piątek, 26 lipca 2013

Rozdział 6

Liam wczoraj coś mruknął, że nas nie lubi, ale żeby do tego stopnia, żeby śpiewać nasze piosenki za karę?  Nie wiem, dlaczego, ale poczułem zawód. Może powodem jest to, że po pierwszych „obserwacjach” momentami byłem w nią zapatrzony jak w obrazek. Ale fajnie by było, jeśli hipotetycznej przyszłej mej miłości podobało się to co robię, i z czego czerpię taką radość. Eh, ideałów nie ma. No, oprócz Moony, oczywiście.
- Niall... – Mruknęła, zaskoczona moim widokiem. – To nie tak... – Zauważyłem, że wyraźnie się zmieszała i jakby było jej przykro, że to usłyszałem.
- Hej, spokojnie! – zaśmiałem się, próbując zmniejszyć w jakimś stopniu jej zakłopotanie. – Przecież nic się nie stało. Po prostu w przeciwieństwie do większości naszych fanów najpierw pokochasz nas, a miłość do naszej muzyki przyjdzie z czasem. – Chyba mi się udało, bo dziewczyna delikatnie się uśmiechnęła i jakby... odetchnęła z ulgą?
- A skąd taka pewność, że was pokocham? – złapała się pod boki i już wtedy wiedziałem, że mamy za sobą niezręczną, dla niej, sytuację.
- W sumie może nie wszystkich, ale mnie na pewno... – Oparłem się o ścianę z ponętnym uśmiechem, a taki przynajmniej miał mi wyjść, i schowałem dłonie w kieszeniach. – Wiesz, ten wrodzony urok osobisty... – Puściłem jej oczko, nadal bawiąc się w Casanovę. Czyżby się zarumieniła..?
- Jest pan bardzo pewny siebie, panie Horan... – Szeroko się uśmiechnęła, a mi się coraz bardziej ta sytuacja podobała.
- Natomiast pani jest bardzo intrygująca, pani Bitner...
- Niall, ja... – Kate się do mnie zbliżyła i bardzo niepewnie zaczęła, prawie się jąkając i miałem wrażenie, że zaraz usłyszę coś, co zwali mnie z nóg. Spuściła wzrok, stojąc kilkanaście centymetrów ode mnie, a jej policzki się lekko zaróżowiły. – J-jestem.... –Powiedziała i już podnosiła na mnie wzrok, gdy usłyszeliśmy krzyk Zayna z głębi sali konferencyjnej,  która już zdążyła opustoszeć z większości sprzętu, został tylko ten najbardziej potrzebny i moja gitara.
- No ile mamy na was czekać?! Tracimy czas!
-... Albo nie. – Odsunęła się ode mnie już na „bezpieczną” odległość , a jej twarz przyjęła znowu obojętny wyraz. – To nic ważnego. – Potrząsnęła głową w taki sposób, jakby chciała z niej wyrzucić jakieś niepotrzebne, niechciane myśli. – Idziemy? – podniosła na mnie wzrok i tym razem nie zauważyłem już w nim nic nadzwyczajnego.
- Malik wzywa, musimy iść... – Powiedziałem podsuwając jej swoje ramię.
- Nie no, jak Malik wzywa, to nie mamy innego wyjścia... – Powiedziała z poważną miną, biorąc mnie pod ramię.
Co chciała mi powiedzieć? Jest co? Zmęczona? Głodna? Coś ją boli? Fanką „The Wanted” i czuje się źle w naszym towarzystwie?
Nie wiem, co chciała mi powiedzieć, ale ja teraz  mógłbym skończyć to zdanie za nią: Jesteś bardziej intrygująca, niż mi się wcześniej wydawało...
Nie mogę powiedzieć, że po wejściu do sali na twarzy pozostałej czwórki nie było zdziwienia na nasz widok. Bo oczywiście ekipie technicznej było to obojętne, czy idziemy pod rękę, czy niosę ją na plecach, albo może czy wchodzimy do sali czołgając się.
Boże, mam nadzieję, że Payne nie pomyśli sobie znowu nie wiadomo czego. Stał się na jej punkcie wyjątkowo wrażliwy, jakby w trakcie kilku godzin znalazł w niej swoją miłość życia.
Ile to jedna dziewczyna może zmienić w życiu pięciu facetów w trakcie kilkunastu godzin...
Usiedliśmy wszyscy w kółku po turecku i zaległa niezręczna cisza. Kate, siedząca między mną a Liamem, kręciła się w miejscu, jakby nie czuła się komfortowo. Ciekawe, co chodzi jej po głowie. Może dalej myśli o tym, co chciała mi powiedzieć?
- Dobra, mamy godzinę. – Harry klasnął w ręce. – Nie marnujmy czasu. Najpierw się jakoś rozśpiewajmy, czy coś.
- A może po prostu zaśpiewamy kilka piosenek, tak wspólnie? – nieśmiało zapytała blondynka, bawiąc się swoimi palcami. – O, zagramy „W jaka to melodia”, czyli ja zacznę coś grać, a wy zgadniecie co to i dalej możecie śpiewać ze mną, jeśli znacie tekst.
- Tylko ogranicz się do anglojęzycznego materiału, okej? – uśmiechnął się Louis.
- Ależ oczywiście. – Odpowiedziała mu z szerokim uśmiechem. Obróciła się do mnie. – Niall, podaj mi gitarę.
- Grasz? – zapytałem zdziwiony.
- Nie, tak sobie chcę tylko potrzymać... – Wywróciła oczami, a reszta oczywiście zaczęła się ze mnie śmiać. No jasne, jak już się śmiać, to z Horana... Podałem dziewczynie nieufnie swoją gitarę, która jest dla mnie największym skarbem, i patrzyłem nieufnie, co z nią robi.
Ale jednak jej zachowanie mnie zaskoczyło. Gdy tylko wzięła ją w swoje ręce, delikatnie oparła ją o uda i przejechała dłonią po jej powierzchni, ciągle ledwo widocznie się uśmiechając. Wyglądało to tak, jakby się z nią witała i starała się z nią zapoznać, prowadząc z nią jakiś telepatyczny dialog, co dawało naprawdę magiczny efekt. Traktowała gitarę, jakby ta miała duszę, jakieś życie w sobie. Rzadko się widuje osoby z takim stosunkiem do instrumentów.
Ułożyła swoje palce w pierwszy chwyt gitarowy i przejechała raz po strunach. Zamknęła oczy i powtórzyła tę czynność jeszcze kilka razy, zmieniając tylko ułożenie palców.
- Wybaczcie tę przerwę, musiałam sobie przypomnieć chwyty. – Wytłumaczyła się nam, zapatrzonym aktualnie w nią jak w obrazek. Czyli nie tylko mi jej obchodzenie się z tym niby pospolitym instrumentem wydawało się magiczne. – No to jedziemy. – Szeroko się uśmiechnęła, a następnie znowu zamknęła oczy. Palce ułożyły się ponownie w pierwszy chwyt i blondynka zaczęła grać, a z każdym uderzeniem w struny jej uśmiech się poszerzał.
Gdy tylko zaczęła śpiewać, od razu rozpoznałem jedną z piosenek McFly, a konkretnie „Not Alone”. Nie mogłem się powstrzymać i dołączyłem do niej już przy refrenie. Muszę powiedzieć, że bardzo spodobał mi się ten duet. Ona naprawdę umie śpiewać! I chociaż raz ktoś inny gra na gitarze niż ja... A to, że to sympatyczna, niebieskooka blondynka, która wczoraj mnie nakarmiła czekoladowym cudem, to już inna sprawa... Ogarnij się, ona się prawdopodobnie się podoba twojemu najlepszemu przyjacielowi! No właśnie, a ja pewnie już niedługo spotkam Moony. Czuję to. Jakby jakaś część mnie wiedziała, że ona jest już gdzieś blisko, prawie na wyciągnięcie ręki...



