D But not with Niall, that's for sure. Keep going, can't wait to read the next one!

    <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. English? That's a challenge. You know, I read everything in english, I watch movies and tv-series in this awsome language, but write something by myslef? Wow. Okay, let's see...
      Question number one. Why you wrote this comment in english? xD
      Didn't you hear that taking a long bath while being drunk is extremely dangerous?!
      "With all my passion for RedTube" - intriguing, are you one of those "naughty girls"? ;D
      I mastered it? Naaaah, I didn't. But it's so hard to write, you know?
      I'm an inspiration for you? It's one of the bests compliments I've ever heard! Wow. Me..? Inspiration..? Are you sure? Like.. 100% sure?
      Why not Niall?! He's the sweetes of them all! Of course right after Harry ;D But Harry's not blonde. And his eyes are not blue. And he's not that amazing as Niall, sorry :P

      I can't wait to read next one, too! Do you want to write it? I don't have much time this week :(

      Love,
      @katie093

      (my english sucks, doesn't it?)

      Usuń
  5. Cześć, Wypłoszu. Dobra hot scena, czyżbyś się uczyła od mistrza?
    Taaaaak, wróciłam i będę na bieżąco komentowała Twoje wytwory, także bieraj się do roboty!
    Cmok w krok!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama jesteś wypłosz.
      I to chyba ty się nauczyłaś hot scen ode mnie, mam ci przypomnieć, kto ci pisał pornosy z us5 i makflaj? No.
      No i wróciłaś. I znowu będziesz mi truć dupę cały czas :D

      Usuń
  6. Jednak chyba nie uda się tak całkiem bez komplementów, bo co innego miałabym pisać, jak nie peany na twoją cześć? Dziś postaram się krócej, bo chcę zdążyć nim zniknie mi internet ;) A zniknie wraz z pojawieniem się szefa :P

    Teksty Kate rządzą! Te jej dziwne powiedzonka, czy żarciki powalają mnie na łopatki.
    I ja naprawdę nie wiem, co ty ze mną robisz, ale zaczynam zauważać, że ślinię się już na samą myśl o nich. I to nie tylko o Louisie, ale z twojej winy i o Niallu i o Liamie... I naprawdę nie potrzebowałam wiedzieć, że Harry ściąga te swoje obcisłe spodnie wraz z bokserkami! jestem w pracy, a podniecam się jak jakiś erotoman! Tylko bez komentarza, proszę ;)
    Niegrzeczny Niall (sukienka :P)? Matko Boska, to dopiero pierwszy akapit! Co tu się dzieje?
    Z Kate to naprawdę alkoholiczka... Hmmm... I potem nie dziwota, że tak o nas myślą na świecie ;)

    A mogło być tak pięknie... Światła Vegas. Ona i On. Ech... (wzdycham aż papiery latają)
    Nie doceniają jej chłopcu, oj, nie doceniają...

    Odezwały się wyrzuty sumienia? I bardzo dobrze! Nie jestem fanem takich kłamstw, ani przemilczania prawdy. Zresztą jak zwał, tak zwał. Dla mnie to kłamstwo. I już nie mogę się doczekać, kiedy zacznie wychodzić na jaw, czy też kiedy się przyzna...
    Czy rozmowa z troskliwym Liamem pomoże? Mi na pewno! Przyślij go do mnie, proszę. Szampan już się chłodzi ;)
    Czekaj. Co?!? Liam pomaga jej zapomnieć? Hmmm... Yyy... Hmmm...
    Oj! Nie ładnie ;) Albo coś mnie się pomieszało, albo tobie, kochana ;) W pierwszym akapicie, to ona miała sukienkę, prawda? w tym zastanawiałam się, jak ona usiadła po turecku w tej kiecce, na chodniku... Myślę sobie, jaka z niej wytworna dama ;P A tu się okazuje, że ona wstając, otrzepuje spodnie! Normalnie Matrix ;) Na szczęście, gdy już Liam zabiera ją do swojego pokoju, z powrotem jest w sukience ;P

    Zaproszenie do pokoju Payne'a? Poproszę! Nie zostawiłam zupy na ogniu, ani włączonego czegokolwiek. Zresztą dla Liama - niech wszystko się sfajczy.
    O.MÓJ.BOŻE.LIAM. -> to zdecydowanie mój ulubiony fragment ;) Od tego momentu nie mogłam przestać się szczerzyć :D
    No i całe szczęście, że była w tej sukience (;P), bo było gorąco... Kompletnie zaskoczyłaś mnie tą ich kanapowo-sypialnianą sceną ;) Kurcze, dlaczego byłam zazdrosna? To przez ciebie mój mózg reaguje podwyższoną aktywnością na Liam! Choć po jego plasach na Teen Choice, to przez chwilę jakbym się wyleczyła ;) Krótką chwilę. Nawet bardzo...
    I ta blizna przeszkodziła Liamowi? Oj, biedny. I teraz tylko ręczna robótka... Ja ci mówię, kochana, przyślij go do mnie, ja się nim zaopiekuję. Bardzo troskliwie.
    Akcja z żelazkiem rozwala system. Albo Liam jest bardzo naiwny, albo po prostu łatwowierny i za bardzo ufa ludziom (oj, w takim wypadku przejedzie się), albo po prostu całe jego myślenie w tym momencie było w spodniach ;)
    Pijany Niall jest jeszcze słodszy niż trzeźwy! Ja tu wychodzę na jakiegoś napaleńca, ale... Mały Niall? Serio? Boże! Za dużo na raz... Jak ja mam to przeżyć? Za dużo...

    Rozdział cudownie wspaniały (a propos braku komplementów), a twoje poczucie humoru jest wręcz rewelacyjne. Uwielbiam każdy jeden akapit. I z niecierpliwością (OGROMNĄ) czekam na kolejny.
    Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego ❤

    @KateStylees

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaś, Kaś, Kaś... Od czego by tu zacząć.
      Cieszę się, że nie udało się bez komplementów, próbuję być skromna, ale Twoje komplementy są cudowne i w ogóle je uwielbiam <3

      No eeeeej. Przecież ściąganie obcisłych spodni (a tym bardziej "jegginsów", co jest w moim przypadku) wraz z bielizną pod spodem to coś normalnego! Za dużo sobie wyobrażasz, Kasiu :P

      Przyzna się. Tylko zastanawiam się jeszcze, czy później, czy szybciej. Ale Niall prawie zemdleje, z tego co tak sobie wyobrażam :D
      I ten Matrix... Boże, dlaczego jestem ślepa i tego nie zauważyłam? Głupia ja.
      A to "O. MÓJ. BOŻE. LIAM." - coś takiego ostatnio zdecydowanie często mówię. No tak teraz chłopak działa na dziewczyny, cóż poradzić.. ;D
      Haha, pląsy na TCA <3 Najpierw udawałam, że tego nie widzę. A potem to już się tylko śmiałam, bo to było po prostu straszne. Minus sto do seksapilu, Liam!
      Tak, jego myślenie było wtedy jeszcze w spodniach ;) Nie miał czasu przenieść go wyżej, bo Kate szybko się ulotniła.
      Mały Niall? Może kiedyś okaże się, że wcale nie jest taki mały, if you know what I mean... :D


      Dziękuję za kolejny wspaniały komentarz <3
      @katie093

      Usuń