Odkąd weszłam z Horanem z powrotem do sali, nie mogłam przestać karcić się w myślach za to, że prawie mu powiedziałam to, czego na razie na pewno nie powinnam. Przecież najpierw muszę zbadać teren, dopiero później mogę decydować czy mają się dowiedzieć co nieco o moim „internetowym życiu”, czy też nie...
Po prostu jak na mnie spojrzał, jak się do mnie uśmiechał, jak był tak blisko mnie... Każda cząstka mojego jestestwa rwała się do niego z krzykiem, „To ja jestem twoją Moony!”, a ja już prawie się temu poddałam. Kiedyś chyba będę musiała podziękować Zaynowi.
Szczerze mówiąc, Niall zaskoczył mnie tą całą akcją na korytarzu, gdy usłyszał część wywiadu, ale na szczęście, prawdopodobnie tylko dzięki niemu, jakoś udało mi sie z tego wyjść. I to wszystko wygląda dokładnie tak, jak sobie wyobrażałam... On jest dokładnie taki jak w moich fanowskich marzeniach. Może to była tylko moja dzika fantazja, ale może on naprawdę jest moją bratnią duszą. Mój Niall.
 Teraz już siedzę na podłodze, ciągle starają się pogodzić z tym, że mam obok siebie pięciu wspaniałych facetów, o których poznaniu do niedawna mogłam tylko marzyć. A teraz cała piątka wpatruje się we mnie i słucha jak śpiewam piosenkę zespołu, który zawsze będzie numerem jeden w moim sercu, może nawet z sentymentu i wspaniałych chwil, które dzięki przeżyłam – One Direction nigdy ich nie przebije, niezależnie od ilości sprzedanych płyt.
Nie sądziłam, że któryś z nich rozpozna piosenkę McFly, która nie była singlem. I to jeszcze Niall! Wiedziałam, co robię, wybierając sobie akurat jego z zespołu.
- To teraz moja kolej. – Blondyn sięgnął po gitarę, a ja z żalem mu ją oddałam. Pewnie dużo wody upłynie w rzece, zanim znowu będę miała w dłoniach tak drogi instrument. – Kto pierwszy ten lepszy. – Uśmiechnął się szeroko i zaczął grać, a ja od razu poznałam najbardziej znaną piosenkę Jasona Mraza. Nie wiem dlaczego, ale znowu z całej tej ekipy, śpiewaliśmy tylko ja i Horan. Ale wcale mi to nie przeszkadzało, osobiście bardzo cieszyła mnie ta sytuacja. Powiem więcej, pozostała czwórka mogłaby sobie pójść...
-Koniec tej zabawy, - stwierdził Liam, jakby poirytowany faktem, że ja i Niall dobrze się bawimy – Kate, śpiewaj swoją piosenkę na dzisiaj.
- To będzie moja piosenka. Moja w najbardziej dosłownym znaczeniu tego słowa. – Powiedziałam niepewnie, nadal nie będąc do końca przekonaną, czy to na pewno jest dobry pomysł.
- Odważnie. – Zdziwił się Zayn. – A jaki ma tytuł?
- Nie pozwól mi odejść. – Powiedziałam, coraz bardziej stresując się premierowym pokazem mojej piosenki przed taką publicznością. – Wprawdzie wyobrażałam sobie tę piosenkę z fortepianem, na którym nie umiem grać, ale gitara też wystarczy. – Jedno spojrzenie na Horana, a ten podał mi swoje dziecko. Już drugi raz jednego dnia mam w swoich dłoniach JEGO gitarę! Mamo, mogę nie myć rąk... do końca życia? Wzięłam głęboki wdech i zaczęłam grać na instrumencie, a następnie śpiewać.
- Wow. Ładne to. Bardzo. – Skomentował Harry, gdy skończyłam. – Chciałbym ją zaśpiewać na naszą nową płytę...
- Nie ma sprawy. – Od razu się ucieszyłam, nawet się na tym nie zastanawiając. – Pod warunkiem, że nic mi tam nie zmienisz. – Harry wyraźnie się rozpromienił. – I będę cię pilnować w studiu, żebyś mi tej piosenki nie zepsuł.
- Dobrze, psze pani. – Powiedział dziecięcym głosem. – Jesteśmy umówieni.
- A my też możemy? – zapytał z nadzieją Liam, trochę się do mnie przesuwając. Kurde, i jak tu im delikatnie powiedzieć, że Harold śpiewa z nich najlepiej i jeśli chciałabym, żeby ktoś zaśpiewał moje wypociny, to żeby to był właśnie on i tylko on? Chyba się nie da...
- Liam, jakby ci to powiedzieć... – Zaczęłam, szukając odpowiednich słów, żeby żadnego z nich nie urazić.
- Kate po prostu uważa, że to ja śpiewam najlepiej, a wy wyjecie jak koty w okresie godowym i nie chce was w swojej piosence. – Styles powiedział to takim tonem, jakby to było coś najbardziej oczywistego na świecie i wzruszył ramionami.
- No może ujęłabym to trochę inaczej. - Zaśmiałam się, starając się jakoś uratować sytuację. – Każdy z was ma inny, ale równie wspaniały głos. To, że akurat mi najbardziej pasuje głos tej wrednej, kędzierzawej małpy, to czysty przypadek. Lubię takie niskie, lekko zachrypiałe głosy. – Posłałam uśmiech Stylesowi. -  W polskim „Mam Talent” jedna z jurorek powiedziała jednemu chłopakowi na castingu, po jego występie: „Chłopie, gdybyś ty wiedział, gdzie ty byłeś we mnie tym swoim głosem...”. To jego śpiew działa na mnie podobnie.
- Czy ty mnie właśnie podrywasz? – Harry przyjął na podłodze seksowną pozę i zamrugał do mnie aktorsko swoimi rzęsami. – A może chcesz pokazać mi w pokoju, gdzie byłem u ciebie swoim głosem...
- Wybacz, Misiu, nie gustuję w młodszych. – Zrobiłam smutną minę, ale i tak nie mogłam powstrzymać śmiechu, wywołanego jego jednoznaczną propozycją. – Ale to nie zmienia faktu, że głos masz zajebisty. I może jak będę kiedyś bardzo zdesperowana, to skorzystam z propozycji.
- A to ty taka stara jesteś? – zdziwił się. – Nie wyglądasz na starszą ode mnie.
- No widzisz, jaka niespodzianka... I to o cały rok. Może bez kilku miesięcy, bo z czerwca jestem.
- Pfff, zobaczysz, jeszcze będziesz moja. Jesteś niczym wyzwanie. – Zrobił poważną minę, ale udało mi się wyczuć w tym jednak żart.
- Jednak wątpię. Mam inny typ. Ale to tajemnica. – Zaśmiałam się. Chyba czas powrócić na właściwy tor rozmowy...  – Dobra, macie jakieś podpowiedzi, co do dzisiejszego mojego występu?
- I w końcu wracamy do tematu, dziękuję. – Zayn odetchnął z ulgą, patrząc w sufit, jakby dziękując za to bożej opatrzności. Czy co on tam ma w tej swojej religii. – Harry, jesteś coraz trudniejszy do zniesienia...
- Oj tam, oj tam. I tak mnie kochacie. – Wysłał mu buziaka, a ja zaczęłam się znowu śmiać.
- To u was tak jest zawsze?
- Mniej więcej... – Westchnął mulat. – Dla mnie twoje wykonanie jest idealne. Tylko musisz śpiewać to trochę odważniej, nie bój się wydrzeć. Szczególnie w refrenie.
- Zayn ma rację. – Potwierdził Louis. – Widać, a raczej słychać, że masz mocny głos i nie możesz się bać tego pokazać, bo tak naprawdę dzisiaj to jest twoje być albo nie być.
- Na pewno będziemy trzymać za ciebie kciuki. – Liam próbował dodać mi otuchy, ale to wcale nie zmniejszyło ilości stresu przed występem. – Brałaś u kogoś lekcje śpiewu?
- Tak, byłam dwa razy u takiego faceta przed bootcampem, udało mi się to załatwić charytatywnie. – Przyznałam. – Jack Davies. – Powiedziałam jego nazwisko, a na twarzy całej piątki zakwitło ogromne zdziwienie.
- Chyba żartujesz. Przecież to jeden z aktualnie najlepszych specjalistów w kraju. – Nie mógł mi uwierzyć Harry. – Nasz menagment próbował nam go załatwić, chociaż na jedną lekcję, ale on z nami nie chciał współpracować...
- Widzisz, Harry...  – Zwróciłam się do naszego Loczka. – Jak wy to mówicie, ma się ten urok osobisty...
- Ale jeszcze za darmo? Postanowił nagle wspomagać młode talenty?
- Szczerze mówiąc, to miałam wrażenie, że zaraz po lekcji zaprosi mnie na kolację przy świecach, ale na szczęście obyło się bez tego.
- Jak to, przystojniak z grubym portfelem kręci każdą dziewczynę, nie kłam. – Zaśmiał się Zayn.
- Za tę uwagę powinnam się na pana obrazić, panie Malik... – Jeśli naprawdę mają takie o mnie zdanie, to chyba mogę się pożegnać z ich przyjaźnią...
- Dobra, w każdym razie dobrze cię przygotował wokalnie, niezależnie od tego, jakie miał względem ciebie zamiary. – Podsumował Niall. - A nawet jak odpadniesz, to jeśli masz takie piosenki jak ta, którą nam zaprezentowałaś, to zabierzemy cię w jakąś trasę czy coś, żebyś nie zginęła na rynku muzycznym.
- Niall, wizja odejścia z programu ma być według ciebie dodaniem odwagi? – Payne wywrócił oczami, ale od razu po tym obrócił się do mnie. – To skoro już skończyliśmy oficjalną część tych jakże pracowitych warsztatów, a zostało nam jeszcze sporo czasu, to możemy przejść do tej przyjemniejszej części. – Czyli co? Jedzenie? Albo może dadzą mi jakąś kofeinową bombę, bo tamto espresso niewiele mi dało? – Obiecałaś mi coś wczoraj.
- Boże, nie mów, że gadałam coś przez sen po tym zemdleniu. – Wystraszyłam się. Niby nigdy wcześniej to mi się nie zdarzało, ale tak samo nigdy nie traciłam przytomności... – Kurde, może się walnęłam w łeb, czy coś...
- Nie, nie, byłaś wtedy całkowicie przytomna. – Zaśmiał się, a ja zauważyłam, że siedzi on coraz bliżej mnie. Harry go szczypie w tyłek, czy coś, że się tak od niego do mnie przesuwa? – Obiecałaś mi, a przy okazji chłopakom, że będziemy razem pić. A zamiast tego wkręciłaś mnie w pieczenie babeczek.
- Oj, nie marudź, do twarzy było ci z tą robotą. – Zaśmiałam się na wspomnienie Czekoladowego Potwora w wykonaniu Liama. – A na picie zawsze się znajdzie dobra okazja, jak coś dam wam znać. – Uśmiechnęłam się do wszystkich, starając się niepostrzeżenie przesunąć w stronę Nialla, aby tylko zmniejszyć tę niebezpieczną odległość do Payne’a.
- Katie, mogę cię prosić na chwilę na bok? – zapytał mnie Harry, puszczając oczko, a ja zrozumiałam, że chodzi o tę tajną misję, o której mi mówił w trakcie śniadania.
- Ależ oczywiście, panie Styles. – Uśmiechnęłam się do chłopaka i poszłam za nim w kąt pomieszczenia.
- Dobra, to ja teraz coś do ciebie szepczę... – Szepnął mi do ucha, zerkając na obserwującego nas Liama. – Co kilka sekund na niego zerknij, możesz się też lekko zaśmiać, tak dla lepszego efektu... – Powiedział, cały czas szepcąc. Nagle zrobił krótką pauzę, patrząc mi prosto w oczy. – A może powiesz mi kiedyś, co takiego przed nami ukrywasz, co? Wbrew pozorom nie jestem głupi, a te twoje spojrzenia na nas i uśmiechy pod nosem coś za sobą kryją, Katie... – Mruknął do ucha, a mnie autentycznie przeszedł dreszcz, raczej nie z tych przyjemnych. – Ale to później, teraz robimy przedstawienie dla Liama. – Przypomniał, a ja już nie mogłam wyrzucić z głowy tych, można powiedzieć groźnych, słów. – Show must go on, Katie. – Poważnie mnie przestraszył. Harry chyba nie..?



Wkurza mnie to.
Ta sytuacja.
Ta dwójka, podobno moich przyjaciół.
Ale Styles chyba przede wszystkim. Co za frajer. A może to Niall mnie najpierw wkurzył? W końcu całe warsztaty ślą sobie jakieś słodkie spojrzenia, grają sobie na gitarze i śpiewają, jakby nie było tu nikogo poza nimi. Taki z niego przyjaciel. Jak ja mu chcę pomóc z tą całą Moony, to jest zadowolony, ale jak daję wszystkim wyraźnie do zrozumienia, że Kate wpadła mi w oko, a mówię to z pełną świadomością po jednym dniu znajomości, to to dociera do wszystkich, z wyjątkiem blondyna. No szlag by to.
I teraz jeszcze ten Harry. Nie wiem, czy bardziej wkurzało mnie to, że szeptają w tym kącie sami, czy wkurza mnie niewiedza, o czym tak zaciekle rozmawiają. Cholera, niech tylko zobaczę u dziewczyny choć jeden znak, że ten idiota coś jej powiedział o porannym incydencie...
Nagle zauważyłem, jak dziewczyna robi przestraszoną minę , a jej ciałem wstrząsa dreszcz. Boże, co on jej powiedział? Czym on ją tak przestraszył?
Potem, po kilku dodatkowych słowach chłopaka, Kate zaczęła się śmiać, zerkając to na mnie, to na Harry’ego.
O nie, wygadał się. Ja pierdole, jestem już spalony. Tego już za wiele. Zabiję gnoja. Niech no go tylko dorwę w swoje ręce, to gwarantuję, że już nie będzie takim przystojniakiem...
- Harry, mówiłem ci coś, zaraz ci pourywam jaja! – wstałem, krzycząc na bruneta i już chciałem iść w jego stronę, ale przytrzymał mnie dość mocno Tomlinson. – Kate, to nie jest tak jak on mówi. – Dodałem, spoglądając na bardzo zdziwioną blondynkę, która z otwartymi ustami wpatrywała się to we mnie, to w śmiejącego się Stylesa. Wyrwałem się z uścisku bruneta i już Harry już prawie był w zasięgu mojej zaciśniętej pięści, gdy przed nim stanęła blondynka, zasłaniając go swoim ciałem.
- Ale za co masz mu urwać jajka? – zapytała mnie, gdy już odzyskała głos i upewniła się, że nie weźmie na siebie ciosu przeznaczonego dla Harry’ego.  – Przecież on mi tylko powiedział, jak kiedyś na koncercie Niall ci przeszkadzał w śpiewaniu i cię tym rozśmieszał...
- O Boże. – Rozluźniłem się, a kamień spadający mi z serca powinien zrobić dziurę w podłodze aż do piwnicy. Oparłem się o swoje kolana starając uspokoić oddech i spojrzałem na Harry’ego, który widocznie doskonale się bawił. Wskazałem na niego palcem. – A z tobą się jeszcze policzę. – Warknąłem. – I Kate ci już wtedy nie pomoże. - Czułem, że jestem cały czerwony, a para prawdopodobnie wylatuje mi uszami jak na kreskówkach z dzieciństwa. Muszę ochłonąć.
Szybkim krokiem opuściłem pomieszczenie i odszedłem kilka metrów. Błoga cisza wokół mnie jednak długo nie trwała, bo po chwili usłyszałem, jak drzwi od sali konferencyjnej się zamykają, a do mnie zbliżają się czyjeś kroki.
- Nie możecie mi pozwolić pogodzić się z tą niezręczną sytuacją samemu? – Mruknąłem, nie odwracając głowy.
- Chciałam cię tylko przeprosić. – Usłyszałem kobiecy głos.
- Akurat ty masz za co, rzeczywiście... – Obróciłem się i zobaczyłem Kate, która chyba czuła się równie niezręcznie co ja.
- No właśnie mam. – Przyznała, spuszczając wzrok. – Bo Harry mnie do tej akcji namówił, nie zdradzając o co tak naprawdę chodzi. – Zarumieniła się. – Gdybym wiedziała, że to aż tak cię wkurzy, to bym się na to nie zgodziła.
- No cóż, nie jesteś pierwszą dziewczyną, która się nie mogła oprzeć urokowi tego pacana. – Zaśmiałem się, nie potrafiąc być na nią zły. Miała coś takiego w oczach, że z miejsca chciałem ją chronić, przytulić do siebie i już nigdy nie puścić.
- Jeszcze raz przepraszam. – Uśmiechnęła się nieśmiało i podniosła wzrok z podłogi, krzyżując swoje spojrzenie z moim.
- Nie ma za co, Katie, już mi przeszło. Poza tym to wina tylko tego idioty, a nie twoja. – Lekko ją objąłem i poczułem ulgę, gdy się ode mnie nie odsunęła w panice, ale odwzajemniła uścisk. – Idziemy do reszty?
- Chyba by wypadało... – Powiedziała i ruszyła przodem.
A z Niallem to szła pod rękę... Starałem się uciszyć  zazdrosny głos w mojej głowie, ale średnio mi to wychodziło.
Gdy weszliśmy z powrotem do sali, cała czwórka miała zanurzone nosy w telefonach i coś zawzięcie czytała.
- Nowy post? – zapytałem, a wszyscy zgodnie pokiwali głowami. Spojrzałem na Kate, która się wydawała zdezorientowana. – Ostatnio staliśmy się zagorzałymi fanami pewnego bloga o nas, Anonymous Directioners. – Wyjaśniłem i wyciągnąłem swój telefon z kieszeni i otworzyłem bloga w przeglądarce. Blondynka podeszła do mnie i zaczęła czytać równolegle ze mną.
Fajnie było ją mieć blisko siebie, poza tym miała śliczne, słodkie perfumy, które wydawały się dziwnie znajome, ale w tej chwili nie wiedziałem, skąd.
- Zabiję ją... – Mruknęła pod nosem, gdy skończyliśmy czytać. Jak tylko to wypowiedziała, to chyba się zorientowała, że ja to również usłyszałem, a po jej minie, raczej nie powinienem.  – Eee... Coś mi się przypomniało, z Jane, tą drugą dziewczyną z grupy... – Zarumieniła się i odeszła do reszty, która już komentowała post.
- Jakim cudem dowiedziały się o X Factorze? – usłyszałem po podejściu do chłopaków, ale nadal trzymając się z dala od Hazzy, któremu jeszcze do końca nie odpuściłem tego idiotycznego żartu.
- Pewnie ktoś z obsługi hotelu się wygadał czy coś w tym stylu, jak zwykle... – Westchnąłem. – Niall, nie jesteś zazdrosny? – zaśmiałem się, klepiąc kumpla po plecach, ale i tak wybór Moony mi się spodobał. Niech wie, jakie to miłe uczucie...
- O co mam być zazdrosny, skoro jestem nadal jej „oczywistym wyborem”? – Wyszczerzył się, zadowolony z tego, co napisała Moony. – I ta jej wymarzona randka to moja wymarzona randka! Chyba zacznę powoli szukać pierścionka zaręczynowego... – Powiedział, a Kate spojrzała na niego wzrokiem pełnym zaskoczenia. Przynajmniej mam nadzieję, że było to zaskoczenie, a nie zazdrość...
- Ej... – Przypomniałem sobie coś z postu. – Naprawdę mam twarz jak szczeniak? – zdziwiłem się i zrobiłem smutną minę.
- Jak robisz tę minę, to zdecydowanie... I jak się jeszcze dziwnie uśmiechasz, to też. – Zaczął się śmiać ze mnie Tomlinson. – Ale bez kitu, znamy się już trzy lata, a nikt na to wcześniej nie wpadł. Mogę cię od teraz nazywać Puppy?
 - W twoich snach. – Warknąłem.
- Już tak nie warcz, Burku, bo nawet kostki na kolację nie dostaniesz. – Kontynuował Louis, a ja rzuciłem w niego butelką, którą miałem pod ręką. – Ej, to ja powinienem robić ci aport, a nie ty mi, coś ci się kolejność pomyliła. – Teraz to już wszyscy się otwarcie śmiali.
- A ty Harry się bierzesz za tą całą ShadowCat? – zapytałem, gdy w końcu się względnie uspokoiliśmy.
- Już raz się za nią prawdopodobnie brałem, jeśli to na pewno ona... – Zaśmiał się i jakby zanurzył we wspomnieniach. Szczerze mówiąc mam nadzieję, że się myli, bo ty by oznaczało, że ja kręciłem z Moony, a takie jednonocne akcje pewnie źle by wyglądały w oczach Kate. Totalnie ci już odbiło, Liam. To przecież obca dziewczyna!
Nagle mi się przypomniała część mojego dzisiejszego snu. „Tamta majowa noc też była niezapomniana... Czyżby mój umysł utożsamił tamtą dziewczynę z imprezy z Kate? I przez to z Moony?
Zaśmiałem się sam do siebie.
Nie, przecież to niemożliwe... Chociaż ta druga napisała, że ostatnio Moony wyjechała... I z treści postu wynika, że dziewczyna dobrze gotuje. I to jak patrzy na Nialla... Nie! Krzyknąłem do siebie w myślach, odganiając te podejrzenia. To wszystko to jakiś zbieg okoliczności. Przecież tysiące ludzi codziennie gdzieś wyjeżdża, i co z tego? Nikt z nich nie może dobrze gotować? Bzdura... Już chyba mi totalnie odbija z braku seksu, jak to zgrabnie ujął kiedyś Louis. To jest niemożliwe, a moja wyobraźnia zdecydowanie płata mi figle.
- Halo, Liam, jesteś z nami? – ktoś zamachał mi przed oczami ręką, a ja wyrwałem się ze swoich myśli. – Pytaliśmy się ciebie, czy załatwiłeś wejściówki dla dziewczyn z AD na iTunes Festival, który jest w przyszłym tygodniu.
- A, no tak. Są wysłane na tego maila z bloga. Zapomniałem wam powiedzieć, sorry.
- O co chodzi z tym całym AD? – zapytała Kate, siadając na wielkim stole.
- Dwie laski założyły o nas bloga, swoją drogą jednego z lepszych jakie czytałem, i nazywają się Anonymous Directioners. – Zaczął Niall. – Jedna z nich wydaje się być stworzona dla mnie i mam zamiar zrobić wszystko, żeby ją znaleźć... – Powiedział, błądząc zamyślonym wzrokiem po całej sali.
- W sumie to każdy z nas chciałby je poznać, bo naprawdę wydają się fajnymi dziewczynami... – Podsumował Zayn i w sali zaległa cisza. – I są dwoma z naprawdę niewielu fanek, które mogą się z nas śmiać i nie są w nas tak bezkrytycznie zapatrzone. – Zamyślij się na chwilę, a potem zaczął się śmiać. – Pamiętacie ten apel Moony, który znaleźliśmy w archiwum, żebym rzucił palenie? Był tak śmieszny, że aż zacząłem to rozważać...
- Ta... A świnie latają.
- Niall? – Zwróciła się dziewczyna do blondyna, stojącego plecami do nas. – Nie bierzesz pod uwagę faktu, że może podoba ci się jedynie wyobrażenie tej całej dziewczyny z bloga, a jak ją poznasz, to się zawiedziesz, bo nie będzie spełniała twoich oczekiwań i cały czar pryśnie?
- Nie, nie biorę tego pod uwagę. – Odpowiedział, patrząc w tętniące życiem Tokio za oknem. – Ja po prostu to czuję. Czuję, że ona jest kimś wyjątkowym, z kim mam szansę być szczęśliwy.
- A jeśli to tylko twoja wyobraźnia i silne pragnienie po prostu miłości? – drążyła temat. – Nie możesz mieć pewności, że jest właśnie taka jak myślisz.
- NIE! – krzyknął blondyn, obracając się do nas. – Wiem, co czuję! Wiem, że jest niesamowita i mam wrażenie, że już teraz łączy nas jakaś dziwna więź. Jestem pewien, że jak tylko ją gdzieś spotkam, to będę wiedział, że to ona, rozumiesz? Poznam ją jak tylko na nią spojrzę! – Prawie że krzyknął wbijając swój wzrok w oczy dziewczyny.
- Czas się skończył, następny uczestnik! – ktoś krzyknął w głębi sali dając znak, że Kate musi już iść. Powiedziała do Nialla coś w dziwnym języku, prawdopodobnie po polsku. Powiedziała to niesamowicie smutnym głosem, miałem wrażenie, że jej oczy się zaszkliły, ale od razu opuściła salę z bladym, wymuszonym uśmiechem, nie dając nikomu z nas szansy na jakiekolwiek pytania.
- Cześć, chłopaki.
- Cześć, Jimmy. To co, bierzemy się do roboty?



Więc dlaczego mnie nie poznałeś, skoro jesteś tego taki pewny?
To zdanie wyszło z moich ust niekontrolowanie. Jedynym plusem jest to, że powiedziałam to po polsku, bo inaczej mogłoby być nieciekawie...
Słowa Nialla wywołały pojawienie się łez w moich oczach, ale na szczęście udało mi się nad nimi zapanować. Minęłam na korytarzu Jane z pytającym wzrokiem, ćwiczącą swoją piosenkę i jak najszybciej udałam się do swojego pokoju.
W sumie przydałoby się jeszcze poćwiczyć tę piosenkę. Chwyty już dałam temu muzykowi, w trakcie warsztatów, więc oprawą muzyczną raczej się już nie muszę martwić.
Opadłam bezwładnie na łóżko, analizując ostatnią godzinę.
Po pierwsze, Liam. O co mu, do cholery, chodzi? Chociaż może o to powinnam zapytać się Harry’ego, w końcu on mnie w to wpakował... I dlaczego Payne tak się do mnie przesuwał?
 Boże, zrozum tu facetów. Muszę o nim pogadać z Justyną. Kurde, jeszcze ta męcząca myśl o tej majowej imprezie, którą podobno spędziłam w jego towarzystwie, a nikt nie wie, co robiliśmy. Super.
Niestety na moją niekorzyść działał fakt, jak się teraz zmienił. Mój umysł cały czas płata mi figle i prawie za każdym razem jak go widzę, to wyobrażam go sobie bez koszulki. Albo jak ją z niego zrywam, albo jeszcze gorzej. Wiem, że to mało kobiece zachowanie, ale... brałabym. Brałabym jak rolnik dotacje, jak to mówi Justyna.
 Cholera, nooooo... Łatwiej byłoby ich nigdy nie spotkać, wtedy mogłabym sobie bez żadnych konsekwencji i bez żadnego ryzyka fantazjować nawet o całej piątce.
Po drugie, Niall. Genialnie mi się z nim śpiewało, grało i spędzało czas. Zapomniałam wtedy o całym bożym świecie, a już na pewno o tym, że obok nas siedzi pozostała czwórka i ludzie z ekipy technicznej. 
Jednak boję się, że ma on jakieś wyidealizowane wyobrażenie mnie jako Moony. A ja bym chciała, żeby zakochał się we mnie, a nie w Moony, internetowej wersji mnie.
I to jego przekonanie, że jak tylko Moony będzie gdzieś blisko, to będzie to wiedział, czuł „w kościach”.  Cholera jasna, to dlaczego nie poczuł?!
Nawet już zaczęłam rozważać, czy mu nie wyjawić prawdy, ale na szczęście w ostatniej chwili „interweniował” Zayn. To chyba dobrze, bo i tak by mnie wyśmiał i kazał wracać do domu, bo kto jak kto, ale on takiej Moony to na pewno nie chce. Przecież on jest takim ideałem dla milionów dziewczyn. Jest przystojny, zabawny, wrażliwy, troskliwy... A ja kim jestem? Nikim. Najbardziej przeciętną dziewczyną na świecie, której nagle zachciało się robić karierę w przemyśle muzycznym.
Największą różnicą w moich stosunkach do Liama i Nialla jest to, jakie uczucia we mnie budzą. U Liama jest to głównie jakiś magnetyzm, wręcz zwierzęcy, jest to jakieś takie bardziej fizyczne. Budzi we mnie pewnego rodzaju pożądanie, które momentami aż boli. Nawet raz czy dwa rozważałam, co by wynikło z takiej „one night stand”, ale zawsze dochodzę do jednego wniosku – raczej nie byłoby to nic dobrego. Liam jest ogromną pokusą, której naprawdę ciężko jest się oprzeć.
Natomiast Niall to zupełnie inna bajka. Czuję, że jest on jest moją bratnią duszą, którą po dwudziestu latach udało mi się w końcu znaleźć, natrafiając pod drodze na kilka nie-bratnich dusz. Sprawia, że mam ochotę się do niego przytulić i już tak zostać do końca życia pilnując, żeby już zawsze był tylko mój, a ja tylko jego...
Nagle z moich zamyśleń wyrwało mnie pukanie do drzwi. Spojrzałam na zegarek i od razu zerwałam się z łóżka z prędkością światła. Zaraz właśnie mam śpiewać przed Simonem, coś mi się chyba przysnęło. Cholera, mam nadzieję, że mój głos też nie zrobił sobie drzemki, bo raczej nie mam teraz czasu na ponowne rozśpiewywanie się.
Szybko otworzyłam drzwi, za którymi stał oczywiście nie kto inny jak asystent reżysera.
- Zapraszamy, zapraszamy...  – Powiedział, grzebiąc w swoim tablecie. Zamknęłam za sobą drzwi, zabierając jedynie kartę do pokoju. – Za mną. – Prowadził mnie do innej sali.
Po przekroczeniu progu okazało się, że już cały sprzęt jest gotowy do nagrywania, a Simon z chłopakami zajmują dwie kanapy pod oknem.
- Podejdź tam, tu masz mikrofon, muzyka zacznie grać, to śpiewasz. – W trzy sekundy „wiedziałam” już wszystko.
- Kamera? Gotowi? AKCJA! – rozległ się krzyk reżysera. Wzięłam głęboki oddech i zauważyłam jak serce mi przyspieszyło. Idąc na swoje miejsce przed kamerą, przyszła mi do głowy dość nieprzyjemna myśl. A mianowicie, JAK JA BĘDĘ WYGLĄDAĆ W TELEWIZJI?! Przecież rano założyłam pierwsze lepsze ciuchy, zrobiłam najbardziej leniwy makijaż od kilku lat, związałam włosy w niedbałego koka i od tamtej pory nic z sobą nie robiłam.
Cholera, nie przejdę pewnie dla zasady, bo takich brzydali tu nie potrzebują...



Kate stanęła na wyznaczonym miejscu i posłała nam nieśmiały uśmiech. Od razu mogłem zauważyć, że dziewczyna jest bardzo zestresowana. Aż mi przypominała nas samych, jak staliśmy dokładnie tam, gdzie ona.
Po kilku sekundach ciszy w sali rozległ się przyjemny dźwięk gitary. Dziewczyna zamknęła oczy, biorąc kolejny głęboki oddech. Miałem ochotę jej powiedzieć, że nie musi się stresować, bo biorąc pod uwagę prezentację reszty grupy na warsztatach, to raczej nie ma się o co martwić.
Niebieskooka zaczęła śpiewać, próbując kierować swój tekst w jakiś punkt nad naszymi głowami, ale i tak co kilka wersów zerkała na Nialla albo Liama. Coś tu się chyba kroi...
- Dziękujemy. – Powiedział Simon, gdy Kate skończyła swoją piosenkę. Opuściła salę, a Cowell zwrócił się do nas z miną niezdradzającą żadnych emocji. – Co o tym myślicie?
- Miała dużo odwagi wychodząc z własną piosenką. – Stwierdziłem. – Ale uważam, że bardzo dobrze jej to wyszło.
- Tak, Zayn ma rację. Wzięła pod uwagę naszą jedną jedyną uwagę, którą mieliśmy i to się opłaciło.
- Coraz bardziej chcę zaśpiewać tę piosenkę... – Podsumował Harry, a Simon zaprosił gestem kolejną osobę, nie zdradzając
Kolejna przesłuchania poszły nam szybciej niż się spodziewaliśmy. Niestety tylko część z nich była lepsza niż na warsztatach, ale mimo to na pewno wybór finalistów nie będzie łatwy.
- No, panowie, czas podjąć decyzję. – Nasz były mentor wskazał na pięć zdjęć na stoliku przed nami. – To moje typy. – Z rządku obrazków wybrał trzy, przesuwając je przed pozostałe.
- O nie! – Zbuntowałem się. – ON, - wskazałem na jedno zdjęcie – musi przejść!
- To kogo według ciebie mam z tej trójki odrzucić, żeby dać twój typ? – zapytał Cowell, a ja głęboko się zastanowiłem, zamykając oczy. Dlaczego akurat teraz pozostali siedzą cicho? Mowę im (w końcu) odebrało? Zastanowiłem się, kto jest gorszym zawodnikiem z trójki Simon, a na kogo miejsce mógłbyś dać swój typ. – Ona.
- Ej, Zayn, daj spokój...
- Nie pozwolimy ci na to!
- Chyba już totalnie zgłupiałeś.
- Ona sobie nie poradzi! – broniłem swój wybór. – Pewnie odpadłaby po pierwszym występie na żywo!
- No, ale...
- Sorry, chłopaki. Wiem, że ją polubiliście, ja też ją polubiłem, jest przesympatyczna, ale to nie jest konkurs na najfajniejszą dziewczynę, tylko na najlepsze umiejętności wokalne! – Powiedziałem, a reszta zamilkła, trawiąc moje słowa.
- Zayn ma rację. – Poparł mnie Liam, ale wyraźnie nie przychodziło mu to łatwo. – Musimy tu być w pełni profesjonalni i patrzeć na ich pracę, a nie na to, czy ich lubimy, czy nie.
- Czyli co, decyzja podjęta? – zapytał Simon, upewniając się. – Ja jestem w stanie pogodzić się z wyborem Zayna, a wy?
- Malik ma rację, niech tak zostanie. – Harry przyznał mi rację. – Ale szkoda mi jej, jest naprawdę świetną osobą...
- To w takim razie dzięki, chłopaki. – Cowell wstał i podał nam wszystkim dłoń. – Fajnie było was znowu spotkać...

Wyszliśmy z pokoju i minęliśmy na korytarzu wszystkich uczestników. Napotykając spojrzenia dziewczyn, mimowolnie posłałem im smutny uśmiech.


***
Cześć, Pysie :*
Macie rozdział dzisiaj, bo jutro widzę się z braciszkiem w Budapeszcie pierwszy raz od maja i muszę się nim nacieszyć ;)
Mam nadzieję, że pobyt w tym cudownym mieście nie pokrzyżuje moich planów i będę mogła dodać kolejny rozdział w terminie, czyli albo w piątek, albo w sobotę.
Mogę sobie zrobić tutaj mały pamiętnik?
Koniec odwyku od internetu, lekko nie było... Ale Chorwacja piękna jak zawsze, więc było warto! I wiecie co? Takiej ilości toreb/koszulek/plecaków/kubków z One Direction nie widziałam jeszcze nigdy w życiu... :P W nic nie zainwestowałam, inaczej rodzina by mi żyć nie dała. 
No i kochanie Best Song Ever tak samo jak ja? Boże, ściągnęłam teledysk na laptopa przy lepszym internecie i oglądam to w kółko. Pokochałam Zayna jako hot sekretarkę i Leeroy'a - i to jego "per-fect" <3 Zauważyłyście minę Harry'ego, jak pod koniec robią ten obrót i klęczą na jedno kolano? "Coś zepsułem, mam nadzieję, że nikt nie zauważył..." ;D
Jak oglądałam to pierwszy raz to byłam w centrum większego miasta, na środku deptaku. Ciekawe, co myśleli ludzie, widząc śmiejącą się i płaczącą jednocześnie do telefonu dziewczynę... ;D


Opalone buziaki,
@katie093

13 komentarzy:

  1. Jak ja Ci zazdroszczę talentu dziewczyno! <3
    Piszesz z taką lekkością i tak... super, że to sie w głowie nie mieści! Uwielbiam to opowiadanie :)
    Nie będę Cię tu okłamywać, mówiąc, że tym razem nie płakałam ze śmiechu... przy twoich rozdziałach dawka pozytywnego humoru gwarantowana! :D
    Niall mówiąc, że czuje, że Moony jest na wyciągnięcie ręki, chyba nie wiedział jak dosłownie użył tych słów xD Ciekawa jestem, czy chłopcy się dowiedzą, i jeżeli sie dowiedzą, to czy Niall pokocha swoja Moony i nie będzie zawiedziony. Ale to jest poplatane... z jednej strony Liam, z drugiej Niall... gdybym miała na miejscu Kate wybierać, to nie wiem czy bym potrafiła... trudny wybór.
    Z rozdziału na rozdział coraz bardziej wciągam się w tą historię i coraz bardziej nie mogę się doczekać kontynuacji. Na prawdę masz talent i świetnie piszesz... rób to dalej bo świetnie Ci to wychodzi. :)
    Nieźle... Liam kojarzy powoli fakty a Harry zaczyna się domyślać, że coś jest nie tak. Myślę, że gdyby Kate powiedziała im prawdę, to byłoby lepiej... chociaż... zawsze jest jakieś ale ;p
    Oni z Niallem są tacy... idealni! :) W mojej wyobraźni pasują do siebie i im kibicuję :D
    Co do końca rozdziału, to mam swoją teorię, ale lepiej nie będę nic mówić, tylko poczekam na kolejny rozdział :)
    Kocham Ciebie i twoją twórczość! <3
    Całuję xx.

    @charls_grey

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytam Twój komentarz po raz trzeci, i dalej się szczerzę jak głupia. Chyba pokażę go rodzicom, żeby wiedzieli, jakie mają zdolne dziecko ;)
      Pokazałam, nawet ciocia się załapała. Dumne są, ale też złe, bo nie chcę im tego pokazać, jakoś się wstydzę przed rodzicielką - poza tym musiałabym im tłumaczyć pojęcie blogów, Twittera... Za dużo roboty :P

      Oj, znając Moony, a znam ją dość dobrze ( ;) ), to jej też nie jest łatwo. Ale może się boi? Dopiero co ich poznała, a może ich stracić, jeśli nie sprosta oczekiwaniom... Tak przynajmniej jej się wydaje ;) Dlatego najpierw chce "wybadać teren", zanim podejmie jakąś decyzję, która na zawsze może zmienić ich relacje... Strach jest jej największym wrogiem, a jeszcze dodajmy stres spowodowany programem, to już w ogóle jedna, wielka masakra. Powiedziałabym, że nie chciałabym być na jej miejscu, ale chyba byłoby to kłamstwo ;P

      Dziękuję za tak cudowne słowa <3
      Buziaki,
      @katie093

      Usuń
    2. Hahaha... znam to z autopsji ;D Ja tez bym się wstydziła pokazać moim rodzicom wszystko o czym piszę ;p Do tego tak jak mówisz, tłumaczenie naszym rodzicom pojęcia tt, blogów, facebooków itp. to jest masakra... i tak średnio załapią xD

      Kto by nie chciał być na miejscu Moony? Myślę, że co druga dziewczyna ;p Ja prynajmniej na pewno xD (chociaż nie koniecznie w x-factorze, bo nie umiem śpiewać ;p)

      Nie ma za co. Mówię po poprostu co myślę :)
      @charls_grey xx.

      Usuń
  2. Cześć, wieśniaku!
    Może teraz komentarz się doda.
    To było na maxa nudne.










    Może dlatego,że czytałam to wcześniej, hiehie!:D
    Niech oni już wrócą z tej Japonii, bo zginę w wybuchu mikrofali, a ludzkość nie poddźwignie takiej straty. Aż sobie chyba kalamrów nasmażę,zapiję warką radlerem i poudaje, żem jest obok Ciebie i kopię Cię w piszczel.:D
    Kij Ci w nos, pisz kolejne!
    Twoja idolka i mentorka,
    Justine Styles

    (tak, STYLES, więc wara od Harolda, on chce tylko mnie.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wredna pałka.
      Jak tak się nudzisz, to Ci już nic nie będę wysyłać :P
      A jak będziesz dalej taka kochana, to zginiesz tak czy siak w wybuchu mikrofali.
      Już ja Cię kopnę w piszczel.
      No i chyba to ja jestem Twoją idolką i mentorką, nie rozpędzaj się tak Oo
      A kysz, maszkaro.

      Usuń
  3. Hmm nie wiem czy to było deja vu, czy nieświadomie przeczytałam tytuł "Not Alone" wcześniej, ale jak czytałam o tym, jak Kate zaczyna grać na gitarze, do głowy przyszły mi pierwsze takty(?) właśnie z "Not Alone" z wersji z 'Room on the 3rd floor documentary' ;P

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że to było raczej podświadomie ;) W każdym razie Not Alone kocham osobiście grać i śpiewać i nie mogłam wybrać wtedy żadnej innej piosenki - kocham ją całym swoim sercem, każdą wersję. Chociaż ta z Wembley zawsze zajmie u mnie specjalne miejsce... <3

      Pozdrawiam,
      @katie093

      Usuń
  4. Od razu uprzedzam, że to będzie komentarz z serii tych nierozgarniętych, z którym i stado psychiatrów miałoby problem ;) Postanowiłam rzetelnie skomentować każdy akapit, a gdy ja mam takie postanowienia, to jeszcze nim zacznę, już się boję, co z tego wyjdzie...
    To już oficjalne!
    Kate ❤ Niall
    Nie wiem, ile już razy to zadeklarowałam, ale pomyślałam, że warto o tym wspomnieć raz jeszcze ;) I bynajmniej nie chodzi mi o ciebie ;P

    A czy mogę coś wytknąć? Hmmm... Czekam na odpowiedź i czekam... Twoje milczenie uznajmy za zgodę ;) Nie będę się czepiać twojego pisania, ale zastanawia mnie dlaczego przy dialogach, raz piszesz z dużej, a raz z malej litery (w opisie dialogu; po myślniku)? Mogłabym na ten temat napisać prace magisterska, więc jak chcesz rozwinięcia tej myśli, to służę :D

    Niall i Moony ❤ Tu mogę pójść na ustępstwo. Te jego przeczucia... Normalnie "horankowa" wróżka ;) Oj, Niall, gdybyś tylko wiedział...

    Czy ty chcesz żebym ja doszła w pracy? To retoryczne pytanie. Mówię tak na wszelki wypadek ;) Ten opis jak ona wzięła gitarę Nialla... Cudo. Jeszcze kilka zdań, a musiałabym się wstydzić przed kolega. Już i tak się dopytywał, co mi się tak uszy czerwone zrobiły? Dobrze, że na upały można zwalić winę ;)

    Coś czuję, że mój komentarz może dorównać długością rozdziałowi ;) Ale by było ;) Mam nadzieję, że kłamstwo ma krótkie nogi... "To ja jestem twoją Moony!" Gdy to przeczytałam, to wyobraziłam sobie Nialla padającego trupem na podłogę. Z hukiem ;) Byłoby sprawiedliwie ;)
    "Mój Niall..." Oni mnie normalnie rozwalają... Ja tu zaraz zacznę trójkąty shippować. Albo czworokąty. A może lepiej podzielić ją między nich na dni tygodnia? Hmmm... Jeszcze nad tym pomyślę ;)
    Nie tylko Stylesowi się wydawało, że ona go podrywa. Normalnie zazdrosna jestem, a nawet nie wiem dlaczego ;) A z tym tekstem i pokazywaniem w sypialni, to widzę tą scenę tak... Taka wyszczerzona w uśmiechu, mała ja, z wysoko wyciągniętą do góry ręką, krzycząca: "Ja ci pokażę, Harry! Ja!" Ciekawe czy by na to poszedł?
    Matko! Padłam! Niall ją praktycznie zaprosił w trasę! Liam na nią "leci" i to dosłownie ;) Harry bardziej w przenośni i dla jaj ;) Co tu się dzieje?
    I jeszcze na koniec te słowa Harry'ego... Czyżby jednak miał coś w tej głowie, oprócz przeciągu?
    (...)cdn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdrosny Liam jest taki seksownyyy... TAK (tu powinnam pokazać coś wysokiego i dużego)!!!
      Harry'emu i Kate normalnie Oskar się należy za te ich przedstawienie ;) Payne był bez szans.
      Z miejsca chronić, przytulić i nigdy nie puścić? Boże... Słabo mi... Moje biedne serce tego nie przetrzyma... Gdzie jesteś kochany mój ideale?
      I ❤ Liam
      Wyjdzie na to, że jestem bardzo kochliwa, ale co mi tam. W końcu chyba jestem ;)
      Chyba nadaję się do trójkąta z Moony i Niallem... Hmmm... Jakkolwiek dziwnie to brzmi... Ich wymarzona randka, to jest też moja wymarzona randka. Czyli oboje są w moim typie :D Uwielbiam w sobie te możliwości ;)
      Liam się prawie domyślił! Był TAK blisko! O matko! Ale to będzie jak w końcu prawda wyjdzie na jaw... A on naprawdę się przesp... Zaraz. Stop. Czy on powiedział "brak seksu"???? I VOLUNTEER!!!!!!!!!!!!!
      A potem jeszcze te tak pewne słowa Nialla... Ta deklaracja... Szukaj jej chłopie!
      Wykończyłaś mnie tym rozdziałem, a to jeszcze nie koniec... Brzuch mnie boli ze śmiechu. To przez ciebie (wskazuje palcem)!!!
      Ma nasza Kate interesujący orzech do zgryzienia... Chciałaś, to masz... Masz babo placek "niallowo-liamowy... Jadłabym... Aż by mi się uszy trzęsły ;)
      Trochę ma Kate u mnie minusa (i nie tylko ona) za te dziury w pamięci... Jak trzeba się narąbać, by nie pamiętać, czy się z kimś przespała, czy tylko dobrze bawiła? Nawet jeżeli się przespali, to musiał być do niczego, skoro nie czuła nic "po wszystkim"...
      "Brałabym jak rolnik dotacje!" Boże, ten tekst miażdży! Ja też bym brała i żaden rolnik nie miałby ze mną szans ;)
      Gdy czytałam o tym, jaka to ona przeciętna, to miałam ochotę ją trzepnąć. Taka "przeciętna", a oni prawie się o nią zabijają...
      Zwierzęcy magnetyzm i Liam w jednym fragmencie? To nie na moje nerwy... Powinno być zakazane przez prawo.
      Ona się boi, że Niall idealizuje Moony, a przecież sama dopiero go poznała, a taka pewna jest, że to jej druga połówka...
      Prosto z łóżka, zaspana, przed miliony? To się nazywa polska pewność siebie... Albo inaczej - kamikadze ;)
      Skoro oni postanowili pokazać profesjonalizm, to i ja się postaram na koniec... Już zaczęłam się stresować, że chcesz ją wyrzucić (chcesz??), gdy moje drugie ja się odezwało. "Myśl idiotko!" - mam tak jak Louis wredne odbicie mnie samej ;) Ale miało być profesjonalnie... Hahaha... Żartowałam! No, ale jak już zaczęłam myśleć, to mi wyszło, że Zayn na początku powiedział/pomyślał, ze Kate nie musi się martwic ;) Tą drugą wyrzucą! Mam racje? Mam? Mam! Na pewno! Mam? Powiedz, że mam? Kto miałby mieć, jak nie ja? Mam rację! Mam?
      Czyż to nie jest najbardziej udamy mój komentarz jak do tej pory? Nie wiem, co ty zakodowałaś w tym rozdziale, ale mam po nim taką fazę, jakbym się czegoś naćpała. Mark mi nawet powiedział, że zaczyna się mnie bać... Ale on trochę bojaźliwy jest, więc jakoś niespecjalnie się tym przejęłam ;)
      Baw się dobrze w tym wielkim świecie :) I nie czytaj może tego komentarza między ludźmi... Bo jeszcze skończę w pokoju bez klamek. A ja tak lubię klamki...
      Całuję xx

      @KateStylees (przez chwilę chodziło mi w głowie, by się nie podpisywać)
      (mądra ja zalogowana - rzeczywiście nikt by się nie domyślił)
      I ❤ U
      (mówiłam, że kochliwa jestem)
      Kate ❤ Kate
      (shippuję to - tylko jak to połączyć?)

      Usuń
    2. Pisanie rozdziałów wydaje się banałem przy odpowiedzi na TAKI komentarz. Chociaż, to już nie jest zwykły komentarz. To jest jakaś recenzja! Albo bardzo nieobiektywne streszczenie ;P Chociaż jak mam nazwać streszczeniem coś, co jest pewnie długości (no w połowie to chyba na pewno) rozdziału? Oj, Kaśka, Kaśka... Naprawdę jesteś niesamowita ;)
      Jak to nie chodzi Ci o mnie przy „Kate <3 Niall”? Tutaj normalnie powinnam się obrazić, bo przecież moja Kate jak na razie jest wzorowana na mnie, chociaż ja to bym się za Chiny nie dostała nawet na ten casting w tv, a co dopiero Domy Jurorskie ;P Kocham Nialla całym serduszkiem i żadna siłownia Payne’a tego nie zmieni <3
      Ty się możesz czepiać wszystkiego.
      Bardzo możliwe, że się gdzieś walnęłam, bezmyślnie wciskając gdzieś shifta, albo o nim gdzieś zapomniałam. Jeśli wydaję mi się, że wiem, o czym myślisz, to spróbuję się jakoś wytłumaczyć. Jak kończę jakieś zdanie „.”, to opisuję z wielkiej. Jeśli kończę je „?” albo „!”, to z małej. Tak mi kiedyś powiedział, gdy zaczynałam pisać, i tak się wtedy przejęłam swoim strasznym błędem, że od tamtej pory trzymam się kurczowo tej zasady. A jeśli masz na myśli opis dialogu w trakcie zdania, to po myślniku powinna być mała litera. Tak mi się przynajmniej wydaje ;)
      Możliwe, że gdzieś się pomyliłam i nie wykryłam tego przy sprawdzaniu.
      Oj, Niall się dowie... Miałam tę scenę w głowie już przed założeniem bloga. Postaram się, żeby wyglądała tak jak w mojej dziwnej wyobraźni. Strasznie już bym chciała to napisać i Wam wszystkim pokazać, ale do tego momentu w opowiadaniu musi się wydarzyć po drodze jeszcze kilka rzeczy ;)
      Nie wiedziałam, że gitara jako instrument tak na Ciebie działa ;>
      Kocham ten instrument. Może to dziwnie zabrzmi, ale jak biorę swoje ukochane nie-do-końca-maleństwo do rąk po kilku miesiącach przerwy, to traktuję ją jak swoje nowonarodzone dziecko, a czasami nawet do niej mówię (ONE MAJĄ DUSZĘ! NIKT MI NIGDY POWIE, ŻE GITARY NIE MAJĄ DUSZ!). Ten opis jest całkowicie wzięty z życia, „z autopsji” ;) Kocham ją, naprawdę <3 A jakbym miała w dłoniach gitarę NIALLA, to już chyba od samego dotyku miałabym... No, coś ;D
      Och, podzielmy ich na dni tygodnia, błagam <3 To by dopiero było opowiadanie, nie sądzisz?
      I Kate nie podrywała Stylesa! On jej też nie! Ich relacje są, moja droga, czysto przyjacielskie. I tego się trzymajmy :P A zboczone żarty i uwagi uwielbiam, stosuję je często w życiu codziennym ze znajomymi. Dlatego moja Katie też sobie z nim pożartowała :D
      Co tu się dzieje? Niall stara się być dobrym kolegą dla nowo poznanej dziewczyny, Liamowi coś odbiło i sam nie wie, co dokładnie. A Harry się dobrze bawi ;)
      Nikt nie wie, co się dzieje w głowie Harry’ego. Może on sam nie wie? Coś mu nie gra z Kate, czuje to jakoś, jakiś głos w głowie mu to podpowiada... Ale sam nie wie co, a my musimy czekać, aż się dowie ;)

      (musiałam podzielić moją odpowiedź na dwie części, Blogger stwierdził, że jako jedno jest za długie. Chamstwo.)

      Usuń
    3. Och, tak, Liam jest seksowny. Zazdrosny, niezazdrosny, wesoły, zły, śpiący, zamyślony, skupiony, roześmiany itd. itp. To chyba żadna nowość ;D
      Gdzie jest Twój ideał? A gdzie jest mój, no weź :< Też go chcę...
      Chcesz być w trójkącie z Niallem i Moony? Pomyślimy nad tym, ale najpierw zobaczymy, czy z tej ich znajomości coś wyniknie. I wiesz, nie ma nic za darmo... :P
      No, było blisko... Chyba opatrzność boska czuwała nad naszą Kate. I niestety nikt nie wie, co się działo tej niepamiętnej nocy. Miliony za tę informację! I ja też volunteer!
      Boże, co tu jest takiego śmiesznego? Jestem pewnie bardzo samokrytyczna, ale nie mogę się nadziwić, że jestem w stanie doprowadzić do śmiechu, a nawet do głupawki i bólu brzucha. Przecież to Ty od tego jesteś, a nie ja ;)
      Nikt się o nią nie zabija, nie widziałam tam żadnych rękoczynów. No, było raz blisko, ale jakoś się udało tego uniknąć. A co poradzić na to, że nasza bohaterka nie należy do najpewniejszych siebie osób na świecie...
      Ja ten zwierzęcy magnetyzm odczuwam za każdym razem jak patrzę na jego zdjęcie. Ale jego wersja z BSE też mi się bardzo podoba... Ach, Liam, co ty ze mną wyrabiasz...
      Jest pewna, bo jej się wydaje, że go zna – po tych wszystkich wywiadach, filmach, jego wpisach, zdjęciach... Ale on jej nie zna. I nie chciałaby go zawieść. Boi się, że może go stracić tak naprawdę zanim go „dostanie”. Niepewność siebie potrafi być blokerem wszystkiego.
      A kto ich tam wie, kogo wyrzucą... Przecież z tymi kochanymi debilami nic nie wiadomo... Może zauważyli jej niepewność siebie i ten stres i uważają, że sobie nie poradzi na występach na żywo..?
      Mogę mieć takie komentarze zawsze i od wszystkich <3 Chyba go sobie wydrukuję i powieszę nad łóżkiem, będę mieć codziennie z rana doskonały humor.
      I czytałam to między ludźmi! W sumie nawet między całą najbliższą rodziną. Ale oni się już nie przejmują się moim szczerzeniem czy śmianiem się do laptopa – to jest tak częste zjawisko, że już na to nie zwracają uwagi...
      Ja bym poznała Twój komentarz nawet bez podpisu i bez zalogowania, one są naprawdę jedyne w swoim rodzaju.
      I <3 U 2
      ( też jestem kochliwa, pewnie to się kiedyś na mnie odbije)
      Też shippuję. I nie mam pojęcia, jak to można połączyć. To jest już grubsza misja, ale coś wymyślimy.
      Buziaki,
      @katie093

      Usuń
  5. To jest slash z 1D czy zwykłe opowiadanie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli przez "slash" masz na myśli jednoczęściowe/krótkie/shot. to nie, to jest opowiadanie składające się w wielu rozdziału (no, przynajmniej mam nadzieję, że trochę ich będzie ;) ). I dlaczego zwykłe? Robię wszystko, żeby takie właśnie nie było... ;D

      Pozdrawiam,
      @katie093

      Usuń